Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jakie są tak naprawdę kobiety??


Gość Bonus

Rekomendowane odpowiedzi

Nawet u mnie w domu mamy kocura z nieopanowaną hucią i straumatyzowaną kotkę, gwałconą czy jej się chce, czy nie....wiesz jak ona reaguje na widok tego kocura? i co mi teraz powiesz, że ona ma traumę wdrukowaną kulturowo? :P:(

 

Tak serio to dla dobra kici, poradziłabym jej sterylizację. Kazda kolejna ruja zbliża kotkę do ropomacicza. Oprocz tego z czasem pojawiaja sie guzy listwy mlecznej.

Z ropomacicza rzadko mozna zwierze uratowac a cierpienie zwierzecia przeogromne.

No i sama ruja niepotrzebnie męczy organizm.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:shock: a Wy się przyglądacie zamiast wykastrować kocura ?
Ja, gdy już są oba w domu i on się jej próbuje czepiać, to spuszczam mu wpierdol i potem jest spokój. :mrgreen:

 

Mnie zadziwia ten wątek, mam wrazenie że dyskusja o kobietach może się toczyć tylko w obrebie wagina i plemniki, naprawdę nie ma innych aspektów postrzegania kobiet ? :?
To zapodaj coś na temat kobiet i niezwiązanego z wyżej wymienionym. Mi jakoś nic nie przychodzi do głowy... :bezradny:

 

Tak serio to dla dobra kici, poradziłabym jej sterylizację.
To nic nie da, bo problem leży w kocurze, i jak mówię, on w ogóle nawet nie patrzy na to czy ona ma ruję czyn nie. Wręcz bym powiedziała, że gdy ma, to się je trzyma na dystans...typowy psychol..

Koty nie są moje, więc ja w kwestii kastracji nie mam nic do powiedzenia, nie wiem czy kastracja jest taka zdrowa, pewnie potem by trzeba karmić hormonami, żeby inne powikłania nie wystąpiły. U nas w domu, nigdy się nie kastrowało żadnych zwierząt :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak serio to dla dobra kici, poradziłabym jej sterylizację.

 

To nic nie da, bo problem leży w kocurze, i jak mówię, on w ogóle nawet nie patrzy na to czy ona ma ruję czyn nie. Wręcz bym powiedziała, że gdy ma, to się je trzyma na dystans...typowy psychol..

Koty nie są moje, więc ja w kwestii kastracji nie mam nic do powiedzenia, nie wiem czy kastracja jest taka zdrowa, pewnie potem by trzeba karmić hormonami, żeby inne powikłania nie wystąpiły. U nas w domu, nigdy się nie kastrowało żadnych zwierząt :P

 

U zwierząt jest tak, ze kotka ZAWSZE daje pozwolenie. Niestety tylko u ludzi to wcale nie jest jedynym wyznacznikiem. :?

Kota można wykastrować. Rekonwalescencja trwa o wiele krócej. Jednak najbezpieczniej "ciachnąć" oboje.

Żadnych hormonów :) Coś Ty :P Wyobrażasz sobie wszystki dzikusy karmić hormonami? Jak niby? ;) Mam dwioe kotki po sterylce, żadna nic nie dostaje. To nei ludzie. Organizm działa inaczej.

 

Wierz mi kastracja ma o wiele mniej szkodliwe powikłania dające się opanować, jeśli w ogóle występują. Jedyne czego należy pilnować to tak na prawdę żarełka. Najpopularniejszą karmą, jednocześnie oszczędną, jest Royal Canin. Każda z karm tej firmy, niezależnie na jakie "schorzenie" czy problem zawiera substancje zapobiegające zbieraniu się w moczu kryształków co zapobiega chorobom nerek. Badam swoje dziewczyny regularnie - morfologia itp. (nie trzeba aż tak często, to moja przezorność) i każda wyniki ma bardzo dobre.

