Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy facet ze spektrum autyzmu ma szansę na związek?


Rekomendowane odpowiedzi

6 minut temu, ironella napisał(a):

Według przedwojennego rocznika statystycznego 9,6 procent zgonów to nowotwory, ale trudno to przyjąć za miarodajny wynik bo przy owczesnym stanie medycyny i ograniczonym dostępie do lekarzy diagnostyka dla uboższych praktycznie nie istniała.

Poza tym kiedyś śmiertelność na raka była prawie 100%, teraz ilość zachorowań nie jest tożsama ze zgonami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Żaba Monika napisał(a):

Teraz są liczniejsze, bo wiek zwiększa podobieństwo zachorowania na raka. Nowotwór pochodzi z mutacji komórek, które caly czas się dzielą. Takie nieprawidłowe mutacje następują codziennie, ale w większości są wyłapywane przez nasz system i niszczone. Czym dłużej żyjemy, tym większe prawdopodobieństwo, że jakieś komórki nowotworowe się rozwiną. Czynniki zewnętrzne i genetyczne zwiększają to ryzyko.

Nowotwór może być tez z wirusa przyklad - rak szyjki macicy.

ale per pokolenie może wychodzi na jedno. Wyciągając starych można to porównać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

28 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

Wystarczy kierować sie rozumem a nie tylko instynktem i dochodzi sie do różnych wniosków. Jak ktos sie decyduje na macierzyństwo musi mieć w sobie bardzo duża dozę optymizmu i lekko ograniczona wiedze (nie chce nikogo obrazić ale po prostu chodzi mi o to, ze czasem łatwiej pewnych rzeczy nie wiedzieć jesli chodzi o przebieg ciąży, możliwe wady płodu itd). 

Dlatego mam jedno dziecko. Jednak jestem "ciocia" wszystkich innych. Dzieci mnie lubią...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O matko ile postów. Oczywiscie nie chodziło mi że nie było nowotworów wcale tylko zw dziś te choroby otyłość cukrzyca i nowotwory są kwalifikowane jako cywilizacyjną bo raz że zbierają dużo większą żniwo A dwa że są związane z rozwojem cywilizacyjnym właśnie. W sensie ich wzrost. Jasne że wiem że srali po rogach pokoju w wersalu a ścieki ludzie wylewali przez okno. Ale ja uważam że uzyskaliśmy postęp w medycynie taki że jedne choroby możemy leczyć ale powstał szereg nowych co też normalne jak się zmieniają stulecia że nowe choroby powstają. TTeraz też są choroby już nie śmiertelne ale da się z nimi żyć A co to w sumie za życie jak ktoś choruje. To samo odnośnie wieku. Jakby człowiek wydłużyl życie ale w większym stopniu spowolnil to starzenie to wtedy fajnie by było żyć 100 lat. Ale ja obserwuje i patrzę i widzę w jakim stanie są osoby mające 80 lat. To gdzie ta dłuższa aktywność? Ona się po prostu wydluzyla proporcjonalnie do rosnącej długości życia ale wg mnie nie jesteśmy zdrowsi. Nie chciałabym żyć 80 90 lat no chyba żebym była świetnie zachowana osoba z zachowaną formą i zdrowiem. A ilu dzisiejszych staruszków tak ma?

O i ciekawostka moje pokolenie jest 1 które ma nie przeżyć swoich rodziców :D wg szacunków to znaczy że długość życia zaczęła się zmniejszać oczywiście powoli

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

O matko ile postów. Oczywiscie nie chodziło mi że nie było nowotworów wcale tylko zw dziś te choroby otyłość cukrzyca i nowotwory są kwalifikowane jako cywilizacyjną bo raz że zbierają dużo większą żniwo A dwa że są związane z rozwojem cywilizacyjnym właśnie. W sensie ich wzrost. Jasne że wiem że srali po rogach pokoju w wersalu a ścieki ludzie wylewali przez okno. Ale ja uważam że uzyskaliśmy postęp w medycynie taki że jedne choroby możemy leczyć ale powstał szereg nowych co też normalne jak się zmieniają stulecia że nowe choroby powstają. TTeraz też są choroby już nie śmiertelne ale da się z nimi żyć A co to w sumie za życie jak ktoś choruje. To samo odnośnie wieku. Jakby człowiek wydłużyl życie ale w większym stopniu spowolnil to starzenie to wtedy fajnie by było żyć 100 lat. Ale ja obserwuje i patrzę i widzę w jakim stanie są osoby mające 80 lat. To gdzie ta dłuższa aktywność? Ona się po prostu wydluzyla proporcjonalnie do rosnącej długości życia ale wg mnie nie jesteśmy zdrowsi. Nie chciałabym żyć 80 90 lat no chyba żebym była świetnie zachowana osoba z zachowaną formą i zdrowiem. A ilu dzisiejszych staruszków tak ma?

