Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
johnn

Zastanawiająca opinia terapeuty

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Kilka dni temu poprosiłem o kopię dokumentacji z terapii z ośrodka podlegającego pod MOPR. Dokumentacja zawierała 6 kartek :

  1. Dyplom (zaświadczenie), 
  2. Opinia do MOPR,
  3. Wniosek o przyjęcie na terapie,
  4.  Indywidualny plan wsparcia,
  5. Opinie z zakończenia terapii.
  6. Lista obecności. 

Poniżej podaje skrócony indywidualny plan wsparcia :

Cel : Reintegracja Społeczna.

( Reintegracja Społeczna – działalność mająca odbudowywać oraz umacniać u osób objętych takimi działaniami, umiejętności uczestniczenia w życiu społecznym oraz pełnienia ról społecznych w miejscu pracy, życia i pobytu.

Żródło : https://pl.wikipedia.org/wiki/Reintegracja_społeczna )

Planowane działania umożliwiające osiągnięcie celu :

1. Pomoc psychologiczna w radzeniu sobie z bieżacymi problemami bytowymi
2. Psychoedukacja
3. Praca nad poprawą funkcjonowania psychicznego. 

Opinia zajmuję objętość ok. pół strony. Zawiera informacje o przyczynach uczestnictwa w terapii, czasie trwania terapii, streszczenie indywidualnego planu wsparcia, liczbę spotkań oraz to zdanie:  "Plan został wykonany pozytywnie."  Opinia nie zawiera innych stwierdzeń ocennych, nie podaje pozytywnych skutków terapii, ani rozpoznania. Nie wiem jak to rozumieć.  W mojej ocenie cel nie został wykonany. Po zakończeniu spotkań moja sytuacją wyglądała tak samo lub gorzej niż przed rozpoczęciem terapii tj.

  • Nie miałem pracy,
  • Nie byłem zarejestrowany w UP jako bezrobotny,
  • Nie miałem ubezpieczenia zdrowotnego,
  • Nie został rozwiązany żaden z moich problemów,
  • Nie udzielam się towarzysko. Nie miałem znajomych lub przyjaciół (poza dziewczyną). Nie wychodziłem nigdzie poza sklepem i biblioteką,
  • Miałem te same warunki mieszkaniowe, które były trudne i skromne,
  • Moje dochody nie wzrosły (zasiłek z MOPR).

O opinii dowiedziałem się po dwóch latach po zakończeniu terapii.  

Rozważam skierowanie skargi na terapeutę. Proszę komentarz lub/i uwagi. Być może przesadzam. Będę wdzięczny.

Pozdrawiam i miłego dnia:),

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapeuta miał Cię zarejestrować w UP i znaleźć pracę? Nie piszesz jak długo trwała terapia ani jak wyglądała. "Nie został rozwiązany żaden z moich problemów" - to zdanie stawia Cię w roli kogoś, kto kompletnie nie bierze odpowiedzialności za swoje życie. Czego ta skarga miałaby dotyczyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć @natt_me,

14 godzin temu, natt_me napisał:

Terapeuta miał Cię zarejestrować w UP i znaleźć pracę?

Nie.

Miała pomóc oraz wesprzeć mnie odpowiednio w rozwiązaniu moich problemów abym mógł to zrobić samodzielnie.

14 godzin temu, natt_me napisał:

Nie piszesz jak długo trwała terapia ani jak wyglądała.

Terapia trwała ok. pół roku. Spotkania odbywały się średnio co 2 tygodnie. Na codziennych spotkaniach omawialiśmy wydarzenia, które poprzedzały zajęcia, nurtujące mnie pytania, oraz wydarzenia z przeszłości.  Pierwsze spotkania oceniam pozytywnie. Terapeutka wysłuchała mnie i pocieszyła.  Nie przerywała i słuchała z uwagą. Kolejne spotkania poświęcone były omówieniu moich problemów w tym przyczyn (według mnie), przebiegu oraz skutków.  Na tym etapie zachowanie terapeutki budzi moje największe wątpliwości. Rzadko odpowiadała lub ignorowała moje pytania dotyczące jej sugestii lub uwag związanych z rozwiązaniem moich problemów. Nie ćwiczyłem moich zdolności interpersonalnych oraz komunikacyjnych na zajęciach ani w domu (zadanie domowe).  Niektóre problemy w tym niskie poczucie wartości, trudności w formułowaniu myśli nie zostały poruszone w czasie spotkań w ogóle. Terapie zakończyła się brakiem mojej zgody na ultimatum, które otrzymałem od niej. ultimatum składało się z trzech warunków :

  • Nie otrzymam żadnych rad,
  • Terapeutka nie będzie mnie nadzorować,
  • Nie będziemy rozmawiać o przeszłości.

Moje wątpliwości budzi brak w dokumentacji informacji  o przebiegu i wynikach terapii.  Opinia nie odzwierciedla moim zdaniem zdarzeń, które miały miejsce. Ponadto przywołane w moim pierwszym wpisie zdanie z opinii sugeruje osiągnięcie pozytywnej poprawy podczas gdy taka poprawa nie miała miejsca na żadnym polu lub jest niemierzalna. 

Aby nie być gołosłowny podam przykład wsparcia terapeutki. Problem: Codziennie analizuje przeszłość, która doprowadziła mnie stanu obecnego. Co więcej analizuje  zachowania swoje oraz innych osób w celu podjęcia decyzji lub obrania odpowiedniej postawy (zachowania) w odpowiedzi  na czyjeś zachowanie. Codziennie towarzyszy mi poczucie niepewności. W zawiązku z czym trudno mi się na coś zdecydować oraz utrzymać kontakty towarzyskie na odpowiednim poziomie. Terapeutka zasugerowała (nie wiem czy jest właściwe słowo) aby tak dużo nie analizował.  Propozycja wydała mi się rozsądna ale nie wiedziałem jak ją wcielić w życie.  Kolejnych wskazówek nie otrzymałem.

Inne sugestie były utrzymane w podobnych tonie. 

Obecnie uczęszczam na spotkanie z psychologiem. Dotychczas odbyły się trzy spotkania. W tym czasie otrzymałem 2 zadania domowe oraz napisałem test składający się z ok. 560 pytań. 

14 godzin temu, natt_me napisał:

"Nie został rozwiązany żaden z moich problemów" - to zdanie stawia Cię w roli kogoś, kto kompletnie nie bierze odpowiedzialności za swoje życie. 

 Wyjaśnij. 

14 godzin temu, natt_me napisał:

Czego ta skarga miałaby dotyczyć?

 Odpowiedź na to pytanie znajdziesz powyżej (w krótkim opisie przebiegu terapii).

Dziękuje za twój komentarz.

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pół roku ze spotkaniami co dwa tygodnie to żadna terapia. Rozumiem Twoje zniesmaczenie dokumentacja, ale według mnie szkoda Twojego czasu. To nic nie da i może potraktuj to jako pierwszy krok do nie analizowania przeszłości. Zacząłeś nową terapię z kimś innym. Skup się na niej, zostaw tą która się skończyła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć @Disappear,

2 godziny temu, Disappear napisał:

Pół roku ze spotkaniami co dwa tygodnie to żadna terapia.

