Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
myszak

Powrót do pracy/aktywności zawodowej po kryzysie

Rekomendowane odpowiedzi

Ja przez swoje wielotetnie problemy zacząłem się cofać w rozwoju zawodowym i od lat wykonuję pracę poniżej swoich kwalifikacji. 

Z rentą też nie jest tak prosto,  już 2 razy sąd oddalił moje odwołanie od decyzji ZUS. Patrząc pewnie z boku za zdrowo wyglądam a nikt nie jest w stanie "zmierzyć" jakie spustoszenie sieją tego typu problemy zdrowotne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Renta to raczej nierealne. Orzeczenie o niepełnosprawności może by się udało ale też ciężko dostać. 

Tak właśnie też zaczynam czuć że się cofam zawodowo. Też tak życiowo w kontaktach w załatwianiu spraw... 

Sama pracą to fakt stres, ale też słynne "wychodzenie do ludzi". Marzy mi się 100% zdalnej... ale to już byłby chyba totalny nerd że mnie...

Edytowane przez myszak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

może wyjściem byłoby spróbowanie znalezienie pracy w ramach swojego posiadanego hobby, zainteresowania, lub i nawet zeszłego z przeszłości, jeżeli zanikły - może wrócą, zresztą w środku są na pewno - tylko trzeba je wygrzebać. pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.07.2018 o 22:05, myszak napisał:

Ja nawet nie tyle boję się zmian bo często zmieniałam pracę. Boję się nawrotów, które przekreślają dowolne osiągnięcia. 

Montechristo leczysz się?

tak. jesytem w terapii, psychiatra i leki i mityngi NA.

mam słaby stan i brak nadziei że znajdę pracę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Wróciłam tu po latach.... Ostatni post z 2014 roku.... 😕 Teraz też nie radzę sobie z pracą.... Pracuje w dużej firmie. Odpowiadam za 100 osób... Mam takie nerwy dzień w dzień. Że ciągle bym wymiotowała. I..... Siedziała w pracy. Uwielbiam i nienawidzę jej. Nie potrafię wyluzować w domu. Po pracy idę na siłownię. Codziennie. Po siłowni oglądam filmy... Ale nic nie zabiją myśli o tej pracy. Nie umiem odpuścić. Wyluzować. Co dzowni telefon to myślę że to ktoś z pretensjami że coś nie zrobione. Chętnie bym się degradowała. Ale nie mam takiej opcji. Także też nie umiem sobie pomóc. Nie wiem już co mam robić 😕

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie, bo praca jest więzieniem!

Pora wyjść na ulicę i głośno zażądać tego, co si nam należy czyli całkowitej wolności i bezwarunkowego dochodu!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Księżniczka przed czym uciekasz?

Hobby... Nie za bardzo wierzę w łączenie  hobby z pracą. Komuś z Was się udało?

A do tego i tak nic nie sprawia mi przyjemności. Albo szybko się nudzi. Na jedno wychodzi.

Hrabia nie składaj broni. Ten nick zobowiązuje ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

😕

6 godzin temu, myszak napisał:

Księżniczka przed czym uciekasz?

Hobby... Nie za bardzo wierzę w łączenie  hobby z pracą. Komuś z Was się udało?

A do tego i tak nic nie sprawia mi przyjemności. Albo szybko się nudzi. Na jedno wychodzi.

Hrabia nie składaj broni. Ten nick zobowiązuje ;)

😕 Jak przed czym uciekam? Chcę tylko żeby pieniążki z nieba spadały. Nie muszę mieć wiele. To czego potrzebuje to święty spokoj. Ale wiem że zostawiając robotę dostanę tych myśli że jestem do niczego i nie mam co ze sobą zrobić. Jakieś wolne dla poratowania zdrowia że 3 miesiące by się przydało i gwarancja że mam gdzie wracać po tym 😛 i tak co roku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, myszak napisał:

Księżniczka przed czym uciekasz?

Hobby... Nie za bardzo wierzę w łączenie  hobby z pracą. Komuś z Was się udało?

