Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
sójka

Walka z bezsennością

Rekomendowane odpowiedzi

Właśnie się zarejestrowałam bo szukam pomocy już od :( 13 lat. Moja historia jest długa, za długa żeby wszystko opisywać. Generalnie chodzi o to że bez żadnej przyczyny straciłam sen mając 18 lat. Teraz mam już trochę więcej, mam też wspaniałą rodzinę, 2 dzieci (6 i 4 lata). Cały czas jestem na lekach, teraz Citabax i Chlorprotixen, ale to nie działa. Nie śpię w nocy a w dzień jestem wykończona. Próbowałam już chyba wszystkiego, trudno więc mnie zaskoczyć jakimś nowym pomysłem. Wydaję mnóstwo kasy na różne specyfiki - żeby to jeszcze działały to pół biedy. Czasem brakuje sił żeby zająć się dziećmi, mąż już dawno sam sobie szykuje kanapki. Był czas w moim życiu, kiedy to ustąpiło i spało się dobrze, urodziłam dzieci a potem to wróciło. Wiele bym dała za prawdziwy naturalny sen ale nie wiem już co robić. Biorę jeszcze Clonazepam bo mnie uspokaja choć wiem że uzależnia. Co rok zmieniam lekarza, już nie wiem gdzie szukać pomocy. Nie chcę zwariować, mam dla kogo żyć. Będę wdzięczna za odpowiedź, może ktoś sobie jakoś poradził z podobnymi problemami? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak, jak nie ma leku na nerwice( przekleta nerwica :evil:;) ), tak nie ma leku na bezsennosc. Jednak mechanizm wywolujacy te zaburzenia jest identyczny.

 

Zastanow sie, co robia ludzie, ktorzy spia normalnie. Czy przed snem kazdego wieczora >PROBUJA NA SILE< zasnac? Nie wydaje mi sie. Czy rozmyslaja nad tym w jaki sposob zapasc w sen? Tez nie. Powodem bezsennosci jest CIAGLE ZAINTERESOWANIE I SKUPIANIE SIE na tym problemie. Rozwaz na przyklad ludzi z fobia spoleczna, za kazdym razem, gdy wychodza do innych wywoluja u siebie wspomnienia nieprzyjemnych odczuc w ciele i stresu, ktory towarzyszyl wczesniejszym kontaktom z ludzimi, w ten sposob wywoluja w sobie nowy stres i kolo sie zamyka, nastepnym razem stres bedzie jeszcze wiekszy, a oni przerazeni.

 

Tak samo jest z bezsennoscia, jezeli przestaniesz sie nia interesowac (ale tak na prawe, musisz zapomniec o walce i bezsennosci), wtedy minie. Pytanie, jak zapomniec o ciaglym zastanawianiu sie, probowaniu, staraniu, itd. Na to nie ma metody krotkoterminowej. Mysle, ze dobrym rozwiazaniem byloby swiadome zaprzestanie walki z bezsennoscia (przeciez masz ja od 13 lat i nic nie pomoglo) i obserwowanie swoich reakcji gdy kladziesz sie spac. Po prostu nie probuj zasnac, tylko lez bez celu i pozwol swoim myslom plynac gdzie chca. Na poczatku na bank bedziesz nadal probowala na sile zasnac (co jest niemozliwe, bo my snu nie wywolujemy, on sam przychodzi, albo nie), a po pewnym czasie... moze.... mysli sie rozluznia i pojda innym torem, a wtedy organizm sam zapadnie w sen. Nie spodziewaj sie, ze to zadziala od razu, bo to prawie nie mozliwe, kilka tygodni, a moze miesiecy, ale sadze, ze to ma sens? Ma?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie, Gringo, jest wiele racji w tym co piszesz. Ja nie spalem jakies 3-4 lata a teraz łączę fakty i widze, ze najgorzej bylo wlasnie wtedy gdy na sile probowalem zasnac, gdy myslami wzywalem sen aby jak najszybciej przyszedl. Ale pamietam, ze zdarzalo mi sie przysnac przy nudnawym filmie, albo nad nieciekawa ksiazka w lozku. To by faktycznie mialo sens. Potem w szpitalu dostalem lerivon i zaczalem spac nawet po 6h/dobe, na poczatku mnie sprawdzali bo nie wierzyli chyba, ze ja nie zasne na tych konskich dawkach, ale po kilku tygodniach faktycznie zaczalem zasypiac i mysle, ze to bylo odbicie sie od dna. Rok pozniej spalem juz prawidlowo bez zadnego wspomagania a deprecha gdzies uleciala :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie leki Wam pomogły przy walce z tą przeklętą bezsennością?

