Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wkręciłem sobie koszmarną chorobę...


SCF

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Już wcześniej pisałem tu o tym, że doznałem zubożenia emocjonalnego. Stało się to pewnego wieczoru, gdy nagle poczułem, że moje emocje znacznie zmierniały...

Tzn. ich odczuwanie. Przestało mnie cieszyć wiele rzeczy, a raczej no może i cieszy ale w znacznie mniejszym stopniu. Pojawiły się dni w których były doły ale były i lepsze dni. Ostatni tydzień o dziwo dołów nie było, no ale te osłabione emocje.

Mój błąd bo coś mnie podkusiło, żeby czytać w internecie o tych spłyconych emocjach i zupełnie przypadkowo klikając w link wyskoczyło mi hasło "SCHIZOFRENIA PROSTA", jak na złość był opis w skrócie więc wystarczyło nań spojrzenie i już wszystko wiedziałem...

Niestety chcąc się uspokoić zacząłem szukać więcej info i niestety nic więcej nie znalazłem:

Teraz non stop się tym przejmuję, zamartwiam, obawiam. Nie mogę w żaden sposób nawet zróżnicować tego z niczym innym, bo objawy rozwijają się latami, i polega to na właśnie stale pogłębiającym się spłycaniu emocji i właśnie utratą zainteresowań i właśnie w tej odmianie choroby występuje wobec niej krytycyzm, człowiek jest świadomy że jest chory.

Co najgorsze, że tego sie na dzień dzisiejszy nie da się w żaden sposób leczyć, jest to jak alzheimer czy SM (chociaż nawet gorsze, bo nie można tego nawet zahamować): stale postępuje i prowadzi do warzywa...

Choroba jest dość rzadka więc małe prawdopodobieństwo i w dodatku wiele osób mogłoby sobie objawy przypisać. Tym niemniej potwornie mnie to przeraża, nie umiem się uspokoić i przestać o tym myśleć, tymbardziej że już od ponad 1,5 miesiąca ciągle analizuję swój stan bo ciągle czuję te osłabione emocje...

Nie wiem czy któryś z użytkowników miał podobne wkręty, jakieś rady jak mam się wziąć w garść ?

Śmiertelnie się boję tej choroby, wszystko inne bym wolał ale nie to...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SCF, spłycenie emocji występuje jeszcze w wielu innych zaburzeniach np. w depresji. Jeśli cierpisz na zaburzenia lekowe to nie czytaj doktora google. Tak jak napisałeś... wkręcasz sobie, a to świadczyć może o Twojej skłonności do hipochondrii, a to już zakwalifikowałby Ciebie do grupy potencjalnych właścicieli zaburzeń lękowych.

Nie lepiej udać się do specjalisty niż czytać w sieci i wkręcać sobie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy lepiej, bo z doświadczenia się przekonałem że ci specjaliście albo powiedzą, że nie wiedzą co mi jest, albo wymyślą podejrzenie jakiejś ciężkiej choroby.

Raz mi walnięto podejrzenie nowotworu jelita, innym razem stwardnienie rozsiane, kiedyś indziej chorobę szejermana innym razem słyszę hasło "nie wiem".

Na szczęście te "diagnozy" okazały się pudłem. Toteż powoduje że nie ufam specjalistom, bo pójdę do 5 lekarzy i dostanę 5 różnych diagnoz. Taka jest prawda... Lekarze się w ogóle na swoim fachu nie znają, chociaż tego nie rozumiem, jak można skończyć 6 lat tak ciężkich studiów i nic z tych studiów nie wynieść. Co się im powie to w oparciu o to stawiają diagnozę, nie zadają dodatkowych pytań...

A może im sie po prostu nie chce...

Na szczęście jutro mam wizytę - terapię indywidualną. To może po tym się trochę uspokoję, bo teraz no nie mogę, od przedwczoraj nie mogę... każdy moment kiedy nie mam ochoty czegoś robić (a w zasadzie nie mam na nic ochoty) powoduje u mnie strach...

Można oszaleć...

