Skocz do zawartości
Nerwica.com

KWETIAPINA(ApoTiapina, Bonogren, Etiagen, Kefrenex, Ketilept, Ketilept Retard, Ketipinor, Ketrel, Kvelux SR, Kventiax, Kventiax SR, Kwetaplex, Kwetaplex SR, Pinexet, Questax, Setinin, Symquel XR)


weronika

Czy kwetiapina pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?  

169 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy kwetiapina pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

    • Tak
      120
    • Nie
      35
    • Zaszkodziła
      27


Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, zburzony napisał(a):

wbrew pozorom kwetiapina ma działanie przeciwdepresyjne

Tak, wybacz moje niedopatrzenie, bo faktycznie ma udowodnione działanie przeciwdepresyjne, pewnie związane z blokadą receptorów serotoninowych, ale myślałem o pytaniu pana @Fobik 89, które brzmiało, czy 600 mg da mu większy spokój i czy będzie lepsze działanie antydepresyjne. Myślę (tego nie wiem), że przeciwdepresyjny wpływ kwetiapina ma w ograniczonym zakresie dawkowania, ale założę się, że nie jest to przedział 300-600 mg bo to są dawki dla wariatów 😉 Tym bez problemu można obezwładniać ludzi, więc zamiast działania przeciwdepresyjnego spodziewałbym się raczej bardzo silnej, mogącej zwalić z nóg sedacji, zaburzenia myślenia, a co do spokoju, to po wiele niższych dawkach czułem nieustanny lęk wolnopłynący, co dawało objawy somatyczne i lekarz przez 4 lata nie mógł dojść co się dzieje, ale kwetiapinę dalej śmiało przepisywał, bo przynajmniej jakoś spałem no i w końcu to bardzo bezpieczny lek (uwaga - nie taki bezpieczny). Także nie nastawiaj się na cuda, bo to nie jest cudowny lek, tylko mocny chemiczny kaftan bezpieczeństwa, który przestawia w mózgu tyle rzeczy, że można się przerazić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dobrze słyszeć, że komus lek służy i to w rozsądnych dawkach. Ale tachykardia w połączeniu działaniem sedatywnym obstawiam, że to nic dobrego na dłuższą metę, zresztą sam po 75 mg dwukrotnie straciłem przytomność. A przy dawkach 200 mg leżałem w łóżku cały przepocony, z tachykardią i bałem się wstać przez hipotensję ortostatyczną. Są widocznie jednak ludzie mogący na tej grubej chemii funkcjonować, dlatego nie demonizuję tych leków, choć dla mnie to czyste zło 😅

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

46 minut temu, Fobic napisał(a):

To dobrze słyszeć, że komus lek służy i to w rozsądnych dawkach. Ale tachykardia w połączeniu działaniem sedatywnym obstawiam, że to nic dobrego na dłuższą metę, zresztą sam po 75 mg dwukrotnie straciłem przytomność. A przy dawkach 200 mg leżałem w łóżku cały przepocony, z tachykardią i bałem się wstać przez hipotensję ortostatyczną. Są widocznie jednak ludzie mogący na tej grubej chemii funkcjonować, dlatego nie demonizuję tych leków, choć dla mnie to czyste zło 😅

A co to dla mnie jak mi serce 15 minut szybciej pobije, jak przy atakach paniki potrafi nawalać z godzinę,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, Jurecki napisał(a):

takie objawy jak wyżej piszesz miałeś po kwetapinie?

Tak, oprócz wilczego głodu. Moim zdaniem kwetiapina nie promuje dobrej jakości snu. Ale często po użyciu kwetiapiny (może za dużo bo nie pamiętam dawki, ale w granicach terapeutycznych) przyspieszał oddech, zalewały mnie poty i dostawałem tachykardii ortostatycznej), a przy tym wszystkim opadnięcie z sił, czyli rzekome działanie sedatywne, co składało się na męczarnię.

