Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

myszak

Użytkownik
  • Zawartość

    110
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Inga_beta aleś ty głupia. Wątpię żeby był na to lek.
  2. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Inga_beta ???? Zglaszaj. Chyba własne urojenia. Jeśli sama widzisz że pierdolisz to co mi do tego? Napisałam gdzieś coś o tobie? Zniechęcasz ludzi do leków prędzej za to dostaniesz bana niż ja za obrażanie cię bo niby gdzie masz te obrazy a niezgodne z regulaminem forum jest nakłanianie kogoś do przerwania leczenia co robisz i tym szkodzisz @giroditalia jest na lekach widzi sens i potrzebę tego ma lekarza a ty wmawiasz żeby odstawić bo najpierw reptilianie wymyślili lek a potem choroby. Załóż sobie konto na jakim ezoterycznym blogu i tam siej swoje teorie.
  3. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Dla mnie leki to sprawa życia i śmierci. Już dawno by mnie nie było bez tabletek więc nie pierdolcie że leki to porażka albo jakiś spisek. Niektórym ratują one życie. Jak ktoś ma hobby żeby sobie chodzić na terapię i rozmawiać o tym że nie chcę mu się podejść do lodówki i zjeść ciastka to jego sprawa ale nie straszcie ludzi. Dzięki lekom normalnie pracuje i zarabiam na siebie a nie wiszę na rencie. Podróżuje mam hobby znajomych i ogólnie moja jakość życia jest lepsza. Każdy robi jak chce ale lepiej zapytać najpierw psychiatre co on o tym sądzi. A terapeuci czasem równie przesądnie patrzą na leki więc też bralabym na to poprawkę. Jedna taka mądralińska radziła mi terapię bez leków bo niby miala lepiej działać to tak zadziałała że jakby chłopak nie wrócił wcześniej to byście mogli mi dziś palić świeczki. @Pretoria chcesz się w tym szpitalu leczyć czy mieć podkładkę żeby żyć na cudzy koszt chociaż mogłabyś na swój?
  4. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SzaroBura ja tam myślę że szukasz wymówki dla lenistwa na wyższym poziomie. Prawda jest taka że tu chodzi tylko o samodyscyplinowanie się. Czekasz że nogi same cię poniosą i że zawsze będzie fajnie. Nie ma co Freuda cytować i jakichś banialuk na temat wewnętrznych dzieci tylko po prostu do skutku kazać sobie coś robić bo widzi się tego sens. Do dentysty też chodzisz tylko wtedy kiedy masz ochotę? Z tym tak samo. Musisz i już. Łatwo odróżnić prawdziwe powody od wymówek. Jak mam depresję to dźwigiem mnie nic nie ruszy, jak nie mam - to wiem że nie poszłam z lenistwa a nie żeby siebie ukarać. A do tego jeszcze bardzo szybko tracę dobre nawyki to nigdy nie jest skończone ciągle trzeba się przełamywać.
  5. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Pretoria jeśli rzeczywiście było tak jak mówisz - to tym razem Twój ogląd jest bardzo przyzwoity i zdrowy. Te osoby nie powinny się tam znaleźć. To jest patologia. To naprawdę dobrze że to widzisz i odcinasz się od tego. Ale to pokazuje że masz wrażliwość od której uciekasz zupełnie niepotrzebnie bo ona może ukierunkować Cię na Twoje cele. Żebyś jeszcze dała sobie szansę. Czy nie chcesz tej matury poprawić DLA SIEBIE? Nawet jeśli nie przyda ci się do niczego? (W co wątpię). To jest dobry czas. Lepiej robić cokolwiek niż nic. W CV nie musisz pisać wszystkiego co robiłaś. A mozaikowe CV ma większość bardzo młodych ludzi więc to normalne że też masz takie. Ogólnie myślę że dobrze zrobiły ci te studia. Jak czytałam