Bo dla mnie to naprawdę przekleństwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sójka rozumiem Cię i naprawdę współczuję, przechodziłam przez to i wiem jakim bezsenność jest koszmarem. Mi pomogły zolafren, tisercin i najbardziej chyba lerivon - on wspaniale uregulował mi sen, po 2 miesiącach brania lerivonu zaczęłam spać "o własnych siłach". Pozdrawiam, trzymaj się i walcz, bo to mija, jak większość zaburzeń - czego ja jestem najlepszym przykładem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej sojka,ja rowniez wiem co znaczy cierpiec na bezssennosc wiec nie bede tego opisywac. ja musze byc na effexorze xr(effectin) 75 mil to jest dobrze i spie super, jak tylko zaczne schodzic z leku problem powraca. jestem na antydepresancie juz trzeci rok ale dobry sen i sily w ciagu dnia to to co dla mnie najwazniejsze. gdy trafilam do psychiatry bylo mi juz wszystko jedno wlasnie z powodu bezssennosci... nie spalam przez trzy tygodnie( a wogole problem ze snam mam juz od12 lat). zaczelam brac effexor i clonazepam( tylko przez jakis czas) zapytaj lekarza o ten lek moze i Tobie pomoze.

 

[Dodane po edycji:]

 

ciekawa jestem jak Twoj lekarz tlumaczy ta bezssennosc. czy jest to nerwica? jakies inne objawy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydeptałam ścieżki do wielu lekarzy, niektórzy nawet mi pomogli ale tylko na jakiś czas. Potem lek przestawał działać i sen uciekał. Przeważnie rozpoznawano u mnie depresję, a moja ostatnia lekarka w Częstochowie powiedziała że to raczej nerwica. A ja się pytam, czy to nie wszystko jedno, skoro leczy się je takimi samymi lekami? Za tydzień mam robić jakieś testy psychologiczne, które mają ułatwić diagnozę.

Dzięki za Wasze doświadczenia z lekami. Jeszcze takich nie brałam więc na pewno wypróbuję.

Trochę nabrałam otuchy skoro są ludzie, którzy z tego wyszli.

Bo w ogóle to jest bardzo ciężko i trzymam się jako tako tylko dla dzieci i męża.

Wybierałam się już nawet co hipnoterapeuty, ale mąż mi nie pozwolił.

Byłam też u egzorcysty, ale nic złego u mnie nie znalazł.