U mnie kiedyś też się zwierząt nie kastrowało, bo się nie rozumiało, nie wiedziało dlaczego to jest lepsze... pod wieloma względami bezpieczniejsze i dla kotów dorosłych i dla maluchów narodzonych.

Zachęcam Cię do uświadomienia właścicieli kotów, bo wierz mi lejące się z macicy litry ropy są potwornym widokiem :( I jak siedziałam na kroplówce z jednym maluchem w agonii (na szczęście przeżył), to byłam w gabinecie jak facet płakał nad swoją suką i... ją przepraszał, że do tego dopuścił :(

Guzy prostaty u kotów, czy sutków i kotek nie są mniej dramatyczne w przebiegu... Inna rzecz, że nieuświadomiony własciciel rzadko walczy do końca o takie zwierze niestety :(

 

No i na litośc - nie lej kocura. Co on może za siebie :( ? To jest dopiero krzywda - obrywać za coś, an co nie ma sie wpływu :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ego, zapodałam już coś w temacie, dla mnie kobiety to po prostu ludzie, a nie ma jednej definicji "jacy sa ludzie" wiec nie temat wątku z dupy wzięty. Wskazuje tylko na problem jego autora.

 

Co do kastracji zwierzat, mam wykastrowane i wysterylizowane koty i nie trzeba im niczego zapodawać, wykastrowane zyja dwa razy dłużej niż te pozostawione same sobie, wiec o czyms to swiadczy. Dla mnie nie dbanie o dobrostan zwierzat domowych to znieczulica, podparta zazwyczaj kilkoma pseudo-argumentami, które tłumacza lenistwo, obojetnosc i skąpstwo. A co robicie z małymi kotkami, hmm ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U zwierząt jest tak, ze kotka ZAWSZE daje pozwolenie.
To tłumaczę, że tak nie jest. Ta temu kocurowi nie daje dobrowolnie nigdy. Nie mam pewności jak z innymi kocurami. Z resztą samcowi też nie zawsze musi się chcieć, nawet jak samica ma ruję( to mam sprawdzone na królikach) xD

 

A co robicie z małymi kotkami, hmm ?
U tej kotki nic. Kociła się chyba gdzieś u sąsiada na strychu, w każdym razie, do domu jeszcze niczego nie przyprowadziła. Od dwóch lat to chyba nawet to nie była kotna, przynajmniej ja nie zauważyłam :angel:

 

bittersweet, w przeszłości moje z kolei, niewykastrowane kocury żyły po 10-15 lat, a sąsiada wykastrowane najwyżej kilka ...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie nam się tak wydaje. My to widzimy, że ona nie chce. Jak miałam dwa króliki, za nim wykastrowałam samca, on w jakiś sposób przedostał się do samiczki, i ja mówię do weta, że ona nie chciała. On mi tłumaczy, że to tak nie jest. Musiała pozwolić. Fakt, że samiec po prostu głupiał. Ja też myślałam, że ona nie chce. Tak mi się wydawałio po jej zachowaniu. Ale jednak... urodziły się młode... niestety martwe :( Albo umarły później. U królików co prawda tak jest, że pierwszy miot może taki być, ale na szczęście do drugiego raqzu nie doszło... lepiej zabezpieczyliśmy klatki a potem samocowi jajca ciach... :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rosa26, weterynarz nawet niczego nie widział, a się mądrzy. Tak jakby samiec królika, nie mógł zgwałcić samicy i zrobić jej młodych, a samica nie mogła czuć, że z nią coś nie tak, tym bardzie, że jak mówisz młode urodziły się martwe... :roll:

