Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ghoust

Uzależnienie czy przewrażliwienie?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Chciałem się poradzić, bo nie wiem do kogo mam się zwrócić, jakie kroki podjąć. Opiszę tu swój problem.

 

Otóż, mam problem. Problem dotyczy mnie samego jak i mojej zabaweczki jaką jest komputer.

 

Otóż, przyznaję, lubię sobie pograć. Grałem w gry komputerowe, po parę (kilkanaście) godzin. W ciągu prawie 5 lat mój komputer działał 360.3 dni. W trakcie całej klasy licealnej używałem komputer do grania kilka, kilkanaście godzin dziennie, nie zawalając przy tym nauki. Grałem po to, aby odreagować się.

 

Teraz rzadko siedzę przed komputerem (do 5h max) , lecz jeżeli komputerek nie włączy się, lub zawiedzie (jak dzisiaj) to dostaję białej gorączki., wszystko mnie denerwuje. Dodam, że dzisiaj miałem takowy incydent. Oczywiście naprawiłem go we własnym zakresie. Dodam, że przez jakiś czas uczęszczałem do szkoły policealnej na kierunku tech.informatyk.

Jeżeli coś innego zawodzi w domu, to nie dostaję białej gorączki.

Jakieś porady?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Ghoust,

 

Z tego, co napisałeś wynika, że ta sytuacja jest dla Ciebie niepokojąca i dokuczliwa. Twój stres spowodowany awariami komputera może wskazywać na uzależnienie. Wywiązywanie się z obowiązków szkolnych i ograniczenie czasu spędzanego przed komputerem może to potwierdzać (paradoksalnie).

Pomoc w kwestii uzależnień oferują ośrodki leczenia uzależnień. Nawet, jeśli w pobliżu Twojego miejsca zamieszkania nie byłoby ośrodka zajmującego się uzależnieniami od komputera, to w każdym takim miejscu powinieneś uzyskać jakieś namiary na placówki, w których uzyskasz fachową diagnozę i pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz rzadko siedzę przed komputerem (do 5h max) (...)

Jakieś porady?

 

Jak to jest rzadko to ja nie wiem.

Nie włączaj komputera przez tydzień, zobaczymy czy jesteś w stanie tyle wytrzymać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie włączaj komputera przez tydzień, zobaczymy czy jesteś w stanie tyle wytrzymać.

Taki "test" nie musi być rozstrzygający. Bo osoba, która jest uzależniona potrafi zdobyć się na czasową wstrzemięźliwość... przychodzi jej to o tyle "łatwiej", że wie jak długo "ma wytrzymać", a więc po jakim czasie powróci do czynności lub substancji uzależniającej.

Odstawienie ma szanse zakończenia się sukcesem, gdy jednocześnie wzmacnia się tzw. zasoby wewnętrzne osoby uzależnionej, czyli pomaga jej radzić sobie z "rzeczywistością", od której ona ucieka w nałóg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stres który odczuwam przy awariach komputera nie wiąże się z potrzeby grania, uzywania komputera, tylko z tego powodu, że jeżeli awaria taka nastąpi to w przypadku uszkodzenia sprzętu jestem bezradny. Obecnie do tej pory nieuruchomiłem komputera. Aż mnie korci żeby odpalić komputerek w celu sprawdzenia czy działa. Pozatym w zeszłym roku 2 tygodnie byłem na wakacjach bez dostępu do komputera, i jakoś przeżyłem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Stres który odczuwam przy awariach komputera nie wiąże się z potrzeby grania, uzywania komputera, tylko z tego powodu, że jeżeli awaria taka nastąpi to w przypadku uszkodzenia sprzętu jestem bezradny.
Możliwe, że błędnie odebrałem Twój wcześniejszy wpis. Jeśli tak się stało, przepraszam.

Wobec tego jaką rolę pełni Twój komputer w Twoim życiu, że czujesz się bezradny w razie jego awarii? Dlaczego jego sprawne działanie jest dla Ciebie tak bardzo istotne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bezradny w sensie, że sam nie naprawię usterki i muszę się prosić męża kuzynki, aby zajrzał on do komputera. Ta bezradność doprowadza mnie do kurwicy, jaką ciężko opisać.