Boję się że jak nic mi nie pomoże to wyląduję w szpitalu. Może ktoś był i mógłby powiedzieć coś na ten temat, jak to wygląda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej sojka ja podobnie jak Ty odwiedzilam tuzin amoze i wiecej lekarzy w Polsce a tu gdzie miszkam(USA) tez mozna by do dziesiatki doliczyc. Na prawde Ci wspolczuje,ja choruje na nerwice i bezssnnosc uwazam za najgorszy objaw.Podziwiam Cie ze przy tym wszystkim urodzilas dwoje dzieci,sama mam dziecko i wiem ile wysilku kosztuje opieka i wychowywanie .Tak jak pisalam jestem na lekach i jako tako funkcjonuje choc zdarzaja sie tez noce gdzie spie tylko pare godzin a rano musze wstac do pracy .Chcialabym ci jakos bardzoej pomoc ale nie wiem jak.... moze sprobuj ten Effectin tutaj w Stanach ludzie bardzo sobie go chwala .Mnie pomaga tez zapach lawendowy ktorym spryskuje poduszke przed spaniem. Wlanczam po pracy muzyke relaksacyjna i rozciagam miesnie(trening Jakobsa,chyba tak to sie nazywa).Napisz koniecznie jak wypadla wizyta u psychiatry. Pozdrawiam serd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za ten Effectin, jest jakąś moją nadzieją. Chociaż tyle leków już wypróbowałam, wyobrażam sobie co o tym myśli moja rodzina (rodzice, dziadkowie). Przecież to wszystko kosztuje, ale żeby to jeszcze pomogło. Ja już jestem jakąś lekomanką. Przy tym wszystkim pojawiały się okresy - kilkutygodniowe, kilkumiesięczne, że wysypiałam się wspaniale, jak dziecko i wszystko było OK. Ale jak nagle one przychodziły, tak szybko pryskały jak bańka mydlana. Podobnie niektóre leki działały przez jakiś czas, a potem przestawały. To wszystko jest bardzo dziwne. Dzisiaj, po nieprzespanej nocy, musiałam wziąć tabletkę i przespać się w dzień bo nie miałam siły. Każdemu mówię żeby dziękował Bogu za dobry sen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sójka, ja bym nie stawiała na effectin, znam dwie osoby, u których ten lek jeszcze pogłębił bezsenność - ma on raczej profil aktywizujący i moim zdaniem może pomóc jedynie przy depresji połączonej z bezsennością, wówczas gdy mija depresja to i mija ten jej objaw. Ty jak piszesz masz raczej nerwicę, więc ten lek zapewne Ci nie pomoże. W twoim przypadku sensowniej raczej by było zastosować antydepresant o działaniu sedatywnym, a nie aktywizującym, a więc mianserynę czy mirtazapinę. Ja osobiście wypróbowałam lerivon, czyli mianserynę, zadziałał świetnie, a u mnie też głównym problemem była sama bezsenność - stany depresyjne były jej wynikiem a nie powodem. Możesz jeszcze wypóbować inny neuroleptyk, na mnie tak jak na Ciebie chlorprotiksen nie działał nasennie, za to takie działanie miał tisercin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Agnieszka.m

Ostatnio dużo czytam i szukam jakiegoś sensownego sposobu, i okazało się że ja już brałam ten effectin tylko pod inną nazwą. Rzeczywiście w ogóle nie zadziałał. Może więc masz rację z tym lerivonem. W środę jadę na jakieś testy psychologiczne do Częstochowy, mam się dzięki nim dowiedzieć, co mi w końcu jest. Ja też mam wrażenie że depresja jest wynikiem bezsenności, ale lekarze twierdzą że to bzdura. Czemu więc leki przeciwdepresyjne nie pomagają? Tu się lekarze po prostu dziwią i czasami mam wrażenie że myślą, że udaję czy coś. Ostatnio tzn. 2 miesiące temu zmieniłam lekarza i czekam na te testy, biorę Citabax i Clonazepam (ten na mnie najlepsze działanie uspokajające), a środki typowo nasenne też słabo działają. W każdym bądź razie nie chcę się tak łatwo poddać, choć to już tak długo trwa i mam dość czasami wszystkiego. Żyję i walczę chyba tylko dzięki dzieciom i mam zamiar wygrać raz na zawsze. Czekam na dalsze odpowiedzi, każda jest bardzo cenna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sójka mam nadzieję że nie bierzesz tego clonazepamu regularnie, to jedno z najtrudniejszych do odstawienia benzo. Proszę Cię uważaj na ten lek, żebyś nie wpakowała się w coś jeszcze gorszego niż bezsenność... Apropo środków nasennych, to na mnie też działały bardzo słabo, estazolamy musiałam brać dwa, a stilnoxy nawet trzy a i tak czasami po takich dawkach nie zasypiałam.

