Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Hooded Spirit

Uzależnienie od narkotyków twardych, proszków.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Tak jak w temacie. Mój kolega ma dosyć poważny problem z uzależnieniem od narkotyków twardych, w postaci proszków. Zaproponowałem mu, żeby poszedł do psychiatry a on dobierze jakieś leki wyciszające jego "ciśnienie" na żażycie danych narkotyków.

 

Nie jestem alfą i omegą, ale sam po sobie zauważyłęm, że dużą część psychiatrów wypisuje leki stereotypowo a nie jakoś indywidualnie...

 

Z tego co wiem to brał już haloperidol... Kwestia taka, że po takim haloperidolu, który zwarzywia ciężko się funkcjonuje. Zresztą branie leków terapeutycznie stymulantów również myślę może wyciszyć pociągi do narkotyków. Myślicie, że połączenie takiej np "zamulającej" kwetiapiny, plus taki edronax, no na metylofenidat to nie ma raczej co liczyć.... Ewentualnie Ladasten, oczywiście terapuetycznie dosyć fajnie by go wyciszyło z ciągot do narkotyków, nie umniejszając przy tym aktywizacji która pozwalałaby mu dobrze funkcjonować?

 

I wiem, wiem - nie jestem psychiatrą. Ale obserwując to forum to mam wrażenie, że udzielają się tu samouki i nie tylko, którzy mają więcej pojęcia na temat leków niż 80% psychiatrów. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bedzie walił koks do nocha doprawiajac to ladastenem, w ten sposób tuszujac postępujaca degeneracje własnej osoby?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po stymulantach jednak potrzebny jest break-down, inaczej zastąpi proszek dużymi dawkami leków które po jakimś czasie tez nie-zastąpią tęsknoty a wytworzy się coś krzyżowego co będzie zawierało uzależnienie od proszku i leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MIałem na myśli to, żeby brał jakiś np. lek neuroleptyczny uspokajający , także wyciszający zapewne ciąg do narkotyków, a leki stymulujące z drugiej strony także by zaspokajały jego pragnienie przyćpania. A co do przerw w cyklach to naturalnie, że będzie je robił. I np podczas przerwy od leków, żeby znów nie korciło go do ćpania to by brał wtedy doraźnie tylko w kryzysowych momentach. Najlepiej jak pójdzie do lekarza, i coś wymyślą.. Dzięki za pomoc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niech pije duzo napojow z cukrem i pali trawe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niech spróbuje najpierw ssri. Te leki wprowadzają w hibernacje emocjonalna, nie będzie odczuwał takich bodźców po których miał ochotę zapierdolić. Wyrówna mu sie trochę chemia mózgu, pobędzie z sobą trochę w takim stanie, pomyśli co dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do leków to nie wypowiem się. Sama od 3 miesięcy walczę z odstawieniem. Pierwszy raz pod ponad roku prawie 2 tyg przerwy. Zmiana podejścia do tego wszystkiego dużo mi dała,urwanie prawie wszystkich kontaktów, zmianna hobby . Po proszkach pewne czynności pochlanialy mnie calkowicie.. Najcięższe jest przerywanie ciągów.U mnie podzialal apap noc (kiedyś ktoś mi o tym wspomniał i działa). Śpię po tym jak niemowlę,nawet jak na sen jeszcze cos walnelo.. Przestałam się zmuszać do pewnych czynności,gdy totalnie nie miałam siły. Ciśnienie jest,ale wszystko kiedyś mija. Za kazdym razem to sobie powtrzam gdy się już niewiele brakuje bym chodziła po ścianach. Trawa to nie jest chyba wcale zły pomysł. Widziałam ludzi,którzy lecą 15 lat na proszkach i takich co jaraja nawet dłużej... Z pierwszych niewiele już zostaje po takim czasie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mój kolega ma dosyć poważny problem z uzależnieniem od narkotyków twardych, w postaci proszków. Zaproponowałem mu, żeby poszedł do psychiatry a on dobierze jakieś leki wyciszające jego "ciśnienie" na żażycie danych narkotyków.

 

Nie jestem alfą i omegą, ale sam po sobie zauważyłęm, że dużą część psychiatrów wypisuje leki stereotypowo a nie jakoś indywidualnie...