O i ciekawostka moje pokolenie jest 1 które ma nie przeżyć swoich rodziców :D wg szacunków to znaczy że długość życia zaczęła się zmniejszać oczywiście powoli

Pewnie jesteś młoda i zdrowa, więc wydaje Ci się, że po co żyć jeśli się jest chorym i starym. Ale chorzy i starzy też chcą żyć 😅

Wiele chorób cywilizacyjnych da się uniknąć tak naprawdę, bo one zwykle wynikają z trybu życia.

Za to 100 lat temu była duża szansa, że wielu z nas by tu w ogóle nie było, bo była duża śmiertelność i przed porodami, i przy porodzie, i po, wśród małych dzieci, a i potem najczęściej ludzie umierali z brudu i biedy tak naprawdę, bo głównie na dur brzuszny lub gruźlicę. Albo chodzili pokrzywieni i i bez zębów, więc moim zdaniem teraz jest lepiej pod tym względem. 

Edytowane przez Żaba Monika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Żaba Monika napisał(a):

Pewnie jesteś młoda i zdrowa, więc wydaje Ci się, że po co żyć jeśli się jest chorym i starym. Ale chorzy i starzy też chcą żyć 😅

Wiele chorób cywilizacyjnych da się uniknąć tak naprawdę, bo one zwykle wynikają z trybu życia.

Za to 100 lat temu była duża szansa, że wielu z nas by tu w ogóle nie było, bo była duża śmiertelność i przed porodami, i przy porodzie, i po, wśród małych dzieci, a i potem najczęściej ludzie umierali z brudu i biedy tak naprawdę, bo głównie na dur brzuszny lub gruźlicę. Albo chodzili pokrzywieni i i bez zębów, więc moim zdaniem teraz jest lepiej pod tym względem. 

Szkorbut cholera. Gruźlica to jest wirus. Dżuma tyfus i syfilis.

No może chcą żyć masz rację nie będę nikomu bronić. Jestem młoda ale średnio zdrowa i właśnie dlatego nie chce się tak długo męczyć 🤣

Bo potem tylko te choroby dochodzą liczniejsze. W sumie fajnie trzeba mieć życie żeby mieć tak dużo lat i dalej chcieć żyć 

Po to im było 7 10 dzieci bo połowa umierała 

Przykre;c

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie ma sensu dluzej zyc bo zycie starych ludiz jest meczace i nudne. nie wiem po co ktos by chcial zyc sto lat jak do 60-tki statystycznie wszystko go boli co to za zycie i po co sie tak meczyc. 

jakby mozna wydluzyc zycie miedzy 20 a 30 rokiem zycia o pare lat to by bylo cos a przedluzenie starosci to jak przedluzanie wegetacji

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Żaba Monika napisał(a):

bo głównie na dur brzuszny lub gruźlicę

Gruźlica wróciła już kilka lat temu tylko dzisiaj umiemy ją leczyć i osoby chore/podejrzane o zachorowanie są monitorowane i nawet nie mają opcji nie leczenia się, bo to jedna z 3 chorób gdzie prawo pozwala na doprowadzenie człowieka siłą  do lekarza jak sobie oleje temat i nagle zniknie z radaru lekarzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Szkorbut cholera. Gruźlica to jest wirus. Dżuma tyfus i syfilis.

