Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
johnn

Jak powinno wyglądać zakończenie terapii?

Rekomendowane odpowiedzi

@johnn, kiedyś Ci o tym już pisałam. Jeśli terapia psychodynamiczna to tylko długoterminowa (12 spotkań nic Ci nie da). Uważam, że dla Ciebie najlepsza by była poznawczo-behawioralna - konkretna, zadaniowa, krótkoterminowa. P-b jednak ciężko znaleźć na NFZ. Możesz chodzić na psychodynamiczną, ale licz się z tym, że będziesz się ciągle frustrował brakiem szybkich efektów. Ja tak miałam, dlatego już nie mam zamiaru wchodzić w psychodynamiczną (nie mam potrzeby analizowania przeszłości i rozbijania sraczki na atomy). Wydaje mi się, że gdybyś znalazł pracę jakąkolwiek, czułbyś się lepiej. Nie myślałeś o tym? Czy czytałeś książki, które Ci poleciłam w innym Twoim wątku (chyba chodziło w nim o skargę na terapeutę)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, johnn napisał:

Nie traktuje twojej opinii negatywnie. Zwracano mi uwagę na to. 

Nie wszystko "rozmieniam na drobne".  Takie postępowanie pozwala mi lepiej odnaleźć się. W dzieciństwie kontakt z ludźmi był niewielki i powierzchowny.  Więzi z najbliższymi były ograniczone. Za przewodnika służyły mi zasady i logika. Łatwiej było mi je zrozumieć niż uczucia.  

To ja mam określić cel terapii. Ze względu na liczbę spotkań (12 spotkań) zdecydowałem się na jeden cel (poprawę w podejmowaniu decyzji). Moim zdaniem określenie większej liczby celów stanowiłoby zagrożenie w ich  realizacji. 

Chyba wszyscy psycholodzy zauważyli moje przywiązanie do szczegółów i analiz. Zawsze otrzymywałem jedną odpowiedź: Nie analizuj tyle. Na pytanie czym mam zastąpić analizę nie było odpowiedzi. Brak było ćwiczeń lub przykładów jak zmienić mam swoje zachowanie.  Nie zmieniłem swojego postępowania.

Myślę, że tak powinno być. 

Skoro nikt nie ocenia postępów to nie ma potrzeby usuwania przeszkód w pracy terapeutycznej.  Przypomnę  powiedzenie "Czy się stoi czy się leży 2000 się należy"

Tego oczekuje i jestem za to wdzięczny.

Zabiegam o dokumentację na piśmie  potwierdzającą przebieg spotkań aby nie odpowiadać za zaniedbania lub błędy podczas leczenia np. psycholog nie informuje o niewystarczającej częstości spotkań czego skutkiem może być brak odpowiedniej więzi terapeutycznej. 

Na końcu czuję się obarczony cała winą. Swoich oskarżeń nie mogę podeprzeć dowodami (na piśmie) przez co moja słowa wydają się niewiarygodne. A samo zachowanie oceniane jest  jako próba uniknięcia odpowiedzialności za swoje decyzję. 

Podczas pierwszej terapii nie żądałem na początku żadnych dokumentów. Gdy nie byłem zadowolony ze spotkań przekazałem swoje uwagi terapeucie. Wysłuchał ich ale się do nich nie ustosunkował. Co miałem zrobić? Zrezygnowałem z terapii bo nie przystałem na ultimatum terapeuty. W opinii końcowej  nie ma ani słowa o postawionych mi warunkach kontynuacji terapii. Opinia zawiera zdanie:  "Plan został wykonany pozytywnie."  Moja ocena była wielce odmienna. Cel terapii nie został osiągnięty a moja sytuacja nie uległa poprawię. Czy niewłaściwe wydaje się obrona przed nieprawdą i obciążenie mojej osoby za przebieg terapii? 

Żyjąc w trudnych warunkach nauczyłem się nie ufać ludziom. Pomoc społeczna, rozprawy sądowe oraz chytra i przebiegła rodzina była dla mnie szkołą życia:( 

Nie rozumiem.

Nie mam żadnego planu. Gdy dostrzegam, że moje uwagi są ignorowane to zaczynam się denerwować.  Staram się bronić.

