Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość slow_down

Ciągła żonglerka lekami

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Mam dość siebie samego.

 

Nie rozumiem, dlaczego gdy tylko wpadam w dołek, np. dzisiaj, to od razu w mojej głowie pojawia się panika, że należałoby coś zmienić w leczeniu. Jeden beznadziejny dzień a ja już trzęsę dupę, że mi tak zostanie. Zszedłem z 225mg wenli na 150, z nadzieją, że nie będę taki "zablokowany". Żeby jakoś przeżyć zajęcia na uczelni, naćpałem się clonazepamem. Od kiedy odpuściłem sobie lit, pojawiają się myśli samobójcze (czyli to prawda, że lit jest świetny na takie myśli). Brałem minimalną dawkę - 500mg - ale i tak srałem o skutki uboczne, mimo wyniku badań 0,42 (mniej więcej).

 

Powinien mnie ktoś pilnować, jak dziecko. Ktoś musi stać nade mną z batem i pilnować czy codziennie jem te same leki.

Ciągle mam wątpliwości, czy to co biorę jest dla mnie dobre. Cóż, gdy tylko coś jest nie tak, leczę się na własną rękę. Wiele razy wyszło mi to na dobre, ale nie raz też spieprzyło całe leczenie.

Przerobiłem masę leków, szczególnie gdy wpadłem w lekooporną depresję po hipomanii. Dostałem wtedy lamotryginę, która w miarę mnie ustabilizowała, jak chodzi o dołek. Później pojawiało się parę hipomanii i w uzgodnieniu z lekarzem dostałem kwetiapinę o przedłużonym uwalnianiu. Wkręcałem sobie, że to lek na manię, więc już na drugi dzień na pewno będę mieć depresję, wsłuchiwałem się w siebie.

 

Po przerobieniu wszystkich SSRI, wenli, wszystkich TLPD, mirty, miansy, 4 stabilizatorów i 6 neuroleptyków wnioskuję jedno:

lit - najlepszy na myśli samobójcze i głupie pomysły

wenlafaksyna - najlepsza na lęk wolnpłynący

kwetiapina XR - reguluje sen, stabilizuje i JEDYNY LEK, który pomaga na DEREALIZACJĘ (plus wkręcam sobie po nim dołki). :P A wiem, że trzeba przecież swoje przeczekać, zanim się rozkręci.

 

Tylko te 3 leki powinienem mieć w apteczce. Ale mam ich sporo więcej. Czasami czuję się jak lekoman. Nie wnikajcie, skąd dostęp do takiej ilości leków. Mam go i już. Zresztą nie jest to nadzwyczajnie trudne, w dobie internetu. Ciągle eksperymentuję, szukam złotego środka (tylko po co, skoro przez te 3 lata nauczyłem się, że leczenie polega na kompromisach).

Żałuję, że nie ma mnie kto kontrolować z tymi lekami. Od dziś będę starał się tyle je właśnie brać. Choć nie cierpię antydepresantów (często brakuje mi po nich emocji), jestem na razie na nie skazany.

Oddam swój telewizor osobie, która tu przyjdzie i wyjebie mi szufladę leków na śmietnik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

slow_down, Piszesz że nie ma cię kto pilnować i podejżewam to się raczej nie zmieni. Zamiast kręcić ciągle z lekami, a przecierz wiadomo że one działają z 2-3 tygodniowym opuźnieniem, spróbuj znaleźć sobie dobrego psychiatrę i mu zaufać. Wielu lekarzy współpracuje z pacjętami i słuchają ich sugestji, prztnajmiej ja tak mam, nie wyobrażam sobie tak kombinować z lekami. W aptekach przyjmują nie potrzebne leki, oddaj tam tę szufladę z lekami i zdaj się na lekarza, a w domu trztmaj tylko te leki które on ci przepisuje. To zachowanie które prezentujesz wygląda jakbyś był co najmniej doktorem psychiatrii, takie eksperymenty są bardzo niebezpieczne ze względu na interakcje zachodzące przy dobieraniu leków, może nawet dojść do uszkodzenia muzgu. Na twoim miejscu postarałbym się pójść do szpitala, a tam bardzo dobrze pilnują pacjęta, a co najważniejsze dobraliby ci leki tak że lepiej się poczujesz, tylko trzeba się tego tyrzymać. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

