Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

myszak

Użytkownik
  • Zawartość

    112
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. myszak

    Przerażenie diagnozą

    Miałam ten sam problem. Bałam się diagnozy ale też jej brak mnie wykańczał. W końcu po kilku podejrzeniach i latach udało się coś ustalić i przede wszystkim przedyskutować to na terapii. To najwięcej pomogło. Z tego co napisałaś przez ten rok w tym względzie u Ciebie niewiele się zmieniło i pytania Shira są bardzo dobre bo one dotyczą tego czy jesteś dobrze leczona. Na pocieszenie - cechy przy zaburzeniach osobowości są też obecne u osób niezaburzonych ale w mniejszym nasileniu lub innej konfiguracji więc też "leczenie" zo polega nie tyle na zmienianiu człowieka ile łagodzeniu zachowań myśli czy schematów a przede wszystkim wyjściu z przekonania że muszę reagować w taki sposób i nauczeniu się innych sposobów. Np zanim zrobię awanturę i rzucę pracę mogę porozmawiać dlaczego odrzucono mój pomysł. W takim układzie przestaje mieć znaczenie czy masz zaburzenie i jakie ale czego się nauczysz jako bardziej efektywnego sposobu radzenia sobie. Ja czasem potrafię poradzić sobie lepiej od osoby zdrowej (zwłaszcza jeśli chodzi o zapobieganie kryzysom i ryzykownym sytuacjom) bo sporo się już nauczyłam ale czasem nie potrafię. Oczywiście nie znaczy to że jest różowo i czuję się dobrze ale jednak wiem że diagnoza nie determinuje ani nie przekreśla. Zależy też oczywiście od stopnia zaburzenia i deficytów które musisz pokonać. Wiem że moje życie pod pewnymi względami nigdy nie będzie takie jak zdrowych ludzi i że wiele trudności zostanie ze mną do końca. Co będzie z Tobą nie powie ci sama diagnoza tylko cały splot czynników przy czym na wiele z nich masz wpływ. Diagnoza może być destrukcyjna (dla mnie była, bo naczytałam się że bpd to zło wcielone) bo sprawia wrażenie że jest się nikim że to koniec i pojawia się bezradność i rozpacz a prawda jest taka że na wiele rzeczy mamy ogromny wpływ i wcale nie jest tak że zawsze zareagujemy zgodnie ze schematem z diagnozy. Podstawą jest dobra terapia i Twoja świadomość co w ogóle da się zrobić i chęć do współpracy. Trzeba też wiedzieć które Twoje problemy są Twoimi cechami a które objawami. Np te wielkościowe myśli mogą być objawem i cechą ale to musisz już z jakimś dobrym specjalista omówić bo to zależy od wielu kontekstów. A czytanie na internecie raczej pogorszy Twoje samopoczucie i motywacje. Poza tym jak masz te listy objawów to zazwyczaj masz tak że z 10 masz spełnić 4 kryteria więc w niektórych przypadkach jest kilkaset możliwych kombinacji. Ta sama diagnoza a ludzie będą od siebie bardzo różni. Dodatkowo jeśli spełniasz kryteria więcej niż jednego zaburzenia co się de facto dzieje przy "mieszanych" to tak naprawdę tych możliwości jest tysiąc albo i więcej. Lepiej zajmować się konkretnymi problemami jakich doswiadczasz niż diagnoza jako taką bo poza etykietka i numerem w formularzu u lekarza do celów statystycznych niewiele to da konkretnie na życie. Tak samo płeć czy wiek może zmieniać objawy i cechy np nieśmiała kobieta będzie uznawana za urocza a mężczyzna za przegrywa. Jeśli ktoś młody często zmienia zdanie zaczyna i nie kończy to po prostu zdobywa doświadczenie jak jest to już osobą starszą to wymaga się pewnej stałości i zdecydowania itp. No właśnie ile masz lat bo może takie przekonania że "mogę wszystko" wynikają z tego że jesteś bardzo młoda i po prostu jest to taka faza która sama ci minie w miarę doświadczania niepowodzenia uczenia się na błędach i pracowania w zespole?