Nie. Czasami sytuacja stawia mnie w sytuacji bez wyjścia. Wtedy muszę stawić czoła moim trudnościom. 

Język matematyki rozumiem najlepiej. On się nie zmienia. To lubię. 

 

Miło z twojej strony, że udzieliłaś tak obszernej odpowiedzi. 

A dlaczego analizowanie musisz czyms zastapic? 

Zgadzam sie, ze powinienes miec cwiczenia roznego rodzaju aby zrelaksowac umysl i nie analizowac. 

Nie wszystkie aspelty zycia mozna przeanalizowac. Nie wszystko ma logike. Cos co jest logiczne dla ciebie to nie musi byc logiczne dla kogos. Zycie i kontakty miedzyludzkie to nie matematyka. Analizujesz i sie frustrujesz jak nie znajdujesz logiki ktora potrzebujesz. 

Co jest twoim problemem? Chodzi mi o to dlaczego chodzisz do lekarza. Co czujesz? Nie chodzi mi o diagnoze tylko z jakim problemem chodzisz do lekarza? W twoim odczuciu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.11.2019 o 19:53, bezniczego napisał:

@johnn, kiedyś Ci o tym już pisałam. Jeśli terapia psychodynamiczna to tylko długoterminowa (12 spotkań nic Ci nie da)

Propozycja leczenia, które jest nieskuteczne lub wadliwe bez poinformowania o tym pacjenta wyda mi się niezgodne co najmniej z etyką. Nie zamierzam temu pobłażać.  Stąd moja zabiegi o udokumentowanie przebiegu terapii.

W dniu 27.11.2019 o 19:53, bezniczego napisał:

Uważam, że dla Ciebie najlepsza by była poznawczo-behawioralna - konkretna, zadaniowa, krótkoterminowa. 

Mam podobne zdanie.

W dniu 27.11.2019 o 19:53, bezniczego napisał:

Możesz chodzić na psychodynamiczną, ale licz się z tym, że będziesz się ciągle frustrował brakiem szybkich efektów. 

Odbyłem 7 (z 12) spotkań (na NFZ) w ramach terapii w nurcie psychodynamicznym. Zrezygnowałem z niej na rzecz obecnej terapii.

W dniu 27.11.2019 o 19:53, bezniczego napisał:

Wydaje mi się, że gdybyś znalazł pracę jakąkolwiek, czułbyś się lepiej. Nie myślałeś o tym? 

Myślałem. W okresie wakacyjnym pracowałem razem z mamą i bratem przy zbieraniu malin.  W rozmowach ze specjalistami wskazuje na trudności w podjęciu pracy. Rzadko otrzymuje odpowiedź.

Kilka elementów zniechęca mnie do podjęcia pracy w tym przez wiele lat zarobione pieniądze (stypendia ze studiów, stażowe, stypendia z fundacji, wypłaty) przeznaczane były na podstawowe utrzymanie całej rodziny. Nie myślałem o sobie.

W dniu 27.11.2019 o 19:53, bezniczego napisał:

@johnn Czy czytałeś książki, które Ci poleciłam w innym Twoim wątku (chyba chodziło w nim o skargę na terapeutę)?

Nie. Proszę przypomnij mi tytuły.

W dniu 28.11.2019 o 02:23, Miss Worldwide napisał:

A dlaczego analizowanie musisz czyms zastapic?

Nie muszę. Wydaje mi się to racjonalne. W przeciwnym wypadku musiałbym podejmować decyzję losowo.

W dniu 28.11.2019 o 02:23, Miss Worldwide napisał:

Zgadzam sie, ze powinienes miec cwiczenia roznego rodzaju aby zrelaksowac umysl i nie analizowac. 

Miałem na myśli przygotowujące mnie do wykonania docelowego zadania. Choć nie mam nic przeciwko ćwiczeniom relaksacyjnym:)

W dniu 28.11.2019 o 02:23, Miss Worldwide napisał:

Nie wszystkie aspelty zycia mozna przeanalizowac. Nie wszystko ma logike. Cos co jest logiczne dla ciebie to nie musi byc logiczne dla kogos. Zycie i kontakty miedzyludzkie to nie matematyka. Analizujesz i sie frustrujesz jak nie znajdujesz logiki ktora potrzebujesz. 