A do tego i tak nic nie sprawia mi przyjemności. Albo szybko się nudzi. Na jedno wychodzi.

Hrabia nie składaj broni. Ten nick zobowiązuje ;)

Tak, mi. Ale system robi wszystko, aby takich jak ja się pozbyć bo po pierwsze idę pod prąd do ogólnie panujących trendów i ogłupiałego społeczeństwa, po drugie robię to na czarno bo gdybym zalegalizował to, co robię, dużą część musiałbym oddawać ,,państwu" czyli karmić złodziei oraz łożyć na ogół społeczeństwa, które ma mnie totalnie w dupie i tylko wymaga i żąda, zamiast czasami pomagać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Księżniczka czyli uciekasz przed niskim poczuciem wartości, że jesteś niepotrzebna. 

Zed co właściwie robisz? Najpierw płaczesz że nikt cię nie chce nie docenia potem twierdzis że ci się powodzi i że robisz to co kochasz. 

Mi się marzy taki system że kiedy mam coś do zrobienia jakieś umiejętności to po prostu to robię i niemmusze się tłumaczyć dlaczego przez ostatni rok trzy razy się przeprowadzałam i opisywać jak widzę swoją karierę w sektorze za najblizsze 134 lata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, myszak napisał:

Księżniczka czyli uciekasz przed niskim poczuciem wartości, że jesteś niepotrzebna. 

Zed co właściwie robisz? Najpierw płaczesz że nikt cię nie chce nie docenia potem twierdzis że ci się powodzi i że robisz to co kochasz. 

Mi się marzy taki system że kiedy mam coś do zrobienia jakieś umiejętności to po prostu to robię i niemmusze się tłumaczyć dlaczego przez ostatni rok trzy razy się przeprowadzałam i opisywać jak widzę swoją karierę w sektorze za najblizsze 134 lata.

Gdyby mi się powodziło, to bym nie płakał :). Zarabiam na czarno, nieregularnie i nie mam szansy na legalizacje swojej profesji chyba, żebym się przerzucił na komercję  a tego robić nie chcę bo już to samo słowo powoduje u mnie odruchy wymiotne.

Taki system powinien istnieć a nie istnieje, bo rządzący nie mieliby z tego powodu jakichkolwiek profitów tylko, że 99,9 procent ludzi tego nie chce zrozumieć a ponadto, kiedy zaczynasz im o tym mówić, uważają ciebie za kogoś co najmniej niepełnosprawnego umysłowo.

Orwell stał się rzeczywistością, a mass media nową religią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, myszak napisał:

Hobby... Nie za bardzo wierzę w łączenie  hobby z pracą. Komuś z Was się udało?

Mi i gdyby nie moja hipochondria byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zed to Twój wybór że pracujesz na czarno. Nie jojcz na to co sam wybrałeś. Jesteś luzerem i wkurzasz mnie bo zadasz specjalnego traktowania uznawania twojej wyjatkowosci. Stawiasz się ponad wszystkimi sam siebie koronujesz na jakiegoś wyjątkowego. Takich jak Ty są miliony. Jesteś zwykłym sfrustrowanym przeciętniakiem z ręką w majteczkach. Nie masz problemu z pracą tylko sam z sobą jakimś zaburzeniem które każe ci gardzić wszystkimi. Jak ktoś z takim myśleniem trafia się w firmie to nie da się z kim takim żyć. Tylko on on on i on. Wszyscy glupi/źli tylko on on on mądry/dobry. Tylko schodzić Tobie z drogi. A jakiś szacunek empatia do ludzi, gdzie takie osoby jak ty maja wszystkich w dupie w pogardzie a każdy jakoś chcę się czuć doceniony. Ty nie masz kryzysu ty generujesz kryzys. Żyjesz na czyjś koszt korzystasz z tego co inni wspólnym kosztem zbudowali. I jeszcze tym gardzisz. Po co w ogóle tu piszesz skoro nikt nie jest godzien twojego wyjątkowego talentu i spojrzenia na świat? Weź idź stąd wreszcie tu nikt nie jest godzien twojej łaski tu si systemowi ludzie którzy robią gownorobote. Idź tam gdzie szlachetnie wyjątkowo, może na Wawel?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Mój wybór? Czy ja sporządzam ustawy, które w świetle prawa decydują o tym, kto i ile zarabia itp.? Wolne żarty. A może według Ciebie, skoro w zawodzie, który wybrałem i z którego nie mam takich pieniędzy, jakie bym chciał mieć, mam pójść do innej pracy? A nie przyszło Ci do głowy, że może nie chce chodzić do innej pracy? Że może mam czelność dopominać się o swoje zamiast biernie podporządkowywać się temu, co jest dookoła i nie wychylać się ponad szereg?

