Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
happyperson

Czuje się gorsza od innych.

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie, mam 19 lat i jestem nieszczęśliwym człowiekiem. Mam stwierdzona depresję. Zawsze byłam zamknięta w sobie i frustracja z tym związana sprawiła że popadłam w depresje. Od zawsze było coś ze mną nie tak, jako dziecko chorowalam na nerwicę natręctw. Brałam zoloft. Aktualnie poszukuje pracy, jednak poczucie niższości skutecznie mi to utrudnia. Nie dodam komentarza na fb, bo sie wstydze, nie porozmawiam z drugim człowiekiem, bo czuje sie gorsza. Próbowałam wszystkiego 3 psychiatrów, kilka podejść do leków. Medytacje, afirmacje, sport, pozytywne myślenie. Czuje do powyżej wymienionych rzeczy szczerą niechęć. Krąże po forach. Szukam informacji. W celu utrzymania nerwów biorę magnez, pomaga, ale jak wiadomo nie wyleczyć mnie całkowicie. Wiem że to poczucie niższości jest nieracjonalne. Mam momenty euforii, podchodzenia racjonalnie, trzeźwo patrzę na świat, siebie. Trwa to chwilę, później znów wracam do tego bagna. Aktualnie czuje sie martwa w środku, jedyne co odczuwam to niepokój. Jestem obojętna. Co mi jest powinna brać leki??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zupełnie jakbym czytał o sobie.

Witam w klubie, dzięki za odpowiedź.

Tak wiele pytań tak mało odpowiedzi. :why:

Dodam że ten cały smutek związany z depresją jakoś przetrawię, całe życiem jestem smutna, więc to dla mnie normalka. Nie mogę jednak znieść tego lęku przed domniemanym upokorzeniem, tym że się niby ośmieszę. Wiem że człowiek widzi czubek własnego nosa i nie specjalnie analizuje to co ja powiem, ba ma to wręcz gdzieś, jednym uchem wleci, drugim wyleci.

Jednak ten obsesyjny strach przed ośmieszeniem się mnie paraliżuje. Porozmawiam z innym człowiekiem ale tylko chwilę i spadam.

ehhh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc, spotkalo cie kiedys jakies upokorzenie? Musialas sie za cos tlumaczyc? Albo za kogos?

Odnotowanie tego, ze ludzie nie zwracaja na to co zrobisz az takiej uwagi jest dobre, bo tak na ogol bywa w takich prostych relacjach, lecz pozostaje jeszcze zaadoptowanie tego stanu-przeżycie. Mozna powiedzieć, ze w tym wypadku - nieprzeżycie, nie przezywanie az tak tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem starsza ale skreslilam sie bo wiem ze nic juz dobrego mnie nie spotka . Na ten moment nie moge Ci naisac nic pocieszajacego przepraszam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja jestem starsza ale skreslilam sie bo wiem ze nic juz dobrego mnie nie spotka . Na ten moment nie moge Ci naisac nic pocieszajacego przepraszam.

Nie liczę na pocieszenie, żadne dobre słowa już do mnie nie trafiają. Nie wierzę w nie. Liczyłam na Waszą diagnozę. Dzięki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czesc, spotkalo cie kiedys jakies upokorzenie? Musialas sie za cos tlumaczyc? Albo za kogos?

Odnotowanie tego, ze ludzie nie zwracaja na to co zrobisz az takiej uwagi jest dobre, bo tak na ogol bywa w takich prostych relacjach, lecz pozostaje jeszcze zaadoptowanie tego stanu-przeżycie. Mozna powiedzieć, ze w tym wypadku - nieprzeżycie, nie przezywanie az tak tego.

