Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
cyklopka

Denerwują mnie niektóre słowa

Rekomendowane odpowiedzi

Pomijając rzeczy, które są w miarę zasadne i denerwują nie tylko mnie, to jak ludzie za dużo zdrabniają, używają słów w niewłaściwym znaczeniu i robią bezsensowne zapożyczenia.

 

Ja mam ostatnio dużo do czynienia z osobami, które zdrabniają wszystkie przymiotniki: gładziutki, króciutkie, drobniutkie, szczuplutka, malusieńka... Ocipieć można.

 

Oraz jak ktoś w kółko powtarza jakieś słowo, bo mu się przykleiło, typu "generalnie", "aczkolwiek", "ogarnij", "masakra".

 

Do tego nie lubię jak ktoś wywołuje moje imię mówiąc do mnie. A najgorzej jeśli próbuje zdrabniać, bo wtedy się czuję jakby ze mnie drwił.

 

Istnieją też słowa, których w danym znaczeniu używa tylko jedna osoba, jaką znam.

 

Np. mama mówi "wdzianko" na lekkie rozpinane bluzy. W slangu młodzieżowym 10 lat temu znaczyło to po prostu strój, ale ona używała tego wcześniej. Albo "dziubać" w znaczeniu spróbować trochę jedzenia, nie nakładać sobie porcji, tylko się parę razy sięgnąć po niedużą ilość.

 

Z drugiej strony nie wolno używać przy niej słowa zajawka, próbuję jej wytłumaczyć, że to słowo ma dwa znaczenia, jedno to zwiastun w TV a drugie jakaś pasja w slangu młodzieżowym, ale nie słucha.

 

Z tatą jest jeszcze gorzej, bo on w ogóle lubi mieszać różne gwary, jakieś teksty z TV, żeby było "śmiesznie". Albo przypomina sobie jakiś tekst, który przyniosłam z podstawówki, więc jest sucho.

 

Do tego istnieją jeszcze słowa, które mi się wydają głupie, często np. nazwy regionalne potraw i nie chcę ich używać.

 

Pół biedy, że mnie słowa denerwują, kiedy ludzie ich (nad)używają, ale czasem unikam jakiegoś słowa, mówię albo piszę mniej precyzyjnie, żeby to słowo ominąć. Ludzie czasem myślą, że nie znam, albo zapomniałam słowa. A ja myślę, że np. oni by go nie znali. Ale teraz sobie jakoś nie mogę przypomnieć jakie to słowa mogły być. Jak sobie przypomnę to napiszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie nie ze wzgledu na jakies zaburzenia, a ot tak- po prostu- irytuja mnie niektore slowa.

 

Po pierwsze "czaisz" i wszelakie odmiany tegoz. Moj boze, za kazdym razem kiedy ktos cos opowiada, i szukajac apropady mojej badz innego rozmowcy co chwile wtraca "czaisz?!" "rozumiesz?!" albo "dobrze mowie?!" mam ochote udusic ta osobe.

 

Po drugie wszelakie zapozyczenia z innych jezykow, glownie angielskiego ktorych jest najwiecej. "Okej" toleruje, ale kazde inne spolszczone slowko angielskie wywoluje u mnie furie.

 

Po trzecie, skroty- lol, rotfl, omg, wtf etc. Jak ktos mi pisze cos takiego podczas rozmowy na facebooku na przyklad, przymykam oko. Ale znam ludzi, ktorzy mowiac tego uzywaja- opowiadam cos, i jako reakcje slysze "lol" albo i nawet "rotfl". Albo zdziwiony ktos "wtf" krzyczy, zamiast zwyczajnie, po swojsku "co ku##a?!".

 

Nazbieraloby sie wiecej, podobnie jak autorka- zdrobnienia i zdrobnionka wszelakie, zapychacze wypowiedzi typu "masakra, generalnie"- wszystko to, powoduje u mnie chec rzucenia w rozmowce ksiazka.