No nic, pozmuszam się do działań, lepsze to niż siedzenie i myślenie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Schizofrenia prosta z tego co czytałem jest mega rzadka. Czytając o tym pogorszysz swoje objawy. Przecież schiza i nerwica, depresja ma tyle wspólnych objawów, że przepraszam cię bardzo ale to tak jakby rozbolała cię głowa i mówiła, że masz raka mózgu, keidy ból głowy może być obajwem wielu chorób. Idź to dobrego psychiatry on cię uspokoi. Tylko do DOBREGO. Bo wiadomo jacy są psychiatrzy jak trafisz na chorego sk... to cię jeszcze nastraszy z satysfakcją. Zostań z Bogiem! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję wszystkim za racjonalne i pomocne odpowiedzi.

Macie racje.

Swoją drogą też sobie uświadomiłem na ostatniej wizycie, że nie jest tak, że nerwica była i nerwica mi przeszła jakiś czas temu. Że były jakieś przerwy w niej. Zdałem sobie sprawę, że ja większość życia nią żyję i nawet jak wg. mnie było dobrze, to było to tkwienie w świecie obaw i strachu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy lepiej, bo z doświadczenia się przekonałem że ci specjaliście albo powiedzą, że nie wiedzą co mi jest, albo wymyślą podejrzenie jakiejś ciężkiej choroby.

Raz mi walnięto podejrzenie nowotworu jelita, innym razem stwardnienie rozsiane, kiedyś indziej chorobę szejermana innym razem słyszę hasło "nie wiem".

Na szczęście te "diagnozy" okazały się pudłem. Toteż powoduje że nie ufam specjalistom, bo pójdę do 5 lekarzy i dostanę 5 różnych diagnoz. Taka jest prawda... Lekarze się w ogóle na swoim fachu nie znają, chociaż tego nie rozumiem, jak można skończyć 6 lat tak ciężkich studiów i nic z tych studiów nie wynieść. Co się im powie to w oparciu o to stawiają diagnozę, nie zadają dodatkowych pytań...

A może im sie po prostu nie chce...

Na szczęście jutro mam wizytę - terapię indywidualną. To może po tym się trochę uspokoję, bo teraz no nie mogę, od przedwczoraj nie mogę... każdy moment kiedy nie mam ochoty czegoś robić (a w zasadzie nie mam na nic ochoty) powoduje u mnie strach...

Można oszaleć...

No nic, pozmuszam się do działań, lepsze to niż siedzenie i myślenie...

 

Pamiętaj, że w Polsce jedynie lekarze medycyny o charakterze "specjaliści" to uznany "produkt" na świecie. Lekarze ogólni (ładna nazwa ostatnio to "rodzinni") to niestety potocznie głąby, chłam

medyczny, ćpuny, pijaki, niespełnione ideały starych i ogólnie ludzie bez pomysłu na swą "wątpliwą karierę medyczną na własne życzenie". Te opinie zresztą nie są tak do końca bezpodstawne wg. i mnie

i naprawdę wielu ludzi, którzy doświadczyli tego typu usług zarówno na polu prywatnym jak i "enefzetowskim" (lub nie krygując się nawet na poziomie angielskim - wbrew pozorom lekarze ogólni z Anglii mają całkiem sporo "wspólnego" na tym tle z naszymi rodzimymi).

Jeśli idzie o psychiatrię... hmm... wg. mnie wszyscy są "kopnięci" tak samo na całym globie akurat. Powiem Ci nawet więcej po własnych doświadczeniach - pójdziesz do 100 psychiatrów i dostaniesz

100 różnych diagnoz, recept i ... wartych zaleceń.

A jak chcesz się uspokoić to wpisz se mój gg (45439335) i jeśli tylko będę na kanale to Ci raczej pomogę w bezpośrednim tego słowa znaczeniu. Jednak nie licz, że będę "od ręki" bo

ostatnimi czasy sam zaczynam po raz kolejny wpadać w dobrze mi znane i identyczne "od zawsze" własne dołki ;)

Tak czy inaczej piszesz naprawdę logicznie i swobodnie - a skoro tak to już coś znaczy dla mnie %21usmiech.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×