No może chcą żyć masz rację nie będę nikomu bronić. Jestem młoda ale średnio zdrowa i właśnie dlatego nie chce się tak długo męczyć 🤣

Bo potem tylko te choroby dochodzą liczniejsze. W sumie fajnie trzeba mieć życie żeby mieć tak dużo lat i dalej chcieć żyć 

Po to im było 7 10 dzieci bo połowa umierała 

Przykre;c

Gruzlica to bakteria, leczy sie ja antybiotykami.

 

7 minut temu, Catriona napisał(a):

Gruźlica wróciła już kilka lat temu tylko dzisiaj umiemy ją leczyć i osoby chore/podejrzane o zachorowanie są monitorowane i nawet nie mają opcji nie leczenia się, bo to jedna z 3 chorób gdzie prawo pozwala na doprowadzenie człowieka siłą  do lekarza jak sobie oleje temat i nagle zniknie z radaru lekarzy.

Tak, teraz mozna wyleczyc, a kiedys byla niewyleczalna i sie na nia umieralo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Żaba Monika napisał(a):

 

 

Tak, teraz mozna wyleczyc, a kiedys byla niewyleczalna i sie na nia umieralo.

Tylko zawsze mnie bawił czas oczekiwania na wynik badania, bo sama przy diagnostyce oskrzeli miałam też badanie w kierunku gruźlicy. Zwykły posiew bakterii z antybiogramem - czas oczekiwania 3 dni. W kierunku gruźlicy - 6 tygodni.
U mnie co prawda nikt nie podejrzewał gruźlicy, badanie było w pakiecie przy bronchoskopii razem z badaniem w kierunku grzybicy układu oddechowego i na te wyniki też czas oczekiwania 6 tygodni, no ale u mnie zwykły posiew wyjaśnił sprawę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I zanim przyszły wyniki gruźlicy już byłam prawie wyleczona. Ale jakby w zwykłym posiewie nic nie wyszło, to jeszcze prawie 2 miesiące bym sobie normalnie chodziła zanim przyszłyby wyniki gruźlicy i badania w kierunku grzybicy ukł. oddechowego.

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Catriona napisał(a):

I zanim przyszły wyniki gruźlicy już byłam prawie wyleczona. Ale jakby w zwykłym posiewie nic nie wyszło, to jeszcze prawie 2 miesiące bym sobie normalnie chodziła zanim przyszłyby wyniki gruźlicy i badania w kierunku grzybicy ukł. oddechowego.

To rzeczywiscie dziwnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 10.03.2026 o 21:01, Dalila_ napisał(a):

dlaczego wartosciujesz uzależnienia?

Bo uzależnienie od leków to jedno, a uzależnienie od czegoś, co nie ma żadnego pozytywnego wpływu na zdrowie to co innego. W papierosach wszystko jest trujące i szkodliwe. W etanolu też. Natomiast nie w lekach ani w kawie. Ani papierosy, ani etanol, nie mają żadnego prozdrowotnego działania - leki i kawa mają.

W dniu 10.03.2026 o 21:01, Dalila_ napisał(a):

dlaczego trzymasz w sobie tyle negatywnych emocji

 

Nie mam wpływu na emocje, jakie się u mnie pojawiają - to nie zależy ode mnie.

Odnośnie mojego zdania nt. depopulacji, to wynika po prostu z faktu, że ludzi na Ziemi jest za dużo, i najlepiej byłoby znacząco zmniejszyć, zredukować ich populację - właśnie to jest punktem wyjścia. I dopiero po wyjściu z tego założenia stawia się pytanie: skoro ludzi jest za dużo i część z nich należy usunąć, to kogo w pierwszej kolejności? Kogo byłoby najmniej żal? I to jako odpowiedź na to pytanie pojawiły się grupy, które wymieniłem przedtem, od szowinistów gatunkowych poczynając. Tak jak zaznaczyłem: bez obecnego przeludnienia nie byłoby potrzeby depopulacji. Niezależnie od tego, co istniejący ludzie by ze sobą robili. A przy światowej populacji wynoszącej np. 30 tys. ludzi, antropopresja byłaby nieporównywalnie mniejsza niż obecnie.

Uznałem, że to wystarczająco zrozumiale przedstawiłem.