To była jedyna* pomoc na jaką mogłem liczyć.  Nie miałem ubezpieczenia społecznego.  Obecnie mam ubezpieczenie z MOPR o które muszę wnioskować co trzy miesiące. To jest dla mnie upokarzające. 

* Po zakończeniu spotkań udałem się o pomoc do Ośrodka Kryzysowego podlegającego pod MOPR. Psycholog odmówił mi pomocy.  

2 godziny temu, Disappear napisał:

Rozumiem Twoje zniesmaczenie dokumentacja, ale według mnie szkoda Twojego czasu. To nic nie da i może potraktuj to jako pierwszy krok do nie analizowania przeszłości.

Dotychczas spotkałem się z 

- jednym ultimatum od terapeutki (opisanej w tym wpisie),

- trzema odmowami od psychologów

- jedną odmową terapii grupowej,

Inni(najbliższe otoczenie i obcy ludzie) negatywnie oceniają moją postawę życiową (nie pracuje, nie uczę się, nie jestem zarejestrowany w UP, odmawiam szkoleń, stronie od ludzi, jestem na utrzymaniu matki) i obarczają mnie za to winną. Jednak nie mogę im wyjawić przyczyny mojego zachowania ani nie otrzymuje właściwej pomocy. Jeżeli nie będę egzekwował swoich praw oraz obowiązków innych wobec mnie zapewne dalej będę się spotykał z odrzuceniem i brakiem poszanowania moich praw. 

Ponadto pragnę Ci przypomnieć że w sprawach urzędowych dokumenty mają większą wiarygodność niż moje słowa. Moje zeznania mogą wydać się nie wiarygodne kiedy będę informował o moich wątpliwościach, uchybieniach lub działaniach niezgodnych z zdrowym rozsądkiem a jednocześnie nie podejmę żadnych  działaniach (odpowiednio udokumentowanych) zmierzających do zmiany tego stanu rzeczy.

2 godziny temu, Disappear napisał:

Pół roku ze spotkaniami co dwa tygodnie to żadna terapia (...) Zacząłeś nową terapię z kimś innym. Skup się na niej, zostaw tą która się skończyła.

Mam dużo czasu aby przemyśleć dokładnie co chce powiedzieć na najbliższym spotkaniu z psychologiem. Ostatnie spotkanie odbyło się 23 sierpnia. Do następnego zaplanowanego spotkania (12.12.2018) będę czekał ok. półtora miesiąca. Potem po ponad miesiącu będą miał kolejne zaplanowane spotkanie (16.01.2019). 

Szukałem długoterminowej terapii w moim mieście (ok. 120 tys. mieszkańców). Odpowiedź to ok. dwa lata oczekiwania. 

Dziękuje również za twój udział w dyskusji.

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To co piszesz to jest jakiś dramat. Terapia w takim trybie w żaden sposób Ci nie pomoże. Współczuję skazania na taką formę pomocy, ale też nie robisz nic by to zmienic. Co do otoczenia to nie otrzymasz żadnej pomocy skoro nie wyjawiasz swoich problemów. Trochę mogę się postawić w Twojej sytuacji choć problem mam inny. Tez bym chciała żeby moje otoczenie rozumialo co się ze mną dzieje. Ale nie chcę i raczej nigdy nie opowiem nikomu bliskiemu co mi się przytrafiło. To błędne koło. Tylko że ja mam przynajmniej cotygodniowa terapię. Tam nad tym staram się pracować. Może gdybyś się przemogl, porozmawial z rodziną to pomogli by Ci chociaż uzyskać profesjonalną pomoc w ramach prywatnej terapii. Może mógłbyś się dogadać że jak staniesz na nogi, pójdziesz do pracy to spłacisz dług. Nie wiem jak inaczej mógłbyś wyjść z sytuacji w jakiej się znajdujesz. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Disappear napisał:

To co piszesz to jest jakiś dramat. Terapia w takim trybie w żaden sposób Ci nie pomoże.

To jeden z powodów do sporządzenia skargi. 

13 minut temu, Disappear napisał:

Współczuję skazania na taką formę pomocy, ale też nie robisz nic by to zmienic.

To jest kwestia dyskusyjna. Skąd wiesz że nic nie robię aby to zmienić? 

Te słowa mnie dotknęły:(

16 minut temu, Disappear napisał:

Co do otoczenia to nie otrzymasz żadnej pomocy skoro nie wyjawiasz swoich problemów. Trochę mogę się postawić w Twojej sytuacji choć problem mam inny. Tez bym chciała żeby moje otoczenie rozumialo co się ze mną dzieje. Ale nie chcę i raczej nigdy nie opowiem nikomu bliskiemu co mi się przytrafiło. To błędne koło. Tylko że ja mam przynajmniej cotygodniowa terapię. Tam nad tym staram się pracować. Może gdybyś się przemogl, porozmawial z rodziną to pomogli by Ci chociaż uzyskać profesjonalną pomoc w ramach prywatnej terapii.

Problemy ma także moja mama i młodszy brat. Są one  tematem wspólnych dyskusji. Cześć problemów jest spowodowana przez działania bliskiej rodziny stąd zdecydowaliśmy się nie utrzymywać z nimi kontaktu. 

Mama i brat także uczęszczali na terapie do tej samej terapeutki (opisanej w pierwszym wpisie) i innych specjalistów. Ponadto moje problemy są znane mojej dziewczynie oraz pracownikowi socjalnemu. 

21 minut temu, Disappear napisał:

Nie wiem jak inaczej mógłbyś wyjść z sytuacji w jakiej się znajdujesz. 

Rozumiem. To nie jest proste pytanie. 

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież sam to napisałeś. Nie pracujesz, odmawiasz szkoleń, stronisz od ludzi, nie zarejestrowałes się nawet w UP. To jest droga do nikąd bo tym samym skazujesz się na taką "pomoc" jaką otrzymujesz czyli żadną. Wiem że to powinno funkcjonować inaczej ale tak nie jest i przykro mi ale nic nie wskorasz. Możesz tak wojowac do końca życia z systemem albo spróbować jednak powalczyć o siebie. Masz wybór.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Disappear napisał:

Przecież sam to napisałeś. Nie pracujesz, odmawiasz szkoleń, stronisz od ludzi, nie zarejestrowałes się nawet w UP. 

Nie napisałem że nic nie robię aby to zmienić. To jest twoja interpretacja. Aby poprawić swoją sytuację podejmuje wiele działań w tym

  1. Uczę się podstaw programowania. Przygotowuje  szkice projektów oraz w pełni samodzielne biblioteki. Wybrane projekty umieszczam na githubie. Udzielam się na wybranych forach programistycznych. Wydałem jedną grę mobilną w sklepie Google Play,
  2. Nie ustaje w poszukiwaniu dobrych specjalistów gotowych mi pomóc  mimo niewielkiej pomocy jaką otrzymuje lub jej odmowy,
  3. Jestem zarejestrowany w UP jako poszukujący pracy. W ciągu ok. 3 lat nie otrzymałem żadnej propozycji pracy lub szkolenia,
  4. Uczę się samodzielnie angielskiego w domu,
  5. Udzielam korepetycji z matematyki.
  6. Ukończyłem studia matematyczne. 
  7. Jestem stypendystą stypendium Prezesa Rady Ministrów oraz stypendium Unijnego, 
  8. Sumienie, regularne oraz z zaangażowaniem uczęszczałem na terapie i spotkania z psychologiem.
1 godzinę temu, Disappear napisał:

To jest droga do nikąd bo tym samym skazujesz się na taką "pomoc" jaką otrzymujesz czyli żadną. 

