Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dzień dobry...


olllga.d

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem gdzie to napisać, nawet nie wiem, czy na tym forum powinnam, bo przecież to nie ten temat...

Ja na prawdę nie mam komu tego powiedzieć. Moje życie to dom, praca, 2 razy w tygodniu angielski...Z nikim nie rozmawiam. Rodziców nie chcę martwić, koleżanek ze szkoły, studiów nie widziałam kilka lat...

Kolejny raz podjęłam decyzje o wyprowadzce. Obiecałam sobie, że w poniedziałek zaniosę wypowiedzenie. Boje się. Tak bardzo kocham moją córeczkę, ale musi zostać z tatą. Ja nie dam rady jej wychować. I mam wyrzuty, że to przecież moja wina, więc nie powinnam mu jej zabierać, ale serce mi pęka na pół...będę bardzo daleko mieszkać, nie wiem jak to się ułoży, jak ona to zniesie...Całe nasze życie zmarnowałam. Myślę, że nie powinnam się urodzić, że jestem chodzącym złem. Moja mama brała tabletki na podtrzymanie ciąży, bo wcześniejszą poroniła...może tak naprawdę nie powinno mnie tu być, przynoszę tylko ból i cierpienie, jestem nikim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Droga missgrabelinka, dziękuję, że zechciałaś odpowiedzieć...

Aby wyjaśnić całą sytuację musiałabym się cofnąć ładnych parę lat, sytuacja jest dość skomplikowana. Przedstawię w skrócie jak to obecnie wygląda - mój związek z ojcem mojej córki już się skończył. Z każdym dniem jest coraz gorzej. Kłócimy się codziennie lub z jednodniową przerwą. Córka to wszystko widzi i słyszy... Muszę się wyprowadzić, bo mieszkamy z nim w jego służbowym mieszkaniu. Zarabiam mało, nie stać mnie by coś na miejscu wynająć, nawet pokój, szukam nowej pracy od ponad roku...może dwóch...gdy wysłałam 200 cv przestałam je liczyć...jak na razie byłam na 4 rozmowach i cisza... Nie stać mnie na wychowanie córeczki, poza tym biorę na siebie całą winę i nie mam prawa odbierać mu córki a jej taty...

Musiałabym wrócić do rodziców, ale tam też ciężko z pracą. Jeśli nie mogłabym tam nic znaleźć, to pomyślałam, że może wyjadę przej jakąś agencję np do Holandii, poduczyłabym się języka i może byłoby łatwiej z pracą tu...

Z jednej strony wiem, że to konieczne, że muszę wyjechać, z drugiej nie mogę sobie wyobrazić rozstania z dzieckiem, ale tłumaczę sobie, że obecna sytuacja też jej szkodzi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętaj, że wina leży zawsze po obu stronach w związku, nie powinnaś się obwiniac za wszystko.

Czy uważasz, że Twój partner (były partner) jest na tyle odpowiedzialny, by wychowywac samemu waszą córkę?

Poza tym nikt nie karze Ci jej odbierac ojcu. Nawet gdyby dziecko miało byc z Tobą to nie jest to odebranie jej ojcu. Przeciez zawasze może się z nią widywac. Nie wiem jak to wygląda w praktyce ale przeważnie matka sprawuje opiekę nad dzieckiem.

Niestety... W dzisiejszych czasach jest bardzo ciężko o pracę. Ja osobiście bałabym się wyjechac za granicę przez agencję. Za dużo się słyszy o oszustwach. Za granicą też wcale nie jest lekko. Wiem to, bo moja matka mieszka w Niemczech i tam pracuje.

Powiem Ci, że gdy moja matka wyjechała to najbardziej to przeżyłam. Wpłynęło to na mnie bardziej niż to, że ojciec jest w domu np. co pół roku. Teraz jestem dorosła i został mi uraz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdybym tylko coś tu znalazła, mogłabym nawet mały pokoik wynająć, bo mi nie trzeba dużo...ale na prawdę, co 2-3 dni przeglądam ogłoszenia, wysyłam cv na każde, na które spełniam wymagania, nie tylko w moim zawodzie...jednak albo nie dostaję odpowiedzi, albo okazuje się, że praca biurowa to tak na prawdę akwizycja...

Jeżeli chciałabym, by mieszkała ze mną musiałabym z jej tatą walczyć, a tego nie chcę, już dosyć było na ten temat powiedziane, nawet, że ją mi zabierze i wywiezie, teraz boję się zapytać, czy to była prawda, spokojniej będzie, gdy zostanie z nim...dla niej jest dobrym tatą, dba o nią i stara się.

To, że chcę się wyprowadzić trwa już bardzo długo, nie mogę już z nim mieszkać a moje nerwy czasami wyładowuje na dziecku. Nie wytrzymuję psychicznie a ciągle to odwlekam, już nie mam siły...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoja sytuacja jest mi dobrze znana, tyle, że ja byłam tym dzieckiem pomiędzy walczącymi rodzicami...

Mieszkasz w małej miejscowości? Rozumiem, że szukasz pracy w jakimś większym zakładzie pracy/ firmie?

Może miałabyś choc jedną życzliwą osobę, do której możesz się zwrócic o pomoc osobiście? Czasem warto odnowic jakąś starą znajomośc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, mieszkam w małaj miejscowości, nie znam tu nikogo, bo właśnie do pracy sie tutaj wyprowadziliśmy. Jedynie na angielskim spotykam ludzi, ale to całkiem obce osoby i nie znają mojej sytuacji...Rodziców odwiedzam najczęściej raz w miesiącu na weekend, koleżanki z podstawówki się wyprowadziły, ze średniej też, studiowałam w całkiem innym mieście i nie mam z nikim kontaktu, bo kilka lat temu ojciec mojej córki wykasował mi numery z komórki...Szukam wszędzie w sklepach, biurach, zakładach produkcyjnych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehhhh... naprawdę nie wiem co Ci powiedziec. Jedynie mogę Ci doradzic, żebyś zwróciła się o pomoc do rodziców, jeśli możesz na nich liczyc.

Zawsze znajdzie się jakieś w wyjście z każdej sytuacji. Rozumiem, że jesteś już zmęczona tą sytuacją, ale musisz byc dobrej myśli. To jest bardzo ważne i pomaga nam w działaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×