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u tej kotki nic. Kociła się chyba gdzieś u sąsiada na strychu, w każdym razie, do domu jeszcze niczego nie przyprowadziła. Od dwóch lat to chyba nawet to nie była kotna, przynajmniej ja nie zauważyłam :angel:
Często kocury zagryzają młode, żeby wymusić na kotce kolejna ruję, dlatego kotki je ukrywają, przenoszą. Być moze dlatego się nie kociła u Was, bo bała o bezpieczeństwo młodych, albo młode długo nie pozyły własnie za sprawa kocura :? w każdym razie jedynym cywilizowanym podejściem jest kastracja obu zwierzątek, bo tylko się meczą, a szczególnie kotka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rosa26, weterynarz nawet niczego nie widział, a się mądrzy. Tak jakby samiec królika, nie mógł zgwałcić samicy i zrobić jej młodych, a samica nie mogła czuć, że z nią coś nie tak, tym bardzie, że jak mówisz młode urodziły się martwe... :roll:

 

Ja myślę, że to nie kwestia czy widział daną sytuację a raczej jaką ma wiedzę o zwierzętach nie tylko medycznie, ale i ich psychice. Z resztą, jedno z drugim się łączy więc wet. nie powinien być skupiony tylko na jednym aspekcie.

Staram się wybierać dobrych wetów, wszechstronnych. Póki co jestem zadowolona. Miałam nie raz wrażenie, że widziała cuda w mojej klinice :angel:

Jedynie to każdy z wetów jest mocniejszy w jakieś swojej specjalizacji i to widać, ale po to jest ich tam kilku. Są np. tacy, którzy "siedzą" głęboko w królikach ale też i tacy, którzy z powodu tej głębokości stracili świeży ogląd. Póki co wyłapałam jedną takąbabkę u nas, która chciała mi królika od razu pod nóż, jak wyszedł niby wielki kamień w pęcherzu, z którym królas sobie genialnie radził. W ogóle nie było widać po nim zmiany zachowania i się nazbierało... a inna kobieta po prostu zrobiła cewnikowanie. Dało sie rozkruszyć i wypłukać... Niesamowite, że królas od razu lżejszy się zrobił :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej smakuje królik po berlińsku. A ludzi powinni z satelitów promieniami Roentgena sterylizować, jak za starych dobrych czasów, ale zaraz by się zaczęli w probówkach rozmnażać.

 

Smutny efekt nieuświadomienia :(

 

Ku przestrodze http://www.mikropsy.org/sterylizowac-czy-nie-bedzie-dlugo-mocno-i-dosadnie/

O skutkach braku tego zabiegu, z pierwszej ręki, jeszcze bliżej niż mojej...

Każdy pomagający zwierzakom zyczyłby sobie, zeby to były pojedyncze przypadki, ale niestety - ręce mamy pełne roboty a serducho tylko jedno. Wyć się chce codziennie i ubić ludzi za robienie głupot, które są efektem męki i śmierci całej masy zwierząt. :cry::cry::cry:

Myślę, że jak się komuś nie chce czytać, tej i tak niewielkiej ilości prostego tekstu, to zdjęcia mówią same za siebie. Im dalej w artykuł tym lepiej zobrazowane cierpienie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bosz, dwie baby się biją :pirate:

 

hyhyhy

 

To bardzo ciekawe, bo gdyby podstawić tu dwóch facetów to najprawdopodobniej nikt by nie zwrócił na tę rozmowę uwagi, w przypadku kiedy są to osobniki płci żeńskiej to jest to kwitowane "baby się biją" :bezradny:

 

Trauma dzieci wynika z użycia przemocy, nie z samego aktu. Sporo kobiet doświadcza traumy pomimo braku przemocy.

 

Tylko, że w większości przypadków wykorzystywanie seksualnego dzieci dochodzi bez użycia przemocy. Zazwyczaj jest to molestowanie oparte na omamianiu ofiary, sprawca sobie ją przygotowuje i stopniowo pozwala sobie na coraz więcej. Mimo, że w takich aktach nie ma gróźb i przemocy, to ofiary i tak są po tym straumatyzowane.

No i jeszcze jedno. Skąd się wzięło stare, dobre powiedzonko "to nie była Twoja wina"? Jeśli chodziłoby o zaburzenie strategii to taki tekst nie miałby żadnego znaczenia i sensu.

