Skocz do zawartości
Nerwica.com

sedno sprawy


oniona

Rekomendowane odpowiedzi

nadal beznadziejnie mam wrazenie ze wszyscy sie odemnie odwracaja , permanentnie trace wszystkich znajomych i dlatego doszedlem do wniosku ze mam depresje... to skomplikowana sprawa bo ma ona pewnie podwaliny zbudowane w dziecinstwie jak nabawilem sie choroby sierocej i od tamtego czasu nie moge zaspokoic w sobie potrzeby bliskosci dlatego tez przez te wszystkie lata szukalem alternatywy jednak juz stracilem energie do ciaglej walki... jestem patolem i chyba tak musi juz byc czuje sie ciagle coraz bardziej samotny odgradzajac sie ciagle murem ... juz nawet nie potrafie sie otwierac na ludzi którzy teoretycznie mogli by mnie kochac wszedzie widze podstep i nieszczerosc ... boje sie odrzucenia i staram sie robic wiele zeby tak sie nie dzialo ale mój pesymizm mimo to ze go nie widze jest tak zapisany w moje "dna" ze inni z mety to rozszyfrowuja... mam pojecie o psychologi i najgorsze jest to ze sam dla siebie staram sie nim byc jednak nie tedy droga w depresji taka jaka mam ja moze pomóc jedynie osoba podobna mi o tych samych potrzebach która zrozumie moja sytuacje i bedzie starala sie dac tyle wsparcia i milosci ze bym wypelnil sie nia do pelna i stał silny silniejszy potrafiacy tworzyc dzialac i kochac ... takiej osoby szukam i wiem ze jedynie to moze mnie uleczyc poniewaz zadne srodki tego nie ulecza gdyż najwazniejsze w każdej depresji jest znalesc ta brakujaca czesc naszej duszy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pomóc jedynie osoba podobna mi o tych samych potrzebach która zrozumie moja sytuacje i bedzie starala sie dac tyle wsparcia i milosci ze bym wypelnil sie nia do pelna i stał silny silniejszy potrafiacy tworzyc dzialac i kochac ... takiej osoby szukam i wiem ze jedynie to moze mnie uleczyc poniewaz zadne srodki tego nie ulecza gdyż najwazniejsze w każdej depresji jest znalesc ta brakujaca czesc naszej duszy...

 

Bledne myslenie. Osoba o takich samych potrzebach nie da Ci tego czego chcesz. Dopoki nie odnajdziesz milosci w samym sobie, to nie bedziesz w stanie jej tak naprawde dac drugiej osobie. Od "towarzysza broni" otrzymasz zrozumienie, moze nawet wsparcie, ale nie taka milosc jakiej oczekujesz. Zreszta nikt Tobie jej nie da, bo sam musisz ja w sobie odnalezc. Jakkolwiek banalnie to brzmi, tak po prostu jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz dobre myslenie ale kto moze mnie nauczyc otworzyc sie na uczucia jak nie osoba majaca i rozumiejaca takie same pragnienia , automatycznie normalni ludzie z podswiadomosci sie od nas oddalaja poniewaz jestesmy dla nich inni wiec utopia jest próbować czerpac szczescie z takich zwiazków... My" czesto pochmurni nie skorzy do spontanicznej radosci zawsze bedziemy w jakis sposób blokowac naszych partnerów... zeby pokochac samego siebie trzeba najpierw czuc sie kochanym ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zatem musisz zmierzyc sie z samym soba. Odpowiedziec na trudne pytania. Dlaczego czujesz sie niekochany? Od kogo tak naprawde pragniesz od zawsze poczucia tej milosci/akceptacji (prawdopodobnie rodzice)? Masz w sobie cien, z ktorym czas sie zmierzyc. Musisz miec madrego przewodnika, wiec przyloz sie by znalezc dobrego terapeute. A kiedy zrozumiesz wszystko - wybacz sobie i innym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×