Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

marekt

Użytkownik
  • Zawartość

    70
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. marekt

    Przełamywanie lęków

    to nie pomogę, ja jestem z okolic Krakowa. Dziś wiem, że najlepsze co mi się w życiu przytrafiło w ostatnich latach to poznanie mojej terapeutki. Tylko że jak do niej szedłem pierwszy raz, to nie miałem pojęcia co się ze mną dzieje, czego mam oczekiwać, czym jest psychoterapia, ani nie sprawdziłem żadnych informacji o niej. Po prostu miałem szczęście. Wiele decyzji w życiu rozważałem zbyt długo, zastanawiałem się zbyt długo i wcale nie były najlepsze, a wychodzi na to, że czasami najlepsze są te wybory szybkie i spontaniczne. Potrzebna jest odrobina szczęścia i zaufania, że będzie dobrze.
  2. marekt

    Przełamywanie lęków

    nie masz kogoś, kto mógłby Ci polecić terapeutę? Skąd jesteś?
  3. marekt

    Podsumowanie roku 2018

    dla mnie to był chyba rok przełomowy. Mimo, że kilka razy "umierałem", to z drugiej strony również zrobiłem ogromne postępy i doświadczyłem uczuć dla mnie całkiem nowych. Oczywiście to nie jest trwałe. Są okresy gorsze, są lepsze, stare lęki wracają, ale z każdym kolejnym dniem i pozytywnym odkryciem mam więcej siły na ich przełamywanie. Powoli "odkrywam" swoją przeszłość z wczesnego dzieciństwa, czyli sprawy, które z jednej strony są oczywiste, a z drugiej tak jakby nagle mnie atakowały i je dziś dopiero przeżywam i cała układanka w mojej glowie składa się w logiczną całość. Czasami zamykam się w pokoju i trzęsę się ze strachu, płaczę, atakują mnie jakby takie fale emocji, które mną targają. Demony z dzieciństwa, sprawy nigdy nie przeżyte, nie przegadane z nikim, stłamszone i trzymane w sobie. Teraz wychodzą. I dobrze. Już się ich nie boję, wiem, że muszę je przeżyć, że właśnie to jest droga w dobrą stronę i pierwszy raz od wielu lat wiem, że kolejny rok będzie lepszy, a nie gorszy. Czego sobie i wszystkim życzę. Acha, no i w tym roku kupiłem sobie nowy samochód, ma 200 KM i strasznie lubię nim jeździć. 😁
  4. marekt

    Przełamywanie lęków

    @alicja_z_krainy_czarów masz bardzo dobre nastawienie przed psychoterapią. To już jest połowa, jak nie więcej, sukcesu. Powodzenia
  5. marekt

    Nerwica, depresja, leki, co się dzieje?

    ja pamiętam, przy jednym ze swoich najgorszych stanów podczas początku brania depralinu, wpadłem na pomysł wypicia piwa, bo może się trochę uspokoję. Dostałem tylko jeszcze gorszej jazdy. To co Ci teraz najbardziej potrzebne to się uspokoić. To co się z Tobą dzieje, te lęki, duszności, czarne myśli, to są TYLKO objawy. One przejdą, wrócą, zmienią się, osłabią, nasilą. One nie są najważniejsze. Nerwica zapewne nie jest spowodowana tym, co ostatnio przeszłaś, tylko tym jak na to zareagowałaś. A zareagowałaś tak jak jesteś nauczona, jak Twój ogranizm nauczył się reagować i jak reagujesz w innych sytuacjach. A to znowu spowodowane jest Twoją przeszłością, dzieciństwem, jakąś traumą, jedną dużą albo wieloma mniejszymi. I po to jest psychoterapia, żeby to zrozumieć i próbować zmieniać. Wtedy zmienią się też Twoje reakcję w stresujących sytuacjach. A teraz najważniejsze co Ci potrzeba to się uspokoić i zaufać. Jak zaczęłaś brać leki, to bierz dalej, zaufaj psychiatrze, to jest normalne, że objawy raz się nasilają, raz odchodzą. A jeśli uznasz że jednak nie dasz rady to idź z tym znowu do lekarza.
  6. marekt