 

To by podważało tezę ,o wyłącznie kulturowym narzuceniu monogamii (związanym rzekomo z uświadomieniem pochodzenia ojcostwa), skoro ona występowała już wcześniej. Już prędzej poligamię można by uznać za takie "narzucenie", bo facet już wie, że im więcej ma samic tym więcej dzieci, ale żeby sobie pozwolić na więcej dzieci trzeba mieć więcej zasobów, dlatego poligamia była popularna głównie wśród dobrze postawionych samców. Nawet w kulturach dopuszczających poligamię monogamia jest 2,5 razy częstsza.

 

Po mojemu to tworzenie nowych zasad wynikających ze świadomości, nie jest już czystą biologią gdzie człowiek kieruje się jedynie najprymitywniejszymi instynktami.

To jest kształtowanie nowej rzeczywistości, która ulega zmianie przy wykorzystaniu nowych danych.

 

. Poliandria wg mnie miałaby jakiś sens genetyczny, ale gdyby kobieta selekcjonowała sobie samców do haremu, a nie brała wszystko co chętne. Jednak to by z kolei było niekorzystne dla samców bo zmniejszałoby ich szansę na rozród, w końcu jedna samica może tylko ograniczoną liczbę razy zaciążyć, w dodatku każda kolejna ciąża to duże ryzyko dla samicy, która jeśli umrze w czasie porodu, to zostawi bez opieki poprzednie dzieci...

 

Gdyby uprawiali seks zbiorowy to miałoby sens genetyczny

Poza tym to jeśli samica by umarła to reszta samców jako stado powinna się zaopiekować dziećmi, w końcu ojcu również powinno zależeć na dochowaniu potomka, a jeśli żaden z nich nie wiedziałby który jest ojcem to tym bardziej.

Gdyby ludzie kierowali się w większej mierze dobrem społecznym a nie egoizmem, to mogłoby to tak wyglądać, ponieważ tworzenie zdrowych i silnych dzieci do własnego stada wpływa również na osobistą jakość bytu.

Nie wiem ile w tym prawdy, ale kiedyś gdzieś czytałam, że Spartanie postępowali w podobny sposób. Jeśli małżonek był już schorowany i stary, to dla dobra ogółu społeczeństwa żonę zapładniał młody kolega.

 

Szczerze mówiąc, to jestem ostrożna w ferowaniu wyroków o rzekomej sprzeczności kultury z naturą. Im bardziej się nad tym zastanawiam, dochodzę do wniosku, że taka sprzeczność nie istnieje. Raczej to co kulturowe jest jakąś pochodną tego co biologiczne. Weźmy np taki przykład, te judaistyczne zasady podziału na pokarmy czyste i nieczyste. Jak się w to zagłębić to się okazuje się, że za zakazem spożywania mięs nieczystych, kryje się łatwość psucia się mięsa nieczystego w rejonach gdzie judaizm się kształtował. Albo taki skrajny przykład jak np. celibat. Owszem, księża, przynajmniej oficjalnie, się nie rozmnażają, ale z drugiej strony na branie nie narzekają, choć może wiele katoliczek się do tego oficjalnie nie przyzna. Zastanawiam się czy ten celibat, to gdzieś w sposób nieświadomy, nie jest też jakimś rodzajem męskiej strategii seksualnej - na zgrywanie niedostępnego :)

 

