Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

myszak

Użytkownik
  • Zawartość

    117
  • Rejestracja

  1. Nigdy? Choroba? Wypadek? Rozwód? Bycie na cudzym garnku zawsze kończy się niemiło. B2 to nie jest jakiś zaporowy poziom i da się pogodzić z innymi zajęciami.
  2. Myślę że o tym co jest dobre dla związku decydują ludzie którzy go tworzą. Większym problemem niż Twój związek jest Twoje życie, a właściwie jego brak. Jesteś uwieszona na drugim człowieku i nie wiadomo jak długo mu sił starczy żeby was oboje utrzymywać i obsługiwać. Dobrze że masz komfort i bezpieczeństwo ale jednak traktowanie tego jako coś na stałe pociągnie cię/was na dno bo oduczasz się odpowiedzialnosci i stajesz się bierna. Okresl sobie cele. Jakieś małe na początku. Np znalezienie praktyk zdanie jakiegoś certyfikatu itp. Okazuje się że lęki lękami ale jak trzeba to się potrafisz ogarnąć. Granica między chorobą a lenistwem jest cienka. To wcale nie jest skomplikowane. Jest ci dobrze bo nie musisz pracować i możesz sobie fantazjować o tym jak by było wspaniale gdybyś pracowała Ja też chętnie rzuciłbym robotę jak pewnie większość Polaków ale wiem że to nie jest żadnym rozwiazaniem. Jeśli tylko możliwe rób cokolwiek bo inaczej się będziesz cofać aż w końcu okaże się że nie macie za co żyć i wiązać końca z końcem.
  3. Bardzo mnie zaskoczyło że się starzeję i że jest to zupełnie niezależne ode mnie. Mam mimo wszystko młody wygląd wiec liczę że ten proces nie będzie bardzo dramatyczny. Można trochę oszukać rzeczywistośc dobajac o skórę jedzenie i sport. Niezależnie od tego nie akceptuje swojego wyglądu i nigdy nie czułam się dobrze w swojej skórze często wydaje mi się że moje ciało jest zniekształcone. Kiedy patrzę w lustro wszystko jest w porządku ale chwilę potem znów myślę że mam coś dziwnego w ciele. Sądzę że szkoda czasu na skupianie się tak bardzo na swojej atrakcyjności. To nie dodaje urody ani wdzięku i odbiera nam nawet to co moglibyśmy fajnego przeżyć a jeszcze ludzie wyczuwają kompleksy i dopiero wtedy się odsuwają, nie z powodu tego jak naprawdę wyglądamy. Staramsię jak najmniej myśleć o swoim wyglądzie w momencie kiedy pojawia się to uczucie zniekształcenia skupić na tym co i kto mnie otacza. Pomaga mi też gapienie się na ludzi. Kiedy widzę ich defekty i jednocześnie jak bardzo są piękni uświadamiam sobie że nie chodzi o bycie ideałem z okładek ale po prostu interesujący wygląd a taki może mieć każdy niezależnie od wieku regularnych rysów czy tuszy. Żal mi czasem tego że nie potrafię patrzeć w ten sposób na samą siebie chociaż obiektywnie mój wygląd jest dobry. Marnuje to na przeżywanie wstrętu i frustracji brakiem jakiegoś wydumanego ideału który nawet nie wiem jak do końca miałby wyglądac.
  4. Podłe i wstrętne. Ale realia w tym kraju są takie że tajemnica terapeuty to wyłącznie jego dobra wola. Lekarze czy prawnicy mogliby za coś takiego trafić przed sąd i najprawdopodobniej byliby ukarani. Terapeuta to nie zawód więc może robić co sobie chce. Bardzo dużo ryzykujemy decydując się na takie leczenie które często nie jest nawet leczeniem.