To nie moja wyjątkowość Ciebie tak denerwuje tylko moja otwarta negacja społecznego porządku, który uważam za totalny syf, który nic nie daje a tylko ciągle żąda. Ubodłem Ciebie w Twój słaby punkt pod tytułem społeczne dostosowanie. Ciebie i miliony takich jak Ty boli niemiłosiernie, że są na świecie osoby, które ten porządek negują i mają czelność jeszcze wołać o coś w zamian,. A i owszem! Dlaczego mam nie dopominać się o to, co jest przynależne każdej jednostce? Czy praca ma być czymś tak ekskluzywnym, że aby to osiągnąć, trzeba o to walczyć z innymi? Dlaczego w Niemczech, w Anglii, w większości państw zachodnich z pracą problemu nie ma, a na pewno nie ma takiego problemu, jak u nas? Dlaczego tam ludzie potrafią być dla siebie mili i nie robią problemów z czegoś, co jest przyjęte za normę, za coś totalnie naturalnego?

Niestety, w Polsce zarówno mentalność jak i rynek pracy jest zgoła inny. Ciągle panuje tutaj specyficzny klimat, w którym wierzchówka ma wszystko, a reszta prawie nic. I jest to przyjęte jako standard, coś czemu większość społeczeństwa się nie dziwi, wręcz popiera, bo tak łatwiej przeżyć od pierwszego do pierwszego.

Skąd twierdzenie, że żyję na czyjś koszt? Czy to ładnie zaglądać komuś w majtki i wyciągać z ich koloru pochopne wnioski? Ale to Polska właśnie, to nasza polska mentalność, gdzie sąsiad sąsiadowi wilkiem, gdzie każda krytyka tego posranego ustroju rodzi zawiść a jakakolwiek próba wygrzebania się z tego grajdołka rodzi zazdrość.

Wiesz, co Ci powiem? Twoja depresja zniknęłaby tak jak zniknęła moja, kiedy wyjechałem na Zachód. Jak ręką odjął zniknęła przytłaczająca większość problemów egzystencjalnych, bo tam po prostu egzystencja jest dziecinnie prosta. Tam nie ma potrzeby walki o sprawy, które tej walki nie wymagają. I to jest ta drobna różnica, również w mentalności, którą Ty pokazałaś ostatnim wpisem w całej okazałości. Zastaw się a postaw się. Jestem Polakiem, choćby na złość całemu światu. I dlatego Polska ciągle przegrywa wyścig o to, aby stać się kolejnym europejskim społeczeństwem ze wszystkimi jego atrybutami.

A uprzedzając pytanie co bardziej złośliwych, dlaczego w takim razie nie wyjadę ponownie, odpowiem, że podobnie, jak przeciętny Niemiec, Anglik czy Francuz wolę mieszkać u siebie niż na obczyźnie. Niestety, w Polsce jest to o tyle ciężkie, że mieszkając tutaj trzeba zniżyć się do poziomu, który jest reprezentowany przez ogół społeczny, który nie łaknie niczego ponad przeciętność. A tych, którzy ponad tą przeciętność chcą się wychylić, traktuje się jak zbędny balast, coś co przeszkadza. I chyba nie będę miał innego wyjścia, niż wyemigrować ponownie bo z taką mentalnością jest mi nie po drodze. Najprawdopodobniej będę musiał wykonywać tam rzeczy nie związane z tym, co lubię i w czym czuję się dobry ale co tam, przecież tylko Polacy wymyślili towar eksportowy pod tytułem polski worker - na wyjeździe doceniany, w kraju gardzony. Nic dziwnego, że wszędzie maja nas za naród wątpliwej wartości bo tylko ktoś poniżej poziomu człowieka traktuje drugiego w taki sposób.