Trzymam kciuki za Ciebie, nie poddawaj się, masz dla kogo walczyć, ja też robiłam to dla swoich dzieci - mam synka i malutką córeczkę i się udało, zwalczyłam to cholerstwo. A już momentami myślałam że naprawdę nie dam rady... Ja próbowałam tak jak Ty wszystkiego, byłam u 6 lekarzy psychiatrów i 3 internistów, a na samym końcu nawet u bioenergoterapeuty i paradoksalnie on mi chyba najbardziej pomógł. No i lerivon, on też przyczynił się z całą pewnością to wyregulowania snu, początkowo to w ogóle zwalał mnie z nóg, ale to było wtedy dla mnie wręcz błogosławieństwem. Pozdrawiam :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pewnie z tymi lekami to jak z rulekta,trzeba miec szczescie. sojka pisze ze brala zamiennik effectinu,ja tez probowalam bo wiadomo jest tanszy. czulam sie fatalnie ,nie dalam rady. effectin mialam przepisany na nerwice gdzie bezssennosc byla objawem. u mnie dziala znakomicie, ale musi byc odpowiedna dawka. zycze zdrowka sojka i czekamy na dalsze posty.

 

ja tez jestem agnieszka_m :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do Clonazepamu to wiem że masz rację ale ja odstawię go dopiero jak się obronię tzn. w lutym. Teraz piszę pracę magisterską i chcę to wszystko jakoś zakończyć, a tylko ten lek daje mi trochę snu. Chyba ten Citabax jest nietrafiony, biorę go drugi miesiąc i żadnej reakcji. Ale jestem cierpliwa, tzn. cierpię cały czas ale wierzę i nawet wiem że to prędzej czy później minie (choć wolałabym prędzej). Trzyma mnie jeszcze wiara w Boga, widać to moje cierpienie jest mu potrzebne, ale wybieram się w styczniu na nabożeństwo księdza Józefa w klasztorze który ma charyzmat uzdrawiania w Duchu Świętym. Wierzę i nie odbierajcie mi tej wiary bo wiara czyni cuda. Ja też miałam przyjemność korzystać z pomocy bioterapeuty (i to nie jednego), czułam się nawet lepiej, szkoda że tak krótko. Teraz walczę jak lwica o studia, zdrowie, robię co mogę choć tylko ten, kto to przeszedł, może wyobrazić sobie jak jest ciężko. Jak wychodzę z domu to patrzę na tych wszystkich ludzi i myślę sobie: oni to mają super, kładą się wieczorem, wysypiają i czują się normalnie. Ale szkoda pisania na te moje rozważania.

Agnieszka, a co myślisz o kawie, czy ona rzeczywiście działa jakoś na bezsenność? Bo ja piję taką lurę z łyżeczki dwa razy dziennie, pomaga mi trochę na ból głowy. A czy wypiję czy nie to i tak nie śpię. Myślę o tym lerivonie. Czy on od razu zadziałał na Ciebie, czy po jakimś czasie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

too_sensitive to możemy sobie podać rękę :D

 

sójka, ja nie jestem osobą wierzącą, ale ten bioenergoterapeuta, który mi pomógł, był księdzem... Nie wierzyłam w jego moc, ale w akcie desperacji do niego pojechałam - i, o dziwo, podziałało. Już po pierwszej wizycie po raz pierwszy od chyba roku przespałam "o własnych siłach", bez leków, całą noc. Jeździłam kilka razy i stopniowo się poprawiało - nie wiem czy pomógł mi on, czy to leki mnie wyprowadziły na prostą, czy może organizm sam zwalczył bezsenność - ważne że śpię, raz lepiej, raz gorzej, ale śpię...

Co do lerivonu, to ważne, byś miałą dobraną odpowiednią dawkę. Ja na początku leczenia dostałam dawkę 10 mg i nie podziałał - brałam 3 tygodnie i nie pomogło, nie spałam po nim w ogóle. Po kilku miesiącach lekarka w braku alternatywy postanowiła powrócić do lerivonu, ale w znacznei wyższej dwace, zaczęłam od 30 mg i po kilku dniach doszłam do 60 i już po pierwszej dawce 30 mg przespałam całą noc, potem doszłam do dawki leczniczej, czyli 60, bo miał mi on pomóc również na depresje (nabawiłam się jej wkutek uporczywej, długotrwałej bezsenności), i przez cały czas brania lerivonu spałam wyśmienicie. Także polecam Ci ten lek, wybierz się do lekarza i popytaj o lerivon, lepsze to niż clonazepam - do lutego możesz się niestety od niego nieźle uzależnić i z odstawieniem może być problem...