Zgadzam się.

W dniu 28.11.2019 o 02:23, Miss Worldwide napisał:

Co jest twoim problemem? Chodzi mi o to dlaczego chodzisz do lekarza. Co czujesz? Nie chodzi mi o diagnoze tylko z jakim problemem chodzisz do lekarza? W twoim odczuciu.

Wymienię kilka 

  • trudność pogodzenia się z przeszłością,
  • trudności w kontaktach z ludźmi,
  • brak pewności siebie i niska samoocena,
  • trudności w podejmowaniu decyzji,
  • poczucie niesprawiedliwości (przejęcie obowiązków ojca i brak należytego wychowania oraz brak wsparcia rodziny).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jesteś bardzo roszczeniowy.Wymagasz od wszystkich tego aby ktoś przyznał ci racje albo przeprosił a to się nie stanie nigdy. Nigdy nikt cie nie przeprosi za przeszłość ani nikt nigdy nie poprowadzi cie przez życie.Zycie nie jest sprawiedliwe. Myślisz ze jak zapłacisz terapeucie 100 zł to on da ci na spotkaniu gotowe odpowiedzi i rozwiązania? Terapia to współpraca.

 

Do sądu chcesz iść z tymi dokumentami czy co?

Edytowane przez giroditalia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, giroditalia napisał:

Jesteś bardzo roszczeniowy.Wymagasz od wszystkich tego aby ktoś przyznał ci racje albo przeprosił a to się nie stanie nigdy. Nigdy nikt cie nie przeprosi za przeszłość ani nikt nigdy nie poprowadzi cie przez życie.Zycie nie jest sprawiedliwe. Myślisz ze jak zapłacisz terapeucie 100 zł to on da ci na spotkaniu gotowe odpowiedzi i rozwiązania? Terapia to współpraca.

 

Do sądu chcesz iść z tymi dokumentami czy co?

Moze i jest. Ale dlatego jest na tym forum, chodzi do psychiatrow, chodzi na terapie, bo cos z nim jest nie tak i o tym wie. 

Ty Johnn ty chyba masz jakas nerwice natrectw. Bardzo natretne mysli i obsesja analizowania. Piszesz, se analizowanie jest ci potrzebne bo musialbys decycje podejmowac losowo. Wszyscy analizujemy sytuacje aby podjac jak najlepsza decyzje. Nikt nie wali na slepo i nie ciagnie losow. Ale ty analizujesz za bardzo i za duzo i za natretnie. Czy ty dobrze spisz??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, johnn napisał:
  • trudność pogodzenia się z przeszłością,
  • trudności w kontaktach z ludźmi,
  • brak pewności siebie i niska samoocena,
  • trudności w podejmowaniu decyzji,
  • poczucie niesprawiedliwości (przejęcie obowiązków ojca i brak należytego wychowania oraz brak wsparcia rodziny).

To jest praca na lata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.12.2019 o 18:30, giroditalia napisał:

Jesteś bardzo roszczeniowy.

Czego żądam bezprawnie/bezpodstawnie?

W dniu 1.12.2019 o 18:30, giroditalia napisał:

Wymagasz od wszystkich tego aby ktoś przyznał ci racje albo przeprosił a to się nie stanie nigdy.

Nieprawda. Od ciebie nie żądam tego. 

W dniu 1.12.2019 o 18:30, giroditalia napisał:

Nigdy nikt cie nie przeprosi za przeszłość ani nikt nigdy nie poprowadzi cie przez życie.

Mama przeprosiła mnie za swoje krzywdzące decyzję.  Nie oczekuje prowadzenia przez życie.  

W dniu 1.12.2019 o 18:30, giroditalia napisał:

Myślisz ze jak zapłacisz terapeucie 100 zł to on da ci na spotkaniu gotowe odpowiedzi i rozwiązania?

Nie. 

W dniu 1.12.2019 o 18:30, giroditalia napisał:

Terapia to współpraca.

Nie odczułem współpracy. 

W dniu 1.12.2019 o 18:30, giroditalia napisał:

Do sądu chcesz iść z tymi dokumentami czy co?

Nie. Posłużą do poparcia mojej skargi o ile się zdecyduje ją sporządzić.