Edytowane przez Zed

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myszak

A chodzisz na terapie?

Jak najbardziej da sie prace polaczyc zhobby. Dla mnie tonp.wizaz,kosmetyka.kazdy ma cos co lubi.

Rozumiem twoje problemy bo sama mam podobne ale ostatnio znalazlam fajna prace gdzie mnie doceniaja.musialam sie odwazyc,przelamac bo prowadze wyklady ale lu bie to i ludzie mnie doceniaja☺

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Zed ostatni raz piszę cokolwiek do ciebie, bo i tak nic nie zrozumiesz. Tak jesteś pasożytem bo nawet nie widzisz wkładu innych ludzi w twoje życie. Klawiatura na której piszesz te bzdury jest wypracowana przez zespoły ludzi przez dekady. Zapłaciłeś za nią? Czy za całą jej wartość? Za ich wysiłek, za frustrację niepowodzenia konflikty niewypłacone nadgodziny? Kubek z którego pijesz też został przygotowany WSPOLNIE z innymi. Stawiasz siebie ponad system a tak naprawdę wisisz na nim. Chodziles do prywatnej szkoły? Skąd wziął się chodnik przystanek ośrodek zdrowia przedszkole? wszyscy ludzie musieli schować dumę do kieszeni i iść rano do roboty żeby wywozić twoje ścieki na przykład. Ale ty to jesteś gość który nikomu się nie kłania. Przeczytałam inny twój wpis "dajcie mi terapeutę jakiego nie ma w całym Lublinie" nikt nie jest godzien cię leczyc. Za kogo ty się uważasz? Jesteś zwykłym narcyzem sobkiem zapatrzonym w siebie. A co masz do zaoferowania innym? Co zrobiłeś dla innych żeby świat był lepszy? Nic. Tacy ludzie jak ty nie wnoszą nigdy żadnej wartości a żądają dla siebie sami nawet nie wiedza czego. Nawet podatku nie zapłacisz żeby chociaż grosz dołożyć do szpitala czy zamiatania ulicy. Bo TY lepiej wiesz na co mają iść podatki. Ty ty ty tylko ty. Ludzi twojego pokroju rozpoznaje na kilometr bo takim jak ty zawdzięczam rozpierdol one życie. Obyś nigdy nie miał dziecka bo będzie potem zostawiać fortunę psychiatrom. Znam każdy argument który przytaczasz bo już to milion razy słyszał "ratowałam" takich jak ty. Jesteś groźnym toksycznym człowiekiem i nie chcę więcej z tobą rozmawiać i nie będę tego robić bo to groch o ścianę. 

Edytowane przez myszak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wkładu czego? Polskiej zaściankowej mentalności pod tytułem PiS plus Kościół? Sorry, jesteś hipokrytką nazywając mnie pasożytem a tych, co popierają ten system ludźmi dającymi coś innym.

Skoro chcesz być matką polką ponoszącą wszelkie trudy innych pokoleń, Twoja sprawa. Ja nie zamierzam. Chcesz pracować za najniższą krajową 24/h dobę bo tutaj jest jak jest i nie chcesz przeciw temu się zbuntować, Twój problem.