  2. Opinia na jakimkolwiek portalu czy najwspanialszydoktor czy gugul kosztuje od 6 do 10 złotych. Te "opinie"trzeba traktować jak każda reklamę czyli tak jakby ich nie było. Warto jak najszybciej pozbyć się złudzeń. Jeśli nawet pomiędzy tymi pojawi się jakaś "prawdziwa" opinia to spory wyjątek. Kto z was napiszę taką opinię po wyjściu od psychologa czy terapeuty? Bo ja raczej nie. Dodatkowo zadowolony pacjent po prostu jest zadowolony dziękuję płaci i zamyka temat. A niezadowolony cóż... Taki przycisk "zgłoś nadużycie" i opinia wylatuje. Lepiej stworzyć "czarna listę" i sprawdzać czy dany lekarz nie ma tam zbyt wielu wpisów. To byłoby bardziej wiarygodne niż w drugą stronę. Ale chyba nikt się na to nie odważy bo zaraz się na niego rzuca o zniesławienia itp. raczej trzeba pogodzic się z tym że po prostu tych opinii nie ma traktować te wpisy jakby ich nie było. Na guglu można nawet zobaczyć że osoba która ocenia najcudowniejszego lekarza w Wałbrzychu zachwala też zakład wulkanizacyjny w Białymstoku pizzerie w Szczecinie oznacza się w Multikinie w Warszawie a firmę remontowa wynajmuje w Gorzowie. Jakieśwnioski ?
  3. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Inga_beta aleś ty głupia. Wątpię żeby był na to lek.
  4. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Inga_beta ???? Zglaszaj. Chyba własne urojenia. Jeśli sama widzisz że pierdolisz to co mi do tego? Napisałam gdzieś coś o tobie? Zniechęcasz ludzi do leków prędzej za to dostaniesz bana niż ja za obrażanie cię bo niby gdzie masz te obrazy a niezgodne z regulaminem forum jest nakłanianie kogoś do przerwania leczenia co robisz i tym szkodzisz @giroditalia jest na lekach widzi sens i potrzebę tego ma lekarza a ty wmawiasz żeby odstawić bo najpierw reptilianie wymyślili lek a potem choroby. Załóż sobie konto na jakim ezoterycznym blogu i tam siej swoje teorie.
  5. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Dla mnie leki to sprawa życia i śmierci. Już dawno by mnie nie było bez tabletek więc nie pierdolcie że leki to porażka albo jakiś spisek. Niektórym ratują one życie. Jak ktoś ma hobby żeby sobie chodzić na terapię i rozmawiać o tym że nie chcę mu się podejść do lodówki i zjeść ciastka to jego sprawa ale nie straszcie ludzi. Dzięki lekom normalnie pracuje i zarabiam na siebie a nie wiszę na rencie. Podróżuje mam hobby znajomych i ogólnie moja jakość życia jest lepsza. Każdy robi jak chce ale lepiej zapytać najpierw psychiatre co on o tym sądzi. A terapeuci czasem równie przesądnie patrzą na leki więc też bralabym na to poprawkę. Jedna taka mądralińska radziła mi terapię bez leków bo niby miala lepiej działać to tak zadziałała że jakby chłopak nie wrócił wcześniej to byście mogli mi dziś palić świeczki. @Pretoria chcesz się w tym szpitalu leczyć czy mieć podkładkę żeby żyć na cudzy koszt chociaż mogłabyś na swój?
  6. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SzaroBura ja tam myślę że szukasz wymówki dla lenistwa na wyższym poziomie. Prawda jest taka że tu chodzi tylko o samodyscyplinowanie się. Czekasz że nogi same cię poniosą i że zawsze będzie fajnie. Nie ma co Freuda cytować i jakichś banialuk na temat wewnętrznych dzieci tylko po prostu do skutku kazać sobie coś robić bo widzi się tego sens. Do dentysty też chodzisz tylko wtedy kiedy masz ochotę? Z tym tak samo. Musisz i już. Łatwo odróżnić prawdziwe powody od wymówek. Jak mam depresję to dźwigiem mnie nic nie ruszy, jak nie mam - to wiem że nie poszłam z lenistwa a nie żeby siebie ukarać. A do tego jeszcze bardzo szybko tracę dobre nawyki to nigdy nie jest skończone ciągle trzeba się przełamywać.