W dniu 27.11.2019 o 19:47, namiestnik napisał:

Chcesz dowodzić, że wina nie jest Twoja. Co znaczy, że jest a co, że nie jest Twoja?

Chce ustalić czy terapia zakończyła się niepowodzeniem. Jeżeli tak, to jakie są tego przyczyny. 

łużą do poparcia mojej skargi o ile się zdecyduje ją sporządzić.

W dniu 27.11.2019 o 19:47, namiestnik napisał:

Może nurt terapii lub po prostu terapeuta nie są dla Ciebie ok. Wiem, że na NFZ trudniej wybierać, jednak może jeszcze trafisz na "swojego" terapeutę.

Na pierwszych spotkaniach z obecną Panią  psycholog informowałem o moich oczekiwaniach oraz uwagach dotyczące poprzednich terapii. Pani psycholog nie odniosła się do tego. Przyjąłem jako dobrą monetę. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, johnn napisał:

Na pierwszych spotkaniach z obecną Panią  psycholog informowałem o moich oczekiwaniach oraz uwagach dotyczące poprzednich terapii. Pani psycholog nie odniosła się do tego. Przyjąłem jako dobrą monetę. 

 

A czy coś was połączyło, czy była to obca dla Ciebie osoba po spotkaniu? Tak z czysto ludzkiego punktu widzenia. Bo to widzisz nie jest ktoś do sprzątania ogródka. Pokarzesz papierek i... Tu trzeba relacji.
 

Chcesz to bardzo rozłożyć na czynniki pierwsze i ja to rozumiem. Jednak to nie jest dobra droga w terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A tak jako kij w mrowisko by podsycić niepewności to moja ostatnia terapia grupowa kończyła się sprawozdaniem z każdego spotkania i podsumowaniem na koniec. Dla mnie wystarczyłoby pomysły, przemyślenia na dostępnej dla nas tablicy zamieścić.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, namiestnik napisał:

A czy coś was połączyło, czy była to obca dla Ciebie osoba po spotkaniu?

Nie wiem. Była miła. 

Skupiam się na postawionym przede mną celu. 

14 godzin temu, namiestnik napisał:

Bo to widzisz nie jest ktoś do sprzątania ogródka. Pokarzesz papierek i... Tu trzeba relacji.

Z nikim nie łączyły mnie więzi. Z ojcem nie rozmawiałem. Nie wiem jaką szkołę kończył, jaka jest jego ulubiona potrawa, jak się uczył lub jakie są jego zainteresowania. Z rodziną ze strony ojca nie utrzymywałem kontaktu. Z krewnymi mojej mamy wymieniałem jedynie kilka zdań.  

Nie wiem co masz myśli kiedy piszesz o relacjach.  Zazwyczaj dla mnie istnieją tylko zadania do wykonania.  Z ludźmi łączyły mnie tylko zadania.  Nie wiem czy dobrze to ująłem. Wypowiadam się o materii, która nie jest mi znana. 

14 godzin temu, namiestnik napisał:

Chcesz to bardzo rozłożyć na czynniki pierwsze i ja to rozumiem. Jednak to nie jest dobra droga w terapii.

Rozkładam to na czynniki pierwsze aby zrozumieć. Bez tego te elementy mi umykają.  To czego nie umiem zrozumieć odrzucam lub ignoruje. To prowadzi do konfliktów lub nieporozumień.  Informuje o tym psychologów ale oni na to nie zważają.  Nie zmieniają swojego podejścia. Nie wiem co zrobić. Czuje na sobie ciężar. To ja mam określić cel terapii, wyciągnąć wnioski z rozmów. To zmusza mnie do wzmożonej  analizy (stąd wpisy na tym forum).  

 

Mam problem z uchwyceniem całości. Skupiam się na poszczególnych częściach lub szczegółach:(

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
58 minut temu, johnn napisał:

Zazwyczaj dla mnie istnieją tylko zadania do wykonania.  Z ludźmi łączyły mnie tylko zadania.  Nie wiem czy dobrze to ująłem.

Bardzo dobrze ująłeś. Stąd masz trudności z nawiązaniem relacji terapeutycznej i innych relacji. Potrzeba czasu.

 

Godzinę temu, johnn napisał:

Informuje o tym psychologów ale oni na to nie zważają.  Nie zmieniają swojego podejścia.