Łagodniejszym, mniej radykalnym wariantem byłoby wprowadzenie zasady, że palacze i pijący etanol nie powinni mieć prawa do opieki medycznej ani pomocy medycznej ani do jakiejkolwiek pomocy, tylko być całkowicie pomijani. Choć przy obecnej światowej populacji, to by nie wystarczyło.

 

Punktem wyjścia jest przeludnienie i antropopresja. Cała reszta to dopiski.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Antropopresja

W dniu 10.03.2026 o 21:01, Dalila_ napisał(a):

A pijacy ludzie są równie często dlugowieczni co niepijacy,

Skąd te dane?

W dniu 10.03.2026 o 21:01, Dalila_ napisał(a):

samo nowotwory dopadaja tak samo często

No tu bym się kłócił - jasne, że istnieją czynniki genetyczne, które zwiększają ryzyko raka, tak samo czynniki środowiskowe itd. Jednak etanol i papierosy bardzo mocno zwiększają to ryzyko, podobnie tzw. śmieciowe żarcie.

W dniu 10.03.2026 o 21:06, Dalila_ napisał(a):

Gdyby taki idealista za jakiego się uważasz miał nieograniczoną władzę to by zagazowal 3/4 populacji.

Albo gdyby miał Kamienie Nieskończoności i Rękawicę Nieskończoności. ;) Jak Thanos. Choć wtedy by nie musiał gazować, tylko wystarczyłoby pstryknąć.

W dniu 10.03.2026 o 21:06, Dalila_ napisał(a):

Nie widzę dużej różnicy od socjopatow i psychopatow  

 

Różnica polega na motywacji.

Różni polityczni dranie popełniający zbrodnie mieli na celu realizowanie interesów - swoich oraz ich popleczników i zwolenników. Również ci wywołujący wojny. Widać to także po obecnie toczących się wojnach. Interesy grup, do których ci politycy zaliczali samych siebie.

Tacy np. naziści bredzili coś o "przestrzeni życiowej" dla "rasy panów", do której zaliczali samych siebie i swoich zwolenników.

Dla idealistów interesy grup, do których mogliby siebie zaliczyć, nie mają znaczenia.

W dniu 10.03.2026 o 21:10, Lucy32 napisał(a):

To znaczy siebie uważasz za godnego zaszczytu życia?a innych za brudy do wytrucia?I przeludniajacy ziemię?

Nie.

Gdybym mógł jednym gestem uratować światową bioróżnorodność i wyeliminować wszystkich gatunkowych szowinistów, palaczy, pijaków itd., to bym to zrobił, nawet kosztem własnego życia. Poświęciłbym się. Jak Tony Stark, choć ten akurat zrobił to, by wymazać armię Thanosa, a nie zrobić depopulację Ziemi - tutaj to Thanos robił depopulację.

BTW, nie odpowiedziałaś na moje pytanie.

W dniu 10.03.2026 o 21:16, Żaba Monika napisał(a):

A co jeśli lekarz jest palaczem?

Lekarz-palacz to bardzo szkodliwy wzorzec. Akurat zwłaszcza lekarz powinien być tym, który świeci przykładem odnośnie zdrowego trybu życia. Lekarz wykonuje zawód zaufania społecznego i uchodzi za autorytet, więc tym bardziej powinien dawać dobry przykład.

W dniu 10.03.2026 o 22:15, Catriona napisał(a):

jakoś nasuwa mi się skojarzenie z jednym takim co już wysyłał ludzi do gazu,  nie cieszy się zbytnią sympatią

Szowiniści gatunkowi, kłusownicy, podpalacze lasów, właściciele przemysłowych hodowli bydła, ludzie dokonujący sztucznego unasienniania zwierząt, palacze i pijacy byli wysyłani do gazu? Nie wiedziałem.

W ogóle to przegrałaś dyskusję. Zgodnie z prawem Godwina.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina

W dniu 10.03.2026 o 23:42, Doktor Indor napisał(a):

zdajesz sobie sprawę z tego, że teraz piszesz z brzydkim facetem o brzydko brzmiącym głosie, nie?

Zdalna wymiana zdań nie wiąże się z odbieraniem określonych bodźców, a bezpośredni kontakt już tak - w takim przypadku.