Skoro specjaliści niewłaściwie postępują to czemu ganisz mnie a nie ich?

1 godzinę temu, Disappear napisał:

Wiem że to powinno funkcjonować inaczej ale tak nie jest i przykro mi ale nic nie wskorasz. 

"Aby zwyciężyło zło, wystarczy obojętność ludzi dobrych " - Autor : Edmund Burke. 

Chcesz mi pomóc?

1 godzinę temu, Disappear napisał:

Możesz tak wojowac do końca życia z systemem albo spróbować jednak powalczyć o siebie. Masz wybór.

Wybór który przede mną stawiasz jest niepełny. Możliwości wyboru jest więcej.

W swoich decyzjach staram się kierować zdrowym rozsądkiem, prawami logicznymi, prawdą i sprawiedliwością. Od każdego zależy czy  wobec niegodziwości pozostanie obojętny czy podejmie walkę. Złożenie skargi nie ogranicza mnie, nie wiąże mi rąk ani nie powstrzymuje od innych działań mających na celu poprawę mojej sytuacji.   

 

johnn 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, johnn napisał:

 

Inni(najbliższe otoczenie i obcy ludzie) negatywnie oceniają moją postawę życiową (nie pracuje, nie uczę się, nie jestem zarejestrowany w UP, odmawiam szkoleń, stronie od ludzi, jestem na utrzymaniu matki) i obarczają mnie za to winną. 

 

16 minut temu, johnn napisał:

 

  1. Jestem zarejestrowany w UP jako poszukujący pracy. W ciągu ok. 3 lat nie otrzymałem żadnej propozycji pracy lub szkolenia.

 

Ok to może ustal najpierw sam ze sobą czy jesteś zarejestrowany jako bezrobotny czy nie, bo już się pogubilam. Zwłaszcza, że pisałeś o upokarzajacym odnawianiu ubezpieczenia w MOPR a jako zarejestrowany bezrobotny jesteś przecież ubezpieczony.

Czy chcę Ci pomóc? Nie jestem w stanie pomóc samej sobie aktualnie. Ale życzę Ci wszystkiego najlepszego. Tez często walczę z wiatrakami. Dlatego z doświadczenia Ci piszę, że szkoda energii. W Twojej sytuacji lepiej poświęcić ją na walkę z wewnętrznymi demonami. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Disappear napisał:

 

Ok to może ustal najpierw sam ze sobą czy jesteś zarejestrowany jako bezrobotny czy nie, bo już się pogubilam. Zwłaszcza, że pisałeś o upokarzajacym odnawianiu ubezpieczenia w MOPR a jako zarejestrowany bezrobotny jesteś przecież ubezpieczony.

To jest dla mnie jasne. Ale pozwolę sobie wyjaśnić twoje wątpliwości. Jestem zarejestrowany jako poszukujący pracy i NIE jestem zarejestrowany jako bezrobotny. Jedynie osoby zarejestrowane jako bezrobotne otrzymują ubezpieczenie zdrowotne. Byłem mało precyzyjny. Rejestracja w UP jako PP jest podstawą do wypłaty zasiłku z MOPR. Niesie za sobą niewiele przywilejów. Stąd większość osób jest zarejestrowanych jako bezrobotne. 

10 godzin temu, Disappear napisał:

Czy chcę Ci pomóc? Nie jestem w stanie pomóc samej sobie aktualnie. Ale życzę Ci wszystkiego najlepszego. Tez często walczę z wiatrakami. Dlatego z doświadczenia Ci piszę, że szkoda energii. W Twojej sytuacji lepiej poświęcić ją na walkę z wewnętrznymi demonami. 

Kilka dni temu otrzymałem nowe rozpoznanie: osobowość anankastyczna. Pragnę Ci zwrócić uwagę na wybrane objawy, które mogą być istotne ze względu na twoje argumenty skierowane wobec mnie (w skrócie idź do pracy, nie walcz z systemem) :

  • Przesadne poczucie odpowiedzialności i obowiązku,
  • Ścisłe, sztywne trzymanie się przepisów, instrukcji,
  • Poczucie niepewności i stale nawracające wątpliwości, prowadzące do drobiazgowej dokładności, ciągłego sprawdzania, ostrożności, przejawia się w trudnościach z podejmowaniem decyzji,
  • Sztywność zasad moralnych i nietolerancyjność w tym zakresie. Nie pozwalanie sobie na jakiekolwiek odstępstwa od wyznawanych wartości, norm i zasad,
  • Nieugiętość w kwestiach moralnych, etyki, religii czy wyznawanych wartości. Dogmatyczne wierzenie, np. w zdrowy styl życia, codzienne ćwiczenia fizyczne, spożywanie określonych zrównoważonych posiłków. Dogmatyzm może obejmować prawie wszystkie obszary działania i jest interpretowany często, jako upartość.

Żródło: http://salusprodomo.pl/blog/osobowosc-anankastyczna/

Przyczyną dla których nie jestem obojętny wobec nie wypełniania obowiązków wobec mnie  jest kilka w tym te opisane powyżej. Prawie każdy sugeruje mi pójście do pracy ale dla mnie to nie jest łatwe.  Dla mnie zasady i prawda są bardzo ważne.

Dziękuje za życzenia oraz udział w dyskusji. Wezmę twoje zdanie pod uwagę. Tobie również życzę wszystkiego najlepszego. Powodzenia @Disappear:) 

 

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Johnn,  🙂 Proponuję abyś poszedł do lokalnego Urzędu Pracy i zarejestrował się jako bezrobotny, poszukujący pracy. Dostaniesz darmowe ubezpieczenie zdrowotne i być może oferty zatrudnienia. Mamy rekordowo niskie bezrobocie i sporo najróżniejszych ofert pracy.

Co do leczenia psychiatrycznego - niestety z tym jest u nas  bardzo źle i złożenie skargi nic tu nie zmieni. W Polsce mamy istną epidemię depresji oraz różnych zaburzeń psychicznych, system jest niewydolny, lekarze i psycholodzy słabo opłacani, nie dokształcają się, nie zależy im na pacjentach,  nie potrafią pomóc. Co tu pomoże Twoja skarga ?

Pozdrawiam 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co stoi na przeszkodzie żebyś zarejestrował się jako bezrobotny?