Oni nie zmienią podejścia, bo podejście relacyjne jest sednem ich pracy.

 

Godzinę temu, johnn napisał:

Czuje na sobie ciężar. To ja mam określić cel terapii, wyciągnąć wnioski z rozmów. 

Kto ci każe to robić? Jeśli terapeuta podejdź zadaniowo, podziel sobie cel np "chcę podejmować decyzje" na kawałki np: chcę umieć zrobić zakupy podstawowych produktów w czasie nie dłuższym niż 30 min.  Chcę dobrać sobie ciuchy rano w czasie nie dłuższym niż 5 min etc. I tu trening. To oczywiście przykłady.

 

Potrzebujesz długiej relacyjnej terapii moim zdaniem. Właśnie relacyjnej, bo nie miałeś takich doświadczeń. Od początku: czy masz jakieś uczucia, jakie uczucia umiesz nazwać, jak widzisz relacje z innymi i samym sobą etc. Co się dzieje w diadzie, jak interpretujesz to co robi terapeuta. Jakie uczucia ma dana osoba (tu jakaś historia). Co czujesz w ciele i jak to umiesz nazwać. Co lubisz czego nie. Co ci smakuje a co nie. Obudzić ciekawość dla tego co się dzieje. Jak to widzę teraz to siedzisz zamknięty za murem. Przeżyłeś tyle złego, że musiałeś się zamknąć, odseparować, bo inaczej się nie dało. Słowa nie są u ciebie związane z rzeczami, nie masz jak ich powiązać bo nie powiązał ich ojciec ani matka dla ciebie, stąd wszystko fruwa, stąd próbujesz jedno z drugim związać matematyką, bo daje ci jakąś bazę. Nikt cię nie odzwierciedlił, nie nazwał za ciebie, za malucha jakim byłeś tego co się dzieje w tobie i na zewnątrz. Musi być teraz ktoś kto cie odzwierciedli i pomoże ci związać słowa z rzeczami, związać bezpiecznie, dać jakąś bazę dla słów. Związać etykietkę z tym co ty odczuwasz i kim jesteś. Założę się że nie używasz ani nie rozumiesz metafor. Za murem jest ci jednak ciasno, bo piszesz tutaj o pomoc. Zrobiono ci ogromną krzywdę, która obudziła taki lęk i taką złość, że teraz ta energia idzie na trzymanie jej pod kluczem, za murem. Tyle że ten mur separuje cię doskonale od wszystkiego i od siebie samego.  Wygłusza. To trzeba powoli rozmontować, cierpliwie, długo. Właśnie w relacji, w złości która może się pojawić (zbawienna), w zagubieniu.

12 spotkań- sorry, nie da się, to samo-oszustwo.

Nie znam twojej historii ale z tego co kawałkami piszesz to taki obraz mi się pojawia.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.12.2019 o 12:55, doi napisał:

Bardzo dobrze ująłeś. Stąd masz trudności z nawiązaniem relacji terapeutycznej i innych relacji. Potrzeba czasu.

Dotychczasowi specjaliści nie mają czasu. Ich czas jest cenny a mój nie.

W dniu 3.12.2019 o 12:55, doi napisał:

Oni nie zmienią podejścia, bo podejście relacyjne jest sednem ich pracy.

Specjaliści nie zważają na moje problemy w nawiązywaniu relacji.  Kiedy napotykam przeszkodzę (inny problem) w realizacji wyznaczonych celów (np. poprawy pewności siebie lub samooceny) specjalista pozostawia mnie samego. To odnosi się także do relacji z  innymi ludźmi (w specjalisty).  Podobnie jak nauczyciel, który przerabia materiał zgodnie z planem narzuconym przez Ministerstwo Edukacji. Kto nie nadążą musi sobie radzić sam.  

To jest powierzchowne podejście do rozwiązywania problemów lub pomocy pacjentom.  To mnie złości i jest przyczynkiem do przygotowania skargi. 

W dniu 3.12.2019 o 12:55, doi napisał:

Kto ci każe to robić?

Psycholodzy wymagają ode mnie wyznaczenia celu terapii. 