Komputer pełni dla mnie rolę drugoplanową. Potrafię żyć bez komputera, dzisiaj usiadłem przy komputerze o godzinie 14, wystąpił błąd, wkurzyłem się, a teraz siedzę przed komputerkiem i się zastanawiam, co robić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wciąż nie za bardzo rozumiem przyczyny Twojej bezradności. Czujesz się bezradny, gdy sam nie usuniesz usterki - dlaczego? Nie chcesz być od nikogo zależny w naprawie komputera? Jeśli tak, to dlaczego tylko w kwestii sprawności komputera, ale już nie telewizora, zmywarki, kontaktu, kranu, czy jeszcze czegoś innego? Czy może przez pryzmat sprawności komputera (a więc czegoś, co powinno być w zasięgu umiejętności technika informatyka) oceniasz siebie jako osobę?

Czym w Twoich wypowiedziach różni się "komputer" od "komputerka"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie chodzi o umiejętności informatyczne. Jako praktykujący informatykę przez pół roku umiem teorię, a praktyki nie miałem. I może właśnie dlatego jestem na siebie zły.

Obecnie zainstalowałem na nowo system operacyjny, z pomocą innych osób, udało się.

Jeżeli chodzi o teorię to stanowczo "za mało" wiem o komputerach, o praktyce nie wspominając.

Teraz gdy siedzę , jestem spokojny, i mam powód do zadowolenia. Że udało mi się pierwszy raz zainstalować system, nie ucząc się instalacji systemu z dysku twardego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że niezwykle istotne dla Twojego samopoczucia są umiejętności informatyczne. Odbieram to (być może niesłusznie) jakbyś przez ten pryzmat postrzegał siebie jako osobę. Tak jest? Jako człowiek jesteś "jedynie" informatykiem? Czy może oprócz tego jesteś np. kibicem, przyjacielem, kolegą, partnerem, pracownikiem, bratem, szwagrem itd.? Kim jesteś oprócz bycia informatykiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wybacz, ale nie wierzę w prawdziwość takich stwierdzeń. Za to wierzę, że może Ci być trudno określić swoje zalety i mocne strony.

Uczestniczysz w jakiejś terapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodziłem na terapię, a teraz jestem na liście oczekujących na terapie, czy cos w tym rodzaju. Choc psycholog powiedzial, ze jakby się coś działo to mam zadzwonic .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam. Chciałem się poradzić, bo nie wiem do kogo mam się zwrócić, jakie kroki podjąć. Opiszę tu swój problem.

 

Otóż, mam problem. Problem dotyczy mnie samego jak i mojej zabaweczki jaką jest komputer.

 

Otóż, przyznaję, lubię sobie pograć. Grałem w gry komputerowe, po parę (kilkanaście) godzin. W ciągu prawie 5 lat mój komputer działał 360.3 dni. W trakcie całej klasy licealnej używałem komputer do grania kilka, kilkanaście godzin dziennie, nie zawalając przy tym nauki. Grałem po to, aby odreagować się.

 

Teraz rzadko siedzę przed komputerem (do 5h max) , lecz jeżeli komputerek nie włączy się, lub zawiedzie (jak dzisiaj) to dostaję białej gorączki., wszystko mnie denerwuje. Dodam, że dzisiaj miałem takowy incydent. Oczywiście naprawiłem go we własnym zakresie. Dodam, że przez jakiś czas uczęszczałem do szkoły policealnej na kierunku tech.informatyk.

Jeżeli coś innego zawodzi w domu, to nie dostaję białej gorączki.

Jakieś porady?

 

Wszelka przesada jest niepotrzebna.

 

Parę godzin dziennie to nałóg, nie jest to nałóg bardzo szkodliwy jeśli pozwala Ci się jakoś rozwijać. Czyli jeśli przez okrągłe pięć godzin grasz w jakieś niemądre gry, to faktycznie strata czasu. Jeśli zaś w tym czasie uczysz się programowania, słuchasz dobrej muzyki (najlepiej zagranicznej, to doskonały sposób na naukę języka), ew. rozmawiasz z niegłupimi znajomymi i grasz w jakieś niegłupie gry, które uczą myśleć, to nie jest to tak okropne.

