Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry. Dodałam się dzisiaj na tą grupę bo czuję że coraz gorzej radzę sobie ze swoimi problemami :(. Mam chłopaka od 10 lat a od roku jest moim narzeczonym i to jest chory związek od pewnego czasu mam tego świadomość ale nie umiem tego zakończyć:( Niech mi ktoś pomoże:(.

 

Dzisiaj miałam bardzo przykrą sytuację bo ma mecz i jutro tez ma mecz i poprosiłam go żeby z dzisiejszego zrezygnował bo tęsknię za nim i chce spędzić z nim wieczór. Ostatnio poza tym że mieszka u mnie i po pracy śpimy razem to nie spędzamy razem czasu. Odparł że przecież mogę jechać z nim. Problem w tym że od początku naszej znajomości wspierałam go, jeździłam na mecze i poprostu wygląda to tak że albo się dostosuję albo mogę spier..... . 

 

Prosiłam go żeby opuścił pokój ale zaczął wymuszać na mnie poczucie winy i że nie będę mu stawiać warunków. Nie wiem dlaczego ale w takich sytuacjach wpadam w szał.  Rzuciłam się na niego i zaczęłam go bić. Najgorsze jest to że on mi oddał i dużo mocniej:(. 

 

Jest mi wstyd:( Ja poprostu czuję że wszystko jest ważniejsze ode mnie i już brakuje mi sił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć! Z tego, co piszesz, wygląda na to, że macie duże problemy w komunikacji. Brzm to trochę tak, jakby każde z Was miało odmienne potrzeby i cele i jakoś nie możecie się w tym wszystkim spotkać. Myśleliście kiedyś może o pomocy specjalisty? Mam na myśli w szczególności terapię par.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lepiej chyba nie mogłaś tego ująć. Masz racje każdy chce czegoś innego. Ja potrafiłam iść na kompromis ale tego już jest za wiele. Ja chciałabym już założyć rodzinę ale ciągle mam obawy czy z nim to będzie możliwe. 

Myślisz że do siebie nie pasujemy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapia par z damskim bokserem. Raz spróbował, to może już nie mieć zahamowań. Niby się bronił, ale uderzyć kobietę... Nie wiem... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, czarnulka22 napisał:

Myślisz że do siebie nie pasujemy?

Jeśli ktoś po 10 latach znajomości nie wie co jest ważne dla drugiej osoby (myślę, że wy oboje nie wiecie) i nie jest w stanie wspólnie ustalić planów na dany dzień, tak żeby obydwie strony były zadowolone, to owszem nie pasujecie do siebie. Każde ciągnie w swoją stronę. A jak już dochodzi do rękoczynów (obustronnych zresztą), to związek ten nie ma racji bytu. Żadna terapia tu nie pomoże i skończycie jak Depp i Heard. Zastanów się czy w takich okolicznościach ślub naprawdę ma sens, bo z Twojej wypowiedzi jakoś tak nie wyczułem, żebyś bardzo go kochała. Lepiej skończyć związek na tym etapie niż się męczyć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, czarnulka22 napisał:

Lepiej chyba nie mogłaś tego ująć. Masz racje każdy chce czegoś innego. Ja potrafiłam iść na kompromis ale tego już jest za wiele. Ja chciałabym już założyć rodzinę ale ciągle mam obawy czy z nim to będzie możliwe. 

Myślisz że do siebie nie pasujemy?

Wiesz, trudno tak oceniać po jednym poście w internecie. Prawda jest taka, że to Ty najlepiej wiesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Dryagan napisał:

Jeśli ktoś po 10 latach znajomości nie wie co jest ważne dla drugiej osoby (myślę, że wy oboje nie wiecie) i nie jest w stanie wspólnie ustalić planów na dany dzień, tak żeby obydwie strony były zadowolone, to owszem nie pasujecie do siebie. Każde ciągnie w swoją stronę. A jak już dochodzi do rękoczynów (obustronnych zresztą), to związek ten nie ma racji bytu. Żadna terapia tu nie pomoże i skończycie jak Depp i Heard. Zastanów się czy w takich okolicznościach ślub naprawdę ma sens, bo z Twojej wypowiedzi jakoś tak nie wyczułem, żebyś bardzo go kochała. Lepiej skończyć związek na tym etapie niż się męczyć. 