Twoje stare posty to pomiędzy tobą teraz a wtedy jest spora różnica. Szkoda tylko że tak kurczowo trzymasz się wizji podzielonego na pół świata. Zrozum też że do prestiżowej pracy i stabilnych zarobkó nie dojdziesz jednym strzałem. Musisz nastawić się na kilkukrotne zmiany pracy ale kontrolować ich kierunek, każda kolejna musi być trochę wyżej niż poprzednie. Korporacje są bardzo różne. Większość z nich spełnia kryteria które podajesz. Spoko umowa picie na biurku chodzenie do kibla swobodne. Z czasem nawet praca z domu. Standard pracy jest tam wysoki. Oczywiście odpada całkowicie center itp. Spróbuj podejść do tego bez uprzedzenia, na zasadzie "jak nie sprawdzę to się nie dowiem". @SzaroBura ja bym tu nie szukała wzniosłych analiz. Po prostu jeśli wiesz że chcesz coś robić to robisz. Czy masz taki czy inny nastrój dojazd cokolwiek. Postanawiasz spinasz poslady i zasuwasz. To kwestia wytrwałości. Trzeba zbudować sobie nawyk konsekwencji. Jeśli postanawiam że chodzę w czwartek na pilates to tylko trzęsienie ziemi może to zmienić. Potraktuj to tak samo jak chodzenie do pracy musisz tam iść bez względu na wewnętrzne opory. Ja czasem oszukuje siebie że pójdę na 20 minut. Zawsze zostaje przynajmniej na godzinę. Po kilku miesiącach nawyk zaczyna być silniejszy opór spada i rutyna powoduje że niepojscie jest bardziej nieprzyjemne niż pójście.
  6. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SzaroBura ale czy to nie jest dość powszechne? Po jakimś czasie ten urok pryska bo trzeba dojechać zapłacić za karnet bo okres i tak dalej. Chciałabym mieć jakieś stałe obszary w których się doskonale ale w sumie aż tak bardzo nie ubolewam nad tym co porzucilam. Gorzej jak kupie karnet na pół roku a chodzę w kratkę. Ale ostatnio chyba rozsądek bierze górę i te wydane pieniądze mnie motywują. Może jakaś apka w telefonie by ci pomogła? Albo umawianie się z kimś bardziej zmotywowanym? Są takie grupy na fejsbuku. Albo trener personalny umawiasz się więc trzeba pójść ewentualnie trening grupowy? Nie myślałam nigdy o tym jako formie agresji raczej niskiej motywacji lub nieodpowiedniej zachęty. Na mnie działa chodzenie z kimś i wpisanie tego w grafik zajęć. Czyli jak mam siłownie to nie umawiam się do fryzjera na ten termin nawet jakbym miała czekac miesiąc.
  7. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SzaroBura napisz więcej. Jak przerywasz? Przerzucasz się na coś nowego? Nie przechodzisz na kolejny poziom? Nudzi ci się? Odkładasz odwlekasz? Skąd założenie że to autoagresja? Ja też często zmieniam zainteresowania jeśli w ogóle je mam bo w wyniku tych wszystkich chorób i zaburzeń straciłam większość zainteresowań i pasji. Ale w czasie gdy je miałam i zmienialam to po prostu była nuda i chęć spróbowania czegoś nowego. Czasem zdarza się że wracam do czegoś bo jednak mi tego brakuje i mam takie sezonowe pasje. Od około dwóch lat nic mi się nie chce mam wywalone na wszystko np dzisiejszy dzień spędziłam w piżamie łapiąc coraz większego doła i licząc wszystkie porażki i zawalone tematy.
  8. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Albo stomatolożki 🙂 @Martus17 Leki ułatwiają mi życie. Ja dużo szybciej podejmuje decyzje i poprawia mi się pamięć na lekach niż bez nich. Jak jestem przestraszona to jestem rozkojarzona nie mam jasności myślenia. Trochę SSRI i od razu mądrzej.
  9. myszak