 

Z tego co wiem to brał już haloperidol... Kwestia taka, że po takim haloperidolu, który zwarzywia ciężko się funkcjonuje. Zresztą branie leków terapeutycznie stymulantów również myślę może wyciszyć pociągi do narkotyków. Myślicie, że połączenie takiej np "zamulającej" kwetiapiny, plus taki edronax, no na metylofenidat to nie ma raczej co liczyć....

 

 

 

On robił jakiekolwiek przerwy na zmniejszenie dawek??? Ja przy dużych ilościach miałam w zwyczaju robić tygodniowe przerwy. Cały ten czas przesypiałam (ewentualnie funkcjonowałam jak żywy trup) -------> tydzień spanka i powrót do ciągu.

 

Teraz znowu staram się odstawić -----> tym razem całkowicie.

 

I tak: odespałam ------> brałam kilka dni termale, co by jakoś funkcjonować i dojść do lekarza ( wstać z łóżka) ----> biorę wellbutrin XR, dojadam do niego johimbinę.

 

Wstaję się rano ciężko, nie powiem (godzina 11 to standard, gdy normalne taka godzina jest dla mnie środkiem dnia). Nie jest źle. Ciągot nie mam. Nie jestem pewna czy w przypadku takich narkotyków można mówić o uzależnieniu fizycznym. Organizm wraca do normy, co jest ciężkie, ale czy to uzależnienie??

 

Powiem Ci tak: jak kolega chce to kolega rzuci, jeżeli nie chce to żadnym lekiem się go z tego nie wyciągnie. Dodatkowo jestem zdania, że przy silnej woli można obejść się zupełnie bez farmakologicznych wspomagaczy.

 

 

Ewentualnie Ladasten, oczywiście terapuetycznie dosyć fajnie by go wyciszyło z ciągot do narkotyków, nie umniejszając przy tym aktywizacji która pozwalałaby mu dobrze funkcjonować?

 

 

Adipex Retard tutaj mógłby się dobrze sprawdzić. Kiedyś przy pomocy tych tabletek, też całkiem nieźle się u mnie wszystko wyrównało -----> myślę, że na dobry początek mogłoby wystarczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siema byłem również jak twój kolega uzależniony od dragow w formie proszku.

 

 

Stosowałem je przez 6 lat aż doprowadziły mnie do oddziału zamkniętego szpitala psychiatrycznego

 

 

Początkowo ja i ( napewno twój kolega) będzie stawiał na swoim że niepotrzebuje pomocy nie jestem uzależniony od narkotyków biorę je sporadycznie na domówkach ITD

STANDARDOWE TŁUMACZENIE CIPUNA

 

ale opowiem Ci dalej w szpitalu zrobili badania i ustawili leki na samym początku było ok (z powodu narkotyków które tele płynęły po moim organizmie) nic mnie nie mulilo anie nie otempiało funkcjonował normalnie w szpitalu dali mi (zotral cloroprotixsen i tegretol), NIE POLECAM po wyjściu ze szpitala nie mogłem funkcjonować Puziniej lekarz psy histerii zapisał mi zastrzyki z clopixol było ok dało radę funkcjonować tylko pod koniec działania wzmagala się agresja

 

Graz od prawie od 2 lat biorę pernazinum tegretol chdroxsyzyne i symescital i jestem zadowolony pozdrawiam i powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem w jakim stanie jest Twój kolega, ale ja mam znajomych którzy dzięki jednej paczce klonów 2mg i dodatkiem kwetiapiny wychodzili z ciągu i nie wracają. Już ponad 2 lata. Kilku od proszków, tych z dopalaczy (najgorsze) i trawy. Wbrew pozorom ten od trawy najdłużej dochodzi do siebie, bo za długo jarał, a było to z 4 lata ciągu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po stymulantach jednak potrzebny jest break-down, inaczej zastąpi proszek dużymi dawkami leków które po jakimś czasie tez nie-zastąpią tęsknoty a wytworzy się coś krzyżowego co będzie zawierało uzależnienie od proszku i leków.