Twój problem według mnie polega na tym, że oczekujesz by ludzie postrzegali Cię przez pryzmat Twojej diagnozy i dopasowali swoje postępowanie do Twoich zaburzeń. Tylko, że świat tak nie działa.Twoim zadaniem jest pracować nad sobą tak by móc w społeczeństwie funkcjonować. Przynajmniej na tyle by móc samodzielnie się utrzymać. Psychiatra, psychoterapeuta mogą Ci pomóc ale nie zrobią tego za Ciebie. Nie dadzą Ci gotowej recepty na życie.

Trochę Cię rozumiem, bo zdarza mi się autodestrukcyjnie walczyć o ideały, nie robić czegoś wbrew przekonaniom. Też mam z tego powodu problemy i musze słuchać przeróżnych opinii na ten temat z bliskiego otoczenia. Ale mi jest łatwiej. Jestem samowystarczalna od 16 roku życia i kiedy życie potoczyło się tak że potrzebowałam pomocy specjalisty to mogłam sobie pozwolić na prywatną terapię. I ta terapia działa. Dlatego tak namawiam Cię do zrobienia kroku w kierunku regularnego zarabiania pieniędzy i spróbowania terapii z terapeutą, którego sam sobie wybierzesz i który Ci pomoże a nie tylko odfajkuje w grafiku. Bez tego nic się nie zmieni. Będziesz może znany w różnych instytucjach ze swoich skarg i uwag ale to nie poprawi Twojej sytuacji ani trochę. Musisz zdecydować na czym bardziej Ci zależy i spróbować choć trochę odpuścić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.09.2018 o 10:38, JACEK X napisał:

Witaj Johnn,  🙂 Proponuję abyś poszedł do lokalnego Urzędu Pracy i zarejestrował się jako bezrobotny, poszukujący pracy. Dostaniesz darmowe ubezpieczenie zdrowotne i być może oferty zatrudnienia. Mamy rekordowo niskie bezrobocie i sporo najróżniejszych ofert pracy.

 

W dniu 30.09.2018 o 17:42, Disappear napisał:

Co stoi na przeszkodzie żebyś zarejestrował się jako bezrobotny?

Po studiach pracowałem na dwóch stażach (pierwsza praca, wszystkie staże ukończyłem, nie zrezygnowałem). Jednak nie umiałem się odnaleźć się w grupie oraz towarzyszyła mi trudność w komunikowaniu się z innymi członkami zespołu (współpracownikami).  W rozmowie o byle czym gubię się i nie wiem co powiedzieć. Trzymam się ściśle zasad, które pomagają mi przybrać odpowiednią postawy w odpowiedzi na zachowania innych ludzi. Dużo analizuje. Niestety spotyka się to z nie zrozumieniem. Z tym problem udałem się do specjalistów. Częściowe rezultaty ich pracy przedstawiłem w tym wątku. Ich sugestie ograniczały się do krótkich uwag (nie kiedy poprzedzone były kilkoma zdaniami) :

  • Nie analizuj,
  • Idź do pracy na pół etatu,
  • Bądź samodzielny,
  • Wierz się w siebie (w tym miejscu pozwolę sobie doprecyzować. Specjalista po podaniu moich sukcesów/osiągnięć stwierdził, że powinienem być z siebie dumny. W związku z czym nie powinienem oceniać się tak nisko. Moja odpowiedź była krótka:  Te słowa mnie nie przekonują. O ile pamiętam nigdy później nie wróciliśmy do tego tematu. I tak został "rozwiązany" mój problem. Podobne rozwiązania odnoszą się do innych trudności. )

To stanowi zasadniczy powód niezarejestrowania w UP jako bezrobotny.

W dniu 30.09.2018 o 10:38, JACEK X napisał:

Co do leczenia psychiatrycznego - niestety z tym jest u nas  bardzo źle i złożenie skargi nic tu nie zmieni. W Polsce mamy istną epidemię depresji oraz różnych zaburzeń psychicznych, system jest niewydolny, lekarze i psycholodzy słabo opłacani, nie dokształcają się, nie zależy im na pacjentach,  nie potrafią pomóc. Co tu pomoże Twoja skarga ?

Po pozytywnym rozpatrzeniu specjalista zostanie odpowiednio ukarany. Niezależnie od wyniku zwróci uwagę przełożonego (lub kolegów) na zachowanie podwładnego (lub kolegi) i przyczyni się do krytycznej oceny pracy danego lekarza. Wzmocnię moją  asertywność oraz przećwiczę obronę swojego zdania.

W dniu 30.09.2018 o 17:42, Disappear napisał:

Twój problem według mnie polega na tym, że oczekujesz by ludzie postrzegali Cię przez pryzmat Twojej diagnozy i dopasowali swoje postępowanie do Twoich zaburzeń. Tylko, że świat tak nie działa.

Mam kilka rozpoznań (nie wiem czy diagnoza to właściwe słowo), które istotnie różnią się od siebie objawami oraz ich nasileniem. Którą masz na myśli?

Po raz pierwszy problem dostrzegłem kilka lat temu. Nie mniej jednak towarzyszył on mi od dzieciństwa. Jednak traktowałem to jako coś naturalnego. Cześć mnie. Nie miałem i nie ma ulg ani przywilejów ze względu na moje ułomności umysłowe. 

Stanowczo się z Tobą nie zgadzam. Nie informuje innych osób o moich trudnościach. Wiedzę na ich temat ma ją trzy osoby z najbliższego otoczenia, pracownik socjalni oraz specjaliści.

Przykład: Terapeutka, której poświęcony jest  ten wątek negatywnie oceniła moje milczenie w sprawie zatajenia prawdziwych powodów opóźnienia (sytuacja rodzinna i finansowa)  w przekazaniu pracy magisterskiej do oceny mojemu promotorowi. Gdybym postąpił inaczej to mógłbym liczyć na wyrozumiałość profesora. Lecz tego nie uczyniłem i poniosłem tego konsekwencję:(

Od ludzi oczekuje wywiązywania się ze swoich zobowiązań, postępowania zgodnie z prawdą i poszanowania prawa. To co może być postrzegane jako wymagania z mojej strony. Ale tak naprawdę są przypomnieniem obowiązków, które ludzi dobrowolnie przyjęli na siebie.

W dniu 30.09.2018 o 17:42, Disappear napisał:

Trochę Cię rozumiem, bo zdarza mi się autodestrukcyjnie walczyć o ideały, nie robić czegoś wbrew przekonaniom. 

Czego nie robię wbrew przekonaniom? Dla mnie zasady są bardzo ważne. Bez nich nie wiem jak postąpić. Stąd konieczność ich ścisłego przestrzegania oraz moje zapytania mające na celu ustalenie właściwych reguł. 

W dniu 30.09.2018 o 17:42, Disappear napisał:

Jestem samowystarczalna od 16 roku życia i kiedy życie potoczyło się tak że potrzebowałam pomocy specjalisty to mogłam sobie pozwolić na prywatną terapię. I ta terapia działa. Dlatego tak namawiam Cię do zrobienia kroku w kierunku regularnego zarabiania pieniędzy i spróbowania terapii z terapeutą, którego sam sobie wybierzesz i który Ci pomoże a nie tylko odfajkuje w grafiku. Bez tego nic się nie zmieni. Będziesz może znany w różnych instytucjach ze swoich skarg i uwag ale to nie poprawi Twojej sytuacji ani trochę. Musisz zdecydować na czym bardziej Ci zależy i spróbować choć trochę odpuścić.