Później zaczął się parkinsonizm polekowy, który wykluczał mnie na kilka godzin z życia społecznego, ale powoli przemijał. Objawy ze strony zespołu pozapiramidowego, których wszystkie neuroleptyki nie są pozbawione bez wyjątku, taka już ich natura działania. Jak dla mnie wszystkie neuroleptyki mogłyby mieć wskazania tylko i wyłącznie dla osób nieuleczalnie chorych na schizofrenię. A jeśli jakiś starszy lekarz poleca starszej pani 25 mg Ketrelu żeby mogła lepiej spać, to powinien on poważnie przemyśleć cel i sposób jego pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie to lajtowy lek nawet w dawce 600mg. Za dawnych czasów był dla mnie trochę ciężki, 30 min po wzięciu ekstremalne zamulenie, tachykardia i zatkany nos, przez godzinę musiałem oddychać przez usta, by nos się odetkał i dopiero wtedy mogłem zasnąć.

 

Ktoś wie, co odpowiada za całkowitą blokadę nosa? Risperidon też kiedyś zapychał mi nos.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Annanowaknike @Fobic @zburzony

 

Przede wszystkim nie demonizujmy za bardzo kwetiapiny. Przedstawię ją teraz najbardziej obiektywnie z perspektywy pacjenta.

Jest ona neuroleptykiem atypowym o działaniu przeciwpsychotycznym i stabilizującym nastrój. Jest jednym z trzech neuroleptyków o największej "atypowości" (obok olanzapiny i klozapiny), ponieważ działa na bardzo szerokie spektrum receptorów. Z racji swojego profilu receptorowego okazuje się być wyjątkowo skuteczna w leczeniu fazy depresyjnej w przebiegu choroby dwubiegunowej (przy czym działa na tę fazę skuteczniej niż na fazę maniakalną).

W niskich dawkach (25-100mg), o których była tutaj mowa kwetiapina blokuje receptory histaminowe i adrenergiczne alfa-1. To odpowiada za jej działanie sedatywne w tym zakresie dawkowania.

Zaś w dawkach wyższych (150-800mg) kwetiapina (a w zasadzie jej główny metabolit - norkwetiapina) zaczyna hamować wychwyt zwrotny noradrenaliny, co powoduje, że w wyższych dawkach zaczyna wykazywać działanie przeciwdepresyjne, ponieważ hamowanie wychwytu zwrotnego noradrenaliny równoważy działanie przeciwhistaminowe. Po prostu wraz ze wzrostem dawki maleje jej działanie sedatywne, z racji wysycenia przez nią innych receptorów.

Oprócz hamowania wychwytu zwrotnego noradrenaliny norkwetiapina blokuje receptory serotoninowe 5-HT2A i 5-HT2C oraz działa częściowo agonistycznie na receptory 5-HT1A, co znacznie wzmacnia jej działanie przeciwdepresyjne. Żaden inny neuroleptyk atypowy nie ma tak silnego działania przeciwdepresyjnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też trochę eksperymentowałem z kwetiapiną, kiedyś lata temu w Irlandii miałem tabletki po 200 mg i próbowałem nimi zaleczyć stan po odstawieniu benzodiazepin. Potem nie raz była przepisywana nasennie i jako uspokajacz. Ostatnie podejście to była próba dołożenia jej do zestawu w formie XR właśnie jako antydepresant, ale to krótko trwało. Obecnie czasem wezmę 50 mg XR nasennie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam powiedzcie mi jak to jest z tym ketrelem dostałem go na sen w dawce 50 mg aby odstawić zolpidem , narazie o dziwo jako tako śpię po nim dobrze mi się śpi , ale nie jest to tak że ten ketrel obniża dopaminę i powoduje stan depresyjny ? Dodam że biorę jeszcze pregabaline i Escitalopram 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie jest tak, że kwetiapina powoduje jakieś ubytki dopaminy, a przez to obniża nastrój i wywołuje depresję. Ketrel blokuje pewne szlaki dopaminergiczne w mózgu, odpowiedzialne za działanie przeciwpsychotyczne, ale poziom dopaminy się nie zmienia. Kwetiapina ma nawet działanie przeciwdepresyjne, ze względu na silny agonizm pewnego rodzaju receptora serotoniny, więc o depresję bym się nie martwił. 

Edytowane przez Fobic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 4.10.2024 o 21:04, Fobic napisał(a):

To nie jest tak, że kwetiapina powoduje jakieś ubytki dopaminy, a przez to obniża nastrój i wywołuje depresję. Ketrel blokuje pewne szlaki dopaminergiczne w mózgu, odpowiedzialne za działanie przeciwpsychotyczne, ale poziom dopaminy się nie zmienia. Kwetiapina ma nawet działanie przeciwdepresyjne, ze względu na silny agonizm pewnego rodzaju receptora serotoniny, więc o depresję bym się nie martwił. 

