Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Bonus

Jak się w społeczeństwie postrzega ludzi biednych?

Rekomendowane odpowiedzi

Czy ludzie biedni są gorsi od tych, którzy żyją lepiej i wygodniej?

Jak społeczeństwo w Polsce na to patrzy? Czy każdy biedny, bezradny, żyjący w gorszych warunkach, któremu na wiele rzeczy brakuje ma być widziany przez innych gorzej i pomijany, lekceważony?

Czy raczej powinno być tak, że należałoby wspierać takich ludzi, stać za nimi, bo są to tacy sami ludzie, jak wszyscy, którzy mają prawo do normalnego i godnego życia?

 

Jak można by to ocenić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Pomijany i lekceważony" stanowczo nie, ale każdy jest kowalem własnego losu i jeśli mu zależy na zmianie swojego bytu, powinien o to walczyć. Tym, którzy walczą, ale mają trudności należy pomóc, dać szansę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wielu ludzi jest biednych na własne życzenie. Nie mają pracy albo mają bardzo słabo płatne prace i 5 albo i więcej dzieci.

A najbardziej mnie zadziwia, że są biedni (oczywiście nie wszyscy), którzy na alkohol i papierosy zawsze mają kasę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo słabo, lepiej być zaburzonym niż biednym. Nawet na tym forum jak ktoś pisze, że jest biedny a nie daj boże bezdomny to się nikt na jego posty nawet nie wysra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak, w wielu sprawach się tutaj zgadzam, co do ludzi żyjących biednie, ale czy tak jest w każdej sytuacji?

Oczywiście, że każdy sam odpowiada za swoje życie i albo coś się wybiera dobrze, albo źle.

Zgadzam się, że niektórym ludziom biednym, którzy potrzebują jakiejś pomocy, bo sami sobie nie poradzą, należy pomagać i ułatwiać im normalne życie.

No ale też trzeba chcieć im pomagać, z własnej woli. Bo trzeba pamiętać o tym, że niektórzy ludzie biedni chcą coś w swoim życiu zmienić, wykazują duże chęci, ale nie mają na to możliwości, bo są bezradni.

I wtedy należy im w tym pomagać. Ale są tacy ludzie, którzy nie chcą sobie dać pomóc i są rzeczywiście biedni "na własne życzenie", z własnej winy, bo wybrali alkohol, towarzystwo i nie przejmowali się niczym.

I ja uważam, że tacy ludzie lubią swój "marny los", skoro nie zamierzają tego zmienić. Wtedy to jest ich sprawa, ale oni nie zdają sobie sprawy, że takie życie jest dla nich niedobre.

Z pewnych rzeczy trzeba sobie zdawać sprawę. Ja sam nie toleruję ludzi, którzy z własnej winy żyją gorzej, bo sami do tego doprowadzili złymi postępowaniami. Ale to jest inna sytuacja. Jeżeli chodzi o ludzi biednych nie z własnej winy, tylko z winy innych ludzi lub niesprawiedliwego losu, trzeba takim ludziom współczuć i ich wspierać.

Liczy się to, że oni żyją normalnie, chcą zmian, ale nie mają na to od nikogo szansy, bo los ich niesprawiedliwie potraktował.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli chodzi o ludzi biednych nie z własnej winy, tylko z winy innych ludzi lub niesprawiedliwego losu, trzeba takim ludziom współczuć i ich wspierać.

Liczy się to, że oni żyją normalnie, chcą zmian, ale nie mają na to od nikogo szansy, bo los ich niesprawiedliwie potraktował.

 

 

Zgadzam sie, w takich przypadkach trzeba umiec dojrzec drugiego czlowieka i pomoc w miare mozliwosci, czasami podac przyslowiowa wedke. Wydaje mi sie, ze najczesciej tacy ludzie o pomoc nie prosza a nawet gdy sa zmuszeni bo sytuacja tego wymaga jest im naprawde ciezko to robic. Z niezwykla wdziecznoscia potrafia przyjac kazdy gest pomocy. Czesto sie zdarza, ze w tych najbiedniejszych domach jest tak wiele milosci i wzajemnego szacunku do siebie. Hmmm jakos to bylo... czasem jest tak, ze najbiedniejsi ludzie maja pieniadze a Ci najbogatsi maja siebie bo to dla nich bezcenne..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O! Gimbaza już na wakacjach. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy jest "kowalem własnego losu", ale nie do końca jest to sprawdzone powiedzenie.

