Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lusesita Dolores

Ile płacicie za wizyte prywatna u psychiatry?

Rekomendowane odpowiedzi

W Krakowie mogę polecić dr. Katarzynę Marek.

Przyjmuje w Pro Psyche. Ośrodek Zdrowia Psychicznego na NFZ. Jestem zadowolony z leczenie u niej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

100 zł, ale ptaszki ćwierkają, że od nowego roku jest podwyżka ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lusesita, nie o to chodzi, że mało ludzi chodzi, wiele innych czynników ma wpływ na tak małą ilość wypowiedzi

- ludziom nie chce się pisać, że są strzyżeni jak barany

- czasem w ogóle nie chce się im pisać bo mają dość pisania, płacenia, życia i wszystkiego innego

- sporo osób wywiało z forum

- całkiem sporo korzysta z NFZ, bo nie widzą sensu płacić

 

Z moich obserwacji wynika, że gabinety prywatne i NFZ pękają w szwach.

A ceny rosną z roku na rok, świadczy o tym analiza postów na forum i sprawdzenie cen na google

 

Rok 2008 (50 - 100 zł)

viewtopic.php?f=14&t=12319

 

Rok 2015 (przedział 70 -150 zł)

viewtopic.php?f=7&t=54074

 

Rok 2018 (przedział 100 - 200 zł)

ile-p-acicie-za-wizyte-prywatna-u-psychiatry-t62437.html

 

Najlepiej sobie wpisać "prywatna wizyta u psychiatry cena" i zasypie Cię wynikami ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lusesita Dolores, ja chodzę na NFZ (kiedyś chodziłam prywatnie, ale różnicy w traktowaniu nie widzę, więc po co przepłacać). Wiem, że psychiatra z mojego miasta bierze teraz 100 zł, a wizyta u niej trwa ok. 15 min.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aha...

 

Ja od 2013r chodze na NFZ do jednej pani doktor.

Jest jeden problem. Ona mi w lekach nic nie chce zmieniac.

Czy sie czuje dobrze czy źle wciaż te same leki i dawki.

W szpitalu Pani doktor zmienila mi całkowicie leczenie.

Słucha mnie i pyta o wiele spraw.

A że nie przyjmuje na NFZ to musze isc prywatnie.

Chce sprobować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim mieście, a to duze miasto czeka sie od trzech tygodni wzwyż.

Przychodni sporo, ale są strasznie oblegane przez pacjentów. Dla mnie każda rejestracja i pobyt w takiej przychodni to trauma. Panie na recepcji z łaska wszystko, w niektórych przychodniach w ogóle nie odbieraja tel. Kolejka na maksa już na 1,5 godz przed.  Każdy próbuje sie wcisnąć, odwoływanie wizyt z dnia na dzień, bo Pani doktor sie rozchorowała i lekarza brak:(

Ostatnio byłam prywatnie po głupia receptę, dałam 150 zł.:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

150zł...
Plus taki, że trochę terapii w cenie :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, kimikimi napisał:

Przychodni sporo, ale są strasznie oblegane przez pacjentów. Dla mnie każda rejestracja i pobyt w takiej przychodni to trauma. Panie na recepcji z łaska wszystko, w niektórych przychodniach w ogóle nie odbieraja tel. Kolejka na maksa już na 1,5 godz przed.  Każdy próbuje sie wcisnąć, odwoływanie wizyt z dnia na dzień, bo Pani doktor sie rozchorowała i lekarza brak:(