Mnie nie potrzeba większości tych gadźetów, którymi otaczasz się Ty i większość społeczeństwa i nie zamierzam na to łożyć z własnej kieszeni! Mnie inni ludzie przestali obchodzić już dawno temu, kiedy zrozumiałem, że ja ich nie obchodzę tak samo. To, że dana zbiorowość żyje podług pewnych praw nie oznacza, że każda jednostka musi się tym prawom poddawać. Na tym polega zdrowo rozumiana demokracja i tolerancja, niestety w Polsce jest to ciągle niezrozumiałe, czego Ty jesteś wręcz podręcznikowym przykładem. Skoro inni jedzą z talerza, Ty jesz także. Bo tak każe tradycja, bo tak robi większość. Jak większość pije wódkę, Ty też ją pijesz bo tak trzeba? Nie mam pytań ... poziom świadomości polskiego społeczeństwa jest zatrważająco niski.

Nie wiem, kto Ci rozpierdolił życie ale na pewno nie ja. Pojedź na Zachód i pożyj tam, zrozumiesz, o czym mówię,.

Dzieci mieć nie planuje, a już na pewno nie z żadną Polką, bo to oznacza same problemy.

Również mi miło zakończyć dyskusję z kimś, kto biernie zjada to, co mu zostaje zrzucone ze stołu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.07.2018 o 16:55, myszak napisał:

Renta to raczej nierealne. Orzeczenie o niepełnosprawności może by się udało ale też ciężko dostać. 

Tak właśnie też zaczynam czuć że się cofam zawodowo. Też tak życiowo w kontaktach w załatwianiu spraw... 

Sama pracą to fakt stres, ale też słynne "wychodzenie do ludzi". Marzy mi się 100% zdalnej... ale to już byłby chyba totalny nerd że mnie...

A w ogóle rozważałaś wyjazd do sanatorium w ramach prewencji rentowej z powodów chorób psychosomatycznych? Chociaż w sumie może o tym nie słyszałaś? Jeśli leczysz się długo to na pewno byłoby to wskazane, a może wyjazd pozwoliłby Ci odpocząć? Poczytaj najpierw o tym, jak to wygląda i może porozmawiaj z lekarzem?

Ja teraz będę składała wniosek, ale z powodu mojej choroby somatycznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.07.2018 o 12:43, myszak napisał:

Mogę pracować z domu. Daję trochę ulgi ale czasem jeszcze trudniej potem wrócić bo lęk mi się nasila.

Mam niby dużo zainteresowań w tym sport. Coś robię ale niesystematycznie. Kursy szkolenia studia też ale często ich nie kończę bo przychodzi dół. Na radykalne zmiany typu odejść  z pracy i zacząć  od 0 się nie odważyłam na razie. Czasem myślę że tylko toi już zostało.

Twój kryzys zaczął się "od czegoś" czy po prostu się pojawił i jest? 

Tak jak mówisz - nic nie pociesza, nie daje żadnej ulgi. Jestem w związku i dla niego jeszcze walczę. Znajomych rodzine olalam. Za trudno mi było udawać bo z boku moje życie wygląda cacy.

Wiesz dobrze, że systematyczność jest podstawą, ale może nie trafiłaś na to coś?

Cieszę się, że masz partnera, to naprawdę duże wsparcie mieć kogoś bliskiego. Pamiętaj, walczysz dla siebie i o siebie.

Ja w kryzysie też olałam większość znajomych, ale gdyby nie najbliższa rodzina i przyjaciele to też byłoby kiepsko.

Mój kryzys pojawił się z powodu choroby somatycznej, w sumie jednej, a później trochę posypało mi się zdrowie i tak teraz wróciłam 2 tydzień do pracy po długawym zwolnieniu. Nie ukrywam, że jestem w sumie wykończona i mimo leku, który mi wcześniej pasował i tak czuję się przybita. Czekam na dalsze leczenie i później pewnie będę miała długą przerwę, bo doradzono mi właśnie sanatorium i jakiś urlop ewentualnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy ja bym chciała takie sanatorium, nie widzę siebie jako kuracjuszki, raczej chcę wracać a nie się oddalać ale nie wiem jak to sprawić. Skąd mieć siłę. Moze jeszcze za wcześnie? Ile lat musi minąć  żeby można  być względnie  sprawnym? Czy  już  nigdy  nie  będę? Dużo osób pisało że regres, że się nie wraca. A kto wrócił? Jak?