To, że są problemy w komunikacji to nie znaczy, że trzeba relację od razu skreślać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Wiśniówka napisał:

To, że są problemy w komunikacji to nie znaczy, że trzeba relację od razu skreślać.

No niby nie trzeba, ale to nie jest związek który trwa pół roku, tyko 10 lat! To bardzo długo. Jak coś nie gra, to raczej się już nie naprawi. A dużo gorzej brać rozwód zaraz po ślubie niż rozstać się na etapie narzeczeństwa. Autorka wątku sama napisała, że to jest "chory związek"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Dryagan napisał:

No niby nie trzeba, ale to nie jest związek który trwa pół roku, tyko 10 lat! To bardzo długo. Jak coś nie gra, to raczej się już nie naprawi. A dużo gorzej brać rozwód zaraz po ślubie niż rozstać się na etapie narzeczeństwa. Autorka wątku sama napisała, że to jest "chory związek"

No dlatego powiedziałam, że autorka sama wie, czy do siebie pasują, czy nie. Naprawdę nie da się diagnozować czyjejś relacji czy czyichś problemów po jednym wpisie w internecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Wiśniówka napisał:

Naprawdę nie da się diagnozować czyjejś relacji czy czyichś problemów po jednym wpisie w internecie.

No nie da się, oczywiście. Jednak Autorka oczekuje porady - a ocenić tę relację można tylko na podstawie tego, co sama napisała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj

Jeśli "uwierają" cie takie drobne sprawy jak mecz czy przypuśćmy spędzanie czasu tak czy inaczej to myślę że do siebie nie pasujecie. Choć wytrzymałaś tak az 10 lat. W małżeństwie chyba nawet nie zastanawia się nad takimi rzeczami, tylko się poprostu razem żyje. 

 

To że cię mocno uderzył to już nawet pozostawię bez komentarza! Rozum niech podpowie czy z takim mężczyzna warto się wiązać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macie racje 10 lat to bardzo długo. Problem w tym że uważacie że zwykły mecz to błahostka a ja napisałam wcześniej że go wspierałam, kibicowałam mu ale związek powinien polegać na zrozumieniu i kompromisach z jednej jak i drugiej strony. A tutaj ustępować musze tylko ja i nie chodzi tylko o mecze. 

 

W każdym związku problemów jest więcej. Są relacje gorsze i lepsze. Najważniejsze żeby rozmawiać. A co jeśli druga połówka widzi problem ale udaje że jest ok?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co jest najgorsze, że jak się kłócimy to On na drugi dzień budzi się, przytula mnie i zachowuje się jakby dzień wcześniej nie było problemu. Nie wyciąga wniosków z kłótni.

 Kochałam go a teraz stoje gdzieś pomiędzy. Czuję się niedoceniona i samotna.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój partner potrafił z pracy zwiać żeby przywieźć mi do domu tampony.

Byłam z nim 5 lat. Po 5 latach odszedł bo zachorowałam.

Teraz jestem 10 lat w związku ale wiem ,że ten facet nie przywiózł by mi tamponów. Wiem, że nie moge na nim polegać, ale nie potrafie odejść.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@czarnulka22Właśnie mi chodziło, że w zdrowym związku taki "mecz" będzie błahostka a u was problem tkwi głębiej, sama już napisałaś jak to odczuwasz, że czujesz się z nim samotna. On pewnie nie czuje się tak jak ty, ale ty nie możesz czuć sie sfrustrowana. U mnie taki stan również dorzucił swoje 3 grosze do nerwicy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro to, że cię uderzył nie rozwiązuje twoich wątpliwości, to co jeszcze musiałoby się stać?

Jeśli się chce, na wszystko można znaleźć usprawiedliwienie. Prędzej czy później nazbiera się w tobie tyle tłumionego cierpienia, że nie będziesz już w stanie dłużej udawać, że jest ok. To nie jest kwestia problemów w komunikacji tylko tkwienia w toksycznej relacji.

 

Jeśli chcesz to zakończyć (a z tego co piszesz tak jest) to niestety nie ma na to łatwych rozwiązań. Trzeba po prostu podjąć taką decyzję i się jej trzymać. Wytrwać w niej. Zacząć szanować siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×