 

Przepraszam za brak polskich liter, nie posiadam takowych- przynajmniej do poniedzialku ;)

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

cudowny wątek:) chyba byś mnie nie mogła słuchać, bo aczkolwiek, generalnie, jak i masakra to najjaśniejsze gwiazdy mojego zasobu słownictwa. o 'ogarnij' nie wspominając. jeśli się mogę dorzucić ze swoim słownikowym bólem dupy, to z tych, co mi z marszu przychodzą do głowy: ludziki, ludkowie, ludziska, ludki (itp.), wiara (w sensie większej grupy ludzi 'strasznie dużo wiary było'), seksić się, miziać się, facet, panienka, kobietka, wyłanczać, załanczać, dołanczać i wszystkie odmiany tegoż, piwkować ('a nic no, siedzimy i piwkujemy sobie, może wpadniesz?' 'może pójdziemy na piwko?'), cefałka (CV, ostatnio ktoś tak powiedział, momentalnie poczułam ukłucie w dupie) ii... jest pewnie tego milion więcej, ale nic mi nie przychodzi teraz do głowy. prekursorek kurvy spójnikowej też nie znoszę, straszne jak takie yntelektualistki-chacharki rozmawiają i więcej słychać tego mięsa niż treści właściwej wypowiedzi:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W sumie nie ze wzgledu na jakies zaburzenia, a ot tak- po prostu- irytuja mnie niektore slowa.

 

Po pierwsze "czaisz" i wszelakie odmiany tegoz. Moj boze, za kazdym razem kiedy ktos cos opowiada, i szukajac apropady mojej badz innego rozmowcy co chwile wtraca "czaisz?!" "rozumiesz?!" albo "dobrze mowie?!" mam ochote udusic ta osobe.

 

Po drugie wszelakie zapozyczenia z innych jezykow, glownie angielskiego ktorych jest najwiecej. "Okej" toleruje, ale kazde inne spolszczone slowko angielskie wywoluje u mnie furie.

 

Po trzecie, skroty- lol, rotfl, omg, wtf etc. Jak ktos mi pisze cos takiego podczas rozmowy na facebooku na przyklad, przymykam oko. Ale znam ludzi, ktorzy mowiac tego uzywaja- opowiadam cos, i jako reakcje slysze "lol" albo i nawet "rotfl". Albo zdziwiony ktos "wtf" krzyczy, zamiast zwyczajnie, po swojsku "co ku##a?!".

 

Nazbieraloby sie wiecej, podobnie jak autorka- zdrobnienia i zdrobnionka wszelakie, zapychacze wypowiedzi typu "masakra, generalnie"- wszystko to, powoduje u mnie chec rzucenia w rozmowce ksiazka.

Weź się wycziluj.Czaisz? :lol: Massakra

Przepraszam za brak polskich liter, nie posiadam takowych- przynajmniej do poniedzialku ;)

 

pozdrawiam

 

-- 02 lis 2014, 09:26 --

 

Pisalam z telefonu i o...co wyszlo :(:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mnie irytuje słowo "cefałka" czyli CV... ale co gorsza, mnóstwo takich słów słyszałam na studiach od wykładowców, albo w zakładach pracy od przełożonych; i te zapożyczenia z angielskiego, typu "deadline" (proszę przygotować referat i projekt, deadline macie na 15 stycznia :time: ).