Pewnego razu nie potrafiłem określić moich trudności. Powiedziałem: Moim problemem jest trudność w określeniu moich problemów. Wtedy Pani psycholog  odmówiła mi pomocy. Na następnym spotkaniu podałem moje trudności korzystając z podpowiedzi Pani psycholog:(

W dniu 3.12.2019 o 12:55, doi napisał:

Jeśli terapeuta podejdź zadaniowo, podziel sobie cel np "chcę podejmować decyzje" na kawałki np: chcę umieć zrobić zakupy podstawowych produktów w czasie nie dłuższym niż 30 min.  Chcę dobrać sobie ciuchy rano w czasie nie dłuższym niż 5 min etc. I tu trening. To oczywiście przykłady.

Nie wiem czy dobrze zrozumiałem twoje słowa. Jak zastosować twoją metodę w przypadku obrony swoich interesów?

Nie mam problemów z podejmowaniem każdej decyzji. Trudności dotyczą głównie  kontaktów z innymi ludźmi np. obroną swoich interesów. Często czułem się jak dupa wołowa. To było przykre. Nie wiedziałem jak zareagować:(

W dniu 3.12.2019 o 12:55, doi napisał:

Potrzebujesz długiej relacyjnej terapii moim zdaniem. Właśnie relacyjnej, bo nie miałeś takich doświadczeń. Od początku: czy masz jakieś uczucia, jakie uczucia umiesz nazwać, jak widzisz relacje z innymi i samym sobą etc. Co się dzieje w diadzie, jak interpretujesz to co robi terapeuta. Jakie uczucia ma dana osoba (tu jakaś historia). Co czujesz w ciele i jak to umiesz nazwać. Co lubisz czego nie. Co ci smakuje a co nie. Obudzić ciekawość dla tego co się dzieje.

Zgadzam się.

W dniu 3.12.2019 o 12:55, doi napisał:

Jak to widzę teraz to siedzisz zamknięty za murem. Przeżyłeś tyle złego, że musiałeś się zamknąć, odseparować, bo inaczej się nie dało. Słowa nie są u ciebie związane z rzeczami, nie masz jak ich powiązać bo nie powiązał ich ojciec ani matka dla ciebie, stąd wszystko fruwa, stąd próbujesz jedno z drugim związać matematyką, bo daje ci jakąś bazę. Nikt cię nie odzwierciedlił, nie nazwał za ciebie, za malucha jakim byłeś tego co się dzieje w tobie i na zewnątrz. Musi być teraz ktoś kto cie odzwierciedli i pomoże ci związać słowa z rzeczami, związać bezpiecznie, dać jakąś bazę dla słów. Związać etykietkę z tym co ty odczuwasz i kim jesteś.

Fruwa to dobre określenie. Towarzyszy mi niepewność i wahanie. Łatwo zmieniam zdanie. Potrafię wczuć się w stanowisko drugiej strony. Nie umiem określić jakie argumenty są dla mnie ważniejsze a tym samym podjąć decyzji:(

W dniu 3.12.2019 o 12:55, doi napisał:

Założę się że nie używasz ani nie rozumiesz metafor.

Lubie dosłownie interpretować słowa.

W dniu 3.12.2019 o 12:55, doi napisał:

12 spotkań- sorry, nie da się, to samo-oszustwo

Gdyby psycholodzy wprost przyznali, że terapia może być nieskuteczna (bo...) dla mnie, to nie miałbym pretensji. Ale to jest przed mną ukrywane lub przekazywane między wierszami.  Nie umiem wobec takiej osobie zaufać skoro nasza znajomość zaczyna się od kłamstwa. Stąd potrzeba przygotowania skargi. W przeciwnym wypadku będę się czuł jak popychle.

W dniu 3.12.2019 o 12:55, doi napisał:

Nie znam twojej historii ale z tego co kawałkami piszesz to taki obraz mi się pojawia.

Myślę, że dość dobrze opisujesz to co czuje. To pocieszające:) Czy mogę ci jakoś pomóc?

