Skocz do zawartości
Nerwica.com

Strach przed wykluczeniem


Majster

Rekomendowane odpowiedzi

Watek kieruję do ludzi z obawami o reakcje otoczenia. Prawdopodobnie boicie sie tego co sie stanie gdy Wasza choroba zostanie ujawniona. Prawdopodobnie nawet nie przyjmujecie do wiadomosci tego, ze jestescie chorzy - takie postawy tez juz tu widzialem (w sumie to bardziej czytalem :D ). I nie chodzi mi tutaj o kwestie nazewnictwa. Jak zauwazyla bunny_wrrr wg jednych systemow klasyfikacji cos tam jest schorzeniem a w innych to juz choroba, ale i tak zdrowi nie jestesmy. Mam na mysli cos innego: czy boicie sie jak zostaniecie odebrani w swoim otoczeniu gdy fakt ze sie leczycie u psychiatry przestanie byc tajemnica? Czy w ogole to ukrywacie? Oczywiscie nie jestem naiwny i wiem jak w Polsce sie patrzy na ludzi z taka plama na zyciorysie, w koncu sam mam "żółte papiery". A moze fakt tego swoistego "coming_out" ma/mial dla Was jakies dobre strony? Bo we wszystkim trzeba dostrzec jakies pozytywy, prawda? Ja powiem, ze selekcja jaka sie dokonala w gronie moich "znajomych" byla niemałą rewolucją, ale w sumie wyszlo na dobre. Jesli chodzi o strate kumpli, przyjaciol to doszedlem do wniosku, ze w takich wlasnie sytuacjach wszelkie przyjaznie sa skutecznie weryfikowane i jesli tej proby nie wytrzymuja tzn ze nie bylo warto. Ale to oczywiscie tylko moje zdanie, nie upieram sie przy tym ze to "jedyna sluszna logika". Ciekaw jestem co o tym myslą inni - mam nadzieje, ze wątek pociagna osoby dla ktorych rewolucja zwiazana z ujawnieniem swojej choroby (niech bedzie.. zaburzenia :D ) miała jakies widoczne skutki, ktore na dluzsza mete wywarly wplyw na ich zycie, albo takie, ktore wciaz zadaja sobie to pytanie: powiedziec? czy nie powiedziec?. Pozdrawiam :)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...Bla, bla, bla, bla...

Czyli Ty uważasz, że nie powinno się robić tajemnicy z tego, że jest się w szpitalu czy tam się było lub będzie?? Pytanie nr 1. Jak na razie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam głownie negatywne doświadczenia związane z ujawinieniem moich problemów. Zazwyczaj ludzie dowiadywali się przypadkowo, ponieważ rzadko decydowałam się na opowiadanie o sobie, co było jeszcze negatywniej odbierane. Ludzie boja się kogoś, kto coś ukrywa, dlatego czasem lepiej jest coś normalnie komuś powiedzieć, czego ja niestety nie potrafię. Dlatego często wyjeżdzałam i przeprowadzałam się z nadzieją, że spotkam nowe otoczenie nie znające mojej ciemnej strony. Ale tak się nie da, predzej czy później, jeden przez drugiego się o tym dowiaduje. Najgorzej było u mnie z rodzicami mojego chłopaka, gdy dowiedzieli się o mojej próbie samobójczej i to nie ode mnie tylko przez przefiltrowane przez otoczenie i ubarwione plotki, czułam się u nich jak intruz i świr, zresztą do tej pory podchodzą do mnie z dystansem. Większość ludzi, z którymi miałam kontakt jednak sami potrzebowali podobnej pomocy. Wielu z moich znajomych na studiach kożysta z porad psychologów więc na takich ludziach tego typu wiadomości nie miały jakiegoś szczególnego wpływu.

Wszystko wydaje mi się zalezy od oswojenia się z tym problemem, ktoś kto przebywa w otoczeniu, które w ogóle nie miało styczności z kontakatami psychologiczno psychiatrycznymi uzna nas za dziwolągów i świrów, zaczynają nas szufladkować i etykietkować, od takich ludzi trzeba się odciąć, wiadomo, że oni się nie zmienią, my też nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie leczę się u psychiatry ani nie chwalę swoją chorobą- dla ludzi to co mówię i czuje jest i tak zbyt przerażające. Ale miałam kiedyś taką sytuację, odważyłam się powiedzieć "przyjaciółce", sama mnie zresztą zapytała co jest ze mną nie tak.. nie wdawałam się w szczegóły, powiedziałam tylko że mam depresję i czasem myśli samobójcze. Ona zaczęła oczywiście gadkę, żebym się wzięła w garść, że mam idealne życie, że ona chciałaby być taka jak ja..etc.

Później kiedy wracałyśmy do domu, miałyśmy przejść przez jezdnię, ona szybko chwyciła mnie za rękę, jakby się bała, że wskoczę pod samochód. Zrobiło mi się po prostu głupio.. Od tego czasu nie gada ze mną, niby nie ma czasu. Wiem też, że powiedziała kilku naszym znajomym, z którymi zresztą nie utrzymywałam kontaktów. Nagle zaczęli się mną interesować, pisać, dzwonić.. ale ich olałam.

Jeśli chodzi o moją rodzinę, to nie mam z nimi dobrego kontaktu. Oni mnie po prostu nie rozumieją, sama zresztą boję się powiedzieć, nie chcę żeby myśleli, że to ich wina, że zrobili coś nie tak..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A u mnie bylo tak, ze powiedzialam osobom, do ktorych mialam pelne zaufanie i faktycznie nie zawiedli mnie- uzyskalam od nich wsparcie, zrozumieli:)) A niektorym ludziom nigdy o tym nie powiem bo podejrzewam ze zostalabym wysmiana! Takze wie kilka zaufanych osob i juz :mrgreen: Wiecej mi nie potrzeba :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×