W szkole średniej miałem przez dwa lata Stypendium Prezesa Rady Ministrów oraz wygrywałem konkursy szkolne (w tym zająłem pierwsze miejsce w całej szkole w zawodach matematycznych). Pieniądze oddawałem w całości mamie.  Ojciec nie płacił alimentów lub w niepełnych kwotach. Mama nie wystąpiła do Funduszu Alimentacyjnego a jednocześnie chodziłem na śmietniki żeby mieć pieniądze na życie. Najbliższa rodzina oraz pracownik MOPR byli informowani o sytuacji. Niewiele uczynili. Moja mama mnie kochała ale była osobą niezaradną oraz przepełnioną strachem i obawami. W kolejnych latach zdobyte stypendia i wsparcie finansowe w dużej części przekazywałem na utrzymanie domu. Dla mnie pieniędzy już nie starczało. Niestety teraz jestem postrzegany jako osobą unikająca pracy bez powodu.  Proszę wybacz że informuję Cię o tym ale uznałem to za istotne. 

Zrozum mnie: Bez przestrzegania zasad nie wiem jak się zachować. Jeżeli je porzucę nic mi nie zostanie. Dlatego tak bardzo cenię sobie prawdę i zasady moralne. Na moją zgubę te zasady sobie upodobałem. 

Umówiłem się na spotkanie diagnostyczne  do psychologa w sąsiednim mieście. Mam nadzieję że otrzymam tam odpowiednią pomoc. Pierwsze spotkanie mam pod koniec października.

Przepraszam za formę wypowiedzi. Dzielenie wypowiedzi  rozmówcy na części i dodanie odpowiedzi do każdej z nich nie każdemu odpowiada a nie którzy uznają ją za mało komunikatywną.

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnn staram się bardzo zrozumieć ale pewnie doskonale wiesz, że może być trudno z tym czego samemu się nie dotknęło. Rejestracja w UP to Twój wybór i w mojej ocenie sam sobie szkodzisz. Rejestrując się jako bezrobotny nie naginasz żadnych zasad, a pozbędziesz się konieczności odnawiania ubezpieczenia w MOPR co, jak sam napisałeś, jest dla Ciebie upokarzajace. Może choć tyle zrób dla siebie.

Co do reszty to bez profesjonalnej pomocy będziesz kręcił się w kółko. Niestety tak jest i pewnie długo się to nie zmieni, że ta pomoc finansowana przez nasz kraj jest żadna w zakresie zdrowia psychicznego. Życzę Ci bardzo żebys jej doczekał i mam nadzieję, że ta październikowa wizyta coś zmieni, tylko że za bardzo w to nie wierzę. Chyba że zdarzy się cud i będziesz mógł mieć sesje w maksimum tygodniowych odstępach z profesjonalista. 

Z tym odbiorem Twojej osoby nie chodziło mi o informowanie ludzi tylko o to że wewnętrznie mocno zdajesz sobie sprawę z tego jak funkcjonujesz i w środku liczysz na zrozumienie. Ja mam podobnie mimo że mój problem jest zupełnie inny. Tyle że ciężko jest zrozumieć kogoś jak się nie wie co tam w środku siedzi i dlaczego. Dlatego to jest takie błędne koło które prowadzi do nikąd.

Trzymam kciuki żebyś choć trochę zluzowal w walce z systemem :) i znalazł przestrzeń w walce o siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, Disappear napisał:

@johnn staram się bardzo zrozumieć ale pewnie doskonale wiesz, że może być trudno z tym czego samemu się nie dotknęło. Rejestracja w UP to Twój wybór i w mojej ocenie sam sobie szkodzisz. Rejestrując się jako bezrobotny nie naginasz żadnych zasad, a pozbędziesz się konieczności odnawiania ubezpieczenia w MOPR co, jak sam napisałeś, jest dla Ciebie upokarzajace. Może choć tyle zrób dla siebie.

 Czemu chcesz mnie zrozumieć? 

Problemem nie jest rejestracja w UP. Żadne moje zasady nie zabraniają mi tego. Trudność sprawia mi kontakt z ludźmi (w tym rozmowy o wszystkim i o niczym, obrona swojego zdania, jasne formułowanie swoich myśli). Niestety status bezrobotnego oznacza że istnieje wysokie prawdopodobieństwo otrzymania propozycji pracy/szkolenia/kursu. Pracownikowi UP ani pracodawcy nie będę wyjaśniał czemu nie mogę podjąć pracy. Nie znajdując  uzasadnienia dla odmowy będę zmuszony przyjąć pracę. Wtedy będzie mi jeszcze trudniej zrezygnować z niej gdy pojawią się trudności. Prawdopodobnie nie mogąc sobie z nimi poradzić bez uprzedzenia zrezygnuje z pracy. Pozbawią mnie statusu bezrobotnego i zostanę z niczym. 

Nie wiem jak zachować się między ludźmi. Zwykle nic nie mówię i czekam na pytanie.  Inni wykorzystują moje niezdecydowanie i chwiejność. Nie umiem odmawiać. W związku z tym jestem nielubiany, niezaradny i uchodzę za trudnego w obyciu. 

Jesteś terapeutką? Twoja sugestia poprawy mojej sytuacji pokrywają się z propozycjami innych specjalistów. Wyrażam chęć przedyskutowania tego zagadnienia oraz należytego przygotowania się do tego zadania. Ale wszyscy są głusi na moje prośby. 

Celem spotkań że specjalistami jest określenie czy mogę podjąć pracę (i jaką). Ale nikt tego nie robi. prywatny psychiatra zalecał mi pracę zdalną. Ty oceniłaś moje zdolności do podjęcia pracy błyskawicznie na podstawie kilku moich wpisów.  

22 godziny temu, Disappear napisał:

Co do reszty to bez profesjonalnej pomocy będziesz kręcił się w kółko. Niestety tak jest i pewnie długo się to nie zmieni, że ta pomoc finansowana przez nasz kraj jest żadna w zakresie zdrowia psychicznego. Życzę Ci bardzo żebys jej doczekał i mam nadzieję, że ta październikowa wizyta coś zmieni, tylko że za bardzo w to nie wierzę. Chyba że zdarzy się cud i będziesz mógł mieć sesje w maksimum tygodniowych odstępach z profesjonalista. 

 Czy mam wybór? Jeżeli nie podejmę pracy to nie otrzymam należytej pomocy. A moje problemy i prawda nie mają znaczenia. Czy tym uzasadniasz swoją propozycję rejestracji w UP?

Pierwsze kilka wizyt będzie miało charakter diagnostyczny. Nie kiedy będzie wyznaczona kolejna wizyta.