 

Właśnie w takim momencie życia jestem teraz. Uzależnienie od leków (benzo) jest u mnie silniejsze niż od stymulantów, ale nie tuszuje tęsknoty za nimi, choć ją zmniejsza. W każdym razie, pomimo uzależnienia od leków, cieszę się z ograniczenia narkotyków. Wiadomo, leki dla organizmu obojętne nie są, ale na pewno obciążają go mniej niż częste walenie w nos. Czasem trochę mnie to przeraża, że nie mogę po prostu żyć i funkcjonować bez nałogów, ale jednocześnie jestem z tym trochę pogodzona, staram się minimalizować skutki, ogarniać życie, dbać o siebie. Najstraszniejsze są problemy z pamięcią, tzw. "dziury" - boję się obniżenia sprawności intelektualnej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy raz dziele się z kims kolwiek tym co dalej napisze... (i robie to na jakimś starym i mało aktywnym forum 😂😂😂😂 ! Jebac!!. To jedziemy. Twarde wale jakieś 7 lat i to naprawdę niemało.  Ostatnio życie moje totalnie się rozjebało. -Praca, -związek który był całkiem nielogiczny. A był bo Dupeczka o 10 lat starsza odemnie z dwoma córkami,  (ale Rakieta do jebania !!!😈 zaimponowała mi, gówniażowi po rozstaniu z kobietą.  Wtedy 21 lat mialem) zauroczyła mnie dupą i buzią. No poprostu maszynka do sexy. Do dzisiaj nikt żadna nie jest lepsza w robieniu mojego  loda😇😈. To tak na marginesie.  -Następny punkt jaki mi się w życiu rozjebał to pozycja oraz szacunek do samego siebie. (Teraz mam jakiegoś zjebanego gruchotka, prawie wogole hajsu, i wróciłem do mamy której nie dokładam do mieszkania nawet. Te 7 lat wcześniej byłem  osoba znana w mieście z zasad i charakteru. Np.  Wszyscy którzy wchodzili ze mną do klubów nie płacili za wjazd ani inne dodatkowe sprawy. Tylko bar, i też nie zawsze. Nawet i 100 osób😂😁. Nie chwalę się tylko chcę to jakoś zobrazować. Sam w sobie byłem w  100 % mocnym facetem który dotrzymywał słowa.( Nie byłem tzw. Gangstera
, ale też nie byłem frajerem) Nie oszukiwałem bliskich. Teraz sam w sobie czuje się jak zwykła ściera.  Te jebane prochy w połączeniu  z ostrym hazardem, dobrymi zarobkami, i towarzystwem które lubi się bawić  . To te Hieny pokazały mi ten hazard a później z tych pseudo gangsterów wyszły konfidentki itp. Na przestrzeni tych 7 lat dojechałem moje życie, moje zdrowie  do samego grobu. Teraz ludzie z którymi łączyło mnie wiele lat koleżenstwa. Nie chcą mnie znać, a wręcz połamać. W mieście poukladani, normalni. Bez jakiś akcji z graniem i pozorowaniem lub falszywymi zachowaniami z nastawieniem na korzyści w ofiarę). Rodzina ma mnie za tego kim aktualnie jestem. 
Podsumowując KURWA!!!!!  Aż kurwa nie mogę jak to czytam😠.  Po przeczytaniu waszych wpisów tutaj i na wielu innych stronach dotarło do tego mojego pustego łba,żze  kurwa zaraz "strace puls a juz jestem w tym grobie" A mam kurwa mac zajebistego synka który jest dla mnie najważniejszy.  Ten caly jebany syf do ktorego dotarlem jest powodem przez który kurwa zapominam ze mam  w ogóle SYNA KTÓRY MA 3 LATKA!!!!!!! 
Proszę was wszystkich nie dotykajcie tego jebanego gówna w prochu, kamieniu czy tez paście, lub innym stanie skupienia. .A przynajmniej walczcie z tym i bez   wymówek kurwa!!!! Typu: jeszcze dzisiaj ostatni dzień, albo ostatnia eska! Kurwa odrazu POWIEDZ GŁOŚNO JEBAC TO!!!! Jeszcze tego nie wiesz, ale to Cię powoli zabiera. Aż zabierze Ci wszystko. Na końcu zabierze Ci życie. Ja  ostro walilem koks, mefa, i feta. To pierwsze czyli koks najmniej (najmniej mi robił  fazy i  ekonomia ma znaczenie.  Dopy w prochu i krysztale też były, ale to jakimiś okresami. Np miesiąc tylko to codziennie z przerwami na sen i żarcie ( czyli w aktywny tydzień łącznie spane calą dobe/półtora. A na dwóch zjedzone materiału w dziesiątkach.  Wiecie jak to z mefa... Teraz ja sam żeby dobę przelatać musze zjeść sztukę  fety. Naprawdę musi być kozacki sprzęt.  Ilości duże bo wokół tego zawsze opór było. Wiec ludzie wiem co mówię!!! Wszystkie objawy/dolegliwości z tytułu cpania o których pisali wszędzie ludzie. Mam też kurwa!!!!! Wszystkie !!!++ 😡😡😡😡. I kurwa w życiu nie przejmowałem się tym wcześniej,  bo bylem w amoku narkotykowym. Ostatnie dwa miechy praktycznie 80 % czasu jestem w domu i o jakieś 70 % mniej ćpania bo nie zabardzo latać po ulicach. Ryzyko za duże. Będzie i wstyd. Dlatego dzisiejsze wnioski i ta wypowiedź są wyjątkowe. Bo wcześniej nawet iskry by nie było by cokolwiek zmienić. Za tydzień 20 -stego będę tu i napisze o tym jak mi idzie.