Ahhh ale smutne jest to i dziwne że lekami przeciwpsychotycznymi leczy się w dzisiejszych czasach bezsenność , mówią ci lekarze że zolpidem jest zły a neuroleptyki dobre , ciekawe jakby tak naprawdę zobaczył co ma większe skutki uboczne to na bank okazało by się że te starej daty neurolepty 😲

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Raccoon napisał(a):

 

Mój dziadek chory na parkinsona (!!!) miał przepisane właśnie nasennie 25 mg. Nie dość że mu pogorszyło objawy parkinsona, to do tego był nieprzytomny i nogi się mu uginały jak chodził. Raz upadł, bo dosłownie usnął na stojąco.

 

I taki lekarz, który mu to przepisał, ma prawo wykonywania zawodu 🤬

Takich lekarzy jest pełno. Ja po kwetiapinie dwukrotnie straciłem przytomność po wstaniu z łóżka, a finalnie w połączeniu z pregabaliną nabawiłem się parkinsonizmu polekowego i taki lekarz dalej z uśmieszkiem na twarzy próbuje leczyć, bo zawsze wręczając numerek recepty powtarza "próbujemy", a to mnie nazywa eksperymentatorem, bo próbowałem różnych środków psychoaktywnych. Przychodzi i rzuca do oczekujących, tym swoim półprzytomnym "dzieńbry".

 

25 mg to trochę mała dawka, aby pogorszyć objawy parkinsona, ale co prawda u mnie parkinsonizm spowodował. Jeśli choremu na parkinsona nasennie przepisano 25 mg kwetiapiny, to jest nieporozumienie.

 

6 godzin temu, acherontia styx napisał(a):

część neuroleptyków powstała przypadkiem, np. szukano leku do usypiania zwierząt, a wyszedł z tego finalnie neuroleptyk dla ludzi 🤷‍♀️

Kwetiapina akurat do nich nie należy, bo to jest stosunkowo nowy lek, ale parę innych już tak

Coś mi się kojarzy.. promazyna, tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Raccoon napisał(a):

 

Przecież nawet w ulotce jest wspomniane, że nie jest wskazane u starszych osób z parkinsonem. I to nie internista mu przepisał, tylko neurolog. Do tego prywatnie, wiedząc na co choruje. 

Idź do tego lekarza i zapytaj się, dlaczego tak postąpił i czy nie było innego wyjścia? Bo ja nie znając sytuacji, z miejsca podam kilka leków, które nie mają z parkinsonem nic wspólnego i też działają sedatywnie/nasennie: hydroksyzyna, mianseryna, mirtazapina, doksepina, trazodon, opipramol, czy w ostateczności temazepam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Raccoon napisał(a):

 

To było kilka lat temu jak jeszcze dziadek żył. Raczej nie będę robić problemu lekarzowi po kilku latach. Wtedy po prostu dziadkowi te leki zabrałem, bo mogło źle się skończyć. No a dostał potem właśnie od rodzinnego hydroksyzynę i było ok, nie wstawał już w nocy ciągle.

Głupi lekarz i tyle. W momencie doboru leku myślał o niebieskich migdałach i tak wyszło. Za takie byki powinni płacić grzywny pacjentom, ale człowiek z założenia lekarzowi ufa, bo uczony itd. a potem, to można sobie co najwyżej poopowiadać o różnych sytuacjach.

 

Ja objawy parkinsonizmu mam do dzisiaj, ale nie udowodnię lekarzowi winy, mało tego chodzę do niego po chloroprotyksen, w celach nasenno-przeciwpsychotycznych, co ciekawe. Mam nadzieję, że po odstawieniu nic złego już się nie stanie, ale boję się. Nie tak dawno miałem coś w rodzaju zapaści i psychozy jednocześnie, nagle, bez żadnej zapowiedzi. Już o tym pisałem i jak na razie jest ok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 13.05.2024 o 09:56, Fobic napisał(a):