22 godziny temu, Disappear napisał:

Z tym odbiorem Twojej osoby nie chodziło mi o informowanie ludzi tylko o to że wewnętrznie mocno zdajesz sobie sprawę z tego jak funkcjonujesz i w środku liczysz na zrozumienie. Ja mam podobnie mimo że mój problem jest zupełnie inny. Tyle że ciężko jest zrozumieć kogoś jak się nie wie co tam w środku siedzi i dlaczego. Dlatego to jest takie błędne koło które prowadzi do nikąd.

Trzymam kciuki żebyś choć trochę zluzowal w walce z systemem :) i znalazł przestrzeń w walce o siebie.

Tak. Oczekuje zrozumienia od osób, którym znana jest moja sytuacja. Wymagam prawdy, poszanowania prawa oraz przestrzegania obowiązujących zasad społecznych. 

Informuje specjalistów o przyczynach, skutkach i przebiegu moich problemów. Podpieram się czy tym przykładami. To i tak na nic. Zwykle nie chcą mnie wysłuchać, nie nadążają za mną lub mi przerywają.  Przykład: Psycholog odmówił dyskusji o moim wujku, który mnie skrzywdził bo nie może się bronić a rozmowa o nim to obrzydliwe plotkowanie.  

Mam prośbę. Jak oceniasz moje wypowiedzi pod względem jasności, klarowności oraz erudycji i inteligencji osoby, które je wypowiada?

Nie wiem co to znaczy trochę. Ale doceniam poczucie humoru:) 

Dziękuje za życzenia. 

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnn dlaczego chcę zrozumieć? Bo tak mam, że jak ktoś ma problem to próbuję pomóc, a bez zrozumienia trudno. Taka ułomność związana z nadmierną wrażliwością. Trudno z tym żyć, ale próbuję 🙂

Nie jestem terapeutką. Sama z takiej pomocy korzystam.

Nie muszę nią być, by widzieć że Twoja sytuacja będzie bez wyjścia jeżeli nie zluzujesz.

Gdybym była w Twojej sytuacji i tak doskonale jak Ty zdawała sobie sprawę ze swoich dolegliwości oraz chciała to zmienić, to zarejestrowałabym się w UP, przyjęła propozycję pracy (z założeniem, że pracuję po to by się wyleczyć) i poszukała prywatnie kogoś kto mi pomoże a nie tylko będzie to pozorował.

Nic w ten sposób nie tracisz, możesz tylko zyskać.

Żadna terapia nie postawi Cię na nogi w krótkim terminie. Zaburzenia osobowości to długa praca, wymagająca zaangażowania obu stron.  I terapia ze spotkaniami co 3-4 tygodnie lub rzadziej to farsa. Do tego w Twoim przypadku niezwykle ważny jest nurt w którym pracuje terapeuta. Tym bym się kierowała na Twoim miejscu jak już dojdziesz do etapu w którym to Ty o wyborze terapeuty będziesz decydował.

Tak wiem, że zrobienie tego kroku będzie koszmarnie trudne, ale życie w ogóle nie jest przyjemne. Przynajmniej dla mnie.

Żyję bo muszę i korzystam z terapii, żeby mniej się tym życiem męczyć. Z tym co mi dolega, jeszcze długa droga w terapii przede mną. Ale nie oczekiwałam błyskawicznych efektów bo wiem, że to nierealne. Wiem natomiast, że terapia jest dla mnie bardzo wspierająca i tak, nadal jest mi trudno, ale z tym cotygodniowym wsparciem dźwigam na plecach trochę mniej.

W Twoich wypowiedziach bardzo często pojawiają się słowa "wymagam" i "oczekuję". Tylko, że one wiążą się z reguły z dawaniem czegoś od siebie. Twoja postawa wygląda jak: "taki jestem, nic na to nie poradzę, weźcie i coś zróbcie". A to tak nie działa. Terapia to przede wszystkim koszmarnie trudna Twoja praca. Czasem trzeba zrobić krok w tył, by pójść dwa kroki na przód. Odpuścić coś i zobaczyć co będzie.

Jest dokładnie tak jak piszesz. Jeżeli nie pójdziesz do pracy, nie otrzymasz należytej pomocy. Oczekujesz prawdy i to właśnie nią jest.

Ja mam duży problem z perfekcjonizmem i idealizowaniem. Nie znoszę hipokryzji, wazeliniarstwa i całej masy innych rzeczy, które ludzie robią by utrzymać się w pracy. Zdarza mi się bardzo często wyrażać to wprost i słyszeć, że tak to działa a ja powinnam się przystosować. Nie powinnam i pewnie nigdy to nie nastąpi. Jest mi trudno ale nie uniemożliwia mi to zarabiania na siebie. Traktuję pracę zadaniowo. Idę, robię co muszę. Nie potrzebuję, żeby mnie ktoś tam lubił. Moim celem jest comiesięczny wpływ na konto. Reszta profitów zależy od tego jak bardzo jesteś w stanie sprzedać siebie i ja, czasami ostentacyjnie, z tego rezygnuję. Tylko ja nie "wymagam" i nie "oczekuję". Po prostu trudno mi się pogodzić, że ludzie nie są tacy jak sobie wymyśliłam, że być powinni. Nawet czasami staram się ich zrozumieć. Myślę, że kredyt hipoteczny na plecach to może być coś co determinuje zachowanie, mimo że ja niezależnie od sytuacji bym się do czegoś takiego jak oni nie posunęła. Na to co robią, mówią, myślą inni nie mam wpływu. Mam natomiast wpływ na siebie. Mogłam do końca życia walczyć z wiatrakami, próbować naprawiać świat. Tylko, że ja już doszłam do etapu w którym zdaję sobie sprawę, że to obchodzi tylko mnie i że w ten sposób tylko się spalam. Ciągle jest mi bardzo trudno "odpuszczać" ale robię to by przetrwać i staram się po prostu widzieć mniej. Nie interesować się. To nieco pomaga. To jest to "trochę".

Co do Twoich wypowiedzi to są jasne i klarowne. Wydajesz się być inteligentnym gościem i szkoda, żebyś całe życie zmarnował na dobijaniu się do otrzymania profesjonalnej, bezpłatnej pomocy. Bo taka nie istnieje. Po prostu potraktuj pierwszą pracę jako krok do celu. Wykorzystaj to dla siebie. Może mógłbyś w UP pracy zaznaczyć, że preferujesz zajęcia niewymagające kontaktu z ludźmi, albo z bardzo ograniczonym.

Mam nadzieję, że przetworzysz sobie to wszystko z jak największą korzyścią dla siebie.

 

Edytowane przez Disappear

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

John, ja tak w sumie przypadkiem na ten wątek trafiłam ale mogę Ci napisać jak to może wyglądać dla kogoś z boku. Ubezpieczenie zdrowotne to podstawa, nie ważne czy od razu podejmiesz pracę czy najpierw zarejestrujesz się jako bezrobotny ale dzięki temu będziesz miał możliwość pójść na  normalną terapię na NFZ z co tygodniowymi spotkaniami jeśli czujesz, że jest ci ona potrzebna. Nie mówiąc już o sytuacji kiedy byś nie daj Boże zachorował. Może jednak warto się odważyć i znaleźć sobie jakąś ciekawą prace, z tego co piszesz to jesteś inteligentny, wykształcony i masz jednak jakieś zdolności interpersonalne, bo przecież udało Ci się skończyć studia, stworzyć związek z dziewczyną. Użyj tych zdolności, które pozwoliły Ci to osiągnąć w nowym środowisku w pracy. 