Pozdrawiam, trzymaj sie cieplutko.

 

 

A co do kawy, to ja na wszelki wypadek z nią nie przesadzam, piję jedną rozpuszczalną lurkę dziennie, kofeina w naszym przypadku nie jest za bardzo wskazana...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Agnieszka

A jednak ksiądz...Jeśli możesz, to opisz mi proszę jak ten bioterapeuta Cię leczył, czy tylko dotykiem czy jakimiś modlitwami też.

Może to było coś takiego o czym ja pisałam tzn. uzdrowienia w Duchu Świętym. Wiesz mój mąż też był kiedyś niewierzący. Jak się poznaliśmy to poszedł po 9 latach do spowiedzi i kościoła. Teraz chodzimy razem. Uważam to za jakiś cud. Jak zaczęłam chorować 13 lat temu i to trwało już długie miesiące to wpadałam w rozpacz. Moja wiara też upadała bo nie widziałam żadnej nadziei dla siebie. Musiałam przerwać wymarzone studia i zaszyłam się w domu w swoim łóżku. Jak wychodziłam to tylko do jakiegoś nowego lekarza czy znachora. 5 lat tak się męczyłam, ale w tym czasie trafiłam na pewnych ludzi, małżeństwo, którzy mają dość bliski kontakt z Bogiem. Dużo się modlą i jakoś tak potrafią więcej rzeczy zauważyć niż normalny człowiek. Mieszkają dość daleko ale bywało, że jeździłam do nich co dzień, żeby pobyć w tej atmosferze. Bardzo mnie wzmacniali duchowo i powiedzieli że to minie ale to Bóg zdecyduje kiedy. Po jakimś czasie, byłam wtedy na Bioxetynie i Clonazepamie, zaczęłam coraz lepiej spać. Po pół roku odstawiłam leki i spałam normalnie. Wtedy zaczęłam spotykać się z mężem. I jeszcze przeczytałam "Potęgę podświadomości" i medytowałam według niej. Sielanka trwała 5 lat. Po urodzeniu drugiego dziecka koszmar wrócił i trwa do tej pory. Ale już teraz wiem że mogę całkowicie zaufać Bogu. Właściwie to mnie trzyma jakoś, choć już bywało bardzo źle. Nie próbuję nikogo nawracać, tylko tak to u mnie wygląda. Dużo się modlę w miarę możliwości i będę pisać jakie to daje efekty. Jutro jadę na jakieś badania psychologiczne przy komputerze. Napiszę potem jak było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sójka, ten mój ksiądz leczył mnie wyłącznie dotykiem - nie wierzyłam, że w ogóle mi pomoże, ale byłam już tak zdesperowana, że było mi wszystko jedno - no i podziałało. Od momentu rozpoczęcia leczenia zaczęłam sypiać normalnie - raz lepiej, raz gorzej, ale bez leków, no i nie zdarzały mi się bezsenne noce.

 

Jeśli chodzi o Twoje leczenie, to nie wydaje mi się, żeby było prawidłowe, przede wszystkim nie słyszałam jeszcze o leczeniu bezsenności citabaxem, no chyba że Twój lekarz skupił się na leczeniu nerwicy... Ale widzę że pakuje Cię w uzależnienie od clonazepamu, a to już nie jest na pewno prawidłowe... Jest mnóstwo leków, które mogłyby pomóc na bezsennośc, nie wiem skąd ten citabax. Moim zdaniem powinien zastosować coś o profilu uspokajająco -nasennym - no ale to tylko moje skromne zdanie, boję się tylko, że wpakujesz się w uzależenienie od clona...