W dniu 10.03.2026 o 23:42, Doktor Indor napisał(a):

Ogólnie nie mam problemu z niechcianym dotykiem ze strony mężczyzn (nawet jeśli jest trochę niekomfortowy), ale mam potężny problem z niechcianym dotykiem ze strony kobiet.

Z kolei ja odwrotnie.

W dniu 10.03.2026 o 23:42, Doktor Indor napisał(a):

gdy jesteś w związku, ale takim trwałym związku, tak na sto procent, to nie ma czegoś takiego jak „alternatywa”.

Chodziło o to, że gdybym miał stracić ukochaną osobę, to po tej utracie wolałbym nie być sam do końca życia. To właśnie rozumiem jako "alternatywę", nie osobę do skoku w bok w trakcie trwania związku.

W dniu 10.03.2026 o 23:42, Doktor Indor napisał(a):

Z drugiej strony wtedy ja (osoba, która brzydzi się papierosami, a alkoholu nie pije w zasadzie w ogóle) bym się nie urodził.

Ja też nie.

Cóż, nie prosiłem się na ten świat.

W dniu 10.03.2026 o 23:42, Doktor Indor napisał(a):

Bo nikt normalny i zdrowy psychicznie nie będzie pchał się szamba zwanego polityką.

I to właśnie jest przykre - że polityka stała się szambem, bo kiedyś, dawno temu, na samym początku, została zdominowana przez socjopatów, którzy zmarginalizowali idealistów.

W dniu 10.03.2026 o 23:55, shadow_no napisał(a):

z kolei dużo odpowiedzialnych i wydaje się "z głową na karku" par nie podejmuje decyzji o posiadaniu dzieci z obawy że nie będą wystarczająco dobrzy. To dopiero chore sytuacje.

Ogólnie: "To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a osoby mądre tak pełne wątpliwości" - Bertrand Russell.

W dniu 10.03.2026 o 23:59, Doktor Indor napisał(a):

Dziecko nie przestaje kochać rodzica.

W sumie to jak tak spojrzę wstecz, to właściwie nigdy nie kochałem swojego ojca, ani go nie szanowałem.

W dniu 11.03.2026 o 15:47, Dalila_ napisał(a):

W krajach rozwiniętych jest dużo wyzszy

A czy to czasem nie jest skorelowane z wykonywanym zawodem, miejscem zamieszkania, ilością bodźców itd.? Czyli raczej nie dotyczy to wszystkich ludzi z tych krajów. Tylko mowa o średniej.

Choć gdy porównać to z krajami rozwijającymi się targanymi konfliktami wewnętrznymi, których mieszkańcy są niepewni jutra, to tam poziom stresu raczej nie jest niższy niż u mieszkańców krajów rozwiniętych.

W dniu 11.03.2026 o 17:01, Żaba Monika napisał(a):

przed kapitalizmem byl feudalizm, to jeszcze gorzej.

A przedtem wspólnota pierwotna i kilka innych modeli społecznych. Przy czym, feudalizm nie był na całym świecie.

W dniu 11.03.2026 o 17:23, Dalila_ napisał(a):

Nie było nowotworów. Przetworzonej żywności. To nie są absurdy. No fakt że były inny choroby jak płucne które jak przetrwałes za dzieciaka to bylo git. Ale nie było chorób cywilizacyjnych cukrzycy otyłości raka.

Nowotwory były już miliony lat temu, u różnych gatunków zwierząt. Aczkolwiek trudno określić częstość ich występowania.

Cukrzyca typu pierwszego też była już w starożytności. Otyłość również, tylko rzadziej.

W dniu 11.03.2026 o 17:23, Dalila_ napisał(a):

Środowisko było dużo czystsze przed industrializacja, potem się zaczęły te pylice

To akurat prawda. Nie było np. pestycydów ani mikroplastiku, ani wielu chemikaliów.

 

BTW: To mój 666. post. 🙂 

666 - piękna liczba, warta utrwalenia w profilu. 🙂

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Bo uzależnienie od leków to jedno, a uzależnienie od czegoś, co nie ma żadnego pozytywnego wpływu na zdrowie to co innego. W papierosach wszystko jest trujące i szkodliwe. W etanolu też. Natomiast nie w lekach ani w kawie. Ani papierosy, ani etanol, nie mają żadnego prozdrowotnego działania - leki i kawa mają.