Jako dziecko, wielokrotnie, nagminne zwracanie uwagi, krzyki w moją stronę do tego stopnia że miałam łzy w oczach, czasem nawet histeryczne płakałam. Upokorzenia w szkole, znęcanie się psychiczne nade mną przez kolegów. Także wiem mniej więcej skąd to się wzięło.Z boku wiem że postępuje irracjonalne. Jednak podświadomie jestem przekonana o swojej beznadziei.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

happyperson, Niestety doświadczenia budują takie stany. Musiałabyś nabyć innych choć to chyba raczej trudno. Po to są te warunki kontrolowane, aby się inaczej ukierunkować albo przynajmniej mieć w świadomości, ze taki kierunek jest. Bez tego nie ma chyba mowy o dalszych krokach takich jak odpuszczenie tego co było, pogodzenie, pożegnanie, odcięcie gruba kreska i dalsza droga dalej już nie tak ukierunkowana przeszłością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie dodam komentarza na fb, bo sie wstydze, nie porozmawiam z drugim człowiekiem, bo czuje sie gorsza.
Nie mogę jednak znieść tego lęku przed domniemanym upokorzeniem, tym że się niby ośmieszę. Wiem że człowiek widzi czubek własnego nosa i nie specjalnie analizuje to co ja powiem, ba ma to wręcz gdzieś, jednym uchem wleci, drugim wyleci.

Jednak ten obsesyjny strach przed ośmieszeniem się mnie paraliżuje. Porozmawiam z innym człowiekiem ale tylko chwilę i spadam.

To tak jak ja. Jeszcze totalnie nie straciłam nadziei, ale czuję się beznadziejnie :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niepokój ? Niepokój i jeszcze raz niepokój lęk?

Jesteś wstanie powiedzieć co u Ciebie pojawia sie najpierw? Myśl czy emocja?

Mi sie wydaje że nie dodajesz komentarzy na fb bo po prostu masz lęki.

Bardzo masz podobne objawy do nerwicy lękowej.

Moim zdaniem powinnas brac leki przeciwlękowe i pójsc na terapie grupowa.

Możesz również mieć coś w stylu zaburzenia schiozoidalnego (ja to mam)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chyba mogę powiedzieć, że jestem osobą, która wyszła ze stanów przez Ciebie mniej więcej opisanych, zatem jeśli masz ochotę na PW to napisz - może coś się pogada

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o, mam identyczny problem. Też jestem zamknięty w sobie, w dzieciństwie miałem nerwice natręctw. W szkole byłem zawsze poniżany i też mi się wydaje, że to przez to mam zaburzenia i niską samoocenę. Też miewam momenty euforii, czuję się wtedy pewny siebie i nie mam pojęcia skąd taki stan się bierze. Jak wychodzę gdzieś i przechodzę obok ludzi to mam wrażenie, że jestem jakiś malutki w porównaniu do nich, gorszy i niewidzialny. Bardzo dziwne to uczucie i nie mam pojęcia jak to zmienić. Mam Dystymie i osobowość unikającą, pewnie masz to samo. Leki pomagają trochę na to, więc warto poszukać leku dla siebie. Ja już mam 25 lat i jeszcze sobie z tym nie poradziłem, to jest bardzo trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

happyperson, na forum nie ma lekarzy, nikt ci nie dobierze leków. Myślę, że terapia byłaby dobrym pomysłem, żeby poukładać siebie od nowa.

Ja dużo chodzę na warsztaty wszelkiego rodzaju, warsztaty głosu, terapia sztuka, praca z ciałem, to się pomaga wyzbyć pewnych napięć, blokad, tworzy przestrzeń emocjonalną dla nowych rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niepokój ? Niepokój i jeszcze raz niepokój lęk?

Jesteś wstanie powiedzieć co u Ciebie pojawia sie najpierw? Myśl czy emocja?

Mi sie wydaje że nie dodajesz komentarzy na fb bo po prostu masz lęki.

Bardzo masz podobne objawy do nerwicy lękowej.

Moim zdaniem powinnas brac leki przeciwlękowe i pójsc na terapie grupowa.

Możesz również mieć coś w stylu zaburzenia schiozoidalnego (ja to mam)

 

Emocja. Takie jakby ukłucie w sercu. Spięcie mięśni. W przypadku stresującej sytuacji (rozmowa z obcymi, znajomymi, pisanie na fb z dawnymi znajomymi) zapominam swoich myśli. Przestaję myśleć logicznie. Czuje ogromny strach przed upokorzeniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
o, mam identyczny problem. Też jestem zamknięty w sobie, w dzieciństwie miałem nerwice natręctw. W szkole byłem zawsze poniżany i też mi się wydaje, że to przez to mam zaburzenia i niską samoocenę. Też miewam momenty euforii, czuję się wtedy pewny siebie i nie mam pojęcia skąd taki stan się bierze. Jak wychodzę gdzieś i przechodzę obok ludzi to mam wrażenie, że jestem jakiś malutki w porównaniu do nich, gorszy i niewidzialny. Bardzo dziwne to uczucie i nie mam pojęcia jak to zmienić. Mam Dystymie i osobowość unikającą, pewnie masz to samo. Leki pomagają trochę na to, więc warto poszukać leku dla siebie. Ja już mam 25 lat i jeszcze sobie z tym nie poradziłem, to jest bardzo trudne.