 

Jeśli uważasz, że pięć godzin dziennie to za dużo, zrób sobie żelazne postanowienie, że dzień w dzień będziesz ograniczał użytkowanie komputera o 5-10 minut dziennie, aż zejdziesz do zadowalającego poziomu 3-4 godzin czy też jeszcze mniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chodziłem na terapię, a teraz jestem na liście oczekujących na terapie, czy cos w tym rodzaju. Choc psycholog powiedzial, ze jakby się coś działo to mam zadzwonic .
A co byś powiedział na to, by w trakcie oczekiwania na terapię, podejmować starania o rozwijanie innych sfer życia? Wyjść więcej do ludzi, częściej widywać się ze znajomymi, pielęgnować inne umiejętności, które z pewnością masz... Masz jakieś pomysły?

 

Parę godzin dziennie to nałóg, nie jest to nałóg bardzo szkodliwy jeśli pozwala Ci się jakoś rozwijać. Czyli jeśli przez okrągłe pięć godzin grasz w jakieś niemądre gry, to faktycznie strata czasu. Jeśli zaś w tym czasie uczysz się programowania, słuchasz dobrej muzyki (najlepiej zagranicznej, to doskonały sposób na naukę języka), ew. rozmawiasz z niegłupimi znajomymi i grasz w jakieś niegłupie gry, które uczą myśleć, to nie jest to tak okropne.
Według tych kryteriów większość ludzkości tkwi w nałogach. :? Np. niemowlęta są "nałogowcami spania", a ludzie pracujący przynajmniej kilka godzin dziennie w pracy, która nie sprzyja ich rozwojowi, to "pracoholicy". :roll: Również wykonywanie samych "mądrych" czynności nie musi być korzystne... wręcz jest wskazane dla higieny umysłowej, by wypoczywając po "pracy umysłowej", wykonywać "pracę fizyczną".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

]Według tych kryteriów większość ludzkości tkwi w nałogach. :? Np. niemowlęta są "nałogowcami spania", a ludzie pracujący przynajmniej kilka godzin dziennie w pracy, która nie sprzyja ich rozwojowi, to "pracoholicy". :roll: Również wykonywanie samych "mądrych" czynności nie musi być korzystne... wręcz jest wskazane dla higieny umysłowej, by wypoczywając po "pracy umysłowej", wykonywać "pracę fizyczną".

 

Niemowlęta muszą spać, by się rozwijać. Nie mają wyboru, nie mogą wybrać innego trybu życia, lecz muszą to przerobić. Potem ze spania na okrągło się wyrasta.

 

Ludzie pracujący w profesji, której nie lubią, też muszą to robić, to konieczność, bez tego nie przetrwają.

 

''Praca fizyczna'', w postaci biegania, pływania, grania w kosza jest jak najbardziej rozwojowa i służy człowiekowi.

 

Podałeś nietrafione analogie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gods top 10, cięta riposta. :brawo:

Definicji uzależnienia jest sporo. Np. zwierzęta też się uzależniają, ale nie zdają sobie sprawy, że coś im może szkodzić. Dlatego "korzystają" z nałogu aż do śmierci bez opamiętania. Wydaje się, że cali składamy się z jakichś przyzwyczajeń i nałogów, ale przynajmniej zdajemy sobie, jako ludzie, sprawę z tego, co może szkodzić naszemu zdrowiu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moje analogie są nietrafione czy Twoje "kryteria nałogu"?

 

Nałóg to coś, co nie jest konieczne do przetrwania, to coś nad czym można mieć kontrolę.

 

Podane przez Ciebie analogie nie spełniają tych wymogów.

 

Nałóg ubarwia nieco egzystencję, ale da się go rzucić, inaczej spożytkować lub ograniczyć bez konsekwencji dla zdrowia i swego statusu materialnego.