I wyobraź sobie teraz drugą stronę. Panie z rejestracji przemielają x osób z tymi samymi żalami, dzień w dzień zmagają się z tymi samymi problemami, na nie jest zrzucane odwoływanie wizyt, bo przecież lekarze nie będą się zniżać do tego poziomu, im za wszystko się obrywa. Jest ich na zmianie tyle, co kot napłakał i jeśli mają przed sobą tabun ludzi, to wiadomo, że ich nie zostawią po to, żeby odebrać telefon. Te same panie są od obsługi, od telefonów, od maili i innych dziwnych rzeczy, które wymyślają kierownicy przychodni bądź lekarze. Jak się już przemieli to wszystko, to nie ma się ochoty na jakikolwiek kontakt z ludźmi i jakikolwiek uśmiech. To nie wina rejestracji, że jest tak, a nie inaczej tylko wina złej organizacji i oszczędności na personelu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmmm

sa rozne panie w rejestracji

 u nas w szpitalu to wredne zolzy ktore traktuja pacjentow jak bydło a same najchetniej pija kawke z ciastkiem i plotkuja. jakis czas temu zlozylam skarge na te paniusie do dyrektora,bo przegiely.

kurcze,nikt im nie karze tam pracowac.ZERO empatii,dno...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.04.2019 o 08:21, Lilith napisał:

I wyobraź sobie teraz drugą stronę. Panie z rejestracji przemielają x osób z tymi samymi żalami, dzień w dzień zmagają się z tymi samymi problemami, na nie jest zrzucane odwoływanie wizyt, bo przecież lekarze nie będą się zniżać do tego poziomu, im za wszystko się obrywa. Jest ich na zmianie tyle, co kot napłakał i jeśli mają przed sobą tabun ludzi, to wiadomo, że ich nie zostawią po to, żeby odebrać telefon. Te same panie są od obsługi, od telefonów, od maili i innych dziwnych rzeczy, które wymyślają kierownicy przychodni bądź lekarze. Jak się już przemieli to wszystko, to nie ma się ochoty na jakikolwiek kontakt z ludźmi i jakikolwiek uśmiech. To nie wina rejestracji, że jest tak, a nie inaczej tylko wina złej organizacji i oszczędności na personelu. 

Owszem, takie przychodnie zaganiane  istnieją. Akurat te  panie, kiedy nie przyszłam ( osobiście!, bo inaczej nie odbierają) do rejestracji, piły kawkę i plotkowały. I ta sytuacja to norma kiedy do nich nie przyjdę, nie był to akurat luźniejszy dzień. To jest poradnia zdrowia psychicznego, tutaj pacjenci są szczególni ... nie dostanie opieki to skoczy pod most, albo cos komuś zrobi, rożnie to bywa. Moga zmienić prace i iść do biedronki. Jakos w prywatnych przychodniach i ogarniaja wszystko i sa miłe,  pewnie zarobki te same.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

150 zł, w tej chwili mam wizyty co trzy miesiące. Na pewno nie zamieniłabym tego na darmowe wizyty u kogoś innego, bo leczę się u ciepłej, cierpliwej i bardzo doświadczonej psychiatry. Za każdym razem rozmawia ze mną długo. Jest też na bieżąco z moją psychoterapią i nie czuję się u niej jak klient z taśmociągu, nie muszę jej niczego przypominać ze swojej historii leczenia bo sama doskonale ją zna i pamięta. Niczego mi nie narzuca, zawsze to jest z jej strony propozycja do dyskusji. Zawsze pyta mnie o zdanie. To dla mnie ważne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.04.2019 o 08:43, kimikimi napisał:

Owszem, takie przychodnie zaganiane  istnieją. Akurat te  panie, kiedy nie przyszłam ( osobiście!, bo inaczej nie odbierają) do rejestracji, piły kawkę i plotkowały. I ta sytuacja to norma kiedy do nich nie przyjdę, nie był to akurat luźniejszy dzień. To jest poradnia zdrowia psychicznego, tutaj pacjenci są szczególni ... nie dostanie opieki to skoczy pod most, albo cos komuś zrobi, rożnie to bywa. Moga zmienić prace i iść do biedronki. Jakos w prywatnych przychodniach i ogarniaja wszystko i sa miłe,  pewnie zarobki te same.