Tak, wybacz moje niedopatrzenie, bo faktycznie ma udowodnione działanie przeciwdepresyjne, pewnie związane z blokadą receptorów serotoninowych, ale myślałem o pytaniu pana @Fobik 89, które brzmiało, czy 600 mg da mu większy spokój i czy będzie lepsze działanie antydepresyjne. Myślę (tego nie wiem), że przeciwdepresyjny wpływ kwetiapina ma w ograniczonym zakresie dawkowania, ale założę się, że nie jest to przedział 300-600 mg bo to są dawki dla wariatów 😉 Tym bez problemu można obezwładniać ludzi, więc zamiast działania przeciwdepresyjnego spodziewałbym się raczej bardzo silnej, mogącej zwalić z nóg sedacji, zaburzenia myślenia, a co do spokoju, to po wiele niższych dawkach czułem nieustanny lęk wolnopłynący, co dawało objawy somatyczne i lekarz przez 4 lata nie mógł dojść co się dzieje, ale kwetiapinę dalej śmiało przepisywał, bo przynajmniej jakoś spałem no i w końcu to bardzo bezpieczny lek (uwaga - nie taki bezpieczny). Także nie nastawiaj się na cuda, bo to nie jest cudowny lek, tylko mocny chemiczny kaftan bezpieczeństwa, który przestawia w mózgu tyle rzeczy, że można się przerazić.

Dlaczego tak straszysz tu wszystkich,caly czas piszesz o swoich negatywnych doswiadczeniach z Kweta.

Daj innym troche nadziei,skoro na ciebie źle dzialala ,to nie wciskaj swojej nie chceci innym początkującym,szukajacym wsparcia a nie straszenia.No sorry,to juz kolejny post.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lucy32 Dobre pytanie, bo sam już nie wiem dlaczego tak było. Stosowałem kwetiapinę przez dłuższy czas (4-6 lat) z powodzeniem i jakiś pech chciał, że w pewnym momencie (dołączenie pregabaliny) pojawiły się dość istotne problemy (padaczki, parkinsonizm, omdlenia). Może zareagowałem tak przez postawione pytanie użytkownika powyżej o zwiększenie dawki, żeby być bardziej spokojnym. Gdyby to było 100 mg - ok, ale 600 mg to po prostu chora ilość dla normalnej osoby i zapaliła mi się czerwona lampka w głowie.

Kwetiapina jest chyba najczęściej przepisywanym lekiem przeciwpsychotycznym, uznawanym za bezpieczny i coś w tym musi być. Mój przypadek stanowi pewnie jakiś drobny procent całości i jest mało istotny. Demonizowałem leki, przez które przeszedłem koszmar, takie jak kwetiapina, fluwoksamina, czy nawet pregabalina, chociaż większości osób one pomagają. Neuroleptyki (leki p-psychotyczne) to zawsze będzie dla mnie trochę kontrowersyjny temat, bo nawet w szpitalu nie dadzą nikomu 100 mg kwetiapiny, widocznie wiedząc co może się stać, a znajomy po 50 mg myślał, że umiera.

Leki tego rodzaju postrzegam jako ostateczność, kiedy wszelkie inne opcje zawiodły, wtedy oczywiście można dać szansę neuroleptykom, jeśli lekarz tak zaleca. Sam dzisiaj ich używam, dokładniej promazyny, a wcześniej chlorprothixenu wyłącznie nasennie i dzieje się to pewnym kosztem. Ciągła suchość w ustach, przybieranie na wadze, zmęczenie każdego następnego dnia i otępienie umysłowe. Gdyby np. mirtazapina była wystarczająca, bez wątpienia zmieniłbym lek. Pisałem wcześniej wiele niepotrzebnych rzeczy, już nie będę tego robił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 1.06.2025 o 06:31, Fobic napisał(a):

@Lucy32 Dobre pytanie, bo sam już nie wiem dlaczego tak było. Stosowałem kwetiapinę przez dłuższy czas (4-6 lat) z powodzeniem i jakiś pech chciał, że w pewnym momencie (dołączenie pregabaliny) pojawiły się dość istotne problemy (padaczki, parkinsonizm, omdlenia). Może zareagowałem tak przez postawione pytanie użytkownika powyżej o zwiększenie dawki, żeby być bardziej spokojnym. Gdyby to było 100 mg - ok, ale 600 mg to po prostu chora ilość dla normalnej osoby i zapaliła mi się czerwona lampka w głowie.