Również nie uważam, że nasza kultura jest sprzeczna z naszą biologią, faktycznie bywa tak, że nasze biologiczne skłonności mogą wpływać na kształtowanie kultury, jednak nie jest to na pewno jeden czynnik. Widać to choćby po tym jak rozwijały się różne kultury ludzi w różnych miejscach. Tak samo więc pewne narzucenia kulturowe nie muszą się koniecznie godzić z konkretną jednostką, która mogła się chować w innych warunkach. Kolejna sprawa to jakieś bzdurne narzucenia typu przypisywanie koloru do płci itd, które nie sądzę aby miały jakiekolwiek podłoże biologiczne (chyba, że za podłoże biologiczne można uznać braki umysłowe) Wiele spraw jest też skrajnie przesadzonych. A jeśli chodzi o księży to ich celibat wynika z innego faktu. Kościołowi było nie na rękę aby jego dobra przechodziły na dzieci kapłanów. Jak widać biologi w tym mało ale jakby się chciało koniecznie iść tym tropem to faktycznie można by było coś znaleźć, np to, że zwierzchnik kościoła chciał zagarnąć sobie wszystkie dobra aby być super samcem nad samcami, jednak jakby nie było, to jest to trochę okrężna droga nie wynikająca wprost, a szkodząca bękartom księży (czyli szkodliwa biologicznie w bezpośrednim wymiarze)

 

Ale rozważania psychologów ewolucyjnych, to też cała masa spekulacji, więc nie widzę powodu, żeby mnie/nam nie wolno było spekulować, tym bardziej, że wśród ewolucjonistów, też nie ma pełnej zgodności temacie.

 

Racja

 

A skąd Ty wiesz, że nie mają? Nawet u mnie w domu mamy kocura z nieopanowaną hucią i straumatyzowaną kotkę, gwałconą czy jej się chce, czy nie....wiesz jak ona reaguje na widok tego kocura? i co mi teraz powiesz, że ona ma traumę wdrukowaną kulturowo? :P:(

 

W dzieciństwie "przygarnęłam" pewną bezpańską sukę, zawsze biegała za nią wataha psów, które bzykały ją na zmianę. Czasem na nie warknęła, czasem nawet dziabnęła, jednak ogólnie to wyglądała na zadowoloną :D

Z tego co piszesz to wygląda to tak, że kotka reaguje negatywnie tylko w pobliżu kocura, za to ludzka samica ma bardzo często traumę do końca życia. W przypadku kota najprawdopodobniej wystarczyłoby zabrać jej "oprawcę"

No i tak swoją drogą to trochę mnie to dziwi, że ta kotka mu nie daje rady. Miałam trochę do czynienia z kotami i zazwyczaj nikt nie chciał podskakiwać kotce. Poza tym widziałam kiedyś jak kocur łasił się na potomstwo kotki i zaatakował dopiero wtedy gdy tej nie było w pobliżu, w innym wypadku kotka byłaby w stanie obronić swoje młode.

W Twoim przykładzie musi wychodzić na to, że kocur jest znacznie silniejszy od kotki, a więc czy jej trauma nie jest bardziej wynikiem używania przez kocura przemocy fizycznej?

 

I tak sobie jeszcze przypomniałam ale już nie wiem gdzie to podpiąć. Jeśli najważniejsza jest ochrona jajeczka, to dlaczego samice małp uprawiają prostytucję, skoro to może doprowadzić do ciąży z niechcianym samcem?

 

Mnie zadziwia ten wątek, mam wrazenie że dyskusja o kobietach może się toczyć tylko w obrebie wagina i plemniki, naprawdę nie ma innych aspektów postrzegania kobiet ? :?

 

Wszystko się sprowadza do jednego, a więc chyba lepiej jest zacząć od źródła

 

Ja myślę, że to nie kwestia czy widział daną sytuację a raczej jaką ma wiedzę o zwierzętach nie tylko medycznie, ale i ich psychice. Z resztą, jedno z drugim się łączy więc wet. nie powinien być skupiony tylko na jednym aspekcie.

 

Nie wiem do końca jak jest z tymi gwałtami u zwierząt, ale zawsze myślałam, że jednak to robią. Kiedyś nawet coś czytałam o delfinach gwałcicielach. Jednak jeśli specjalista od zwierząt mówi, że jest inaczej,to w sumie to jeszcze lepiej dla mojego poglądu :lol: Jeśli gwałt występuje tylko u ludzi to musi to wynikać z narzuceń kulturowych, w których kobiecie nie wypada się parzyć z byle kim.