    Nerwica, depresja, leki, co się dzieje?

    chodziłaś, ale jak długo? Na kilka spotkań, na dłuższą terpię, która nie pomogła?
  7. marekt

    Przełamywanie lęków

    @alicja_z_krainy_czarów mam podobnie jak Ty. Moja nerwica nie jest spowodowana jakimś jednym konkretnym wydarzeniem, tylko całą przeszłością, dzieciństwem, tym jak podchodziłem do życia. Wydaje mi się że to wynika z kilku czynników, które się ze sobą zbiegły: genów, stosunku do mnie rodziców, który był na początku mojego życia kierowany głównie ich traumatycznymi przeżyciami (przez to zamiast miłości i spokoju otrzymałem dawkę lęku, stresu i pewnie dystansu), doświadczeń z okresu dorastania, które często nie były najszczęśliwsze, a mój wiecznie wystraszony i zestresowany ogranizm wszystkim tym się bardzo przejmował. Życie w stresie i napięciu było dla mnie tak naturalne i oczywiste, że dopiero niedawno zacząłem odkrywać, że większość ludzi tak nie ma i że tak się nie da żyć. To wszystko da się przełamywać, tylko to trwa, potrzeba czasu i cierpliwości.
  8. marekt

    Nerwica, depresja, leki, co się dzieje?

    chodzisz na terapię?
  9. może być od leku, może być kolejna somatyzacja Twojej nerwicy. Czytając kilka stron wstecz tego wątku widzę że się strasznie miotasz z tymi objawami. Normalna sprawa. Posłuchaj: jeśli nie masz zdiagnozowanej jakiejś choroby psychicznej, to na 99% to co się z Tobą dzieje wynika z Twojej przeszłości, przeżyć, wychowania, tłumionych emocji, relacji z ludźmi, trudnych przejść itd. Jednego albo kilku tych punktów. Wypracowałaś sobie jakiś sposób życia, reagowania, przeżywania i on właśnie przestaje działać. To jest jak tama, która zaczyna pękać. Na początku jest panika i człowiek próbuje za wszelką cenę łatać dziury w tej tamie myśląc, że jak pęknie to świat się zawali. A jest odwrotnie, trzeba pozwolić jej pękać. Objawy mogą być bardzo różne, ja przez ostatnie dwa lata przechodziłem między innymi: problemy żołądkowe, bóle w klatce, bóle głowy o tak różnej postaci i nasileniu, że można by książkę napisać, bóle pleców, sztywnienie karku, szyi, węzłów chłonnych, bóle zębów, szczękościsk, problemy urologiczne, zaburzenia wzroku. Wszystko z nerwicy. Wiem że to jest cholernie trudne, ale trzeba uczyć się ignorować te objawy, nie przejmować i dążyć do ustalenia ich faktycznej przyczyny. Fizycznie zapewne nic Ci nie jest, a to co się dzieje świadczy wbrew pozorom o tym, że ficzynie jesteś zdrowa. Organizm tak reaguje na stres. W momencie zagrożenia wydzielają się chormony, adreanlina, kortyzol, dzieją się różne rzeczy w ciele przygotowujące Cię do walki albo ucieczki. Problem jest, jak ogranizm żyjący w ciągłym stresie jest ciągle w fazie walki lub ucieczki. Na tym polega nerwica. Na ciągłym lęku, stresie, który jest w głowie, a wszystkie objawy, to tylko skutek tych lęków. i stresu Leki mogą Ci pomóc na chwilę, złagodzić objawy, stłumić,ale nie nastawiaj się, że pomogą w dłuższej perpektywie. Pomóc możesz sobie tylko Ty sama, psychoterapią, zrozumieniem przyczyny, akceptacją i zmianą. Wiem że to jest łatwo napisać/powiedzieć, ale uwierz, sam jestem przykładem że to działa.
  10. marekt

    Wątek do wykrzyczenia się

    złość to niesamowicie wyniszczające uczucie. Zwłaszcza na siebie. Dopóki będziesz na siebie wściekła to na pewno się to nie skończy.
  11. marekt