  5. @uprising jest wiele terapii przez internet. Nie wiem na jakiej podstawie twoja terapeutka neguję tą formę mówiąc że rodzi ona frustrację. Czyli wszyscy terapeuci oferujący taka możliwość krzywdzą swoich pacjentów? Po tobie też widać że jesteś sfrustrowana i chyba ta twoja terapia nie została zbyt udolnie zakończona bo zostałaś z otwartymi tematami i niepewnością co do kształtu dalszej relacji. Ciekawe czy twoja terapeutka w ogóle miała jakiś pomysł na tą sytuację. Ja uważam że lepiej jest albo coś zakończyć i nie ma trudno albo podtrzymywać ale wtedy jednak ona się angażuje w tą korespondencję skoro się na nią zgodziła. Przy tym nie wiem dlaczego pisanie smsów jest ok a normalna rozmowa w ustalonej porze przez komunikator lub telefon nie? Terapeuci wcale nie zawsze wiedzą co jest lepsze czasem im się wydaje i prezentują to jako dogmat. Bardzo ją idealizujesz tak jakby tylko ona była w stanie ci pomóc a prawda jest taka że pół światu tego kwiatu. Zapłać umów się i ani się obejrzysz znowu się przywiążesz i na kolejną panią będziesz też patrzeć jak w święty obrazek. Ja wiele razy zmieniałam terapię często bardzo to przeżywałam a potem okazywało się że nie było to tego warte. Może trafisz na kogoś bardziej kompetentnego i wiele na tym zyskasz. Zresztą co ci szkodzi spróbować. Najwyżej po jednej dwu konsultacjach zrezygnujesz. Dobra opcja jest wziąć kogoś do przegadania tylko tej sytuacji bo i tak to robisz na tym forum ale kompletnie nic ci to nie daje. Z drugiej strony lepiej dla ciebie uczyć się nie wieszać na ludziach wyjść poza zamknięty krąg psychopatycznego ojca, esemesowej terapeutki i zdychającego psa i próbować jednak jakichś relacji lepszych gorszych ale jednak realnych. Może jesteś dziecinna ale jednak dorosła i możesz funkcjonować inaczej niż dziecko.
  6. Miałam ten sam problem. Bałam się diagnozy ale też jej brak mnie wykańczał. W końcu po kilku podejrzeniach i latach udało się coś ustalić i przede wszystkim przedyskutować to na terapii. To najwięcej pomogło. Z tego co napisałaś przez ten rok w tym względzie u Ciebie niewiele się zmieniło i pytania Shira są bardzo dobre bo one dotyczą tego czy jesteś dobrze leczona. Na pocieszenie - cechy przy zaburzeniach osobowości są też obecne u osób niezaburzonych ale w mniejszym nasileniu lub innej konfiguracji więc też "leczenie" zo polega nie tyle na zmienianiu człowieka ile łagodzeniu zachowań myśli czy schematów a przede wszystkim wyjściu z przekonania że muszę reagować w taki sposób i nauczeniu się innych sposobów. Np zanim zrobię awanturę i rzucę pracę mogę porozmawiać dlaczego odrzucono mój pomysł. W takim układzie przestaje mieć znaczenie czy masz zaburzenie i jakie ale czego się nauczysz jako bardziej efektywnego sposobu radzenia sobie. Ja czasem potrafię poradzić sobie lepiej od osoby zdrowej (zwłaszcza jeśli chodzi o zapobieganie kryzysom i ryzykownym sytuacjom) bo sporo się już nauczyłam ale czasem nie potrafię. Oczywiście nie znaczy to że jest różowo i czuję się dobrze ale jednak wiem że diagnoza nie determinuje ani nie przekreśla. Zależy też oczywiście od stopnia zaburzenia i deficytów które musisz pokonać. Wiem że moje życie pod pewnymi względami nigdy nie będzie takie jak zdrowych ludzi i że wiele trudności zostanie ze mną do końca. Co będzie z Tobą nie powie ci sama diagnoza tylko cały splot czynników przy czym na wiele z nich masz wpływ. Diagnoza może być destrukcyjna (dla mnie była, bo naczytałam się że bpd to zło wcielone) bo sprawia wrażenie że jest się nikim że to koniec i pojawia się bezradność i rozpacz a prawda jest taka że na wiele rzeczy mamy ogromny wpływ i wcale nie jest tak że zawsze zareagujemy zgodnie ze schematem z diagnozy. Podstawą jest dobra terapia i Twoja świadomość co w ogóle da się zrobić i chęć do współpracy. Trzeba też wiedzieć które Twoje problemy są Twoimi cechami a które objawami. Np te wielkościowe myśli mogą być objawem i cechą ale to musisz już z jakimś dobrym specjalista omówić bo to zależy od wielu kontekstów. A czytanie na internecie raczej pogorszy Twoje samopoczucie i motywacje. Poza tym jak masz te listy objawów to zazwyczaj masz tak że z 10 masz spełnić 4 kryteria więc w niektórych przypadkach jest kilkaset możliwych kombinacji. Ta sama diagnoza a ludzie będą od siebie bardzo różni. Dodatkowo jeśli spełniasz kryteria więcej niż jednego zaburzenia co się de facto dzieje przy "mieszanych" to tak naprawdę tych możliwości jest tysiąc albo i więcej. Lepiej zajmować się konkretnymi problemami jakich doswiadczasz niż diagnoza jako taką bo poza etykietka i numerem w formularzu u lekarza do celów statystycznych niewiele to da konkretnie na życie. Tak samo płeć czy wiek może zmieniać objawy i cechy np nieśmiała kobieta będzie uznawana za urocza a mężczyzna za przegrywa. Jeśli ktoś młody często zmienia zdanie zaczyna i nie kończy to po prostu zdobywa doświadczenie jak jest to już osobą starszą to wymaga się pewnej stałości i zdecydowania itp. No właśnie ile masz lat bo może takie przekonania że "mogę wszystko" wynikają z tego że jesteś bardzo młoda i po prostu jest to taka faza która sama ci minie w miarę doświadczania niepowodzenia uczenia się na błędach i pracowania w zespole?