...ale najbardziej chyba nie znoszę przesłodzonych komentarzy (przepraszam, "komci"!) pod słitaśnymi fociami psiapsiułek na fejsie, które się tak bardzo kofffają, że przesyłają sobie kisski, lowaski, buziolki i psytulaski bo się tulają....ogarniacie to?! :mrgreen:

Takie słownikowe wynaturzenia można też niestety spotkać na profilach 'zakochanych'...do tego codzienna dawka publicznego wyznawania sobie miłości i nowy obrazek z cytatem na każdy dzień, coś w stylu 'kocham kiedy trzymasz mnie za rękę', albo 'jestem taka szczęśliwa, bądź na zawsze'.... :hide:

Idąc dalej, o ile nie rusza mnie jeszcze słowo "polew" (mieć polew z kogoś), to już "mega beka" to trochę przesada ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...ale najbardziej chyba nie znoszę przesłodzonych komentarzy (przepraszam, "komci"!) pod słitaśnymi fociami psiapsiułek na fejsie, które się tak bardzo kofffają, że przesyłają sobie kisski, lowaski, buziolki i psytulaski bo się tulają....ogarniacie to?! :mrgreen:

 

Z tym to fascynujace zjawisko spoleczne jest. Ogolnie wszyscy (prawie wszycy) wiedza ze takie komentarze sa debilne i trzeba byc zidiocialym kretynem zeby tak pisac, wiec czesc madrzejszych osob pisze tak z ironia, niby kpiac sobie z tych komentarzy, ale tak na prawde prowadzi to do tego samego.

 

Zapomnialem jeszcze dopisac- podczas rozmowy na jakims komunikatorze, nie drazni mnie "hahahaha", lekko irytuje "heheheh" co kojarzy mi sie z smiechem tepaka, ale przy "hihihihih" noz otwiera mi sie w kieszeni- nie mam pojecia dlaczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zapomnialem jeszcze dopisac- podczas rozmowy na jakims komunikatorze, nie drazni mnie "hahahaha", lekko irytuje "heheheh" co kojarzy mi sie z smiechem tepaka, ale przy "hihihihih" noz otwiera mi sie w kieszeni- nie mam pojecia dlaczego.

 

No bo "hihihi" może kojarzyć się z takim chichotaniem słodkiej infantylnej idiotki :D oczywiście to moje prywatne skojarzenie ;)

"Hahaha" to po prostu taki zwykły szczery śmiech na ogół.

 

A macie takie negatywne odczucia do konkretnych słów albo zwrotów zawsze kiedy są używane, czy np. w zależności od tego, kto je wymawia? Bo ja się złapałam nieraz na tym, że jakiś zwrot przeszkadzał mi u konkretnej osoby tylko, ze względu na dodaną do wyrazu mimikę twarzy i ton głosu :bezradny:

 

-- 02 lis 2014, 14:23 --

 

Jeszcze tak w temacie to zaczęły mnie irytować słowa "depresja" i "serotonina" oraz "SSRI". Może to dlatego, że bliżej mi do nerwicy i braku dopaminy...ale w końcu to nie ja jestem lekarzem :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie denerwują "spoko", "spox", "wporzo", "lol", "rotfl, "ziom", "czaisz", "kumasz", "joł", "seks", "ruchać", "przelecieć", "cyce", "twój stary", "twoja stara", "fajki", "jarać", słowo "kocham", wszelkie wulgaryzmy wypowiadane przez młodzież, wszelkie zdrobnienia, angielskie wstawki słowne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słowo "cefałka" również mnie denerwuje, a jeszcze bardziej argumentacja jednej ze znajomych, wg której nie powinno mówić się "si wi", ponieważ CV nie jest skrótem angielskich słów. Z dwojga złego wolę "si wi".

Nie lubię, jak moja matka mówi "OK", bo to zupełnie do niej nie pasuje.