Co do Twoich podejrzeń o nieprawidłowości w pierwszej terapii to mnie osobiście szkoda by było czasu się tym zajmować. Myślę, że to nie spowodowało u Ciebie żadnej traumy, którą musiałbyś teraz przepracować więc w sumie po co do tego wracać?  Ja zaczynałam u terapeutki, która nie bardzo znała się na temacie co wręcz doprowadziło do nadużyć z jej strony ale powiedziałam jej co o tym myślę i zmieniłam terapeutkę, także dla mnie jest to już zamknięta sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.10.2018 o 17:11, Disappear napisał:

@johnn dlaczego chcę zrozumieć? Bo tak mam, że jak ktoś ma problem to próbuję pomóc, a bez zrozumienia trudno. Taka ułomność związana z nadmierną wrażliwością. Trudno z tym żyć, ale próbuję 🙂

Dziękuje za pomoc. Nie zauważyłem nadmiernej wrażliwości. 

W dniu 6.10.2018 o 17:11, Disappear napisał:

Nie jestem terapeutką. Sama z takiej pomocy korzystam.

To było pytanie retoryczne.

Wyjaśniam. Ile jest warta pomoc specjalisty skoro podobne sugestię, rady lub uwagi otrzymuje od osoby postronnej bez wykształcenia psychologicznego? (pytanie retoryczne). Moim zamiarem było jedynie zwrócenie na to twojej uwagi. 

W dniu 6.10.2018 o 17:11, Disappear napisał:

Gdybym była w Twojej sytuacji i tak doskonale jak Ty zdawała sobie sprawę ze swoich dolegliwości oraz chciała to zmienić, to zarejestrowałabym się w UP, przyjęła propozycję pracy (z założeniem, że pracuję po to by się wyleczyć) i poszukała prywatnie kogoś kto mi pomoże a nie tylko będzie to pozorował.

Czemu uważasz, że świetnie wiem co mi dolega? Proszę zapoznaj się fragmentami opisu wynikami testu na osobowość na końcu wpisu.

W dniu 6.10.2018 o 17:11, Disappear napisał:

Nie muszę nią być, by widzieć że Twoja sytuacja będzie bez wyjścia jeżeli nie zluzujesz.

 Każdy kiedyś umrze. Niektórzy umrą na kanapie lub ulicy inni walcząc w to co wierzą.

W dniu 6.10.2018 o 17:11, Disappear napisał:

Nic w ten sposób nie tracisz, możesz tylko zyskać.

Nieprawda. Odsyłam do jednego z poprzednich wpisów.

W dniu 6.10.2018 o 17:11, Disappear napisał:

Tak wiem, że zrobienie tego kroku będzie koszmarnie trudne, ale życie w ogóle nie jest przyjemne. Przynajmniej dla mnie. 

Jakiego kroku?

W dniu 6.10.2018 o 17:11, Disappear napisał:

W Twoich wypowiedziach bardzo często pojawiają się słowa "wymagam" i "oczekuję". Tylko, że one wiążą się z reguły z dawaniem czegoś od siebie. Twoja postawa wygląda jak: "taki jestem, nic na to nie poradzę, weźcie i coś zróbcie". A to tak nie działa. Terapia to przede wszystkim koszmarnie trudna Twoja praca. Czasem trzeba zrobić krok w tył, by pójść dwa kroki na przód. Odpuścić coś i zobaczyć co będzie.

Jestem przekonany że na co dzień żywisz podobne uczucia tj. wymagasz i oczekujesz np. wymagasz  od sprzedawcy w sklepie aby wydał Ci prawidłową resztę.  Pytanie jakie można postawić to czy wymagania lub oczekiwania są zasadne. Jeżeli uważasz, że wymagam lub oczekuje bezpodstawnie to wskaż fragment mojej wypowiedzi, który to potwierdza. 

Nie zgadzam się z twoją oceną mojej postawy :

"taki jestem" - nie wiem jaki jestem to ma być przedmiotem dyskusji na spotkaniach ze specjalistami,

"nic na to nie poradzę" - spotkania mają służyć zmianie takiego stanu, gdybym w to nie wierzył co po podejmowałbym kolejnej próby odnalezienia odpowiedniej pomocy mimo tak licznych odmów,

"weźcie i coś zróbcie" - mimo problemów skończyłem studia (pracę magisterską pisałem na parapecie bo nie miałem ani jednego mebla w domu) i podjąłem dwa staże (oba ukończyłem). Wtedy nie wiedziałem że przyczyną moich problemów mają podłoże umysłowe.  Od specjalistów słyszę tylko idź do pracy (terapeutka i psycholog), nie będziemy rozmawiać o przeszłości (terapeutka), zadaje pan za dużo pytań (psycholog). Podaje rozwiązania i przyczyny moich trudności ale nie ma woli przedyskutowania ich. Nikt ze mną NIGDY nie porozmawiał dlaczego jestem przeciwnym pójściu do pracy (muszę to robić na publicznym forum). Oczekiwałem ćwiczeń lub zadań, które mają mnie przygotować do bardziej wymagających działań. Nie otrzymałem ich lub nikt mnie z nich nie rozliczał. Moim zdaniem moje mierne efekty terapii lub spotkań są wynikiem nieudolności lub niekompetencji specjalistów.  

W dniu 6.10.2018 o 17:11, Disappear napisał:

Jest dokładnie tak jak piszesz. Jeżeli nie pójdziesz do pracy, nie otrzymasz należytej pomocy. Oczekujesz prawdy i to właśnie nią jest.

Dziękuje za prawdę.

W dniu 6.10.2018 o 17:11, Disappear napisał:

Ja mam duży problem z perfekcjonizmem i idealizowaniem. Nie znoszę hipokryzji, wazeliniarstwa i całej masy innych rzeczy, które ludzie robią by utrzymać się w pracy. Zdarza mi się bardzo często wyrażać to wprost i słyszeć, że tak to działa a ja powinnam się przystosować. Nie powinnam i pewnie nigdy to nie nastąpi. Jest mi trudno ale nie uniemożliwia mi to zarabiania na siebie. Traktuję pracę zadaniowo. Idę, robię co muszę. Nie potrzebuję, żeby mnie ktoś tam lubił. Moim celem jest comiesięczny wpływ na konto. Reszta profitów zależy od tego jak bardzo jesteś w stanie sprzedać siebie i ja, czasami ostentacyjnie, z tego rezygnuję. Tylko ja nie "wymagam" i nie "oczekuję". Po prostu trudno mi się pogodzić, że ludzie nie są tacy jak sobie wymyśliłam, że być powinni. Nawet czasami staram się ich zrozumieć. Myślę, że kredyt hipoteczny na plecach to może być coś co determinuje zachowanie, mimo że ja niezależnie od sytuacji bym się do czegoś takiego jak oni nie posunęła. Na to co robią, mówią, myślą inni nie mam wpływu. Mam natomiast wpływ na siebie. Mogłam do końca życia walczyć z wiatrakami, próbować naprawiać świat. Tylko, że ja już doszłam do etapu w którym zdaję sobie sprawę, że to obchodzi tylko mnie i że w ten sposób tylko się spalam. Ciągle jest mi bardzo trudno "odpuszczać" ale robię to by przetrwać i staram się po prostu widzieć mniej. Nie interesować się. To nieco pomaga. To jest to "trochę".