slow_down a ten tv to plazma czy jakiś stary? ;) A tak na serio to gdy ja zaczynałem brać leki w 2008 roku to byłem bardzo niecierpliwy, wytrwanie 12 tygodni na jednym leku to była rzadkość. Później, im dłużej brałem leki i coraz mocniej byłem rozczarowany brakiem ich skuteczności zaczynałem brać leki dłużej (licząc, że jak je będę długo brał to w końcu "zaskoczą"). Ostatnie moje lata to "testowanie" każdego leku przez 12 tygodni - mimo iż i tak nie działały to mam pewien psychiczny komfort i pewność, że ten lek po prostu nie zadziała chociaż dałbym mu nawet parę lat na rozkręcenie. U większości osób leki zaczynają działać stosunkowo szybko, dzieje się to zazwyczaj w ciągu 4 tygodni, ew. do 8. Osoby u których lek zaskoczy po 12 czy więcej to bardzo rzadkie przypadki.

 

Tak czy owak, chciałem napisać, że im dłużej brałem leki i im więcej ich miałem na swoim koncie spróbowanych to tym mocniej zmniejszał się mój pęd by próbować kolejnych, by skakać z leku na lek. Może gdyby leki działały to też bym zaczął skakać, nie wiem, może by poczuć się jeszcze lepiej? Tak więc, po rozczarowaniu farmakologią odstawiłem wszystko, mija 2 tygodnie a ja nie czuję się wcale źle. Wróciłem do słuchania muzyki, sen się uregulował sam, czuję się spokojniejszy i nie mam tego ciągłego nakręcenia które powodowały u mnie np. SSRI.

 

To tak "trochę" o sobie :) Ale co do Ciebie slow_down to wiesz, że takie skakanie do niczego nie prowadzi i w końcu można się nieźle zakręcić i pogubić. Wiem jak trudno jest to kontrolować, ale może właśnie warto byłoby wywalić tę szufladę leków do kosza i zostawić te które Ci rzeczywiście pomagają. Jeśli to coś z pokroju ZOK to wiem, że mimo iż byś wszystko wywalił to znowu będzie Cię kusić by kupić nowe. To takie błędne koło, ale musisz coś z tym zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem na lekach od 1999. Lista bardzo długa. Spróbuję część

Neuroleptyki:

-olzapina, ketrel, fuanxol, klozapol, abilifi, solian, tisercin, rispolept i jeszcze jakieś ale musiałabym sprawdzić na wypisie ze szpitala

Antydepy:

bioxetin, citabax, wenla, nexpram, anafranil,asentra, moklar, lerivon, mirtor, trittico, seronil

Stabilizatory:

lit, lamo, karba, depakine

 

Obecnie

karba, 1200

Lamo 100

Nexpram 10

Mirta 15

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

jesteś mnichem Shaolin w braniu leków slow_down przy mnie, mnie się w ogóle nie powinno leczyć bo ostatecznie i tak mam wysrane na nie i nikomu nie ufam, cierpliwy potrafiłem być 5 lat temu przez 3 miesiące, później zrozumiałem, że oni tylko chcą zjeść mój mózg, powoli żebym się nie zorientował, tylko boją się do tego przyznać :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak więc, po rozczarowaniu farmakologią odstawiłem wszystko, mija 2 tygodnie a ja nie czuję się wcale źle.

dodam od siebie, że tylko bez leków czuję się normalnie. Myślę, że wiele osób doszło by do siebie odstawiwszy wszystko.

Nie daj Boże SSRI.

 

Zamiast kręcić ciągle z lekami, a przecierz wiadomo że one działają z 2-3 tygodniowym opuźnieniem, spróbuj znaleźć sobie dobrego psychiatrę i mu zaufać.

 

Bzdura, oklepana bezsensowna formułka. Dobre dla zagubionych owieczek nie mających pojęcia o psychiatrii.

Marian Paździoch jest doświadczony i słusznie sam spraktykował co mu pasuje i na pewno wie jak ich używać i ma wiedzę o dawkach, interakcjach, itp.

Jedyne czego nie powinen robić to szaleć z dawkami i gatunkami w krótkich odstępach czasu.