Akurat ja znajdę pozytywny wpływ na zdrowie ponieważ odstresowuje i zapalenie tu też jako taki behawioryzm sama czynność no i alkohol też wiadomo że odstresowuje. Nie będę się kłócić że to przewyzsza szkody u naduzywajacych ale ogólnie da się znaleźć wpływ na plus więc to nie tak całkiem prawda

 

 

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

Nie mam wpływu na emocje, jakie się u mnie pojawiają - to nie zależy ode mnie.

Odnośnie mojego zdania nt. depopulacji, to wynika po prostu z faktu, że ludzi na Ziemi jest za dużo, i najlepiej byłoby znacząco zmniejszyć, zredukować ich populację - właśnie to jest punktem wyjścia. I dopiero po wyjściu z tego założenia stawia się pytanie: skoro ludzi jest za dużo i część z nich należy usunąć, to kogo w pierwszej kolejności? Kogo byłoby najmniej żal? I to jako odpowiedź na to pytanie pojawiły się grupy, które wymieniłem przedtem, od szowinistów gatunkowych poczynając. Tak jak zaznaczyłem: bez obecnego przeludnienia nie byłoby potrzeby depopulacji. Niezależnie od tego, co istniejący ludzie by ze sobą robili. A przy światowej populacji wynoszącej np. 30 tys. ludzi, antropopresja byłaby nieporównywalnie mniejsza niż obecnie.

Najfajniej by było zaopatrywac w antykoncepcję i zmienić światopogląd u tych mas co się tak rozmnażaja. Ja miałam taki pomysł też żeby robić 2 kolejki do lekarzy w takiej Polsce gdzie system jest niewydolny. Jedna dla osób powiedzmy do 70 A druga dla starszych co i tak by było że pewnie równe wyjdą. Ale to taki brzydki pomysł choć skuteczny i sensowny

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Uznałem, że to wystarczająco zrozumiale przedstawiłem.

Łagodniejszym, mniej radykalnym wariantem byłoby wprowadzenie zasady, że palacze i pijący etanol nie powinni mieć prawa do opieki medycznej ani pomocy medycznej ani do jakiejkolwiek pomocy, tylko być całkowicie pomijani. Choć przy obecnej światowej populacji, to by nie wystarczyło.

Ale palacze i pijacy nie muszą być złymi ludźmi. Więc to takie słabe co glosisz. Lepiej wprowadzić im wyższa składkę albo wgl żeby musieli płacić za opiekę medyczną w sytuacji raka płuc czy tam wątroby i tego właśnie co tyczy się konsekwencji. Ale nie ja nie jestem za tym

 

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

Skąd te dane?

Z dedukcji patrząc po rodzinie, najbliższej społeczności i wszystkich zaslyszanych przypadkow 

 

 

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

No tu bym się kłócił - jasne, że istnieją czynniki genetyczne, które zwiększają ryzyko raka, tak samo czynniki środowiskowe itd. Jednak etanol i papierosy bardzo mocno zwiększają to ryzyko, podobnie tzw. śmieciowe żarcie.

Też bym się klocila. Śmieciowe żarcie na pewno bo to czysta chemia, papierosy no mają te substancje smoliste ale to na pewno takie osoby palące z paczkę dziennie, albo chociaż kilka fajek, a nie że jak ktoś zapali od święta 3 papierosy w roku to raczej mu nie zmutuje komórek, a etanol ? Nie tutaj może być choroby wątroby i to nawet raczej nie rak prędzej stluszczenie niewydolność itp nie mam racji? W sensie poprawiaj

 

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

 

Różnica polega na motywacji.

Różni polityczni dranie popełniający zbrodnie mieli na celu realizowanie interesów - swoich oraz ich popleczników i zwolenników. Również ci wywołujący wojny. Widać to także po obecnie toczących się wojnach. Interesy grup, do których ci politycy zaliczali samych siebie.

Tacy np. naziści bredzili coś o "przestrzeni życiowej" dla "rasy panów", do której zaliczali samych siebie i swoich zwolenników.

Dla idealistów interesy grup, do których mogliby siebie zaliczyć, nie mają znaczenia.