 

Ostatnia wizyta u psychologa

Wczoraj odbyłem ostatnią wizytę u Pani psycholog w ramach terapii na NFZ.  Byłem pytany o moją ocenę terapii oraz jej skuteczność. Odpowiedziałem na to pytanie. Od psychologa otrzymałem kilka wskazówek.  Pod koniec spotkania Pani psycholog przyznała się, że myślała ze to nasze przedostatnie spotkanie:( Źle numerowała spotkania. Stąd wczorajsze spotkanie nie zawierało opinii Pani psycholog dotyczącej terapii. Lepiej być nie mogło (ironia). 

 

Uzupełnienie. Odbyłem 11 z 12 spotkań. Na jedno się nie stawiłem. Pomyliłem dni. Moja wina. Nie mam pretensji. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, johnn napisał:

To pocieszające:) Czy mogę ci jakoś pomóc?

Johnn ja próbuję to sobie jakoś po swojemu wytłumaczyć. Odniosę się do tego co piszesz, bo pewne rzeczy mnie tutaj uderzają i może ci się przydadzą, (jak nie, napisz) ale daj mi trochę czasu, muszę przemyśleć, dobrze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, doi napisał:

Johnn ja próbuję to sobie jakoś po swojemu wytłumaczyć. Odniosę się do tego co piszesz, bo pewne rzeczy mnie tutaj uderzają i może ci się przydadzą, (jak nie, napisz) ale daj mi trochę czasu, muszę przemyśleć, dobrze?

Nie ma sprawy:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnn

Kilka pytań mi się nasunęło:

często dziękujesz użytkownikom za uczestnictwo. Tak robisz bo jesteś wdzięczny czy dlatego że wiesz że tak trzeba między ludźmi?

jak piszesz, że ktoś cię odrzucił, nie zgodził się na coś (np terapeuta) to co naprawdę się dzieje, co ta osoba mówi?

użyłeś tutaj porównania "jak dupa wołowa". To twój język czy to ktoś w twoim otoczeniu mówi?

Czy to "czucie się jak dupa wołowa" oznacza że widzisz wiele równoważnych opcji logicznych ale nie wiesz którą wybrać? Czy inne uczucie? Jeśli tak- jakie?

Z czym ci się kojarzy ambiwalencja?

Dobrze rozumiem, że wychowywałeś się bez ojca i nadal funkcjonujesz w domu z mamą?

Jakie terapie przechodziłeś? W jakim nurcie?

Jak sobie wyobrażasz relację z przyjacielem, z kobietą? Miałeś kiedyś satysfakcjonujące cię relacje?

 

Jak na coś nie będziesz chciał odpowiedzieć, to nie rób tego a już szczególnie bo "trzeba". Dla mnie to ok. Jeśli chcesz możesz na priv.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, doi napisał:

często dziękujesz użytkownikom za uczestnictwo. Tak robisz bo jesteś wdzięczny czy dlatego że wiesz że tak trzeba między ludźmi?

Robię to bo jestem wdzięczny za pomoc (kilka osób mówiło, że trudno się ze mną rozmawia), tak należy oraz to odpowiada wzorcowi zachowania, który akceptuje (podobnie, gdy witam się  i żegnam). Wydaje mi się to także miłe.

Rok temu, a może później, zauważyłem, że niekiedy sprzedawca życzył mi miłego dnia. Spodobało mi się i sam zacząłem stosować ten zwrot:)

7 godzin temu, doi napisał:

jak piszesz, że ktoś cię odrzucił, nie zgodził się na coś (np terapeuta) to co naprawdę się dzieje, co ta osoba mówi?

Nie wiem jak rozumieć twoje pytanie. Proszę przeformułuj je.

Gdy opisuje odrzucenie lub brak zgody, to staram się robić to dokładnie.  Posługuje się fragmentami dokumentacji oraz moją pamięcią.

Bywa różnie. Niekiedy odpowiedź negatywna jest formułowana wprost. Czasami spotykam się z brakiem  (jakiekolwiek) odpowiedzi mimo, że ponawiam moje pytania. Wtedy wnoszę, że brak odpowiedzi oznacza odpowiedź negatywną. Czy mam podać przykłady?

7 godzin temu, doi napisał:

użyłeś tutaj porównania "jak dupa wołowa". To twój język czy to ktoś w twoim otoczeniu mówi?

Mama kilka razy użyła tego określenia w ciągu kilku ostatnich lat. 

