Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Guliwer

Jak żyć i się nie przejmować?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Mam 18 lat, towarzyszy mi pewien problem, z którym mam styczność już od jakiegoś czasu (+- 2 lata myślę), ale nie jest on stały. Są niedługie okresy, że o tym zapominam, albo go po prostu nie ma, albo sobie wmawiam, że w ogóle był... nie wiem. Zdaję sobie sprawę z tego, że są ludzie, dla których mój kłopot jest niczym. Wiem, że ludzie stykają się z gorszymi i okrutniejszymi momentami swojego życia, że los nie traktuje ich delikatnie... ale wracając do mojej sprawy... moim problemem jest to, że za bardzo wszystkim się przejmuję. Każdą rozmowę ze znajomymi, każde słowo, wszystko dosłownie analizuję kilkadziesiąt razy i nie wiem w jakim celu. Wiem tylko tyle, że przez to potem wszystko zaczynam wyolbrzymiać i tworzę coś, czego zapewne nie ma, co niejednokrotnie kończyło się niepotrzebnymi sprzeczkami z innymi osobami. Po prostu wszystko przeżywam, i to bardzo! Ktoś coś powie, ja biorę to do siebie, potem po prostu mam bardzo zły humor, jest mi przykro, i to mi bardzo przeszkadza, wręcz nie pomaga w niczym. Mam też tak, że jeśli do kogoś napiszę smsa, dana osoba nie odpisze to mam wrażenie, że jest na mnie obrażona. Podobnie z dzwonieniem, ktoś nie odbierze, te same wrażenie i tworzenie historii. Ktoś mi czegoś odmówi - to samo. Wszystko biorę do siebie! To jest ciężkie, dobijające wręcz. Nie chcę żeby tak było, bo wiem, że życie jest za krótkie na taki tok myślenia. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Próbuję znajdywać jakieś pozytywy, i je nawet znajduję, ale są one mimo wszystko przeplatane z tymi negatywnymi, i wszystko wraca do szarej normy.

Ja chcę patrzeć na życie pozytywnie, mimo, że czasem daje w kość.

Proszę, doradźcie coś!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Guliwer , kiedyś miałem podobne problemy . Po jakimś czasie same minęły , zacząłem mieć duży dystans do życia , różnych osób itd. Nie wiem dokładnie jak Ci poradzić , bo złotego środka na twoją dolegliwość raczej nie znajdę ale moja porada brzmi : spróbuj mieć większy dystans do ludzi i świata :)

 

 