 

Mój lekarz sam powiedział: ma pan takie doświadczenie, że powinen pan sam zarządzać swoimi lekami.

To zarządzam i nieźle na tym wyszedłem póki co. 3 dni temu skończyła mi się Lamotrygina i chyba jej też nie będę już brał.

cervezy nie ruszam 2 tygodnie i tak zostanie do Wielkanocy, po której z przyjemnością odrobię zaległości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podaję hasło: OKOŃ

 

Podaję hasło: WYPIERDALAJ

:great:

 

A ja jadłam:

1. Z antydepów:

- wenlafaksyna

- escitalopram

- fluoksetyna

- sertralina

- reboksetyna

- mianseryna

- moklobemid

 

Z powyższych pierwsza była wenla, wyciagnęła mnie szybko z mega bagna, równie szybko przestała działać. Fajny był miks fluoksetyna + sertralina, taka spokojna na nim byłam, co dziwniejsze, że na samej fluoksetynie byłam okropnie agresywna. Sertralina solo wykończyła mnie psychicznie i po kilku miesiącach jej zażywania trafiłam do psychiatryka po próbie S. Miks sertralina, reboksetyna, mianseryna antydepresyjnie nie działał, za to był mistrzem w zamulaniu. Najlepszy z tych wszystkich jest dla mnie moklobemid, aktywizował, działał antydepresyjnie, nie zamulał, motywował. Polecam tym, którzy są już zmęczeni SSRIGównem.

 

Z pozostałych prochów łykałam zolpidem, zopiklon, hydroksyzyne i chlorprotiksen.

 

Generalnie stanowczo najlepiej czuję się po odstawieniu wszystkich leków. Miesiąc po odstawce czuję się jak młody bóg i śmieje się sama z siebie, ze mogłam mieć takie problemy, wydaje się to wręcz nierealne. Ale niestety średnio po pół roku cały syf wraca i zabawa zaczyna się od nowa. Dwa razy już odstawiałam i dwa razy było identycznie. Teraz właśnie minęło gdzieś pół roku jak sobie policzyłam i tradycyjnie zaczyna się syf w głowie. Póki co postaram się bez prochów, ale nie powiem, ze nie miewam momentów załamania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja brałem: paroksetynę, citalopram, escitaopram, sertalinę, wenlafaksynę, mirtazapinę, mianserynę, trazodon, klomipraminę, opipramol, doksepinę, amitryptylinę, fluoksetynę

 

Neuroleptyki: perazyna, amisulpryd, chlorprotiksen, kwetiapina, olanzapina, risperidon (nie pamiętam co jeszcze)

Stabilizatory: lit, karbamazepina, lamotrygina, gabapentyna

 

Inne: pirybedyl, biperyden, metylofenidat, piracetam, alprazolam, clonazepam, diazepam, lorazepam

 

Na pewno o czymś zapomniałem.

Teraz jadę na wenlafaksynie 150mg i 300mg kwetiapiny XR. Bałem się powrotu do kwety, ale zadziałała fajnie. W pogotowiu mam lit, który działa dość szybko, ale na razie nie ruszam. Wszystkich innych leków właśnie się pozbywam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie to nie taki wcale idiotyzm. Tak naprawdę to nikt prócz Ciebie nie wie jak dany lek na Ciebie działa i choćby lekarz coś zakładał, to jest tylko spekulacja. Lek pomoże, a nie musi wcale lub tylko częściowo, a i może zaszkodzić + różnorodne skutki uboczne. Nie ma chyba drugiej takiej samej osoby co by zareagowała na dany lek identycznie jak inna. Wszytko rozgrywa się w naszej głowie, a nikt do końca nie wie w czym rzecz. Wobec tego można się naprawdę oszaleć, bo nie wiadomo w której grupie się znajdziemy. U mnie do duloksetyny wystarczyło dodać pół tabletki reboksetyny i cały efekt się spierdolił. Co do lekarzy to oczywiście nie mam już żadnego zaufania, jest we mnie spora ilość agresji w stosunku do psychiatrów i psychoterapeutów. Podejrzewam, że do jakiegoś max pół roku duloketyna będzie działać. W tym czasie póki mam sprawny umysł muszę sobie zorganizować leki, ktorych nie brałam żeby mieć na czarną godzinę, bo wiem jak wiele wysiłku sprawia mi wtedy wyjście z domu. Muszę się też zabezpieczyć finansowo. Opowiadać o tym lekarzowi nie będę, bo mi powie żebym się nie nastawiała negatywnie, a jak lek przestanie działać to standardowo powie abym poszła na terapię. Na terapię kiedy ja nie będę mieć sił wyjść z domu. Moja lekarka nie chciała mi wypisać duloksetyny, ponieważ nie - nie pomoże, bo ona wie. Musiałam pójść prywatnie. Teraz chętnie bym ją odwiedziła i zaśmiała się prosto w twarz. To samo się tyczy tego aby nie mówić choremu aby wziął się w garść. Jak leki nie zadziałają to wtedy lekarz zrzuca winę na pacjenta, że to pewnie zaburzenia osobowości i dlatego leki nie działają. I żeby poszedł na terapię, a terapeutka da mu do zrozumienia aby się wziął w garść, zacznie wymyślać jakieś problemy, blokady w podświadomości i inne pierdy. Błędne koło.