Proszę zapoznaj się z wynikami testu na końcu wpisu.

W dniu 8.10.2018 o 17:36, 123she napisał:

Ubezpieczenie zdrowotne to podstawa, nie ważne czy od razu podejmiesz pracę czy najpierw zarejestrujesz się jako bezrobotny ale dzięki temu będziesz miał możliwość pójść na  normalną terapię na NFZ z co tygodniowymi spotkaniami jeśli czujesz, że jest ci ona potrzebna. Nie mówiąc już o sytuacji kiedy byś nie daj Boże zachorował. 

Mam ubezpieczenie zdrowotne z MOPR. Jestem zarejestrowany jako poszukujący pracy (nie mylić z bezrobotnym).

Odmówiono mi terapii grupowej. Czekałem na nią ok. 7 miesięcy.

W dniu 8.10.2018 o 17:36, 123she napisał:

Może jednak warto się odważyć i znaleźć sobie jakąś ciekawą prace, z tego co piszesz to jesteś inteligentny, wykształcony i masz jednak jakieś zdolności interpersonalne, bo przecież udało Ci się skończyć studia, stworzyć związek z dziewczyną. Użyj tych zdolności, które pozwoliły Ci to osiągnąć w nowym środowisku w pracy. 

 A może nie warto? Jest bardzo wiele działań, które MOGĘ zrealizować. Czy mam je zrobić bo są wykonalne?

To prawda. Mam jakieś zdolności interpersonalne. Na studiach nie miałem kolegów. Nigdzie nie chodziłem. Nie miałem życia towarzyskiego. Zwykle przed zajęciami witałem się z kolegami ze studiów. Na zajęciach panował rygor matematyczny. Tu przestrzeganie zasad, dociekliwość i zdolności analityczne były atutem. Po zajęciach się żegnałem i wracałem do akademika. Do tego wystarczyły podstawowe umiejętności interpersonalne.

To jest moja pierwsza i jedyna dziewczyna. Spotkania polegają na przejściu się po centrum handlowym i bibliotece (ile razy można robić to samo). Czas umilamy sobie rozmową. Zważywszy na mój wiek (ponad 30 lat) to nie jest odpowiednie zachowanie.  

Na twoim miejscu nie przeceniał bym moich zdolności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu więzi międzyludzkich.

Mam duże pretensje do mamy. W moim mniemaniu ma zaburzenia osobowości (os. zależną) Oto krótkie uzasadnienie:

  1.  Chodziłem na śmietniki aby zarobić na życie. Mam mimo trudnej sytuacji finansowej nie zdecydowała się na skierowanie sprawy do Funduszu Alimentacyjnego. Ojciec nie płacił lub płacił niepełne kwoty.
  2. Mama nie poinformowała Sądu o braku spotkań na które ojciec przystał w czasie rozprawy sądowej,
  3. Ojciec nie interesował się losem mojego niepełnoletniego brata przez ok. 4 lata. Mama nie odebrała mu praw ani nie zgłosiła tego do Sądu ani Policję,
  4. Mama nie zażądała alimentów od męża na siebie lub dzieci ale brała ode mnie wszelkie pieniądze w tym różnego rodzaju stypendia od szkoły lub fundacji, pieniądze od rodziny na naukę, wypłaty ze staży,
  5. Mieszkaliśmy w miejscach bez podstawowych wygód w tym mieszkaniu bez podłogi, łazienki, wc , zlewu i mebli. Mimo że mam była współwłaścicielką nieruchomości nie wystąpiła o spłatę. Do końca życie mieszkał w niej jej brat alkoholik.
  6. Mama oczekuje podjęcia decyzji od najbliższej rodziny. Sama nie umie podjać trudnych decyzji.
  7. Nie zjawiła się na sprawie w sprawie pobicia mojego brata. Pobicie nastąpiło bo jeden z kolegów rozpowiadał w klasie że brat chodzi na śmietniki.

Mógłbym napisać o wiele więcej. 

W dniu 8.10.2018 o 17:36, 123she napisał:

Co do Twoich podejrzeń o nieprawidłowości w pierwszej terapii to mnie osobiście szkoda by było czasu się tym zajmować. Myślę, że to nie spowodowało u Ciebie żadnej traumy, którą musiałbyś teraz przepracować więc w sumie po co do tego wracać?  Ja zaczynałam u terapeutki, która nie bardzo znała się na temacie co wręcz doprowadziło do nadużyć z jej strony ale powiedziałam jej co o tym myślę i zmieniłam terapeutkę, także dla mnie jest to już zamknięta sprawa.

Podstawowe powody dla których powinienem zająć się podejrzeniami  o nieprawidłowościach :

  1. Dokumentacja nie jest rzetelna i pełna. Nie zawiera wszystkich i istotnych informacji. Sugeruje pozytywny wynik terapii.
  2. Pracownik socjalny zasugerował złożenie skargi,
  3. To jest jedna z kilku osób, które odmówiły mi pomocy. Każdy nowy specjalista to dodatkowy czas oczekiwania na pierwszą i kolejną wizytę.  (5 na 6 specjalistów odmówiło mi pomocy, pomocy nie odmówił mi psychiatra, który przepisał lęki),
  4. Poza złożeniem skargi nie będzie innych formalnych dokumentów świadczących o moich wątpliwościach lub podejrzeniach. Wpisy na forum nie będą wiarygodnym dowodem. 
  5. Obecnie czekam ok. 3,5 miesiąca na wizytę do psychologa (pozostało ok. 1,5 miesiąca). W związku z czym zapisałem się do drugiego psychologa. Czekam dwa tygodnie na drugie spotkanie.

Wyniki testu od psychologa. Poniżej podałem wybrane fragmenty.

"Wydaje się być osobą nieśmiałą, bojaźliwą, nie wierzącą w swoje możliwości. "

"Osoby o podobnych wynikach często bywają zainteresowane problemami etycznymi, moralnymi, posiadają silne poczucie sprawiedliwości. Mogą mieć wrażenie że są nie słuszne krytykowane, mogą wykazywać się trudnością w elastyczności, mieć dość dużą samokontrolę. Badany najprawdopodobniej być osobą posiadającą małą zdolność do przeżywania radości i pozytywnych więzi"

"Możliwe, iż łatwo taką osobę wprowadzić w zakłopotanie, może czuć się skrępowanie w kontaktach społecznych, niepewność w nowych sytuacjach co wydaje się potwierdziec z NIE_MOGĘ_ODCZYTAĆ_SŁOWA rozmową i obserwacją."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×