Skocz do zawartości
Nerwica.com

Witam wszystkich znerwicowanych, zagubionych, wyobcowanych..


zdezorientowana.m

Rekomendowane odpowiedzi

Piszę, bo nie mam z kim porozmawiać o swoich problemach, a na psychologa czy psychiatrę nie mam ani czasu ani pieniędzy...

Tu bezkarnie mogę pisać co mi do głowy przyjdzie i to już będzie pewnego rodzaju terapia, a jeśli ktoś coś odpisze, pomoże, tym bardziej będę wdzięczna.

Święta za kilka dni, a ja zamiast się cieszyć, tylko rozmyślam dlaczego moje życie jest tak beznadziejne.

Szukam przyczyn pewnych faktów, ale nic z tego..... Próbowałam się zmienić, ale to nic nie dało. Nie można się od tak zmienić. Charakter, temperament, to jak zachowujemy się w danych sytuacjach, wobec innych, musimy chyba w jakiś sposób "dziedziczyć" po rodzinie. Nie wszystko przecież nabywamy. Ja czuję się jakby "rozdwojona". Mój tata ma wykształcenie zaledwie zawodowe, a mama niepełne średnie... Dużo pracują, żeby utrzymać nasz dom, mojego brata i mnie. Za pół roku kończę studia i mam nadzieję, że znajdę pracę i ich odciążę, ale za to brat pójdzie na studia więc wydatki za dużo się nie zmniejszą... Wracając do mojego "rozdwojenia"... chodzi o to, że moi rodzice nie są zbyt oczytani, nie interesuje ich kultura, sztuka, nic z tych rzeczy. Nie czytają książek, nie chodzą do kina, ani do teatru.... być może dlatego, że nie ma na to czasu, ani pieniędzy... a może dlatego, że uważają, że to strata czasu i pieniędzy. Mój brat jest do nich podobny, chociaż książki czyta, ale raczej naukowe. Lubi się uczyć i chce iść na medycynę, trzymam za niego kciuki, bo w innym zawodzie go nie widzę.... W sumie w tym też nie bardzo, bo jest strasznie nieporadny życiowo :( jakby miał dwie lewe ręce.... boże! i jeszcze na dodatek chyba jest gejem :( generalnie nie mam nic go gejów, ale nie w swojej rodzinie! przecież to takie nienaturalne! oczywiście zaprzecza, ale wszystko na to wskazuje. jego zachowanie, upodobania, rodzice przypadkiem znaleźli jego "wywód" na ten temat, pisał o chłopaku do którego coś czuje... jestem przerażona, a moja mama to już nawet nie mówię.... boję się o nią, bo w rodzinie od jej strony ludzie są bardzo słabi psychicznie i targają się na swoje życie.....

m

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fakt brata geja można współczuć. To nienaturalne i nienormalne. Jeśli będzie miał szczęście i pozna jakaś fajna dziewczynę to może mu sie odmieni.

Jeśli chodzi o ciebie to nie czuj sie wyobcowana. Duzo jest osób, które delikatnie mówiąc określają jakość swego życia bardzo nisko. Wynika to generalnie z biedy i bezrobocia. Po studiach zobaczysz jak to "szybko i łatwo" się w Polsce znajduje prace związana z twoim kierunkiem studiów. Nie mniej jednak życzę powodzenia.

P.S. Dalej glosujmy na POpaprańców

Pozdro :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zdezorientowana.m, witaj

Mój brat nie jest gejem,ale chyba lepiej mieć brata geja niż mordercę lub pedofila...

Co do rodziców moze całe zycie poświęcili wam dlatego myślą tylko o pracy i maja w d...kino itd

Więc nie jes tak zle :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedzi. No faktycznie trochę nie po kolei piszę, ale to dlatego, że piszę co mi się nasunie na myśl. Pewnie będę tu dopisywała co jakiś czas.