 

Napisz jak tam wyszły te testy i czy rozmawiałś z lekarzem na temat lerivonu (naprawdę pomógł on już niejednej osobie z silna bezsennością). Pozdrawiam serdecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej:) Nie chce sie powtarzac, ale polecam ci Ksiazke "oswoic Lęk"

W niej autorki pisza o tym jak wyglada nasz chory dialog wewnetrzny (np; Musze dzis zasnac, musi sie to wreszcie skonczyc) a jak powinien wygladac zdrowy (np; Mam problemy z nerwica, to normalne ze pojawily sie tez problemy ze snem, jezeli dzis w nocy sie znow nie wyspie, to nie bedzie w tym nic zlego, bo to nerwica, z ktora puki co mam przesciwowe problemy)

 

Ksiazka jest raczej o roznego rodzaju fobiach itd, ale tak naprawde to traktuje o podejsci do siebie, o tym by byc dla samego siebie milym, dobrym, pozwalac sobie na bledy, slabosci, kochac siebie takim jakim sie jest. I mi pomaga z moimi problemami:)

Aha, a zeby cie moze jakos pocieszyc, powiem ci ze tez mam problemy ze snem, ale u mnie to jest budzenie sie rano za wczesnie z glowa pelna lęku.

Choc dzis np czulem sie rano super:) Pomimo pozniejszego krotkeigo leku w autobusie, ktory byl spowodowany czyms zupelnie innym (laska do mnie zagadala;D ) moj dzien byl wspanialy, w porownaniu np do zeszlego tygodnia.

 

Glowa do gory, jest dobrze, bedzie lepiej:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej

Niestety nie dotarłam dzisiaj na te testy. Miałam lekki wypadek, nic się nikomu nie stało ale auto uszkodziłam rodzicom. Dostałam porządny mandat (prezent od Mikołaja) i punkty karne. Już nie wsiadam za kierownicę. Jestem "trochę" zdołowana, nic mi się nie chce, pakuję się w te Clony, a z doktorką będę się widzieć dopiero pod koniec roku. Pogadam o tym lerivonie, bo na razie to jest tylko wegetacja a nie życie. Trzymajcie się ciepło bo ja nieźle zmarzłam dzisiaj. Dzięki za wszystkie posty. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak poczytałam trochę i absolutnie zgadzam się z Tobą agnieszka.m, najlepiej by było dla Sójki żeby poprosiła lekarza o lerivon, sama brałam i faktycznie działał. I racje tez masz, że żadne leki aktywizujące tu nie są wskazane, kiedyś chciała mi p. doktor wprowadzić Effectin i skończyło się na odstawieniu po paru dniach z powodu trudnego do opanowania lęku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sojka bardzo polecam ci naborzenstwa z modlitwa o uzdrowienie. o mnie tez sie kiedys modlono uwierzylam od tamte4go momentu ze Bog zacznie dzialac w moim zyciu. uzdrowienie ciala i umyslu jest na pewno wola Boza.Jezeli wiesz ze jestes Jego dzieckiem i jezeli masz przekonanie ze to jest Jego wola to tak bedzie. Pamietaj ze"wiara jest pewnoscia tego czego sie spodziewamy,przeswiadczeniem tego czego nie widzimy" Moze sie to wydazyc automatycznie o odrazu a moze to byc proces,nawet dlugi. wazne jest zeby sie umacniac Slowem Bozym (polecam Ci czytanie ),wersetow na wzmocnienie wiary w uzdrowienie jest bardzo wiele (jestem teraz w pracy wiec nie mam za bardzo czasu ci ich podac,napisze pozniej) Jest taki werset w Biblii ktory mowie ze Bog Ojcec dal nam swojego syna Jezusa ktory cierpial straszne meki na krzyzu( Biblia mowi ze byl tak strasznie umeczony i storturowany ze wygladem nie przypominal ciala ludzkiego) wiec jakze o wiele bardizej nie mialby dac nam tego o co prosimy,zwlaszcza ze dobry Ojciec zawsze chce dla swoich dzieci jak najlepiej.Bog jest dobry,ja doswiadczam Jego dobroci na co dzien.Nigdy tez sie nie spoznia.Mialam w zyciu momenty ze mowilam sobie ze juz nie dam rady,juz czulam sie doslownie powalona i bezsilna... i wtedy przychodzi Bog ze swoim dzialaniem. On podnosi,On czyni cuda czy to w postaci nareszcie dobrze dobranego leku czy ot tak sobie nagla poprawa samopoczucia. Nie trac wiary ,modl sie i badz w relacji z Panem a nade wszytko zacznij sama czytac Slowo Boze .Zobaczysz jakie wspaniale daje posilenie. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

modlitwe ??