Bo niektóre sytuacje i okoliczności, które dotykają ludzi bez ich wpływu, stają się silniejsze od własnych wyborów. Czasami się o tym nie pamięta, a powinno się pamiętać.

I wtedy, gdy takich ludzi dotyka zły los, powinno się wspierać i ich rozumieć. To, że ktoś ma zły, niedobry los wcale nie znaczy, że chce dla siebie źle. Wielu ludzi się zmaga z niesprawiedliwym losem, i to są dobrzy ludzie. Ale wiem jedno, że jeżeli nie da się takim ludziom pomocnej dłoni, żadnej szansy na poprawę swojego życia, to oni dalej będą żyli w nędznej sytuacji, bo sami nie są w stanie z tego wyjść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jestem pod ogromnym wrażeniem głębi przemyśleń Bonusa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bonus, w sumie sam sobie juz odpowiedziales na pytanie. Jak sa osoby chore i z tego wzgledu niezaradne zyciowo to nie ma ich co porownywac do tzw leni. Masa ludzi jest zdrowych ale mamusia podstawiala pod nos wszystko i pozniej do zadnej pacy nie pojda bo za ciezko itp. i co pozostaje klepac biede bo jakos kasa z nieba nie leci. Tym pierwszym sie wspolczuje tych drugich sie traktuje jak obibokow.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, ale to, że ktoś jest niezaradny życiowo z jakiejś przyczyny ( i dużo jest takich ludzi ), to nie oznacza, że taka osoba jest leniem i nie chce mieć lepszego życia.

Są różne problemy i sytuacje, gdzie ludzie żyją w biedzie, bo nikt ich w niczym nie wspiera, a oni są pozostawieni sami sobie z problemami, z którymi sobie nie mogą poradzić.

Oczywiście, ktoś z zewnątrz może to widzieć tak, że "takie osoby są celowo niezaradne, bo im się nic nie chce osiągnąć, żeby mieć lepsze życie". Ale nie można oceniać nie znając czyjejś sytuacji i problemów. Nie każdy ma łatwy start życiowy i nie każdemu podstawiano pod nos wszystko.

 

 

I tutaj taki przykład:

są niektóre rodziny, gdzie ojciec i matka pracują, mają jakieś firmy, działalności, posiadają majątki.

Jeżeli mają dzieci, to oczywiste jest, że za jakiś czas to wszystko co mają, przepiszą na swoje dzieci w dorosłym życiu tych dzieci. I ich dzieci to wszystko dostają "na tacy", za darmo. I teraz pytanie, czy zawsze na to wszystko zasługują, aby to dostać od swoich rodziców?

Ja nie miałem takiego szczęścia, żeby mi ojciec i matka coś zapisali w prezencie, bo oni nie dorobili się niczego, a mogliby, gdyby chcieli i byli pracowici.

Woleli coś zmarnować, przepić, a potem się martwić, "skąd wezmą pieniądze na życie?". O zabezpieczeniu mojej przyszłości nie myśleli, bo byli zajęci alkoholem i dobrym towarzystwem. A jak się pije w nadmiarze alkohol, to jest logiczne, że coś się przez to traci i nie dba się o przyszłość swoich dzieci. Dla takich ludzi, jak mój ojciec i matka, lepiej jest coś przetracić, zmarnować, niż zadbać o przyszłość swoją i moją.

Więc dlatego, ojciec i matką nie mają nic z własnej winy, bo im nie zależało na normalnej pracy i na zabezpieczeniu przyszłości.

Wiec jaki ja miałem start życiowy?

