Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mam fioła na punkcie zwierząt !!!


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Mi kolega przywiózł wiewióra małego, bo mamę mu ktoś przejechał, więc koledzy go zgarnęli i się nim zaopiekowali, jak był noworodkiem.

 

A potem wpadł do mnie na farmę, ale niestety to była zima i trochę ekstremalne warunki, i nie miałem gdzie umyć wiewióra i robale po nim łaziły ;/.

 

Koledzy z innego forum mi radzili, żebym nagrał filmik z wiewiórem, to nagrałem i wrzuciłem na youtube, to kumpel na reddit wrzucił i ludzie się jarali podobno i to był hit ten film ;/

 

To ja następnego dnia się obudziłem rano i jakieś youtube, skasowałem konto i wszystkie filmiki też poszły się jeb..., bo depresja i nie chce żadnych jutubów i life is brutal... 

 

Potem zgubiłem telefon, na którym miałem selfie z wiewiórem i filmiki, bo się upiłem alko i telefon mi z kieszeni gdzieś wyleciał i żegnaj. Kumpel też filmu nie zachował.

 

To moje kasowanie wszystkiego to też jakaś choroba umysłowa. ;/ a mogłem być jutuberem i kase bym miał, to niestety choroby psychiczne i sam sobie strzelam w stopę i gniję w dołku na własne życzenie tylko.

 

Potem mi jest smutno tylko, dlatego się nie nadaje do życia w społeczeństwie.

Edytowane przez KochamBabkęBożą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Grouchy napisał(a):

@Krejzi1 @KochamBabkęBożą No dzikiemu szczurowi raczej bym nie zaufał i nie dał bym mu jeść z ręki ale myszy akurat są nieagresywne i raczej takie śmieszne. A wiewióra nigdy mi się nie udało "oswoić", zawsze uciekały.

Mnie jakos pod względem higienicznym obrzydzają. To chyba mnie tak od nich najbardziej odrzuca 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Grouchy napisał(a):

@KochamBabkęBożą a leki nie pomagają?

Nie biorę leków, bo na depresję i złe stany wolę ruch i świeże powietrze. Brałem kiedyś antydepresanty, ale dziwnie się po nich czułem i cały czas ospały.

 

Ważne, że zdrowie jest. W zeszłym roku udało mi się rzucić palenie już na dobre. A też wiele lat nie mogłem.

 

Zapisałem się na pływalnie i chodziłem do sauny parowej codziennie i mnie fajki zaczęły brzydzić, ble 😜

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, KochamBabkęBożą napisał(a):

Nie biorę leków, bo na depresję i złe stany wolę ruch i świeże powietrze. Brałem kiedyś antydepresanty, ale dziwnie się po nich czułem i cały czas ospały.

 

Ważne, że zdrowie jest. W zeszłym roku udało mi się rzucić palenie już na dobre. A też wiele lat nie mogłem.

 

Zapisałem się na pływalnie i chodziłem do sauny parowej codziennie i mnie fajki zaczęły brzydzić, ble 😜

To fajnie. A fakt, kontakt z naturą daje bardzo dużo poprawy ducha, zwłaszcza takie okolice.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 22.03.2026 o 12:47, Grouchy napisał(a):

 

No u mnie w domu był intruz i jeszcze na mnie skoczył to dostał trutkę a doskonale wiem, jak ona działa na organizm. Ale mógł nie wyłazić jak mu zatkałem dziurę, wysypałem pieprz itp. 

Taa, mógł nie wyłazić... u mnie w domu rodzinnym szczur zderzł w ścianie i się zozkładał. Wtedy jeszcze jedździłam do domu na weekend i spałam z siostrą na lóżku które stalo obok tego miejsca. Zapach był... wyjątkowy. Wyciągneli go dobiero jak robili remont. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 22.03.2026 o 14:04, shadow_no napisał(a):

Dziś w nocy prawie wjechałem w dzika. Na chodniku były wystawione śmietniki z bio. I jeden z dzików sobie zrobił ucztę wywracając ten śmietnik a samemu wbiegając na ulicę żeby to zezrec 

Zwierzeta leśne... jeden z moich najwiekszych leków jeśli chodzi o jazdę samochodem. Kiedyś przy drodze na której predkość była dość duża, bo to była kilkupasmówka zauważyłam cholera wie co jelenia, łosia. Stał przy samym pasie, a zauważyłam go jak byłam moze z 2 m od niego. Jak sobie pomysle ze mógł mi wbiec pod samochód to mi słabo. W trakcie tamtej jazdy  zobaczyłam jeszcze kilka saren i ogólnie byłam mega wystraszona przez to. Było ciemno, bo było już po północy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, KochamBabkęBożą napisał(a):

No a w takiej sytuacji, czego bardziej szkoda. Sarny czy samochodu?

 

Chyba sarny, jak umiera właśnie w męczarniach i co zrobić. Patrzeć jak umiera albo ukrócić jej cierpienia?

Nie wiem, ale taka sarna stanowi śmiertelne zagrożenie, jeśli przy uderzeniu wpadnie przez szybe do samochodu może zabić, nie mówiąc już, że samo jej pojawienie się na drodze i próba ominięcia może prowadzić do utraty panowania nad kierownicą.

 

Jeśli sarna umiera po uderzeniu, to na miejscu powinien jak najszybciej pojawic się np. weterynarz żeby ją uśpić. Co do samochodu to nie wiem jak wtedy jest z ubezpieczeniem, ale np. nie wszyscy mają wykupione AC i wtedy można stracić dużo pieniedzy, a trudno mówić o winie jeśli jedzie się prawidłowo, a zwierzę dosłownie wbiega pod koła.

 

 

Edytowane przez bei

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×