Czuję się rozdwojona, bo chciałabym być z tej wyższej warstwy społecznej, nie raz próbuję być lepszą osobą, ale czuję, że to do mnie nie pasuje, że nie potrafię i wracam do punktu wyjścia z depresją.... (Chwała temu kto mnie zrozumie ;p)

Jasne, że lepiej mieć brata geja niż mordercę, ale i tak nie radzę sobie z tym... jest moim jedynym rodzeństwem i to oznacza tylko, że nie będziemy "normalną" rodziną. Zawsze marzyłam o tym, że ja będę miała męża i gromadkę dzieci, a on żonę i gromadkę dzieci i że będziemy się odwiedzali i spędzali razem święta.... mam nadzieję, że to całe gejostwo mu przejdzie i pozna cudowną dziewczynę, która go wyprowadzi na ludzi :)

 

czekam też na odpowiedź od chłopaka czy przyjedzie do mnie na święta... mieszka jakieś 2 h ode mnie, jego rodzice mają dwa samochody, a on chciał żebym to ja się tłukła pociągiem do niego.... miał się zapytać taty czy mu pożyczą jeden samochód żeby do mnie przyjechał... nie wiem co robić, mam wrażenie, że on przekłada swoją wygodę ponad mnie... czy się mylę? moi rodzice też tak uważają. nie przepadają za nim... nie wiem co mam o nim myśleć... bardzo lubię z nim przebywać, kocham go. wierzę w to co mówi. opowiadał mi, że ojciec jego taty zmarł gdy tata był jeszcze bardzo młody i szybko musiał przez to wydorośleć i radzić sobie. On chce pokazać ojcu, że też sobie radzi, bez niczyjej pomocy. Woli czekać godzinę na dworcu który jest pół godziny drogi od jego domu na pociąg, niż poprosić ojca, żeby przyjechał po niego...

jestem naiwna?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zdezorientowana.m, bez jaj pociągiem jesli ma auto...jak miałem kobietę daleko to zapierdala......tam i z powrotem by nie marzyła na dworcu czy przystanku-choć nie potrzebne bo tak rozstalem sie z nią....moze za dobry byłem....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja chyba też za dobra jestem, że mu na to pozwalam.... i to nie jest jedyna taka sytuacja....

chciałabym trochę odpocząć od swojego życia...

To mu napisz ze zle sie czujesz jak mu zależy to ruszy dupę...ja robiłem 300km żeby zawiez dziewczynę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dlatego czekam, aż mi odpowie co ustalił z ojcem i jeśli nie przyjedzie to chyba to zakończę, bo już jestem zmęczona... ile można... nie będę go zwodziła, tylko powiem jasno co i jak....

Ile ma km do ciebie?moze nie ma na paliwo?a moze jest wygodny a ty naiwna?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jakieś 140 km - ok 2 h jazdy

zawsze byłam zbyt naiwna więc pewnie nie jest inaczej i teraz

ale szkoda mi tego co jest między nami, nigdy z nikim nie byłam tak blisko.

Nie panikuj bo nie wiesz jeszcze jak jest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyjechał! :) w drugie święto pojechaliśmy do Niego i było super, lubię Jego rodzinkę i oni mnie też :)

Ja chyba po prostu nie doceniam tego co mam. Kocha mnie, dba o mnie... Nie wiem czy ja Go nie traktuję bardziej jak przyjaciela... Kocham Go, ale brakuje mi tego czegoś, co się czuje, gdy jest się zakochanym... tego dreszczyku. Może dlatego doszukuję się "dziury w całym"... Nie chcę Go stracić, ale wiem, że zranię Go, jeśli będę robiła mu nadzieję. Nie wiem co robić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam taka sama sytuacje, tylko jestem facetem...

Jestem z dziewczyna ponad rok,a nie czuje tego dreszczyku jak to nazwalas. Ja to nazywam "uniesieniem miłosnym". Lubię z Nią spędzać czas,robić coś razem, ale nie ma u mnie tej namiętności i motyli w brzuchu. Ona mnie kocha i mówi że jestem ten jedyny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×