W przychodniach telefony napierdzielają non stop na kilku liniach. A rejestratorki, to też ludzie. Muszą iść do toalety, muszą zjeść, napić się kawy. Do tego dojdzie jakaś cięższa sprawa. Po 8 h pracy z pacjentami i lekarzami wychodziłam z głową kwadratową i zawsze po czasie. Bywały dni, kiedy telefonów nie szło odbierać. A czasami trzeba było przy wprowadzaniu rejestracji pacjenta poświęcić na to trochę czasu i nie można było wówczas odebrać telefonu, ponieważ przy braku dokończenia rejestracji po wyjściu do grafiku już niestety, ale nie zapisywało zmian i trzeba było wszystko robić od nowa. Do tego dochodziły jeszcze maile i cała MASA papierologii, którą odwala rejestracja. To się tylko tak wydaje, że nikt nic tam nie robi. Wszystko wypisuje rejestracja. Lekarze po prostu się pod tym podpisują. Rozumiem frustrację, jaką może żywić druga strona, ale też trzeba zrozumieć, że nie zawsze jest winna obsługa. Przeważnie winne jest kierownictwo, które umieszcza po 3 osoby na zmianie przy "przemiale" 100 pacjentów lub więcej, przy telefonach na trzech liniach, przy skrzynce mailowej, wypisywaniu druków, kart, wystawianiu zaświadczeń, podbijaniu i datowaniu skierowań, kasowaniu pacjenta bądź potwierdzaniu zgodności danych skierowań z umową z NFZ, dzwonieniu do pacjentów, ponieważ lekarz się spóźnił, rozchorował, chce wcześniej wyjść, tłumaczeniu ludziom, że nie da rady przyspieszyć wizyty ze względu na ograniczenia z NFZ, umawianie badań, wizyt za pośrednictwem prywatnych ubezpieczeń, wyjaśnianie błędów na skierowaniach, użeraniu się z lekarzami i tak dalej. Pracowałam i w prywatnej przychodni i w pół prywatnym centrum medycznym, więc wiem, jak to wygląda od środka. Czy można zmienić pracę? Można. W sumie w biedronce zarabia się więcej niż 6,50 netto za godzinę na umowie zleceniu przedłużanej co 3 miesiące ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja płacę 100 zł u mojego za 20 minut (miasto). Wizyty mam co 4 tygodnie, więc jakoś strasznie to po kieszeni nie trzepie. Na wizyty na NFZ bym się nie zdecydowała gdyż jestem zadowolona ze swojego doktorka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale jak można chodzić prywatnie  do lekarza po to aby wypisał odpłatnie receptę? 150 zł ? To powinno być za darmo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.04.2019 o 09:24, Lilith napisał:

W przychodniach telefony napierdzielają non stop na kilku liniach. A rejestratorki, to też ludzie. Muszą iść do toalety, muszą zjeść, napić się kawy. Do tego dojdzie jakaś cięższa sprawa. Po 8 h pracy z pacjentami i lekarzami wychodziłam z głową kwadratową i zawsze po czasie. Bywały dni, kiedy telefonów nie szło odbierać. A czasami trzeba było przy wprowadzaniu rejestracji pacjenta poświęcić na to trochę czasu i nie można było wówczas odebrać telefonu, ponieważ przy braku dokończenia rejestracji po wyjściu do grafiku już niestety, ale nie zapisywało zmian i trzeba było wszystko robić od nowa. Do tego dochodziły jeszcze maile i cała MASA papierologii, którą odwala rejestracja. To się tylko tak wydaje, że nikt nic tam nie robi. Wszystko wypisuje rejestracja. Lekarze po prostu się pod tym podpisują. Rozumiem frustrację, jaką może żywić druga strona, ale też trzeba zrozumieć, że nie zawsze jest winna obsługa. Przeważnie winne jest kierownictwo, które umieszcza po 3 osoby na zmianie przy "przemiale" 100 pacjentów lub więcej, przy telefonach na trzech liniach, przy skrzynce mailowej, wypisywaniu druków, kart, wystawianiu zaświadczeń, podbijaniu i datowaniu skierowań, kasowaniu pacjenta bądź potwierdzaniu zgodności danych skierowań z umową z NFZ, dzwonieniu do pacjentów, ponieważ lekarz się spóźnił, rozchorował, chce wcześniej wyjść, tłumaczeniu ludziom, że nie da rady przyspieszyć wizyty ze względu na ograniczenia z NFZ, umawianie badań, wizyt za pośrednictwem prywatnych ubezpieczeń, wyjaśnianie błędów na skierowaniach, użeraniu się z lekarzami i tak dalej. Pracowałam i w prywatnej przychodni i w pół prywatnym centrum medycznym, więc wiem, jak to wygląda od środka. Czy można zmienić pracę? Można. W sumie w biedronce zarabia się więcej niż 6,50 netto za godzinę na umowie zleceniu przedłużanej co 3 miesiące ;)