Wiesz mýsle że ciężko osobie trzeciej stwierdzić gdzie jest granica kiedy psychopaci wywołujący wojny robią to dla swojego interesu a kiedy robią to z powodu zaburzeń psychicznych czyli właśnie wiary w swój idealizm który dla reszty świata okazuje się szkodliwy i tragiczny

 

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Ogólnie: "To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a osoby mądre tak pełne wątpliwości" - Bertrand Russell.

Znam ten cytat

 

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

W sumie to jak tak spojrzę wstecz, to właściwie nigdy nie kochałem swojego ojca, ani go nie szanowałem.

To że nie kochales rodzica /rodziców może być powodem dlaczego teraz nienawidzisz ludzi czy że pojmujesz swój idealizm jako taki który nie czyni zła

 

 

 

 

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

A czy to czasem nie jest skorelowane z wykonywanym zawodem, miejscem zamieszkania, ilością bodźców itd.? Czyli raczej nie dotyczy to wszystkich ludzi z tych krajów. Tylko mowa o średniej.

No tak wszystkie takie statystyki to usrednianie

41 minut temu, Kiusiu napisał(a):

Choć gdy porównać to z krajami rozwijającymi się targanymi konfliktami wewnętrznymi, których mieszkańcy są niepewni jutra, to tam poziom stresu raczej nie jest niższy niż u mieszkańców krajów rozwiniętych.

No tak już napisałam emigracja nie bierze się znikad. Ale szczerze ja bym raczej obstawila że z krajów rozwiniętych to może jedynie taka Skandynawia może mieć lepsze wskaźniki a tak to raczej poziom stresu jest tez wysoki. Wiecie co myślę że stres i zachorowalność na różnego rodzaju zaburzenia i choroby psychiczne są dobrym wskaźnikiem. To znaczy co z tego że ktoś ma najki ajfona i super wakacje jak 1/3 populacji kraju x ma depresję ? No jednak wolę chyba uznać że lepiej żyć w mniej rozwiniętym kraju ale w którym ludzie żyją jeszcze psychicznie stabilniejsi i normalni. Stres to jest największy morderca Kiusiu. Nie żadne papierosy i alkohol

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

Akurat ja znajdę pozytywny wpływ na zdrowie ponieważ odstresowuje i zapalenie tu też jako taki behawioryzm sama czynność

Akurat są badania że palenie papierosów obniża ryzyko zachorowania na chorobę Alzhaimera. Wiadomo, że patrząc na stosunek korzyści vs. szkody  nadal szkód jest więcej, ale nic nie jest czarno-białe ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

25 minut temu, Catriona napisał(a):

Akurat są badania że palenie papierosów obniża ryzyko zachorowania na chorobę Alzhaimera. Wiadomo, że patrząc na stosunek korzyści vs. szkody  nadal szkód jest więcej, ale nic nie jest czarno-białe ;) 

O proszę nie wiedziałam. A herbata z cytryną podobno powoduje ale może to mit

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

To że nie kochales rodzica /rodziców może być powodem dlaczego teraz nienawidzisz ludzi czy że pojmujesz swój idealizm jako taki który nie czyni zła

 

Tez tak pomyslalam ,ale juz nie chcialam się udzielac z ta uwagą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Catriona napisał(a):

Akurat są badania że palenie papierosów obniża ryzyko zachorowania na chorobę Alzhaimera. Wiadomo, że patrząc na stosunek korzyści vs. szkody  nadal szkód jest więcej, ale nic nie jest czarno-białe ;)

O to mnie zaskoczyłaś. Hmm czyli jako palacz z ponad 10 - cio letnim stażem mam mniejsza szansę. Słyszałem też, że warto trenować mózg poprzez krzyżówki, gry logiczne, szachy itp. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

I dopiero po wyjściu z tego założenia stawia się pytanie: skoro ludzi jest za dużo i część z nich należy usunąć, to kogo w pierwszej kolejności? Kogo byłoby najmniej żal?

Mi najmniej byłoby żal ich. Przy założeniu, że jesteśmy „my” i „oni”. Przy czym linia może przebiegać w dowolnym miejscu. Natomiast teoretyzować sobie możemy, a patologia i tak się będzie mnożyć, i tak.