A już najbardziej irytujące jest, kiedy słyszę zamiast np. "proszę?", "słucham?" słowo "JAK?", wtedy w ramach odpowiedzi mam ochotę dobrać słowo "SRAK" do rymu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...ale najbardziej chyba nie znoszę przesłodzonych komentarzy (przepraszam, "komci"!) pod słitaśnymi fociami psiapsiułek na fejsie, które się tak bardzo kofffają, że przesyłają sobie kisski, lowaski, buziolki i psytulaski bo się tulają....ogarniacie to?! :mrgreen:

Dlatego właśnie nie wchodzę na fejsa :pirate:

 

Sama się dziwię, ale jakoś nie wkurza mnie "o co kaman ?" ... a nawet w pewnym sensie "jara" :lol: ... pewnie dlatego, że od niedawna wiem, co oznacza :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio prym wiodą też "zmarzłŁĘ" zamiast "zmarzłEM" albo "nie znajo" zamiast "nie znają". Pełno tego wszędzie. Jak się tak człowiek napatrzy to uwierzcie, przychodzi taki moment, że pisząc coś, zastanawiam się jaka jest poprawna forma :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie też wkurza wiele słów, szczególnie "fajny" i kończenie zdań pytaniem "nie?". Później rozszerzę moja listę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
słowo "kocham"

 

:mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
słowo "kocham"

 

:mrgreen:

Wiem, że toi dziwne, ale tak mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mnie wkurwiał sposób bycia pewnej osoby :roll: . Niestety musiałam z nią pracować. Nie mogłam jej zbyt nieładnie potraktować bo od razu biegła do szefa. Poza tym miała słabą psychikę i płakała, gdy jej ktoś coś powiedział..

Pytania typu: Jak dzisiaj jesteś? No i domyśl się o co może chodzić.

Albo powtarzanie- stwierdzenia u osoby bez stwierdzonej amnezji,np Damy rade,nie? Co minutę to samo.

Fajne też było jak co chwilę mówiła: Dobrze robię?Ale dobrze, tak? No widzisz, jak mi dobrze idzie! Co jeszcze zrobić? Pokaż mi! Ale jak było to pierwsze?( w tym momencie patrzę z utęsknieniem końca tej szopy) Nie wyżywaj się tak na mnie! Co ja ci zrobiłam!Przecież idzie mi dobrze!

Albo Jeszcze tylko minuta. Jeszcze tylko 59 sekund.. i tak w kółko aż do 0. Przecież też widzę zegar. A przy zerze nie ma końca bo zaczyna się od nowa. W grę wchodzą nowe hasełka: Ale jestem zmęczona. Jestem zmęczona. Chce do domu. Chce coś tam. Dzisiaj było męcząco. No jestem zmęczona, a Ty? Ty też jesteś zmęczona? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
seksić się

Uuu, jeszcze do tego seksik albo pisanie sex przez x, jakby w ogóle seks w Polsce zaczęto uprawiać dopiero w latach 90-tych.

 

Też mnie irytuje słowo "cefałka" czyli CV... ale co gorsza, mnóstwo takich słów słyszałam na studiach od wykładowców, albo w zakładach pracy od przełożonych; i te zapożyczenia z angielskiego, typu "deadline" (proszę przygotować referat i projekt, deadline macie na 15 stycznia :time: ).

W deadline denerwuje mnie jeszcze niejasna etymologia. Skoro linia jest martwa lub przynależna umarłym, to dlaczego mamy się nią przejmować.

 

Cefałki rozwiązałam tak, że nakazałam zmienić na bucefałki. I wtedy już mi było dobrze. Przysięgam.

 

-- 02 lis 2014, 16:50 --

 

Ostatnio prym wiodą też "zmarzłŁĘ" zamiast "zmarzłEM" albo "nie znajo" zamiast "nie znają". Pełno tego wszędzie. Jak się tak człowiek napatrzy to uwierzcie, przychodzi taki moment, że pisząc coś, zastanawiam się jaka jest poprawna forma :hide:

To pierwsze wynika z niedouczenia*, to drugie raczej taka stylizacja, udajemy, że mówimy gwarą, coś takiego, slang internetowy, śmieszne koty.

 

CO ROBIO LEKARZE W KUCHNI?

LECZO.