Jeżeli ojciec i matka o to nie zadbali, to kto miał o to dla mnie zadbać? A oni się nie przejmowali nawet tym, jak będzie wyglądała moja przyszłość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam sporo osób, które zaczynały od "0" i dały radę wyjść na prostą a nawet osiągnąć sukces. Wszystko zależy od predyspozycji, wewnętrznej siły i samozaparcia w dążeniu do realizacji swoich planów. Jestem nawet skłonna twierdzić, że Ci, którym rodzice "podstawiają pod nos" mają znacznie częściej problemy z osiągnięciem sukcesu, bo nie nauczyli się odpowiednio wcześnie zaradności życiowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w społeczeństwie biedak to żebrak który nie może prosić o pomoc bo dostanie kopa w twarz.traktowany na równi z alkoholikiem i narkomanem.współczesny trędowaty zawszawiony śmierdzący nędzarz który żebrze o kromkę chleba ze spermą.w szkole również uczniowie bogatsi,mające markowe ciuchy,odjechane zegarki i najdroższe laptopy są ofiarami zawiści klasy i szkoły.jednak uczniowie śmierdzący,zaniedbani,brudni,chodzący w tych samych,połatanych,pocerowanych rzeczach i pozszywanych tornistrach/noszący podręczniki w reklamówce z biedronki,chudzi,bladzi,chorowici i wyniszczeni mają napewno dużo gorzej niż ci pierwsi i są traktowani na równi z uczniami-gejami którym nawet nie wolno się przebrać w męskiej szatni.znacie napewno pospolity dialog:daj mi!-spadaj!każdy jest egoistą o dązy to przetrwania własnego tyłka i gdyby zmienić prawo na bardziej chińskie była by obowiązkowa eutanazja ubogich bo ludzie są a produktywności i wydajności jest dużo mniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Znam sporo osób, które zaczynały od "0" i dały radę wyjść na prostą a nawet osiągnąć sukces. Wszystko zależy od predyspozycji, wewnętrznej siły i samozaparcia w dążeniu do realizacji swoich planów. Jestem nawet skłonna twierdzić, że Ci, którym rodzice "podstawiają pod nos" mają znacznie częściej problemy z osiągnięciem sukcesu, bo nie nauczyli się odpowiednio wcześnie zaradności życiowej.

Ale wiesz, żeby zacząć coś osiągać od zera, to potrzeba do tego możliwości i szansy.

Jak nie ma takiej możliwości, to niczego się nie osiągnie. Szansa nikomu z nieba nie spadnie, ani nie leży ona na ulicy, tylko ktoś z własnej i dobrej woli musi ją komuś dać.

Rodzice, którzy coś mają, normalnie pracują i potem to przekazują dzieciom, jeżeli je mają, dają życiowy start tym dzieciom, bo mając coś od rodziców jest łatwiej. Oczywiście nie w każdym przypadku, bo to zależy od tego, co dostają od rodziców i jaki to jest ten "życiowy start".

Jak się dostanie od ojca i matki ( podkreślam, że za darmo, w formie prezentu ) tylko mieszkanie, samochód, to to nie jest za dobry start życiowy, bo to tylko rzeczy materialne.

Ale jest wielu takich ludzi, którzy nie dostali kompletnie nic, ani złotówki od rodziców i ich rodzice mieli w dupie to, jak sobie będą radziły w dorosłym życiu ich dzieci.

I gdzie tu jakaś sprawiedliwość? Oczywiście nie każdy zawsze na coś zasługuje i nie zawsze coś powinien dostać od ojca i matki. To zależy od rodziny i sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ale wiesz, żeby zacząć coś osiągać od zera, to potrzeba do tego możliwości i szansy.

Jak nie ma takiej możliwości, to niczego się nie osiągnie. Szansa nikomu z nieba nie spadnie, ani nie leży ona na ulicy, tylko ktoś z własnej i dobrej woli musi ją komuś dać.

Nie prawda. A najbardziej szkodliwe jest właśnie "takie" myślenie.

 

Jak się dostanie od ojca i matki ( podkreślam, że za darmo, w formie prezentu ) tylko mieszkanie, samochód, to to nie jest za dobry start życiowy, bo to tylko rzeczy materialne.

Naprawdę uważasz, że to jest niewiele :shock:

 

Ale jest wielu takich ludzi, którzy nie dostali kompletnie nic, ani złotówki od rodziców i ich rodzice mieli w dupie to, jak sobie będą radziły w dorosłym życiu ich dzieci.

...i wiele z tych dzieci wiedząc, że nie mogą na nich liczyć, wzięło los w swoje ręce i dobrze na tym wyszło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego nieprawda?

A czy Ty myślisz, że w każdym przypadku jest tak, że jak się ma swój los we własnych rękach, to się coś komuś udaje, i to tak od razu?

I tacy ludzie nie potrzebują wsparcia, pomocy? Tu jest chyba pewne mylenie pojęć? Ja też mam własny los w moich rękach i dobrze się gospodarze, jestem oszczędny, lubię porządek, załatwiam swoje sprawy, bo nikt za mnie tego nie zrobi i mam to tylko na swojej głowie, a wcale nie mam lepszego życia, bo żyje skromnie.

Oczywiście ja sobie radzę i to nie jest tak, że jest mi coś obojętne i mam to gdzieś!