    Wątek do wykrzyczenia się

    Też tak myślę, dlatego wróciłem do dawki 1/3 tabletki. I tak, słuchanie siebie idzie mi coraz lepiej, a Trittico od początku traktowałem jako czasowy wspomagacz.
  12. marekt

    Co Wam dziś sprawiło radość?

    stanąłem na rękach (joga). Po kilku miesiącach prób, dziwnego podskakiwania w końcu stanąłem stabilnie. Ja, który od czasu podstawówki i przewrotów na WFie, gdy mało sobie nie skręciłem karku, miałem ogromy lęk przed każdą pozycją głową w dół, przed zrobieniem fikołka. Brałem zwolnienia z WFu, unikałem, bo się bałem. Niniejszym pokonałem ten lęk i tylko kwestią czasu jest gdy pokonam wszystkie inne 😀
  13. marekt

    Wątek do wykrzyczenia się

    kurde, trochę sobie narobiłem problemu. Ze dwa miesiące temu zrobiłem ogromne postępy w psychoterapii, w życiu, w okazywaniu uczuć. Poczułem się jak inny człowiek, wolny i zdrowy. Udało mi się to bez leków. Opisywałem to na forum. Potem bywało różnie, czasem trochę gorzej, ale ogólnie zacząłem wierzyć w przyszłość, w siebie, poczułem się niesamowicie zmotywowany. Ale paradoksalnie całkowicie zepsuło mi się spanie. Bardzo intensywne sny, sen przerywany, bezsenność. Nawet mnie to nie stresowało jak wcześniej ale było cholernie męczące. Poszedłem do psychiatry. Kazała mi brać Trittico. Zacząć od 25mg (1/3 tabletki), po tygodniu 50, a potem cała tabletka 75. Zacząłem brać. Faktycznie na sen działa to rewelacyjnie. Jest głęboki i spokojny. Niestety po przejściu z 25 na 50mg zacząłem się czuć coraz gorzej, przez ostatni tydzień miałem powrót wszystkich objawów i lęków jakie miałem przez ostatnie 2 lata jakby w pigułce. Do tego doszły zaburzenia równowagi, dziwne samoistne ruchy rąk itd. Czuję się cholernie skołowany, w środku mam chaos, czuję lęk i spokój naraz, dziwne uczucie. Biorę to jakieś 2,5 tygodnia, nie przeszedłem z 50mg na 75, zostałem na 50. Odstawiam to draństwo. W najtrudniejszych chwilach dałem sobie radę bez leków, dam i teraz. Czuję jakbym cofnął się w postępach o dobre pare miesięcy. Trudno, człowiek się uczy całe życie. Podpowiedzcie tylko proszę czy najpierw zejść z dawki 50mg na 25 czy od razu odstawić. Wizytę u psychiatry mam dopiero za 2 tyg.
  14. marekt

    Aktywność fizyczna

    najpierw się zmuszać, a potem organizm sam się zacznie tego domagać i zacznie to sprawiać przyjemność, zwłaszcza jak efekty zaczną być widoczne. Jak nie zacznie, to zmienić rodzaj aktywności.
  15. marekt

    Czy można się nie nadawać do terapii?

    Do mnie te argumenty nie trafiają. Po pierwsze to wszystko się kiedyś skończy. Gdyby przy rozpoczęciu terapii rezygnować z niej, bo kiedyś się skończy, to równie dobrze można od razu zrezygnować ze związku, pracy, w ogóle życia, bo wszystko się kiedyś skończy. A fakt, że coś jest za pieniądze nie oznacza, że od razu jest to sztuczne i nieprawdziwe. Z jednej strony nie do końca trafne jest porównanie psychoterapii do każdej innej usługi jak naprawa samochodu czy sprzątanie, bo wkracza jednak w rejony uczuć, przeżyć, rozmowy czyli coś co nam się nie kojarzy z usługami płatnymi, ale z drugiej strony, jeżeli psychoterapia jest wskazana, to znaczy że sobie do tej pory nie ułożyliśmy tych uczuć, przeżyć, relacji, które powinny być za darmo i potrzebujemy w tym pomocy. Nie widzę nic złego w tym, że ktoś za tę pomoc bierze pieniądze, a ktoś inny jest gotowy za to płacić.
×