 

 

Aż sama się sobie dziwię, że to wszystko tu nastukałam :lol:

Zawsze po oderwaniu się od wątku zaczynam tracić nim zainteresowanie i nie chce mi się już pisać, a tu się jednak przemogłam.

Może coś jeszcze ze mnie będzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

neon napisał(a):

Reynevan napisał(a):

Bosz, dwie baby się biją :pirate:

 

 

hyhyhy

 

 

To bardzo ciekawe, bo gdyby podstawić tu dwóch facetów to najprawdopodobniej nikt by nie zwrócił na tę rozmowę uwagi, w przypadku kiedy są to osobniki płci żeńskiej to jest to kwitowane "baby się biją" :bezradny:

A daj spokój. To były żarty, niezależnie od tego, co neon miał na myśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej smakuje królik po berlińsku. A ludzi powinni z satelitów promieniami Roentgena sterylizować, jak za starych dobrych czasów, ale zaraz by się zaczęli w probówkach rozmnażać.

 

Smutny efekt nieuświadomienia :(

 

Ale na czym polega ten smutny efekt nieuświadomienia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie będę się wdawać w dyskusje o rzeczach oczywistych zwłaszcza, kiedy prowokacja do niej jest dla wszczęcia bezsensownej przepychanki, która mnie nie bawi.

Nie bawi mnie robienie przedstawienia z oczywistych skutków ludzkiej ignorancji i lenistwa, bo większość może, ale zwyczajnie nie chce przyjąć do siebie wielu rzeczy, jak ktoś wspomniał wcześniej, z wygody, sknerstwa itp.

Podałam konkretne informacje i myślę, ze są one wystarczające a wręcz nad wyraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu jak dla mnie to co napisałeś zabrzmiało, jak traktowanie tych zabiegów jako coś w rodzaju fanaberii. Podczas kiedy nikt nie robi tego z nudów, tylko dla autentycznego dobra zwierząt, które wynika m.in z tych działań.

Co do królika mam mieszane uczucia może dlatego, że miałam dwa no i po postu podobnie jak koń na przykład, nie przeszedłby mi przez gardło. W ogóle zbieram się do przejścia na vege ale nie ma funduszy na tyle aby zrobić to bez szkody dla zdrowia. Więc staram się ograniczać po prostu póki co.

No ale wracając do tematu, jeśli Cię uraziłam lub kogokolwiek to przepraszam. Zupełnie nie to było moim zamiarem.

Poza tym wiem też, że trudno jest kogoś do czegoś przekonać, nawet niosącego korzyści, negatywnymi emocjami, ale mi też czasem puszczają... :bezradny:

Ignorancja ludzi robi po prostu wielką krzywdę nie tylko w tym temacie. Wiem, że jak komuś zwierzęta tylko towarzyszą raz na jakiś czas, albo po prostu ma się zwierze i wiadomo, że na swoje możliwości stara sie jak najlepiej dla niego, to czyta i myśli - fanatyczka. Bez przesady. - to rozumiem, że nia ma tej drugiej perspektywy i trudno zrozumieć.

Pół biedy jak nie ma i się koryguje jak coś tam usłyszy gdzieś, ale jak już nie chce jej mieć, to jest zdecydowanie gorsze i dla zwierząt ogólnie, i dla niego samego jako człowieka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

....

bittersweet, w przeszłości moje z kolei, niewykastrowane kocury żyły po 10-15 lat, a sąsiada wykastrowane najwyżej kilka ...

To ma dowodzić czego? Bo wiarygodne badania naukowe wskazują, że jest jak pisza dziewczyny.

 

Po raz kolejny dowodzisz wyłącznie swego prymitywizmu, teraz dopuszczjąc się zaniedbań opieki nad zależnymi od Ciebie istotami. Wiedzieliśmy już, żeś nieatrakcyjna i sfrustowana, teraz wiemy jeszcze, żeś okrutna wobec słabszych i masz w dupie ich cierpienie. Przyjmujemy też do wiad. Twą betonową odporność na jakąkolwiek wiedzę.