boze nie wiem czy smiac sie czy płakać :twisted:

 

Na bezsenność są leki - anksjolityki, można poprosić o recepte lekarza, najlepiej problem skonsultować z psychiatrą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mała defetystka, jak sie modlisz różancem wciąż i wciąż i wciąż ... to calkiem jakbys liczyla barany :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiec tak, zacznijmy od poczatku... Wszystkim Wam polecam ksiazke Ulf Ekman " Wiara ktora zwycieza swiat" Oprocz Slowa Bozego jest to moja ulubiona pozycja na temat wiary i jej mozliwosci. Ulf Ekman jest Skandynawskim ewangelista ktory uczy nas zyc wedlug biblijnych zasad, a takze daje wskazowki i wyjasnia ze mozesz miec wiare przezwyciezajaca zyciowe okolicznosci w jakis sie znajdujesz. Napisze kilka mysli tego autora( nie zebym to ja byla taka madra) popartych Slowem Bozym

 

W Ew Mateusza czytamu" A gdy nastal wieczor,przywiedli do niego wielu opetanychy, a ON wypedzal duchy slowem i uzdrawial wszystkich [ ktorzy sie zle mieli,alby sie spelnilo, co przepowiedziano przez Izajasza proroka,mowiacego: On niemoce nasze wzial na siebie i choroby nasze poniosl"

 

Kiedy czytamy o sluzbie naszego Pana przed dwoma tysiacami lat,jest dla nas jasne, ze tym co robil w ogromnej mierze,bylo uzdrawianie chorych. Jak oszacowano przynajmniej jedna trzecia swego czasu, uslugujac ludziom zwiazanych roznymi niemocami. A zatem Jezus uzdrawial wszedzie,gdziekolwiek sie pojawil i jesli tylko spotkal sie z wiara w sercach ludzi,nigdy nie przepusil okazji,aby kogos uzdrowic On nie rozdawal ludziom dolegliwosc,choroba nie jest blogoslawienstwem. W sercach tych ktorzy naprawde kochaja,wywoluje ona tylko wspolczucie i chec uczynienia zmiany.Pewniem tredowany powiedzial ktoregos razu: " Panie,jesli chcesz,mozesz mie oczyscic". W chwile potem padla odpowiedz odnosnie do Bozych checi-odpowiedz jedna dla wszystkich i na zawsze, Jezus rzekl:"Chce,badz oczyszczony" Uzdrowienie jest dobre. Ono zstepuje z nieba i jest wola Boze dla czlowieka. CZy dzisiaj tez???

LIst do Hebrajczykow mowi: JEzus Chrystus wczoraj i dzis,ten sam i na wieki" Skoro " na wieki", skoro"wczoraj i dzis"- oznacza to,ze Jezus nie jest dzis inny niz byl przed dwoma tysiacami lat. ON jest ten sam i taki sami. I to jest dobra ewangelia na dzis!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej too_sensitive

Cieszę się że tak odczuwasz działanie Boże. Ja też mam za co dziękować: zdrowe dzieci, córka i synek, mąż który mnie wspiera, dobrzy rodzice, dobre wyniki na studiach, które mam nadzieję niedługo skończę, ładny dom itd. Ja też wierzę że Bóg działa tak samo jak kiedyś i wiem że wyjdę z tej choroby bo ufam tylko Jemu. A Biblię czytamy razem z córką bo nie zaśnie dopóki nie przeczytamy fragmentu. To jest taka Biblia młodych, ale kiedyś przeczytałam też tę prawdziwą. Teraz wydrukowałam sobie Tajemnice szczęścia św. Brygidy i odmawiam razem z babcią. Masz rację we wszystkim co napisałaś i dzięki wielkie za otuchę. Bardzo tego teraz potrzebuję. Jak dobrze jest wiedzieć że jest ktoś kto myśli tak jak ja. Pisz jak najwięcej a ja też będę pisać o swoich doświadczeniach. Niech inni myślą co chcą. Jak będziesz miała czas to pisz. Ja się teraz biorę za sprzątanie. Pa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×