 

Mi jest strasznie szkoda tych pań w Biedronce. Mocno umęczone, jak niewolnice. Trudno mi patrzeć na ich smutne, rozczarowane  oczy i kolejki po lodówki. Często są tylko dwie na zmianie, jedna ciągnie kasę, druga rozładowuje lub myje podłogę, a jeszcze piekarnie im dorzucili. Pracują bardzo ciężko, nie ma porównania. Nie rozumiem dlaczego tam pracują, już w Lidlu lepsze warunki, więcej mężczyzn to szybciej sie zrobi. Moze maja całe etaty wypracowane i szkoda im porzucać wyższej pensji. Lidl z tego co wiem nie daje pełnego etatu na start.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poznań:

200 zł za pierwszą, długą wizytę, czas oczekiwania - kilka dni.

150 za kolejne.

Pani przyjmuje też na NFZ i idę do niej, ale dopiero w połowie czerwca (czas oczekiwania - dwa miesiące). Na pierwszą poszłam prywatnie z racji czasu no i tego, że zostałam porządnie przeanalizowana. Ciekawa jestem, czy zmienia się jej podejście względem pacjenta, gdy przyjmuje na NFZ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Byłem raz prywatnie: 150 zł.

Znalezione obrazy dla zapytania zgroza zgroza mem

:lol: 

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

120zł w prywatnym gabinecie lub 150zł w większym ośrodku zdrowia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.05.2019 o 10:29, kimikimi napisał:

Ale jak można chodzić prywatnie  do lekarza po to aby wypisał odpłatnie receptę? 150 zł ? To powinno być za darmo.

Dlaczego miałoby być za darmo? Dlaczego ktokolwiek miałby wykonywać swoją pracę za darmo, charytatywnie, nawet jeśli jest to wystawienie recepty? Przecież nie jest to tylko wystawienie papierka- zawsze wiąże się z wywiadem.

 

Ja płacę 120zł za wizytę 30min.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.05.2019 o 10:29, kimikimi napisał:

Ale jak można chodzić prywatnie  do lekarza po to aby wypisał odpłatnie receptę? 150 zł ? To powinno być za darmo.

Bo tu sami milionerzy siedzą i ich na to stać. Za darmo nie powinno być, owszem, 150 zł to o wiele za dużo, ale dla milionerów to nie problem.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, mark123 napisał:

Bo tu sami milionerzy siedzą i ich na to stać. Za darmo nie powinno być, owszem, 150 zł to o wiele za dużo, ale dla milionerów to nie problem.

 

 

Myślę, że nazywanie kogokolwiek milionerem bez wiedzy o ich sytuacji życiowej nie jest chyba najlepszym pomysłem. Dam głowę, że większość z osób tutaj obecnych wydaje z bólem pieniądze na terapeutów i psychiatrów, pieniądze które można by było wydać na przyjemności tak jak to robią ludzie, którzy nie muszą się borykać z różnymi problemami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NFZ, mimo iż dostałem ograniczoną diagnostykę problemu i się męczyłem przez parę lat to w sumie nie było tak źle.
Niestety ludzie z funduszu podchodzą schematycznie, czego przykładem jest jeden użytkowników tego forum z apatią, co nie jest dziwne bo mają ograniczony czas i fundusz a kierowanie wszystkich na dodatkowe badania wiąże się z czekaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×