 

-- 10 mar 2015, 12:59 --

 

Jak to kiedyś się skończy to będę potrzebować terapii po tym całym traktowaniu przez osoby leczące duszę. Ciekawe co taki terapeuta by zrobił:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
slow_down Tak więc, po rozczarowaniu farmakologią odstawiłem wszystko, mija 2 tygodnie a ja nie czuję się wcale źle.

O żesz, co ja paczę ? :shock: Miko84 bez leków? Żołnierz bez karabinu? :shock:

Nie no, oby okazało się to dobrym pomysłem, miko, powodzenia życzę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak na razie (ponad 2 tygodnie bez leków) to czuję się zadziwiająco dobrze. Wróciłem do słuchania muzyki, wróciło moje poczucie humoru, czasami się nawet śmieję. Szok, bo przez ostatni eseserajowy czas wszystkiego tego nie było wcale.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak na razie (ponad 2 tygodnie bez leków) to czuję się zadziwiająco dobrze. Wróciłem do słuchania muzyki, wróciło moje poczucie humoru, czasami się nawet śmieję. Szok, bo przez ostatni eseserajowy czas wszystkiego tego nie było wcale.

 

napawasz mnie optymizmem miko , oby u mnie było tak samo , jednak cały czas czuję zmulenie serotoninowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja cały czas je czułem gdy brałem SSRI, jak patrzę na to z dystansu to tak się nie da żyć, to nie jest życie, SSRI wyłączają Ci część mózgu, to jak nowoczesna lobotomia. Oczywiście nie u każdego tak działają, ale u części osób tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja cały czas je czułem gdy brałem SSRI, jak patrzę na to z dystansu to tak się nie da żyć, to nie jest życie, SSRI wyłączają Ci część mózgu, to jak nowoczesna lobotomia. Oczywiście nie u każdego tak działają, ale u części osób tak.

 

ja dzis dopiero odstawiłem fluo ale to gówno siedzi w organixmie. z 5 tygodni

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

miko84, pierwsze tygodnie bez eseserajów zazwyczaj są okresem rzygania tęczą i mocnej zwyżki (oczywiście jeśli skutki odstawienne nie dają popalić). Schody zaczynają się później. Więc zdawaj relację z placu boju, pewnie wielu osobom się przyda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tam napewno nie wrócę już do tego gówna zmarnowałem lata na to i dalej jestem w tym samym miejscu co przed leczeniem z tym że z jeszcze większa depresją . nigdy niczego co działa na serotoninę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

benzowiec84, Ty też zdawaj relację:) Bo początki są fajne, potem jest pod górkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

benzowiec84, też jestem na rozdrożu. Muszę coś postanowić w kwestii dalszego leczenia. Wprawdzie na forumie można czasem zgłupieć od sprzecznych informacji, ale cóż. Chyba słuszniej opierać się na prawdziwych historiach niż suchych teoriach dilerów, no nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No, wreszcie temat idzie w dobrym kierunku- bo na początku było się chwalenie swoimi zabawkami i kto ma dłuższego psychofarmakologicznego wacka, a teraz jest o wyzbywaniu się ciągot lekomańskich i powrocie do normalności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×