Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Sharon456

Użytkownik
  • Zawartość

    137
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Wydaje mi się, że to chodzi o specyfikę osób - tutaj na forum są osoby z różnymi problemami i to nas łączy w pewien sposób. Dyskutujemy o tym, co nas osobiście dotyka, widzimy, że inne osoby też przechodzą przez podobne rzeczy. Dyskusje na Fb np. pod wiadomościami, że coś się stało? Głównie dwa argumenty: "wina PiS vs wina PO" i to stanowi oś dyskusji. Nie wymiana personalnych argumentów, ale polityczne sprzeczki. Ludziom się wydaje, że jak nie ma rozmowy face to face albo że jak założą fikcyjne konta, to nikt nie dojdzie kto co publikował. Albo że skoro rozmowa toczy się online, to mogą się chamsko zachowywać do woli. Takie jest moje spostrzeżenie jak czytam komentarze pod postami.
  2. Jak brałam tylko 75mg na noc, to miałam takie zjazdy koło 21-22 (a to moja normalna pora na pracę była), plus ciągle atakuje mnie w dzień tak 13-14. Niepokój utrzymywał mi się zazwyczaj przez pierwszy miesiąc + pierwszy miesiąc po zwiększeniu dawki. Pierwsze tygodnie po zwiększeniu dawki miałam trochę nasilone stany lękowe. Ale do przeżycia - jak u Ciebie, dramatu nie było Tylko, że zauważyłam, że mam trochę zwiększoną drażliwość, tj. łatwo mnie nawet głupotami zirytować, najczęściej w środowisku domowym. Ale czy to od Pregabaliny, to nie dam sobie ręki uciąć.
  3. W końcu od kilku dni dobrze I moje przeziębienie odpuszcza (nie polecam po basenie wychodzić na deszcz). Tylko mnie dobija to, że może mnie nagle zaatakować senność i nie ma zmiłuj, trzeba pójść w kimę ><
  4. Ja mam Fb od czasów liceum, więc całkiem sporo. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że na pewno spędzam na nim mniej czasu, a już na pewno mniej wrzucam postów od kiedy zaczęłam doktorat i mam w znajomych osoby z uczelni. Czy zgodziłabym się ze stwierdzeniem, że im więcej czasu na nim spędzałam, tym byłam mniej szcześliwa? Nie sądzę, bo nigdy ne był on dla mnie narzędziem stawianym ponad rzeczywistość. Wcześniej były to gierki społecznościowe, które sprawiały mi przyjemność. Teraz głównie grupa wsparcia, informacje ze świata, jakieś memy aby się pośmiać. Widzę co słychać u moich znajomych, czasem jest mi przez to smutno, bo daje mi to odczuć jak daleko społecznie ja się znajduję. Ale traktuję go jako zwykłe narzędzie social media. Jest wiele innych rzeczy, które mogą mnie unieszczęśliwić a Facebook jest chyba na szarym końcu Ale na pewno denerwuje mnie poziom ludzi wypowiadających się w dyskusjach pod różnymi postami. Poziom kultury często sięga zera. Ludzie chyba czują się anonimowi i bezkarni, hejt wszędzie, bo po co podawać merytoryczne argumenty. Lepiej się rzucać takimi i owym. Ooo, podasz linka? Ja znam tylko na Fb jedną, dosyć prężną, grupę wsparcia, ale to chyba nie jest to, jak mówisz, że się dopiero rozkręca.
  5. @Lilith, i w tym jest problem. Od kiedy zaczęłam mieć zajęcia ze sudentami, nigdy ten dystans między wynikami ankiet a mną nie istniał. Zawsze miałam w głowie narrację: "słabsze wyniki bo kilka osób niezadowolonych = jest to dowód, że jestem beznadziejna i ne powinno mnie być na doktoracie". Miało to bardzo niszczący wpływ, bo nawet tydzień po zobaczeniu wyników mogłam chodzić jak zombie z przekonaniem, że powinnam rzucić studia, stany lękowe itp. Koszmar. Dopiero tym razem, w dużej mierze dzięki lekom i terapii, coś ruszyło. Ale co ciekawe, tak myślę że problem ewaluacji jest u mnie największy gdy ja jestem w pozycji nadrzędnej. Kiedy w podrzędnej, nigdy o nim nie myślę.
  6. Bardzo miła :) Jedyne co mnie ciągle męczy to ta nagła senność i kilka efetów ubocznych (tak mi się wydaje) Pregabaliny. Ale to do przegadania w przyszłym tygodniu z lekarzem.
  7. Dzięki! W końcu coś ruszyło. Nie że myśli katastroficzne zniknęły, ale na chwilę obecną umiem już im walnąć racjonalne kontrargumenty. Też mam nadzieję, że się taki stan utrzyma, bo w końcu czuję, że w miarę normalnie żyję.
  8. Jeszcze pamiętam te czasy, kiedy się samemu ankiety wypełniało. Nie sądziłam wtedy, że będę po drugiej stronie Ja zawsze je otwieram z walącym sercem, bo nigdy nie wiem, co tam znajdę. Paradoks mój - socjo-fobik bojący się negatywnej ewaluacji czuje się najlepiej w miejscu, gdzie ta ewaluacja jest na okrągło.
  9. Wiesz co... na razie ciągle wyciszona, stany lękowe jakby zniknęły. Pojawiło się coś na kształt motywacji, że jestem w stanie pracować. Dalej zdarzają mi sięmomenty "oderwania od rzeczywistości". Ale jak porównam tak siebie z maja a siebie teraz to jest spora różnica Nie wiem ile to się utrzyma, ale korzystam póki jest.
  10. Dzięki :) To dosyć przełomowy krok w naprostowywaniu mojego pokręconego myślenia. Mam nadzieję, że nie zniknie przy pierwszym lepszym kryzysie.
  11. Zapanowałam nad pójściem w negatywne myślenie i w kryzys na kilka dni (kwestia ankiet oceniających zajęcia i mojego podejścia do nich) Nie wiem na jak długo się udało, ale dzisiaj kilka godzin po otrzymaniu wyników jest dobrze (wyniki są ok, tyle że moje myślenie nie). Zrobiłam analizę pisemną mojego myślenia i kontrargumentów i wyszło że nie mam powodu do zmartwień. Po raz pierwszy od 3 lat mi się to udało.
  12. Że nauczylam się pływać bez deseczki. Co prawda strzałką, ale zawsze :)
  13. A długo to u Ciebie trwało? U mnie jeszcze dochodzi masakryczna senność, nie wiem czy to skutek uboczny czy co :/ Ale dzisiaj np. wróciłam do domu, miałam popracować i mnie ścięło z nóg. Dopiero przed 22 jestem w stanie używalności.
  14. Informacja, że jeszcze jeden krok pozostał by to, na co czekam się udało
  15. Po kilku dniach mega dobrego nastroju przyszło "ochłodzenie". Znowu bylam wkurzona na sytuację w której jestem, a co za tym idzie - wkurzona bez powodu na ludzi wokół.
×