  7. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Pretoria jeśli rzeczywiście było tak jak mówisz - to tym razem Twój ogląd jest bardzo przyzwoity i zdrowy. Te osoby nie powinny się tam znaleźć. To jest patologia. To naprawdę dobrze że to widzisz i odcinasz się od tego. Ale to pokazuje że masz wrażliwość od której uciekasz zupełnie niepotrzebnie bo ona może ukierunkować Cię na Twoje cele. Żebyś jeszcze dała sobie szansę. Czy nie chcesz tej matury poprawić DLA SIEBIE? Nawet jeśli nie przyda ci się do niczego? (W co wątpię). To jest dobry czas. Lepiej robić cokolwiek niż nic. W CV nie musisz pisać wszystkiego co robiłaś. A mozaikowe CV ma większość bardzo młodych ludzi więc to normalne że też masz takie. Ogólnie myślę że dobrze zrobiły ci te studia. Jak czytałam Twoje stare posty to pomiędzy tobą teraz a wtedy jest spora różnica. Szkoda tylko że tak kurczowo trzymasz się wizji podzielonego na pół świata. Zrozum też że do prestiżowej pracy i stabilnych zarobkó nie dojdziesz jednym strzałem. Musisz nastawić się na kilkukrotne zmiany pracy ale kontrolować ich kierunek, każda kolejna musi być trochę wyżej niż poprzednie. Korporacje są bardzo różne. Większość z nich spełnia kryteria które podajesz. Spoko umowa picie na biurku chodzenie do kibla swobodne. Z czasem nawet praca z domu. Standard pracy jest tam wysoki. Oczywiście odpada całkowicie center itp. Spróbuj podejść do tego bez uprzedzenia, na zasadzie "jak nie sprawdzę to się nie dowiem". @SzaroBura ja bym tu nie szukała wzniosłych analiz. Po prostu jeśli wiesz że chcesz coś robić to robisz. Czy masz taki czy inny nastrój dojazd cokolwiek. Postanawiasz spinasz poslady i zasuwasz. To kwestia wytrwałości. Trzeba zbudować sobie nawyk konsekwencji. Jeśli postanawiam że chodzę w czwartek na pilates to tylko trzęsienie ziemi może to zmienić. Potraktuj to tak samo jak chodzenie do pracy musisz tam iść bez względu na wewnętrzne opory. Ja czasem oszukuje siebie że pójdę na 20 minut. Zawsze zostaje przynajmniej na godzinę. Po kilku miesiącach nawyk zaczyna być silniejszy opór spada i rutyna powoduje że niepojscie jest bardziej nieprzyjemne niż pójście.
  8. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SzaroBura ale czy to nie jest dość powszechne? Po jakimś czasie ten urok pryska bo trzeba dojechać zapłacić za karnet bo okres i tak dalej. Chciałabym mieć jakieś stałe obszary w których się doskonale ale w sumie aż tak bardzo nie ubolewam nad tym co porzucilam. Gorzej jak kupie karnet na pół roku a chodzę w kratkę. Ale ostatnio chyba rozsądek bierze górę i te wydane pieniądze mnie motywują. Może jakaś apka w telefonie by ci pomogła? Albo umawianie się z kimś bardziej zmotywowanym? Są takie grupy na fejsbuku. Albo trener personalny umawiasz się więc trzeba pójść ewentualnie trening grupowy? Nie myślałam nigdy o tym jako formie agresji raczej niskiej motywacji lub nieodpowiedniej zachęty. Na mnie działa chodzenie z kimś i wpisanie tego w grafik zajęć. Czyli jak mam siłownie to nie umawiam się do fryzjera na ten termin nawet jakbym miała czekac miesiąc.
  9. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SzaroBura napisz więcej. Jak przerywasz? Przerzucasz się na coś nowego? Nie przechodzisz na kolejny poziom? Nudzi ci się? Odkładasz odwlekasz? Skąd założenie że to autoagresja? Ja też często zmieniam zainteresowania jeśli w ogóle je mam bo w wyniku tych wszystkich chorób i zaburzeń straciłam większość zainteresowań i pasji. Ale w czasie gdy je miałam i zmienialam to po prostu była nuda i chęć spróbowania czegoś nowego. Czasem zdarza się że wracam do czegoś bo jednak mi tego brakuje i mam takie sezonowe pasje. Od około dwóch lat nic mi się nie chce mam wywalone na wszystko np dzisiejszy dzień spędziłam w piżamie łapiąc coraz większego doła i licząc wszystkie porażki i zawalone tematy.
  10. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Albo stomatolożki 🙂 @Martus17 Leki ułatwiają mi życie. Ja dużo szybciej podejmuje decyzje i poprawia mi się pamięć na lekach niż bez nich. Jak jestem przestraszona to jestem rozkojarzona nie mam jasności myślenia. Trochę SSRI i od razu mądrzej.
  11. myszak