 

Mission completed, więc możesz chwilowo zakończyć swój bełkot.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, a Ty ponoć masz mnie w ignorowanych? tak, znów pokazujesz nic więcej, tylko wg mnie, właśnie swój własny prymitywizm, niewiarygodność, nieopanowanie emocjonalne, frustracje i domysły, które projektujesz nie tylko na mnie, ale bardzo często na innych użytkowników forum, którzy niczym Ci nawet nie zawinili (no może poza tym, że bełkoczą ;) ), Sorry, ale dla mnie tak to właśnie wygląda.

I nie wypowiadaj się za innych, dyktując im, co oni widzą, czy też co powinni widzieć, gdyż Ty akurat coś takiego widzisz. Więc albo wrzuć mnie konsekwentnie w ten ignor, skoro mnie tak nie trawisz (nie będę ukrywać, że z pewną wzajemnością, choć w sumie nie wiem nawet co Ty tak właściwie do mnie masz?...), albo wrzuć na luz, bo się w końcu tym swoim jadem sam udławisz. O ile jeszcze kiedyś te Twoje złośliwości robiły na mnie jakieś wkurzające mnie wrażenie, to teraz patrząc, z dłuższej perspektywy obserwacji tych Twoich zachowań, to jest nawet w pewien sposób smutne, gdy się na to patrzy, nie w sensie, że mi się robi smutno, że się mnie czepiasz, tylko że to, że nie widzisz tego jak sam się zachowujesz (a może i widzisz, tylko nie widzisz w tym nic niewłaściwego), zarzucając notorycznie komuś prymitywizm, bełkot, buractwo, cebulactwo itd czyli przy jednoczesnym pokazywaniu swoim zachowaniem, prymitywnego szufladkowania innych swoimi domysłami.

 

....No dobra, to że jestem sfrustrowana życiowo to akurat prawda, przyznaję bez bicia... :mrgreen:... w dodatku wyjście z tej frustracji, grozi mi dopiero w trumnie :(

 

 

To ma dowodzić czego?

To co czym pisałam nie było żadnym dowodem na nic, ani nawet próbą dowodzenia czegokolwiek, poza tym, że statystyczne prawidłowości, nie zawsze sprawdzają się na konkretnych przypadkach, z czego sam sobie pewnie zdajesz sprawę.

 

Bo wiarygodne badania naukowe wskazują, że jest jak pisza dziewczyny

Nie zaprzeczam, że tak jest. Jednak to niekoniecznie świadczy o tym, że sam akt kastracji ma działanie prozdrowotne dla zwierząt. Wykastrowane zwierzęta jeśli w ogóle nie są po prostu najczęściej trzymane gdzieś w domu czy bloku, to nawet gdy są puszczane tzw. luzem, to trzymają się bliżej domu i z dala od innych zwierząt, co już poprawia ich bezpieczeństwo, bo zmniejsza szanse, że złapią jakiegoś zaraźliwego syfa od innych zwierząt, czy zginą rozjechane na drodze. No a jak chodzi o kotki, to wiadomo unikają w ten sposób ciąży i związanego z tym przeciążania organizmu i innych powikłań. Nigdy nie zagłębiałam się w ten temat, ale nawet na mój chłopski i jak sam pisałeś-prymitywny-rozum, to nie chce mi się wierzyć, żeby zaburzenie naturalnej gospodarki hormonalnej zwierzęcia, pozostało bez negatywnego wpływu na jego zdrowie, czy wręcz przyniosło skutek pozytywny. Jeśli wiesz coś na ten temat, jakie to są te pozytywne skutki, ale czysto zdrowotne, które sprawiają, że wykastrowane zwierze żyje dłużej i najlepiej w lepszym zdrowiu( a nie, że trzeba co chwile to weta, po leki, bo serce czy coś zaczyna szwankować), ja się naprawdę, bez ironii, chętnie dowiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I tak sobie jeszcze przypomniałam ale już nie wiem gdzie to podpiąć. Jeśli najważniejsza jest ochrona jajeczka, to dlaczego samice małp uprawiają prostytucję, skoro to może doprowadzić do ciąży z niechcianym samcem?
Nie strzegą jajeczka i dlatego do tej pory są tylko małpami... :smile:

 

http://odkrywcy.pl/kat,111404,title,Monogamia-zmienila-nasze-ciala,wid,13215255,wiadomosc.html?smg4sticaid=616a03

 

A z tymi księżmi, to ja wiem, że u bardziej jawnych źródeł tego stoją kwestie finansowe, mówię o kwestiach nieuświadomionych. Czytałam kiedyś, że ok 60% księży pomimo celibatu prowadzi życie seksualne( i nie mowa tu o pedofilii), znaczna część ma również dzieci..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po prostu jak dla mnie to co napisałeś zabrzmiało, jak traktowanie tych zabiegów jako coś w rodzaju fanaberii. Podczas kiedy nikt nie robi tego z nudów, tylko dla autentycznego dobra zwierząt, które wynika m.in z tych działań.

Co do królika mam mieszane uczucia może dlatego, że miałam dwa no i po postu podobnie jak koń na przykład, nie przeszedłby mi przez gardło. W ogóle zbieram się do przejścia na vege ale nie ma funduszy na tyle aby zrobić to bez szkody dla zdrowia. Więc staram się ograniczać po prostu póki co.

No ale wracając do tematu, jeśli Cię uraziłam lub kogokolwiek to przepraszam. Zupełnie nie to było moim zamiarem.

Poza tym wiem też, że trudno jest kogoś do czegoś przekonać, nawet niosącego korzyści, negatywnymi emocjami, ale mi też czasem puszczają... :bezradny:

Ignorancja ludzi robi po prostu wielką krzywdę nie tylko w tym temacie. Wiem, że jak komuś zwierzęta tylko towarzyszą raz na jakiś czas, albo po prostu ma się zwierze i wiadomo, że na swoje możliwości stara sie jak najlepiej dla niego, to czyta i myśli - fanatyczka. Bez przesady. - to rozumiem, że nia ma tej drugiej perspektywy i trudno zrozumieć.

Pół biedy jak nie ma i się koryguje jak coś tam usłyszy gdzieś, ale jak już nie chce jej mieć, to jest zdecydowanie gorsze i dla zwierząt ogólnie, i dla niego samego jako człowieka.

 

Ja nie uważam, że sterylizacja to fanaberia. Ja uważam, że nasz gatunek, to najgorsze co się mogło tej planecie przytrafić.

 

Nie uraziłaś mnie, więc nie masz mnie za co przepraszać. Ja nie jadłem mięsa, ale zacząłem brać leki i nic tak nie wypełniało żołądka jak mięso. Myślę, że jeśli w warunkach głodu byłaby we mnie silna wola przeżycia, to zjadłbym wszystko, co pozwoliłoby mi utrzymać się przy życiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ale temat jest o kobietach, tak?

 

Ja jeżeli jeszcze mogę coś tu napisać, na temat kobiet, to napiszę szczerze, że ja nic do kobiet nie mam.

Mam pewne zastrzeżenia co do kobiet, bo są kobiety, które nie zachowują się w porządku, zarówno wobec siebie, jak i wobec facetów.

Pewne cechy i sposób bycia mi u kobiet nie odpowiada, no ale tak już jest i inaczej nie będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma to jak konkretne opisy poszczególnych zachowań,cech jak i argumentacja czemuż to wadzą,bądź nie :lol:1.0

Nie ma to jak kolejny temat z cyklu: "jakie kobiety są i dlaczego takie złe".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×