 

Osobnym problemem są zmiany klimatyczne i to, że prawdopodobnie za X lat (gdzie X będzie jeszcze za naszego życia) niektóre miejsca staną się zbyt gorące do życia, i ludzie z tych miejsc będą migrowali tam, gdzie da się żyć – i jak się nie da wejść po dobroci, to pewnie będą próbowali siłą.

 

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Różnica polega na motywacji.

Każdy uważa, że jego motywacja jest słuszna.

 

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Tacy np. naziści bredzili coś o "przestrzeni życiowej" dla "rasy panów", do której zaliczali samych siebie i swoich zwolenników.

Czym się to różni od chęci walki z przeludnieniem przez eliminowanie grup, które uważa się za nie dość wartościowe, żeby mogły dostąpić zaszczytu życia? W końcu potrzeba nam, tym lepszym, przestrzeni życiowej…

 

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Zdalna wymiana zdań nie wiąże się z odbieraniem określonych bodźców, a bezpośredni kontakt już tak - w takim przypadku.

Czyli na żywo byś ze mną (ani z innym facetem) nie rozmawiał bardziej, niż musisz? Przez to, że facet z definicji jest dla ciebie odrzucający, odpychający?

 

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Z kolei ja odwrotnie.

Czyli co, stara gruba brzydka śmierdząca baba nadal spoko?

 

Pytam, bo mam takiego sąsiada, taki menel trochę, ale poczciwy – śmierdzi papierochami i wszystkim innym, czym się da, wygląda jak luj i bardzo lubi zawracać mi dupę o różne rzeczy (a to mu samochód napraw, bo nie odpala, a to zamek rozwierć, bo klucz zgubił i nie może się dostać, a to w przyczepie światła nie działają, a to kosiarka nawaliła, a to szlifierka się zepsuła, a to to, a to sro), a przy tym czasem kładzie mi rękę na ramieniu, mówiąc z papierochem w zębach „mój ulubiony kolega!”. I jest to niekomfortowe, ale nie na tyle, żeby mi to specjalnie przeszkadzało. Jakby to była kobieta, to odskakiwałbym jak poparzony, co się zdarza i powoduje niekomfortowe sytuacje – ale niekomfortową sytuacją jest ku…wa dotykanie mnie, jeśli jest się obcą babą.

 

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Chodziło o to, że gdybym miał stracić ukochaną osobę, to po tej utracie wolałbym nie być sam do końca życia. To właśnie rozumiem jako "alternatywę", nie osobę do skoku w bok w trakcie trwania związku.

Jakbym ja miał stracić ukochaną osobę to prawdę mówiąc na chwilę obecną uważam, że miałbym gdzieś, czy będę sam do końca życia, czy nie. Straciłoby to sens jak wszystko inne.

 

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Cóż, nie prosiłem się na ten świat.

Ja też nie, a jakbym wiedział, jak czasem będzie, to bym się jeszcze przy porodzie zaparł. Z drugiej strony mam jedno życie, drugiego miał nie będę, więc staram się je przeżyć najlepiej jak potrafię.

 

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

I to właśnie jest przykre - że polityka stała się szambem, bo kiedyś, dawno temu, na samym początku, została zdominowana przez socjopatów, którzy zmarginalizowali idealistów.

Idealiści wcale nie są lepsi, bo często są fanatykami.

 

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

Ogólnie: "To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a osoby mądre tak pełne wątpliwości" - Bertrand Russell.

Tak działa efekt Dunninga-Krugera.

 

8 godzin temu, Kiusiu napisał(a):

W sumie to jak tak spojrzę wstecz, to właściwie nigdy nie kochałem swojego ojca, ani go nie szanowałem.

Ja nie potrafię powiedzieć. Chyba kochałem, ale nie czuję tego, zupełnie. Gdzieś ta emocja została zupełnie wyparta, jak umarł to też nie czułem nic, tylko podobno przez tydzień wk… chodziłem (i to był pierwszy i jedyny raz w życiu, gdy straciłem nad sobą panowanie i rozwaliłem telefon o ścianę). Trudne emocje są u mnie maskowane irytacją i złością.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×