7 godzin temu, doi napisał:

Czy to "czucie się jak dupa wołowa" oznacza że widzisz wiele równoważnych opcji logicznych ale nie wiesz którą wybrać? Czy inne uczucie? Jeśli tak- jakie?

Nie wiem jak się zachować choć czuje, że powinienem podjąć jakieś działanie. Zwykle zachowuje bierność.

7 godzin temu, doi napisał:

Z czym ci się kojarzy ambiwalencja?

W moim umyśle  jawi się jedno słowo: Niezdecydowanie. Nie znam tego słowa.  Sprawdziłem znaczenie tego słowa w wiki.

7 godzin temu, doi napisał:

Dobrze rozumiem, że wychowywałeś się bez ojca i nadal funkcjonujesz w domu z mamą?

Ojciec mieszkał z nami. Odszedł, gdy miałem 17 lat (2 klasa liceum).  Swoje obowiązki wychowawcze sprawował nieudolnie.  Mama wspominała, że musiała go prosić lub grozić, aby spędził czas wspólnie z dziećmi.  Nieograniczenie wiele czasu spędzał u matki. 

Po odejściu ojciec nie utrzymywał z nami najmniejszego kontaktu. Nie płacił alimentów lub w niepełnych kwotach. Widywałem ojca w Sądzie, na ulicy i kilkukrotnie w mieszkaniu (gdy się u nas zatrzymywał bo nie miał gdzie iść). Przez wiele lat jako powód odejścia ojca podawałem brak zgody mamy, brata i mojej na szczeniaka sprowadzonego przez ojca.

Z postanowienia Sądu w sprawie rozwodowej rodziców przyczyna rozstania mamy i ojca okazała się zgoła odmienna.  

Zawsze mieszkałem z mamą i bratem.  

O braku więzi z ojcem pisałem we wpisie pt. "Czym zastąpić relację z ojcem?"

7 godzin temu, doi napisał:

Jakie terapie przechodziłeś? W jakim nurcie?

Odbyłem trzy terapię tj.

  • Pierwsza terapia trwała około pół roku. Była prowadzona przez ośrodek nadzorowany przez MOPS. Nie wiem w jakim nurcie pracowała Pani terapeutka (w dokumentacji określała mnie mianem klienta). Była to jedyna pomoc na jaką mogłem liczyć. Nie posiadałem ubezpieczenia. Terapia zakończyła się odmową (przeze mnie) spełnienia warunków kontynuacji terapii m.in. braku rozmowy o przeszłości. Więcej informacji można znaleźć we wpisie pt.  "Zastanawiająca opinia terapeuty",
  • Druga terapia miała miejsce w sąsiednim miejsce (każdorazowo dojeżdżałem na spotkanie pociągiem). Psycholog pracował w nurcie psychodynamicznym. Odbyłem 7 spotkań (co tydzień). Zrezygnowałem z tej terapii na rzecz spotkań z obecnym psychologiem.
  • Ostatnia terapia  była prowadzona w nucie skoncentrowanym na rozwiązaniu. Składała się z 12 spotkań (odbyło się 11 spotkań). Terapię ukończyłem.

Ponadto odbyłem wiele spotkań konsultacyjnych.

7 godzin temu, doi napisał:

Jak sobie wyobrażasz relację z przyjacielem, z kobietą?

Nie zastanawiam się na tym. 

Relację przyjacielskie powinno cechować oddanie, szczerość, prawdomówność i wzajemna chęć niesienie pomocy.

Relację z kobietą można zdefiniować jako szczególny przypadek relacji przyjacielskiej wzbogaconej o aspekt fizyczności (kontakty seksualne) oraz chęć założenia rodziny.

7 godzin temu, doi napisał:

Miałeś kiedyś satysfakcjonujące cię relacje?

Nie wiem co oznacza sformułowanie: satysfakcjonujące relacje. Wobec wszystkich staram się nakładać te same warunki  w tym prawdomówność lub szczerość. 

Bardziej skupiam się na obserwacji i zbieraniu informacji niż na ich ocenie (przeze mnie) i stawianiu wymagań.

 

Starałem się jak najdokładniej odpowiedzieć na twoje pytania. Jeżeli moje odpowiedzi okazały się niewystarczające chętnie je uzupełnię:)     

 

Miłego dnia:) 

Edytowane przez johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×