 

Odpowiadałam Ci w wątku ''Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby'' :)

Jako dziecko również chorowałam na nerwicę natręctw.

Do leków nie chcę wracać, nie chcę eksperymentować po raz kolejny. Poza tym ta obojętność, sprawia że stoję w miejscu.

Zastanawiają mnie te momenty gdzie myślę racjonalnie, wszystko jest okej, nie czuję się gorsza, wierzę że sobie poradzę, no wpadam wręcz wpadam w euforię. Zdarza się to co kilka dni, zazwyczaj humor mam lepszy w godzinach wieczornych, lubię noc, czuję się o wiele lepiej niż w dzień. Ten dobry stan trwa chwilę. Potem wszystko wraca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odpowiadałam Ci w wątku ''Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby'' :)

Jako dziecko również chorowałam na nerwicę natręctw.

Do leków nie chcę wracać, nie chcę eksperymentować po raz kolejny. Poza tym ta obojętność, sprawia że stoję w miejscu.

Zastanawiają mnie te momenty gdzie myślę racjonalnie, wszystko jest okej, nie czuję się gorsza, wierzę że sobie poradzę, no wpadam wręcz wpadam w euforię. Zdarza się to co kilka dni, zazwyczaj humor mam lepszy w godzinach wieczornych, lubię noc, czuję się o wiele lepiej niż w dzień. Ten dobry stan trwa chwilę. Potem wszystko wraca.

 

Dużo osób z depresją tak ma, że wieczorem czuje się często lepiej i ja też tak mam. Gdzieś czytałem, że w dystymii zdarza się chwilowa remisja i może te wpadanie w euforie to właśnie remisja? Może tak właśnie czują się zdrowe osoby? Wydaje mi się, że bez leków z tego stanu będzie bardzo trudno wyjść. Jeśli mi jakiś lek da wyraźną poprawę to napisze do Ciebie i może przekonam do leczenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odpowiadałam Ci w wątku ''Dystymia leczenie i przebieg Waszej choroby'' :)

Jako dziecko również chorowałam na nerwicę natręctw.

Do leków nie chcę wracać, nie chcę eksperymentować po raz kolejny. Poza tym ta obojętność, sprawia że stoję w miejscu.

Zastanawiają mnie te momenty gdzie myślę racjonalnie, wszystko jest okej, nie czuję się gorsza, wierzę że sobie poradzę, no wpadam wręcz wpadam w euforię. Zdarza się to co kilka dni, zazwyczaj humor mam lepszy w godzinach wieczornych, lubię noc, czuję się o wiele lepiej niż w dzień. Ten dobry stan trwa chwilę. Potem wszystko wraca.

 

Dużo osób z depresją tak ma, że wieczorem czuje się często lepiej i ja też tak mam. Gdzieś czytałem, że w dystymii zdarza się chwilowa remisja i może te wpadanie w euforie to właśnie remisja? Może tak właśnie czują się zdrowe osoby? Wydaje mi się, że bez leków z tego stanu będzie bardzo trudno wyjść. Jeśli mi jakiś lek da wyraźną poprawę to napisze do Ciebie i może przekonam do leczenia :)

 

Dzięki, liczę na odpowiedź. :) Ja ''testowałam'' już setaloft i nexpram. Zauważyłam że tu na forum dużo osób wspomina że bierze leki. Mnie branie leków głownie kojarzy się z otępieniem. Jak wspominałam szybko zrezygnowałam, bo byłam przerażona skutkami ubocznymi do tego miałam wrażenie że się krzywdzę tymi lekami. Może było to mylne wrażenie. Nie wiem. :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×