    czy posiadanie dziecka i wiek nas dyskalifikuje na nowe zycie?

    Nie da się tak zupełnie bo nie jesteśmy samowystarczalni. Trzeba iść na jakieś kompromisy. Ja na przykład albo się zatracam na zewnątrz albo zupełnie zapadam do środka. I to pierwsze daje dużo korzyści. Ludzie mnie nagradzają dostaje podwyżkę itp. ale potem nie wytrzymam tempa/presji i idę na dno i oczywiście społeczeństwo da mi to odczuć. Mam coraz mniej siły żeby się od tego dna ciągle i ciągle odbijać. Coraz częściej chciałabym utonąć. @kia_ sportage myślę że to nie wiek nas przekreśla ale okoliczności w jakich jesteśmy i czy dajemy temu radę. Dopóki dajesz radę to możesz mieć 80 lat i brać nową szansę. Ten Doba co opłynął Atlantyk ma koło 80 lat. Wiek mu nie przeszkadza. Pytanie skąd bierze na to siłę. Czy gdyby miał depresję zaburzenia też by płynął. A może tym bardziej?
  10. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SarkastyczneSerce jedno i drugie ma to do siebie że im bardziej odwleczesz tym gorzej dla ciebie. Ja a cię nie namawiam ale takie krążenie wokół tematu to też koszty. Czas stres. O ile ząb wcześniej czy później wygoni cię do dentysty to tu zapuścić się łatwiej co nie znaczy że sprawa jest mniej poważna. U mnie problemy w pracy w którą zresztą uciekałam były powodem tego że znowu poszłam na terapię xd @Martus17 co jest strasznego w lekach? Objawy bywają straszne ale leki? Przecież one te objawy usuwają.
  11. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Mireadh sorki pomyliłam Cię z @SzaroBura kurcze nie umiem tych nicków się połapać w nich zawsze piszę z doskoku ostatnio z poczekalni. Ja z t milczeniem trochę mam tak że boję się że jak coś powiem to wybuchnę i będzie jakaś kłótnia. Albo że ktoś mnie pokona. A jak mam tak normalnie rozmawiać to się czuje słaba mogę powiedzieć coś głupiego. Albo t mi odpowie i mniee zrani. No i mam mówić o sobie czyli to beznadziejny temat. Ale teraz powoli zaczynam normalnie rozmawiać. Nawet mam wrażenie że za dużo tego gadania. @Martus17 to zależy. A u psychiatry byłaś? @SarkastyczneSerce tak chodzisz po forum o psychoterapii i negujesz terapię i pytasz czy więcej pracować zastąpi ci terapię xd niby udajesz że jesteś w lepszej sytuacji niż my tutaj a tak samo jesteś w czarnej dupie. Poniekąd przyznajesz poniekąd nie. I co Ci to da? Może oswajasz się z tematem? Ale prawda jest taka że dopóki sam nie spróbujesz to nie będziesz wiedzieć jak taka terapia ma się do twojego życia czy jest ci potrzebna i jaka. Szkoda czasu siup umów się powiedz nam jak było oceń jak się to u ciebie sprawdzi im szybciej będziesz wiedzieć tym lepiej dla ciebie. Albo uciekniesz w pracę albo zaangażujesz się w terapię 🙂
  12. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SarkastyczneSerce a dlaczego chcesz uciekać w pracę? Moim zdaniem da się. Dłużej krócej, niektórzy całe życie. Ale po co? Twoje posty są takie że chcesz w nią uciec żeby nie korzystać z pomocy. To jakiś problem dla ciebie że ktoś ci pomoże? Oby tylko pomógł. Mi terapia aktualnie bardzo pomaga. Ale to już kolejna terapia. Poprzednie mi nie pomagały a czasem nawet szkodziły. Więc jest różnie. Trzeba mieć przekonanie że chcesz tej formy pomocy. A uciec można nie tylko w pracę. Ja trochę tak próbowałam i to zawsze jest ślepy zaułek. Jestem totalnie wypalona bez pomysłu na siebie bezsens mnie zjada. @Mireadh ja też tak miałam. Dzień dobry do widzenia tak nie nie wiem. Też około roku. Normalnie nie mam problemu z rozmową wręcz uchodze za wyszczekana. Nie wiem o co chodzi z tą złością bo dla mnie trzaskanie drzwiami rzucanie przedmiotami i wyzwiska zdarzają mi się często też w stosunku do terapeuty. Ale również podobno nie umiem wyrażać złości Jeśli liczyć wszystkie terapię to moje leczenie trwa kilkanaście lat zaczelam już w szkole. Jeśli tylko ta która cokolwiek mi daje to jakies 2 lata. Spodziewam się że jeszcze drugie tyle. @Pretoria sporo u ciebie się działo ale tego nie zauważasz i nie cenisz bo oczekujesz niewiadomo czego. ta akcja z nagrywaniem studia i ich kończenie i peewnie trochę to co przeczytałaś na forum odstawienie leków. Zgrywasz twardą nie wiadomo po co bo to trochę żałośnie wygląda. Byłabyś silniejsza i bardziej ceniła siebie życie i innych ludzi gdybyś nie tkwiła w samooszukiwaniu że poza obojętnej wyniosłości to najlepsza maniera na życie. Inni wtedy też by się z tobą bardziej liczyli gdyby widzieli prawdziwego człowieka a nie taka kukłę która wciąż coś udaje. Mylisz siłę z nieczułościa. Przeżywasz normalny stan. Lęk tęsknota za terapeutka lęk przed przysoscia placz nawet długi i intensywny to naprawdę nie powód żeby jechać na SOR i "coś robić". Pomógłby ci oddział dzienny na pewno. Sama decyzja żeby tam pracować nad sobą już byłaby dla ciebie rozwojowa. Robiłabys coś dla siebie a w dodatku niezależnie od opinii innych ludzi. To są tylko czyjeś opinie a tu chodzi o Twoje życie. Może dobrze że odstawiłas leki bo one chyba trochę maskowały twoje rzeczywiste stany i znieczulaly na problem. Spróbuj trochę pobyć bez nich możne zauważysz coś nowego. Takie majstrowanie przy dawkach i raz branie raz odstawianie nie jest dobre. Lepiej zmienić typ leku na jakiś czas i dopiero potem wracać. Ale to trzeba z psychiatra rozmawiać a nie na forum. Kontakt z terapeutka jeśli masz do niej numer jest bardzo dobrym pomysłem w tej sytuacji. Ona zna twoje stany potrafi ocenić skalę problemu i jakoś wspólnie temu zaradzić. To że potrafimyz poprosić o pomoc jest oznaką naszej dojrzałości.
  13. myszak