Kwetiapina jest chyba najczęściej przepisywanym lekiem przeciwpsychotycznym, uznawanym za bezpieczny i coś w tym musi być. Mój przypadek stanowi pewnie jakiś drobny procent całości i jest mało istotny. Demonizowałem leki, przez które przeszedłem koszmar, takie jak kwetiapina, fluwoksamina, czy nawet pregabalina, chociaż większości osób one pomagają. Neuroleptyki (leki p-psychotyczne) to zawsze będzie dla mnie trochę kontrowersyjny temat, bo nawet w szpitalu nie dadzą nikomu 100 mg kwetiapiny, widocznie wiedząc co może się stać, a znajomy po 50 mg myślał, że umiera.

Leki tego rodzaju postrzegam jako ostateczność, kiedy wszelkie inne opcje zawiodły, wtedy oczywiście można dać szansę neuroleptykom, jeśli lekarz tak zaleca. Sam dzisiaj ich używam, dokładniej promazyny, a wcześniej chlorprothixenu wyłącznie nasennie i dzieje się to pewnym kosztem. Ciągła suchość w ustach, przybieranie na wadze, zmęczenie każdego następnego dnia i otępienie umysłowe. Gdyby np. mirtazapina była wystarczająca, bez wątpienia zmieniłbym lek. Pisałem wcześniej wiele niepotrzebnych rzeczy, już nie będę tego robił.

Spoko👍zrozumiale w sumie.

Ja jestem od 7 dni na tej substancji cudownej i sie nie moge zdecydowac co dalej(na razie biore 25mg)

No i sie boje tez tego leku na dluzej,bo raczej moze byc w dluzszym rozrachunku szkodliwy,a nie mam juz 20lat i zdrowia jak byk.Lekarz mi zmienil Mirte ktora bralam dluugo na te Kwete,szkoda mi trochebo mirta byla super ,ale juz nie dawala rady na moj lęk i depresje.Ale spac zawsze na niej spalam super,znalam ja a ona mnie i moj organizm,wszystko bylo ze soba sprzężone.A teraz jestem bezradna.Bo owszem zasypiac po kwet zasypiam,ale ok 2-3 godz od wziecia ibudze sie juz o 6rano w wisielczym nastroju i niepokoju.Plus depresyjny nastroj,i wlasnie...te totalne otepienie i powolne ruchy,wlasciwie nic mi sie nie chce.Moglabym tylko lezec na wyrku caly dzien.(A to nie ja zupełnie)i przeraza mnie to zwarzywienie i predkosc mysli i reakcji,koncentracja ...to tragedia.Jesli dzis bylo troszke lepiej,to wcale nie znaczy ze jest dobrze.Boje sie pchac na wyzsze dawki,tracic czas na cos co byc moze nie dla mnie.Nie wiem co robic.Moze ktos miałby jakas rade?Ja mam depresje,niby duza i nawracajaca ,z lękiem uogolnionym,a dostalam neuroleptyk.To juz tak ze mna zle?🤔

 

Pozdrawiam @Fobic

 

Poza tym nprawde mam wrazenie jakbym miala parkinsonizm albo demencje🤪

Ta powolnosc w ruchach ,chodzeniu brak napędu i jakas demencyjna aura na mózgu mnie przeraża.

Ranem mięśnie w łydkach jakos tak chwilowo sztywnieja i puszczaja po chwili,nie fajne to

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lucy32 Kwetiapina rzekomo ma działanie antydepresyjne, ale w wyższych dawkach, pewnie 50 mg+, lecz za tym idzie silniejsze uspokojenie, otępienie/senność następnego dnia i inne rewelacje. Od kiedy zacząłem brać kwetę odczuwałem dziwny niepokój 24/7 przez lata, a lekarz uparcie twierdził, że działa przeciwlękowo, dlatego wybór tego leku jako antydepresant, czy anksjolityk jest dla mnie niezrozumiały, choć w sumie to się nie znam.

25 mg to dawka głównie nasenna, ale jak widać nawet wtedy można poczuć prawdziwy charakter tego leku. Nie wszyscy jednak są na tyle wrażliwi i po prostu dobrze po niej śpią.

Do tej kwetiapiny pewnie bierzesz jakiś antydepresant? Od trzech miesięcy biorę 40 mg citalopramu, ale nie widzę żadnej różnicy i przymierzam się do zmiany na duloksetynę, która kiedyś cokolwiek działała.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×