    czy posiadanie dziecka i wiek nas dyskalifikuje na nowe zycie?

    Nie da się tak zupełnie bo nie jesteśmy samowystarczalni. Trzeba iść na jakieś kompromisy. Ja na przykład albo się zatracam na zewnątrz albo zupełnie zapadam do środka. I to pierwsze daje dużo korzyści. Ludzie mnie nagradzają dostaje podwyżkę itp. ale potem nie wytrzymam tempa/presji i idę na dno i oczywiście społeczeństwo da mi to odczuć. Mam coraz mniej siły żeby się od tego dna ciągle i ciągle odbijać. Coraz częściej chciałabym utonąć. @kia_ sportage myślę że to nie wiek nas przekreśla ale okoliczności w jakich jesteśmy i czy dajemy temu radę. Dopóki dajesz radę to możesz mieć 80 lat i brać nową szansę. Ten Doba co opłynął Atlantyk ma koło 80 lat. Wiek mu nie przeszkadza. Pytanie skąd bierze na to siłę. Czy gdyby miał depresję zaburzenia też by płynął. A może tym bardziej?
  12. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SarkastyczneSerce jedno i drugie ma to do siebie że im bardziej odwleczesz tym gorzej dla ciebie. Ja a cię nie namawiam ale takie krążenie wokół tematu to też koszty. Czas stres. O ile ząb wcześniej czy później wygoni cię do dentysty to tu zapuścić się łatwiej co nie znaczy że sprawa jest mniej poważna. U mnie problemy w pracy w którą zresztą uciekałam były powodem tego że znowu poszłam na terapię xd @Martus17 co jest strasznego w lekach? Objawy bywają straszne ale leki? Przecież one te objawy usuwają.
  13. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Mireadh sorki pomyliłam Cię z @SzaroBura kurcze nie umiem tych nicków się połapać w nich zawsze piszę z doskoku ostatnio z poczekalni. Ja z t milczeniem trochę mam tak że boję się że jak coś powiem to wybuchnę i będzie jakaś kłótnia. Albo że ktoś mnie pokona. A jak mam tak normalnie rozmawiać to się czuje słaba mogę powiedzieć coś głupiego. Albo t mi odpowie i mniee zrani. No i mam mówić o sobie czyli to beznadziejny temat. Ale teraz powoli zaczynam normalnie rozmawiać. Nawet mam wrażenie że za dużo tego gadania. @Martus17 to zależy. A u psychiatry byłaś? @SarkastyczneSerce tak chodzisz po forum o psychoterapii i negujesz terapię i pytasz czy więcej pracować zastąpi ci terapię xd niby udajesz że jesteś w lepszej sytuacji niż my tutaj a tak samo jesteś w czarnej dupie. Poniekąd przyznajesz poniekąd nie. I co Ci to da? Może oswajasz się z tematem? Ale prawda jest taka że dopóki sam nie spróbujesz to nie będziesz wiedzieć jak taka terapia ma się do twojego życia czy jest ci potrzebna i jaka. Szkoda czasu siup umów się powiedz nam jak było oceń jak się to u ciebie sprawdzi im szybciej będziesz wiedzieć tym lepiej dla ciebie. Albo uciekniesz w pracę albo zaangażujesz się w terapię 🙂
  14. myszak