mi idzie. Bo fazą i najebany  tematem jestem, ale to już ostatni raz... DAJ MI BOŻE SIŁĘ I WYTRWAŁOŚCI.....

PS. Sorry za interpunkcji, styl i ort. Dużo emocji...

 Pozdrawiam.
            

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że tutaj jest jedna zasada- brak zasad- przerwać ciąg, ważne tylko żeby się przy tym nie zabić. Ale wszelkimi możliwymi sposobami. Detoks jak najbardziej, oddział zamknięty, tylko jacyś lekarze żeby byli wyrozumiali i umieli pokierować leczenie tak by czuć, że idzie się w dobrą stronę, a nie jest się tam tylko po to żeby się zwarzywić, a później wyjść i wrócić do tego co było. Podjęcie terapii, zmiana środowiska. Totalne odcięcie się od wyzwalaczy.

Dużo rozmawiać, szukać pozytywnych części życia i się na nich skupiać, odganiać myśli natrętne do ćpania. Tutaj najlepiej wspomagać się farmakologicznie razem z rozmowami terapeutycznymi. Mieć jakiegoś przewodnika życia, zaufać komuś, jeśli sobie już nie można.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość appendix

Mam niestety złe nowiny.Jeżeli chodzi o alkohol to ok.7% leczonych nie wraca do picia.Reszta,jeżeli uczestniczyła minimum 2 lata w AA, ma epizody picia jednorazowo lub w krótkich  ciągach.Znaczna część niestety umiera przedwcześnie.Jeżeli chodzi o narkotyki twarde,to metadon do końca życia i uczestnictwo w AN , najlepiej do końca życia.Odtrucia mają sens przy uzależnieniach , które nie spowodowały dewastacji organizmu i mózgu./źródło lekarz poradni uzależnień/.Przyjmą,bo muszą.

Pomaga wiara w Boga  "jakkolwiek go pojmujemy".Bardzo.

Ps.Naltrekson pomaga przy alkoholu i narkotykach.No i inne esseseraje też.Silna wola, jakieś postanowienia,przysięgi itd nie mają przy uzależnieniach żadnego znaczenia.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odtrucia mają zawsze sens. Ja byłem na odtruciu przy ogromnej dewestacji organizmu i mózgu (silna psychoza pointoksykacyjna, lekarze wpisali mi schizofrenia paranoidalna jako diagnoza, z czym nie zgadzałem się). Ale dzięki detoksie nadal żyje. Gdybym wtedy nie zadzwonił po pomoc, żeby ktoś mnie zawiózł w miejsce gdzie przerwę ciąg i zacznę odwracać to wszystko, to już 5 lat temu byłbym trupem! A ćpałem na potęge kannabinoidy syntetyczne, włącznie z proszkami lecz te w bardzo małych ilościach. Ale dopki kanna paliłem oporowo, przynajmniej kilka gram dziennie. Schudłem 20kg i zmieniła się moja osobowość nie do poznania. Dojściem do siebie zajmuję się do dzisiaj. Ale nie ćpam. To jest najważniejsze. A minęły aż, albo tylko 4 lata.