 

Komputer, sex bez zobowiązań, papierosy, alkohol - to przykłady nałogów

 

Praca zawodowa czy sen dla niemowlaka - zdecydowanie nałogami nie są. Nie można ot tak rzucić pracy, tzn. niby można, ale bez jakiejś innej oferty pracy i/lub rezerw gotówki na podorędziu jest to nieroztropne i może doprowadzić do bankructwa, co zdecydowanie niekorzystnie wpłynie na dalszą egzystencję. Niemowlak też nie może ot tak rzucić ''nałogu'' spania przez znaczną część doby, gdyż jest to dla niezbędne, poza tym nie jest na tyle świadomy by kontrolować własne zachowania,

 

Natomiast sport i ogólnie pojęta aktywność fizyczna - to pozytywny nałóg i jeśli nie koliduje z naszą pozostała działalnością - rzucanie go i ograniczanie ani nie ma sensu, ani nie jest pożyteczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dalszym ciągu mogę wypisać to, co spełnia podane przez Ciebie kryteria, a co nałogiem na pewno nie jest. Ale nie w tym rzecz.

O ile zgadzam się z tym, że nie trzeba znać definicji naukowych, by móc pisać na forum, o tyle trudno mi zaakceptować rozpowszechnianie dezinformacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obecnie nie odpaliłem komputera przez 2 dni, a za 3 tygodnie będę regularnie musiał wysiedzieć 8 godzin przed komputerem (szkoła), a teraz ograniczam siedzenie przed komputerem. Taka prawda, że wszędzie są komputery , i łatwo się uzależnić. Dla przykładu człowiek pracuje 8h w biurze z komputerem.

Przychodzi do domku, odpala komputer i siedzi do nocy. I to nie jest uzależnienie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dalszym ciągu mogę wypisać to, co spełnia podane przez Ciebie kryteria, a co nałogiem na pewno nie jest. Ale nie w tym rzecz.

O ile zgadzam się z tym, że nie trzeba znać definicji naukowych, by móc pisać na forum, o tyle trudno mi zaakceptować rozpowszechnianie dezinformacji.

 

Skoro twierdzisz, że szerzę dezinformację to wypisz te przykłady.

 

Jasnym jest, że kondensując wypowiedzienie naraża się na przeoczenie pewnych przypadków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dla przykładu człowiek pracuje 8h w biurze z komputerem.

Przychodzi do domku, odpala komputer i siedzi do nocy. I to nie jest uzależnienie?

Z całą pewnością nie wszyscy, którzy pracują przy komputerze, po powrocie do domu włączają komputer. Większość po wyjściu z pracy ma inne obowiązki (np. odebranie dzieci ze szkoły/przedszkola; zrobienie zakupów, przygotowanie obiadu/kolacji itp.) lub oddaje się swoim hobby (siłownia, basen, rower, fotografia itp.). Poza światem wirtualnym wciąż funkcjonuje świat realny.

 

@akwen

Jak wspomniałem wcześniej, wg tych kryteriów:

Parę godzin dziennie to nałóg, nie jest to nałóg bardzo szkodliwy jeśli pozwala Ci się jakoś rozwijać.
Wszelka czynność wykonywana kilka godzin dziennie, jest nałogiem.

Dalej:

Nałóg to coś, co nie jest konieczne do przetrwania, to coś nad czym można mieć kontrolę.
Wg tej "definicji" nałogiem są np. długopis i krzesło.
Nałóg ubarwia nieco egzystencję, ale da się go rzucić, inaczej spożytkować lub ograniczyć bez konsekwencji dla zdrowia i swego statusu materialnego.
Jeśli nałóg da się rzucić bez konsekwencji dla zdrowia, to czym w takim razie jest zespół abstynencyjny/odstawienny?
Komputer, sex bez zobowiązań, papierosy, alkohol - to przykłady nałogów
Można korzystać z komputera, a nie być uzależnionym... podobnie z resztą tej listy.
Natomiast sport i ogólnie pojęta aktywność fizyczna - to pozytywny nałóg i jeśli nie koliduje z naszą pozostała działalnością - rzucanie go i ograniczanie ani nie ma sensu, ani nie jest pożyteczne.
Paradoksalnie uzależnić można się niemal od każdej czynności... włącznie z tak zdawało by się bezpiecznymi czynnościami, jak uprawianie sportów, dbanie o zdrowy styl życia, przygotowywanie "zdrowych posiłków" itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×