  7. Opinia na jakimkolwiek portalu czy najwspanialszydoktor czy gugul kosztuje od 6 do 10 złotych. Te "opinie"trzeba traktować jak każda reklamę czyli tak jakby ich nie było. Warto jak najszybciej pozbyć się złudzeń. Jeśli nawet pomiędzy tymi pojawi się jakaś "prawdziwa" opinia to spory wyjątek. Kto z was napiszę taką opinię po wyjściu od psychologa czy terapeuty? Bo ja raczej nie. Dodatkowo zadowolony pacjent po prostu jest zadowolony dziękuję płaci i zamyka temat. A niezadowolony cóż... Taki przycisk "zgłoś nadużycie" i opinia wylatuje. Lepiej stworzyć "czarna listę" i sprawdzać czy dany lekarz nie ma tam zbyt wielu wpisów. To byłoby bardziej wiarygodne niż w drugą stronę. Ale chyba nikt się na to nie odważy bo zaraz się na niego rzuca o zniesławienia itp. raczej trzeba pogodzic się z tym że po prostu tych opinii nie ma traktować te wpisy jakby ich nie było. Na guglu można nawet zobaczyć że osoba która ocenia najcudowniejszego lekarza w Wałbrzychu zachwala też zakład wulkanizacyjny w Białymstoku pizzerie w Szczecinie oznacza się w Multikinie w Warszawie a firmę remontowa wynajmuje w Gorzowie. Jakieśwnioski ?
  8. @Inga_beta aleś ty głupia. Wątpię żeby był na to lek.
  9. @Inga_beta ???? Zglaszaj. Chyba własne urojenia. Jeśli sama widzisz że pierdolisz to co mi do tego? Napisałam gdzieś coś o tobie? Zniechęcasz ludzi do leków prędzej za to dostaniesz bana niż ja za obrażanie cię bo niby gdzie masz te obrazy a niezgodne z regulaminem forum jest nakłanianie kogoś do przerwania leczenia co robisz i tym szkodzisz @giroditalia jest na lekach widzi sens i potrzebę tego ma lekarza a ty wmawiasz żeby odstawić bo najpierw reptilianie wymyślili lek a potem choroby. Załóż sobie konto na jakim ezoterycznym blogu i tam siej swoje teorie.
  10. Dla mnie leki to sprawa życia i śmierci. Już dawno by mnie nie było bez tabletek więc nie pierdolcie że leki to porażka albo jakiś spisek. Niektórym ratują one życie. Jak ktoś ma hobby żeby sobie chodzić na terapię i rozmawiać o tym że nie chcę mu się podejść do lodówki i zjeść ciastka to jego sprawa ale nie straszcie ludzi. Dzięki lekom normalnie pracuje i zarabiam na siebie a nie wiszę na rencie. Podróżuje mam hobby znajomych i ogólnie moja jakość życia jest lepsza. Każdy robi jak chce ale lepiej zapytać najpierw psychiatre co on o tym sądzi. A terapeuci czasem równie przesądnie patrzą na leki więc też bralabym na to poprawkę. Jedna taka mądralińska radziła mi terapię bez leków bo niby miala lepiej działać to tak zadziałała że jakby chłopak nie wrócił wcześniej to byście mogli mi dziś palić świeczki. @Pretoria chcesz się w tym szpitalu leczyć czy mieć podkładkę żeby żyć na cudzy koszt chociaż mogłabyś na swój?
  11. @SzaroBura ja tam myślę że szukasz wymówki dla lenistwa na wyższym poziomie. Prawda jest taka że tu chodzi tylko o samodyscyplinowanie się. Czekasz że nogi same cię poniosą i że zawsze będzie fajnie. Nie ma co Freuda cytować i jakichś banialuk na temat wewnętrznych dzieci tylko po prostu do skutku kazać sobie coś robić bo widzi się tego sens. Do dentysty też chodzisz tylko wtedy kiedy masz ochotę? Z tym tak samo. Musisz i już. Łatwo odróżnić prawdziwe powody od wymówek. Jak mam depresję to dźwigiem mnie nic nie ruszy, jak nie mam - to wiem że nie poszłam z lenistwa a nie żeby siebie ukarać. A do tego jeszcze bardzo szybko tracę dobre nawyki to nigdy nie jest skończone ciągle trzeba się przełamywać.