    Psychoterapia mi nie pomoże?

    Nie ma cudów. Ani na terapii ani w życiu. Żaden terapeuta cudu nie zdziała. Jak będziesz czekał na cud to sobie poczekasz. Musisz spiąć poślady i zabrać się za siebie a terapeuta ma ci w tym tylko pomóc.
  14. Kiedyś garnelam się do ludzi a później się to nagle zmieniło w izolację. Z roku na rok wygasły moje kontakty zaniedbałam je i to moja wina, chyba nie były tak głębokie jak myślałam bo jakoś nikt specjalnie o mnie nie walczył, a żadnych nowych nie chciałam. Czy to zaburzenie osobowości czy raczej skutek depresji i kryzysu życiowego? Czasem czuję się nieśmiała i chce towarzysko zniknąć innym razem jestem na pierwszym planie i zabawiam towarzystwo. W żadnej roli nie czuję się dobrze obie mnie męczą. Relacje mnie nie satysfakcjonują rozczarowują. Kiedy do kogoś się przywiąże to boję się odrzucenia. Szybko nudzę się ludźmi. Staram się być miła nikogo nie urazić ale wole wyplątać się z relacji jak najszybciej i bez zobowiązań. Czy to o.unikajaca? Jakoś mało mi pasuje do opisu z pierwszej strony. Co myślicie?
  15. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Disappear ja chyba podobnie. Dystans jest dla mnie okropnie ważny i czasem mam wrażenie że to t dąży do jego skrócenia a nie ja. W dodatku gdy tylko poczuje jakąkolwiek bliskość natychmiast pojawia się/generuję kryzys i tak już nam leci kolejny rok terapii. Pomijając to że przez pierwszy rok prawie wcale się nie odzywalam. Ale i tak z wszystkich dotychczasowych terapii ta najbardziej przypomina relację z żywym człowiekiem. Nie jest to wcale zdrowsze niż zakochanie w terapeucie. @Pretoria z narcyzmu się nie wyrasta. Jest narcyz dziecięcy jako faza rozwojowa. Zaburzenie to zupełnie coś innego. To nie są stare adidasy tylko poważne zaburzenie które jest jednym z najbardziej wyniszczających mi też zdewastowało życie bo przez lata funkcjonowałam w cieniu osoby z tym zaburzeniem. Są to osoby trudne do leczenia bo często nie widzą potrzeby chcą zmienić wszystko wokoło ale nigdy siebie. Można również siebie nie lubić wręcz nienawidzić a mieć to zaburzenie. Ja nie mówię że je masz. @NiczegoNieLubię lubię twój nick @uprising chodzi też o to że jak się podleczysz to po prostu nie szukasz ludzi którzy dają bezwarunkowe wsparcie ale potrzebujesz tego wsparcia mniej od innych rozsądniej go bierzesz a też sama jesteś w stanie je dawać. Lepiej znosisz rozstania umiesz dozować stopniować bliskość. Relacje jak z terapeutami są niedojrzałe i lepiej że ich się w życiu nie spotyka bo zdrowe i równe relacje są milion razy bardziej satysfakcjonujące i dają znacznie więcej niż jakikolwiek terapeuta mógłby dać. Ta faza leczenia w całkowitej symbiozie z terapeutami powinna minąć i nie ma co nad tym rozpaczać bo potem jest lepiej. Szukanie takich "matek" w dorosłym życiu zawsze kończy się źle. Szukanie dorosłych partnerów przez dorosłych ludzi jest dla nas lepsze i musimy się tego nauczyć a nie rozpaczać że relacja z terapeuta nie może być ciągła wieczna i jedyna.
×