 

*nie dotyczy podpisów na zdjęciach kotów, bo koty nie umieją pisać

 

-- 02 lis 2014, 17:19 --

 

W ogóle jeszcze moja mama wykopała skądś słowo "mir" w znaczeniu spokój w domu. I czasem mówi do telemarketerów, "pan/i mi zakłuca mir", a ja wtedy myślę, że oni nie znają tego słowa i mi trochę wstyd, że ona dziwnie do nich mówi.

 

Miałam też dwóch kolegów, którzy swego czasu lubili się bawić w zgadywanie cytatów ze starych filmów, komiksów i kreskówek. Po pewnym czasie, jakichś dwóch latach rozszerzyło się to do tego, że cytaty wchodziły do każdej rozmowy. Wiadomo, fajnie czasem zacytować sobie "Misia", "Kilera" albo "Kiepskich", ale dochodziło do tego, że przerywali mi czasem, łapali za słówko i dogadywali tekstem z serialu albo jakiegoś durnego filmiku na youtubie, który nie miał nic wspólnego z tym, o czym była mowa.

Np. coś takiego:

-...myślę, że on po prostu jest taki wesoły...

-Wesoły Romek! Jestem wesoły Romek!

Kiedy ostatni raz ich widziałam powtarzalność i przewidywalność tych tekstów była taka, że już ciężko się rozmawiało o czymkolwiek.

 

-- 02 lis 2014, 17:28 --

 

W sumie nie dziwię się, że był taki odzew, bo wszystkich ludzi posiadających jakieś wykształcenie i samoświadomość denerwują błędy, zdrobnienia i źle użyte zapożyczenia, bo one są nagminne.

 

Natomiast mnie czasem denerwują słowa rzadkie, stare, wcześniej mi nie znane, czasem charakterystyczne tylko dla konkretnej osoby/rodziny/regionu.

 

I po prostu nie daję rady jak ludzie mówią w kółko to samo. Steviear, to też chyba się do tego zalicza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W ogóle jeszcze moja mama wykopała skądś słowo "mir" w znaczeniu spokój w domu. I czasem mówi do telemarketerów, "pan/i mi zakłuca mir", a ja wtedy myślę, że oni nie znają tego słowa i mi trochę wstyd, że ona dziwnie do nich mówi.

 

 

z ruskiego, pozdrów mamę, już ją lubię :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

harlancoben, ale nie sądzę, żeby zostało zapożyczone w czasach Związku Radzieckiego, tylko musiało sobie istnieć jako taki idiom "mir domowy" jeszcze w dawnej Polsce.

 

Trąci myszą. <-- ten idiom akurat lubię :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro już mowa o tekstach rodziców, to moja mama nagminnie "ma wszystko w d..." - nie wiem czemu, ale nie lubię jak to mówi :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mnie denerwuje:Ja w twoim wieku...

 

- Wnusiu ja w twoim wieku już pracowałam!

- a ja babciu w twoim jeszcze będę... ;) prawdziwe i smutne

 

Skojarzył mi się też tekst ze stand-up:

- Jasiu dostałeś tylko trójkę, a Kasia się postarała i dostała pięć!

- Ale mamo, Zosia dostała dwójkę!

- Inni mnie nie interesują! :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swego czasu leciwa babcia mojego sąsiada, myląc go z jego starszą siostrą, ryczała na całą ulice basowym dronem ,,młoda panno o której wrócisz, gdzie idziesz'' Uczucie którego wtedy doświadczał, nie daj bóg w towarzystwie znajomych i płci pięknej, nie da się do niczego przyrównać. Jego testosteron płakał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój tata to w ogóle robi sporo błędów językowych, a notorycznie poprawia innych. Albo nie pozwala im używać słów w znaczeniach, z którymi się nie zgadza :shock:

 

-- 03 lis 2014, 12:30 --

 

O... jak ktoś na wafle mówi "ciasteczka".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Mogę SIĘ o coś spytać?" (proszę bardzo, pytaj siebie, tylko czy sobie odpowiesz?) :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×