Silna wola i postanowienia mają jak najbardziej sens. Grupy wsparcia też. Choć ja preferowałem terapię indywidualną i z niej czerpałem największe korzyści. A przysięgi to się składa w sądzie. Tyle w temacie

Edytowane przez ernest00

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość appendix

Lata abstynencji są ważne.Lecz jeżeli nie oprzesz się na Wspólnocie AN i odstawiasz sam, metodą w zaparte, to statystycznie nasz mniejsze szanse na niebranie do końca życia.To wszystko.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość appendix

Co to jest silna wola?Jaka jest jej szansa w starciu z heroiną?Może jest pomocna przy rzucaniu palenia tytoniu.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość appendix

O ile w chorobie alkoholowej nie stosuje się substytucji, to w uzależnieniach od np.heroiny, jest najważniejszym czynnikiem powodzenia.Pisałem o metadonie.To ryzykowna metoda ale uzależnienie od heroiny,cracku jest ryzykowne z istoty nałogu.Takie programy są niestety tylko w dużych miastach.Przejście z heroiny na metadon nie powoduje tàkiej traumy jak zejście do zera na odtruciu w szpitalu bez takiego programu.Neureptyki stosuje się nie do substytucji ale do urojeń i psychoz towarzyszącym zejściu z narkotyku.Program metadonowy prowadzony jest przez lekarza i po pewnym czasie lekarz może spróbować w uzgodnieniu z pacjentem, bardzo wolne schodzenie z metadonu.

Pozdrawiam.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taak, pamiętam tych ludzi co na skręcie byli i ciągle nie mogli się nasycić tym metadonem. Naprawdę to chyba jedna albo dwie osoby z programu czuły się dobrze, a lekarze nie chcieli iść na rękę i zmniejszali dawki mimo, że pacjenci wyraźnie tego nie chcieli. Także szybko się wypisywali i zapewne wiadomo co później się działo. A te programy są strasznie restrykcyjne, jak już się jest poza szpitalem na programie to bardzo trzeba się pilnować, łatwo wylecieć za byle co.

Także nie jest tak słodko, a wręcz te programy są dla naprawdę twardych zawodników z silną wolą. Osobiście poznałem takiego starszego pana co jeszcze umiał sporządzać makiware i on naprawdę z tego programu wycisnął wszystkie soki. Miał bardzo twardy charakter mimo uzależnienia i sam prosił lekarza o zmniejszanie dawek bo uważał, że jest za mocno nasycony a chce jak najszybciej przejść  na program poza szpitalny.

A już najlepiej to mieli alkoholicy, dostawali hemineuryne i naprawdę byli w bardzo dobrych stanach psychicznych. Ogólnie to najbardziej ogarnięci pacjenci to byli alkoholicy którzy dostawali ten heminevrin. Reszta osób to głównie neuroleptyki, szczególnie uwielbiany przez lekarzy halowpierdl.

Edytowane przez ernest00

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość appendix

Witaj Ernest,

Wiesz to jest tak.Alkoholicy mówią,że heroiniści mają łatwiej bo.. i na odwrót.Tak, przyznaję Ci rację, że lekarze są pod naciskiem z NFZ, który daje kasę.Można na zakładkę metadon zastępować naltreksonem.To do uzgodnienia z lekarzem.Naltrekson nie jest tak kontrolowalny i można kupić za swoje.Trzeba je mieć-pieniądze.Dopalacze.Tu nie ma reguł.Jak ktoś chce mieć zrytą banię od "kreta" od udrażniania rur czy innych wynalazków,to nie ma mocnych,

Żeby była jasność.Za uzależnienie od narkotyków uważam uzależnienie od opiatów lub wysokich dawek benzodiazepin branych w sposób częstotliwy , gdzie uzależniony poświęca całą swoją energię życiową do zdobycia uzależniającej substancji oraz postępującej tolerancji wymagającej coraz większych dawek ,co prowadzi do przedwczesnej śmierci poprzedzonej postępującą degradacją we wszystkich sferach życia/definicja moja/.

Ktoś kto ma problem z odstawieniem 0,5 alprazolamu też ma problem.Lecz nie traci życia w wyniku brania takiej dawki.No i jest to problem raczej psychiki.

Celowo podałem liczbę niepijących do końca życia alkoholików lub mających incydenty alkoholowe aby opiatowcy, mieli punkt odniesienia co do skuteczności leczenia.

Odradzam niebrania W ZAPARTE.Nikomu na świecie nie udało się wyjść z nałogu opiatowego do końca życia samemu.NIKOMU.

Pozdrawiam AN,AA.

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

uzalezninia od narkotyków sa trudne, i to ciezka choraba odwyki są najlepsze moim znadniem 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×