  12. @Pretoria jeśli rzeczywiście było tak jak mówisz - to tym razem Twój ogląd jest bardzo przyzwoity i zdrowy. Te osoby nie powinny się tam znaleźć. To jest patologia. To naprawdę dobrze że to widzisz i odcinasz się od tego. Ale to pokazuje że masz wrażliwość od której uciekasz zupełnie niepotrzebnie bo ona może ukierunkować Cię na Twoje cele. Żebyś jeszcze dała sobie szansę. Czy nie chcesz tej matury poprawić DLA SIEBIE? Nawet jeśli nie przyda ci się do niczego? (W co wątpię). To jest dobry czas. Lepiej robić cokolwiek niż nic. W CV nie musisz pisać wszystkiego co robiłaś. A mozaikowe CV ma większość bardzo młodych ludzi więc to normalne że też masz takie. Ogólnie myślę że dobrze zrobiły ci te studia. Jak czytałam Twoje stare posty to pomiędzy tobą teraz a wtedy jest spora różnica. Szkoda tylko że tak kurczowo trzymasz się wizji podzielonego na pół świata. Zrozum też że do prestiżowej pracy i stabilnych zarobkó nie dojdziesz jednym strzałem. Musisz nastawić się na kilkukrotne zmiany pracy ale kontrolować ich kierunek, każda kolejna musi być trochę wyżej niż poprzednie. Korporacje są bardzo różne. Większość z nich spełnia kryteria które podajesz. Spoko umowa picie na biurku chodzenie do kibla swobodne. Z czasem nawet praca z domu. Standard pracy jest tam wysoki. Oczywiście odpada całkowicie center itp. Spróbuj podejść do tego bez uprzedzenia, na zasadzie "jak nie sprawdzę to się nie dowiem". @SzaroBura ja bym tu nie szukała wzniosłych analiz. Po prostu jeśli wiesz że chcesz coś robić to robisz. Czy masz taki czy inny nastrój dojazd cokolwiek. Postanawiasz spinasz poslady i zasuwasz. To kwestia wytrwałości. Trzeba zbudować sobie nawyk konsekwencji. Jeśli postanawiam że chodzę w czwartek na pilates to tylko trzęsienie ziemi może to zmienić. Potraktuj to tak samo jak chodzenie do pracy musisz tam iść bez względu na wewnętrzne opory. Ja czasem oszukuje siebie że pójdę na 20 minut. Zawsze zostaje przynajmniej na godzinę. Po kilku miesiącach nawyk zaczyna być silniejszy opór spada i rutyna powoduje że niepojscie jest bardziej nieprzyjemne niż pójście.
  13. @SzaroBura ale czy to nie jest dość powszechne? Po jakimś czasie ten urok pryska bo trzeba dojechać zapłacić za karnet bo okres i tak dalej. Chciałabym mieć jakieś stałe obszary w których się doskonale ale w sumie aż tak bardzo nie ubolewam nad tym co porzucilam. Gorzej jak kupie karnet na pół roku a chodzę w kratkę. Ale ostatnio chyba rozsądek bierze górę i te wydane pieniądze mnie motywują. Może jakaś apka w telefonie by ci pomogła? Albo umawianie się z kimś bardziej zmotywowanym? Są takie grupy na fejsbuku. Albo trener personalny umawiasz się więc trzeba pójść ewentualnie trening grupowy? Nie myślałam nigdy o tym jako formie agresji raczej niskiej motywacji lub nieodpowiedniej zachęty. Na mnie działa chodzenie z kimś i wpisanie tego w grafik zajęć. Czyli jak mam siłownie to nie umawiam się do fryzjera na ten termin nawet jakbym miała czekac miesiąc.
  14. @SzaroBura napisz więcej. Jak przerywasz? Przerzucasz się na coś nowego? Nie przechodzisz na kolejny poziom? Nudzi ci się? Odkładasz odwlekasz? Skąd założenie że to autoagresja? Ja też często zmieniam zainteresowania jeśli w ogóle je mam bo w wyniku tych wszystkich chorób i zaburzeń straciłam większość zainteresowań i pasji. Ale w czasie gdy je miałam i zmienialam to po prostu była nuda i chęć spróbowania czegoś nowego. Czasem zdarza się że wracam do czegoś bo jednak mi tego brakuje i mam takie sezonowe pasje. Od około dwóch lat nic mi się nie chce mam wywalone na wszystko np dzisiejszy dzień spędziłam w piżamie łapiąc coraz większego doła i licząc wszystkie porażki i zawalone tematy.
  15. Albo stomatolożki @Martus17 Leki ułatwiają mi życie. Ja dużo szybciej podejmuje decyzje i poprawia mi się pamięć na lekach niż bez nich. Jak jestem przestraszona to jestem rozkojarzona nie mam jasności myślenia. Trochę SSRI i od razu mądrzej.
×