Gdyby ktoś lub nawet Ty poznał mnie bliżej, mój charakter, to by się przekonał, że te moje słowa mają potwierdzenie w czynach. Nie każdy, kto sam sobie w życiu radzi i ma wszystko na głowie musi mieć od razu jakieś osiągnięcie i lepsze życie.

 

A co z takimi osobami, które przez pół życia uczciwie pracowały, nigdy nikogo nie okradli, postępowali właściwie i, jakoś nie udało im się osiągnąć wielkich rzeczy, tylko żyją biednie, skromnie?

Czy to w takim razie jest ich wina, że byli uczciwi? Po prostu nie dla każdego los jest aż tak dobry, mimo że takie osoby zasługują na lepszy los, ale go nie mają.

 

I jak to wytłumaczyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bonus, ostatnio na ławce w parku przysiadł sie do mnie facet taki starszy i opowiedział, jak to ich synowi (36 lat) jego żona wszystko podstawiała pod nos, wyreczała w praniu majtek, wszystko załatwiała za syncia, w szkole pisała prace itd. Oczywiscie wg ojca -on probował cos zdziałac ale żona skutecznie zamykała mu usta stwierdzeniem ze dzieciom trzeba pomagac. Facet ma własnie teraz 36 lat i siedzi w domu, jest zdrowy, ale siedzi w domu bo mu tak dobrze. Matka nadal lata koło niego, chociaz starasza kobieta i schorowana, ale synek nie pracuje, wystarczy mu tv, komp i jedzenie pod nos. Ojciec mowil ze jak probował zapoznac z jakas tam kobieta znajomych to ona mu wprost powiedziała ze nie chce duzego dzieciaka w domu co nawet majtek nie potrafi (a moze lepiej nie chce) sobie umyc. Czesc rodzicow robi krzywde swoim dzieciom bo nie wychowuje ich do samodzielnosci, a to podstawa wychowania, tak zeby czlowiek umiał sobie poradzic w zyciu. Tez nie dostałam złotowki od rodzicow i pretensji nie mam, na wszystko sama zapracowałam i coz takie zycie, a mam znajomych ze dostali domy po kilka mln itd i nie zazdroszcze bo co mam sie uzalac nad soba. Dla mnie np. kasa nie jest głownym motorem napedowym w zyciu. Sprawiedliwosci nie ma i nie bedzie. Kasa, dostanie domu za kilka mln nie swiadczy o tym ze ludzie sa szczesliwi, jest masa osob ktore maja wille, samochody i sie kisza w swoim nieszczesciu a na zewnatrz cacy. Trzeba nie patrzec na innych a tak sobie ukladac zycie zeby byc w miare szczesliwym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A co z takimi osobami, które przez pół życia uczciwie pracowały, nigdy nikogo nie okradli, postępowali właściwie i, jakoś nie udało im się osiągnąć wielkich rzeczy, tylko żyją biednie, skromnie?

Czy to w takim razie jest ich wina, że byli uczciwi? Po prostu nie dla każdego los jest aż tak dobry, mimo że takie osoby zasługują na lepszy los, ale go nie mają.

 

I jak to wytłumaczyć?

takie osoby moga sobie spojrzec w lustrze w twarz i byc zadowolone z siebie. Co z tego, ze ma sie dom, kase jak poziom rowna sie sciekowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mieszkańcy krajów zamożnych są znacznie szczęśliwsi od mieszkańców krajów biednych.

Wewnątrz kraju ludzie biedni są nieco mniej szczęśliwi od bogatych.

Większość przestępców (szczególnie tych skłonnych do przemocy) wywodzi sie z biednych kręgów społecznych.

Stereotyp "biedny, ale uczciwy" to "Fenomen sprawiedliwego świata". ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Fenomen_sprawiedliwego_%C5%9Bwiata )

 

Powyższe twierdzenia zostały dowiedzione.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego nieprawda?

A czy Ty myślisz, że w każdym przypadku jest tak, że jak się ma swój los we własnych rękach, to się coś komuś udaje, i to tak od razu?

Nie, nie myślę tak - jak napisałam wcześniej, trzeba mieć pewne predyspozycje.