Czy depresję leczy się sanatoryjnie? Na jakiej zasadzie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawdopodobnie bardzo stereotypowo myślisz o kuracjuszach. Od razu zaznaczę, że w leczeniu chorób psychosomatycznych specjalizują się chyba dwa ośrodki (tzn. tak kieruje woj. mazowieckie, bo podobno każde inaczej) i nie kierują tam i starszych osób z różnymi chorobami i typowo osób w ramach prewencji ZUS. Wejdź sobie na forum o sanatoriach i poszukaj tematu o prewencji. Na pewno będzie wielu pacjentów młodszych od Ciebie z różnymi schorzeniami. Ja to sanatorium traktuję jako dosłownie urlop plus trochę podreperowanie stanu zdrowia, a o dziwo pierwszy raz o tym usłyszałam w gabinecie psychologa w szpitalu (od jakiegoś czasu jest specjalny program dla osób podobnie chorych jak ja, więc poniekąd promują to w szpitalach), mimo że nie będę jechała z takim rozpoznaniem.

Sama musisz zdecydować, czego potrzebujesz. Ja osobiście jestem przytłoczona pracą, nie mogę się skupić. Natomiast wiem, że ogromny stres przede mną, więc nie będę z tym walczyła, bo jestem zwykłym, słabym człowiekiem.

Ile lat musi minąć? Pewnie zależy od Twojego stanu, być może postępów w terapii, odpowiedzi na leki. Plus oczywiście od Ciebie. Życzę Ci powodzenia i wszystkiego dobrego, mam nadzieję, że będzie lepiej i że jakoś to sobie poukładasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tutaj np. Wysowa:
http://www.izc.pl/wysowa/medycyna.html

Tak sobie myślę, że pewnie dobrze byłoby porozmawiać z kimś, kto był na podobnym poziomie motywacji do pracy (widzę, że się bardzo starasz i to rzadkość), jak ocenia sam wyjazd i czy mu to pomogło (szczególnie w aspekcie świadczeń realizowanych w sanatorium).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 Podobne do oddziału terapeutycznego w szpitalu albo oddziału dziennego. Raz byłam na dziennym, ale krótko. Bardzo mnie dołował i szybko się z nim rozstałam. Nawet teraz jak czytałam ten opis to zrobiło mi się przykro i rozbolał mnie brzuch. 

Mój stan.. chyba jest nadal kiepski. Chaos trwa cisnę się na osiągnięcia, chciałabym tak jak pisała księżniczka tu wyżej, zatracić się w pracy bo wydaje mi się to bardziej szlachetne niż taki dryf i chcialabym zapomnieć o wszystkim ale łamie mnie byle gówno. Czy można wypalić się tak zupełnie, że już nic z człowiekiem nie da się zrobić?

Stworzonabyzyx Dzięki za radę i życzenia, wspaniale że wiesz czego chcesz, rozumiesz swoje potrzeby. Oby udał Ci się wyjazd.

Shira123 fajnie że realizujesz swoje pasje. Powodzenia. Tak chodzę od wielu lat. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ktoś prowadź własną działalność? Czy to cos zmieniło na plus w waszym funkcjonowaniu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zobacz moją historię, nie mam ręki po wypadku, nie mam matury itd ale dane mi było wrócić do pracy i Dobry Bóg JEZUS posila mnie, pokrzepia i wszystko będzie bardzo dobrze. Potrzebujesz wiecznego fundamentu pod nogami bo tutaj wszystko niszczeje, przemija, umiera -  http://mieczducha888.blogspot.com/2017/03/koniec-entropii-wspaniaa-wiadomosc-dla.html

, polecam ci poczytać biblijną Księgę Psalmów, obejrzeć dokument "BÓG CUDÓW lektor "

, pozdrawiam Dominik 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×