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @SarkastyczneSerce a dlaczego chcesz uciekać w pracę? Moim zdaniem da się. Dłużej krócej, niektórzy całe życie. Ale po co? Twoje posty są takie że chcesz w nią uciec żeby nie korzystać z pomocy. To jakiś problem dla ciebie że ktoś ci pomoże? Oby tylko pomógł. Mi terapia aktualnie bardzo pomaga. Ale to już kolejna terapia. Poprzednie mi nie pomagały a czasem nawet szkodziły. Więc jest różnie. Trzeba mieć przekonanie że chcesz tej formy pomocy. A uciec można nie tylko w pracę. Ja trochę tak próbowałam i to zawsze jest ślepy zaułek. Jestem totalnie wypalona bez pomysłu na siebie bezsens mnie zjada. @Mireadh ja też tak miałam. Dzień dobry do widzenia tak nie nie wiem. Też około roku. Normalnie nie mam problemu z rozmową wręcz uchodze za wyszczekana. Nie wiem o co chodzi z tą złością bo dla mnie trzaskanie drzwiami rzucanie przedmiotami i wyzwiska zdarzają mi się często też w stosunku do terapeuty. Ale również podobno nie umiem wyrażać złości Jeśli liczyć wszystkie terapię to moje leczenie trwa kilkanaście lat zaczelam już w szkole. Jeśli tylko ta która cokolwiek mi daje to jakies 2 lata. Spodziewam się że jeszcze drugie tyle. @Pretoria sporo u ciebie się działo ale tego nie zauważasz i nie cenisz bo oczekujesz niewiadomo czego. ta akcja z nagrywaniem studia i ich kończenie i peewnie trochę to co przeczytałaś na forum odstawienie leków. Zgrywasz twardą nie wiadomo po co bo to trochę żałośnie wygląda. Byłabyś silniejsza i bardziej ceniła siebie życie i innych ludzi gdybyś nie tkwiła w samooszukiwaniu że poza obojętnej wyniosłości to najlepsza maniera na życie. Inni wtedy też by się z tobą bardziej liczyli gdyby widzieli prawdziwego człowieka a nie taka kukłę która wciąż coś udaje. Mylisz siłę z nieczułościa. Przeżywasz normalny stan. Lęk tęsknota za terapeutka lęk przed przysoscia placz nawet długi i intensywny to naprawdę nie powód żeby jechać na SOR i "coś robić". Pomógłby ci oddział dzienny na pewno. Sama decyzja żeby tam pracować nad sobą już byłaby dla ciebie rozwojowa. Robiłabys coś dla siebie a w dodatku niezależnie od opinii innych ludzi. To są tylko czyjeś opinie a tu chodzi o Twoje życie. Może dobrze że odstawiłas leki bo one chyba trochę maskowały twoje rzeczywiste stany i znieczulaly na problem. Spróbuj trochę pobyć bez nich możne zauważysz coś nowego. Takie majstrowanie przy dawkach i raz branie raz odstawianie nie jest dobre. Lepiej zmienić typ leku na jakiś czas i dopiero potem wracać. Ale to trzeba z psychiatra rozmawiać a nie na forum. Kontakt z terapeutka jeśli masz do niej numer jest bardzo dobrym pomysłem w tej sytuacji. Ona zna twoje stany potrafi ocenić skalę problemu i jakoś wspólnie temu zaradzić. To że potrafimyz poprosić o pomoc jest oznaką naszej dojrzałości.
  15. myszak

    Psychoterapia mi nie pomoże?

    Nie ma cudów. Ani na terapii ani w życiu. Żaden terapeuta cudu nie zdziała. Jak będziesz czekał na cud to sobie poczekasz. Musisz spiąć poślady i zabrać się za siebie a terapeuta ma ci w tym tylko pomóc.
×