 

 

 

ps. "zeżarło mój poprzedni wpis :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że łatwo tu o taki skrót myślowy jak w bajkach Disneya, gdzie brzydki = zły, ewentualnie głupi. Tak samo ludzie sukcesu, mają wysoki status społeczny, więc pewnie zasłużyli. W teorii reinkarnacji nawet ludzie wierzą, że jak ktoś był dobry w poprzednim życiu to trafi do bogatszej kasty. Z kolei w jakimś nurcie protestantyzmu, człowiek któremu powodzi się za życia z pewnością został wybrany do tego przez Boga, więc nie można tego kwestionować.

Król, najbardziej dostojna i poważana osoba w królestwie, również była bogata. Papież chodził w lektyce, itd.

 

Ja jestem za myśleniem, że nikt nie jest samotną wyspą. Każdy kto się dorobił, często kosztem pracy innych. Jako jednostka nie mam wpływu na to co robią inni ludzie i jestem zależny od nich. Mogą więc podejmować różne bzdurne decyzje, które będę miały negatywny wpływ na mnie.

 

Szczerze? Moim największym marzeniem jest niezależność finansowa, ale głównie materialna. Własna woda, własny prąd itd. Nikt by łaski nie robił. To jest dla mnie najgorsze. Robienie wielkiej łachy, że się coś zrobi dla kogoś. Już sobie pewnie wyobrażają jak ich tam wynagradzają po śmierci, że tacy miłosierni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Haha, robaki-biedaki ! xD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że to nie jest dobre, gdy mamusie synusiom wszystko robią w domu, a oni tylko siedzą i sami nie potrafią zrobić nic.

To są tzw. maminsynki i jest wielu takich facetów, mających nawet 40 lat, a nadal mieszkają z mamami.

Z jednej strony nie widziałbym w tym nic złego jeżeli tacy faceci też się do czegoś poczuwają i nie liczą tylko na swoje mamy. A z drugiej strony, nie jest to honorowe, żeby facet sam nic nie robił, a we wszystkim wyręcza go jego matka.

Natomiast, jest też inna sprawa.

W Polsce bardzo wielu ludzi i facetów również nie stać na własne mieszkania ( i o tym nie dawno mówiono w telewizji ), bo nie mają dobrej pracy albo z jakichś przyczyn nie mają jej wcale.

Są zmuszeni mieszkać u swojego ojca i matki, albo tylko u jednego z rodziców, bo nie mieliby gdzie pójść. Nawet jest często tak, że nie stać tych ludzi na wynajmowanie mieszkań, bo wynajem nie jest tani w miastach, a trzeba w to wliczyć też inne opłaty.

Także nie zgodziłbym się do końca z tym, iż "każdy musi mieć dobry start życiowy i od razu mieć coś swojego". Może i każdy by tak chciał tylko to kosztuje, a Polska jest biednym krajem.

Ja mam akurat takie szczęście, że mieszkam w małym jednym pokoju, tylko z łazienką i czynsz jest bardzo mały. Poza tym ja oszczędzam, żeby nie było większych rachunków, dlatego nie mam sporych kosztów. Nie muszę tu płacić za wynajem, ponieważ to mieszkanie mi zostało udostępnione, jakby było moje, a nie jest moją własnością.

Gdybym miał mieszkać gdzie indziej, musiałbym płacić za wynajem, i to też pewnie nie mało. Nie dałbym rady, bo ja nie śpię na pieniądzach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bonus, oczywiscie ze nie stac bo trzeba sie dorobic. Jak ktos mysli ze po studiach pojdzie do pracy za 5 tys to naiwny. U mnie pensja wynosiła polowe aktualnej najnizszej i trzeba bylo najesc sie zupek zeby przezyc bo oplaty za wynajem były wysokie. Niech mieszka z rodzicami, ale niech sie troche dolozy do opłat, sprzatnie po sobie. Masa osob w Pl przez wiele lat wynajmuje mieszkania/pokoje przynajmniej dopoki nie uciuła na mieszkanie, czy tam na jakis wkład do kredytu. To za czasow Prlu mozna bylo dostac za darmo mieszkanie, teraz to nierealne, bo zeby miec socjalne to np. w moim miescie musi byc ponizej 5 m2 na osobe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bonus, oczywiscie ze nie stac bo trzeba sie dorobic. Jak ktos mysli ze po studiach pojdzie do pracy za 5 tys to naiwny. ...

Znam wielu takich naiwnych. 5k nikt nawet nie proponuje, bo to dość śmieszna kwota.

 

... To za czasow Prlu mozna bylo dostac za darmo mieszkanie, teraz to nierealne, ....

Można było. Po 30 latach czekania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×