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
moim problemem jest to, że za bardzo wszystkim się przejmuję. Każdą rozmowę ze znajomymi, każde słowo, wszystko dosłownie analizuję kilkadziesiąt razy i nie wiem w jakim celu. Wiem tylko tyle, że przez to potem wszystko zaczynam wyolbrzymiać i tworzę coś, czego zapewne nie ma, co niejednokrotnie kończyło się niepotrzebnymi sprzeczkami z innymi osobami. Po prostu wszystko przeżywam, i to bardzo! Ktoś coś powie, ja biorę to do siebie, potem po prostu mam bardzo zły humor, jest mi przykro, i to mi bardzo przeszkadza, wręcz nie pomaga w niczym. Mam też tak, że jeśli do kogoś napiszę smsa, dana osoba nie odpisze to mam wrażenie, że jest na mnie obrażona. Podobnie z dzwonieniem, ktoś nie odbierze, te same wrażenie i tworzenie historii. Ktoś mi czegoś odmówi - to samo. Wszystko biorę do siebie! To jest ciężkie, dobijające wręcz. Nie chcę żeby tak było, bo wiem, że życie jest za krótkie na taki tok myślenia. Nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Mam bardzo podobnie, chociaż jestem sporo starsza od Ciebie i z perspektywy czasu widzę, że to nie mija. Taki już jesteś / jestem i takie postrzeganie świata jest częścią nas. Myślę, że niewiele można na to poradzić :bezradny: Ja próbuję różne rzeczy olewać, nawet mi to czasem wychodzi, tak mi się wydaje, ale potem znowu wszystko wraca na stare tory i zastanawiam się, dlaczego ktoś mnie tak, a nie inaczej potraktował. Poza tym takie postępowanie wynika z tego, że mamy naturę analityczną, osoby która zawsze będzie próbowała rozłożyć każdą sprawę na czynniki pierwsze. Ma to także swoje plusy - myślę, że tacy ludzie są konsekwentni w swoich życiowych planach, jak sobie raz coś zaplanują to konsekwentnie dążą do realizacji swojego zamierzenia, a nie odpuszczają na pierwszym zakręcie. A że przy okazji zamęczają się myślami, to już inna sprawa :roll: No, trochę namieszałam, ale myślę, że rozumiesz, o co mi chodzi ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też tak mam i to bardzo nawet. W połączeniu z depresją i niską samooceną jest to wręcz "wybuchowa" mieszanka pesymizmu, która skutecznie zabiera mi chęć do życia. Też jestem taki sam, tyle, że jeszcze bardziej niż ty, bo przejmuje się każdą drobnostką, na którą zwyczajny człowiek nie zwróci nawet uwagi. Efekt? Straciłem prawie wszystkich swoich znajomych i zostałem sam jak palec w czterech ścianach. I nie wiem co z tym zrobić... Nikt nie chce mi pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie da się niczym nie przejmować - to nie jest zdrowa reakcja, zdrowe podejście.

Stres musi człowiekowi towarzyszyć na każdym kroku. Od sytuacji stresowych nie można uciekać - po kilku ucieczkach pojawi się moment, w którym stres sięgnie zenitu i po prostu sobie z nim nie poradzisz. Na moim blogu napisałem kilka dni temu artykuł na ten temat - zapraszam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pewnie każdy jest na tyle inny że co innego mu pomaga

mi pomaga jak znajdę kogoś kto mnie wesprze dobrym słowem i powie że to ja mam racje

nie ważne jest to czy to ja faktycznie mam rację

taka obecność dobrego ducha bardzo mi pomaga i może nawet to jest fundament mojego spokoju

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Borykam się z tym samym problemem, analizuje wszystkie słowa, ton głosu, mowę ciała, a także to co ja powiem. Czasami strasznie mnie to męczy, nawet pójście do sklepu potrafi stanowić pewien problem jeżeli rozmowa z kasjerką wyjdzie poza pewien schemat robienia zakupów... Mój ojciec np. doskonale radzi sobie w takich sytuacjach, nie mam pojęcia jak on to robi :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

moja zasada brzmi -nie krytykować się nigdy nie mieć wyżutów sumienia nigdy się nie osądzać i niczego nie żałować,a już absolutnie żadnej spowiedzi czy słuchania nauk w kościele i mam gwarantowany komfort psychiczno życiowy,

 

-- N sty 04, 2015 7:34 pm --

 

wiele spraw i tak nie zależy od nas co będzie to będzie po co sie zadręczać ,najlepiej żyć i mieć wszystko gdzieś

 

-- N sty 04, 2015 7:37 pm --

 

dobranoc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem to też taki wiek, w którym wrażliwe osoby mogą tak wszystko przeżywać i analizować - patrząc po sobie. Ale mnie z czasem to przeszło, no może nie całkowicie, ale nie mam tak jak np 10 lat wstecz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Tez borykam sie z tym problemem od okolo miesiaca. Takie same mysli jak Ciebie atakują mnie z zaskoczenia. Jak twierdzi forumowy ekspert, moze to byc efekt dojzewania, przez ktore teraz przechodzimy. Ja staram sie wypierac napadajaca mysl negujac ja na wszelkie sposoby. Warto tez porozmawiac z kims bliskim. Warto tez zajac sie czyms, co potrafi zajac. Ja np. ogladam filmy, najczesciej komedie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×