Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Sharon456

Użytkownik
  • Zawartość

    318
  • Rejestracja

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Widzisz, z mojej perspektywy to jest bardzo jasne (co tylko pokazuje jak bardzo mam spaczone myślenie): w kryzysie leci mi na łeb na szyję samocena i poczucie własnej wartości. Każda, nawet drobna sytuacja, odbierana przeze mnie negatywnie rośnie do rangi końca świata, wyznacznika udowadniającego moje niedopasowanie społeczne, brak kwalifikacji do zatrudnienia, gdzie pracuję itp. Ławo jest to zrozumieć jak jestem "na górce", myśleć trzeźwo. Ale jak przychodzi "dołek", to racjonalne myślenie nie ma miejsca. Liczą się dwie rzeczy - uwolnienie napięcia rosnącego we mnie i ukaranie się za to, że nie jestem taka jak być powinnam, za popełnione błędy.
  2. Ja wiem, że to głupie, ale to była myśl, która cały czas mi siedziała w głowie. Myśl, że ludzie uznają mnie za osobę, która nie powinna być tam, gdzie jest. Za osobę, której umiejętności są poniżej poziomu. A tego się chyba boję najbardziej w pracy. Zawsze miałam (i mam?) problem z niskim poczuciem własnej wartości, które bardzo łatwo zburzyć. Dobre pytanie Początkowo była to forma rozładowania napięcia. Później forma karania się. Teraz jest to forma reakcji na sytuacje emocjonalnie dla mnie ciężkie (więc chyba połączenie dwóch pierwszych form). Automatyczna czynność w takch momentach, czynność którą można opóźniać, ale która i tak staje się nieunikniona. Nie mam w sobie kompletnie nic z Emo Jestem raczej jego całkowitym przeciwieństwem. Zwrócenie uwagi? Nigdy chyba nie myślałam o tym w ten sposób. Zresztą czyją uwagę mogłabym zwrócić? Otoczenia, które nie jest świadome moich problemów? Nie warto.
  3. Dosyć optymalnie Chyba to jest taki stan, jaki chciałabym utrzymać na dłużej.
  4. Nope... wytrzymałam powstrzymując się kilka godzin, a kiedy byłam pewna że już po wszystkim, przed snem uderzyło
  5. Trzymaj się tam więc. Od tych gorszych dni się nie ucieknie chyba nigdy, ale jakieś dobre też przyjdą po nich. Trzymam kciuki, aby nastąpiło to w miarę szybko.
  6. Mnie już moja psychika doprowadza do białej gorączki. Miałam generalnie super dzień, nastrój zwyżkowy i wgle towarzyskość, radość na całego. Jeden sytuacja, która wg. mojego myślenia zachwiała się i mimo tego (pozornie?) zwyżkowego samopoczucia mam ogromną chęć aby się pociąć. Aby się ukarać... Masakra.
  7. Okaże się na wizycie kontrolnej niedługo. A co do samopoczucia... różnie bywa. Wczoraj np. przeleżałam prawie cały dzień bez sił i mega senna. Dzisiaj na plus. Nie mam takich intensywnych wahań nastroju, ale one są dalej. Dołek?
  8. No właśnie u mnie było podobnie. Wcinałam po 2-3 tabletki i padałam do rana wcześniej (o ile była potrzeba, nie codziennie, żeby nie było). A teraz nic. Zbieram się aby przetestować jeszcze Tonaxinum Forte z melatoniną (ale to jak będę miała wolne po sesji), może to zaskoczy.
  9. Do uśpienia w miarę sprawnego polecam takie nagrania relaksacyjne (np. apka Calm) - nawet jak 25 minut trwa nagranie i nie usnę w trakcie (a zdarzało się nie raz usnąc i po 5 minutach), to po zakończeniu nagrania 5 minut i śpię. Pewnie też i nie na każdego zadziała, ale spróbować można A zna może ktoś z Was jakieś dobre tabletki nasenne ziołowe, nie na receptę? Przetestowałam sporo, melatonina nawet w większych dawkach nie działa. Jak się wybudzałam po kilka razy, tak się wybudzam dalej. Na pewno nie jest to kwestia tabletek, które teraz biorę. Chyba że odstawienia pregabaliny, ale nawet jeśli, to i tak za długo to już trwa.
  10. Zero motywacji. Najchętniej bym spała
  11. Mhhhm, nie da się. Nie da się przyzwyczaić do czegoś, co jest nieprzewidywalne. Znaczy ok, wiem czasem wiem kiedy przyjdzie zjazd, ale to jest jedna sytuacja vs dziewięć nie do przewidzenia. Czy to jest siła? Na pewno upartość... Zawsze za tę "siłę" przychodzi mi po jakimś czasie zapłacić, kiedy psychika i organizm odmawia współpracy. Czy na 50mg lamotryginy widzę poprawę? Dalej skaczę między dwoma stanami, ale wydaje mi się, że szybciej wychodzę z takiego mocnego dołka? I ogólnie mam troszkę więcej motywacji i siły do działania?
  12. Do siebie: w sumie całkiem ok Do innych: zależy, póki inni nie wchodzą mi w drogę, jest ok; do jednej osoby: karma kiedyś wróci Do świata: pie**** się.
  13. Jako tako: z rana mega senność a potem nawet dobry nastrój W końcu wysprzątałam pokój, do czego nie mogłam się zabrać od w sumie dobrego miesiąca.
  14. Ja jakieś 2 miesiące temu zaczęłam się budzić po kilka razy w nocy, często z jednego koszmaru do drugiego. Są dni co zasypiam na godzinę-dwie i się budzę i tak do około 7 rano. Są dni, że 2 razy jakieś, ale one należą do rzadkości (1-2 ogólnie na miesiąc). Ostatnio przebiłam samą siebie, bo po raz pierwszy obudziłam się z krzykiem (nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło) Przetestowałam sporo tabletek ziołowych, ostatnio zjadłam nawet pół opakowania Novanocy i nic. Efekt taki sam. Muzyka relaksacyjna ułatwia zasypianie, ale tylko tyle.
  15. Faza gojenia i chwilowy spokój A u Ciebie?
×