Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

onet700

Użytkownik
  • Zawartość

    98
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Rozumiem Cię stary :) tyle, że ja mam 25 lat i w sumie jestem w takiej samej sytuacji bez wyjścia czuje się niewidoczny dla kobiet, przestaje się czuć facetem
  2. Liber8: Ale i tak dzięki za radę
  3. Psychciu: No chyba, tylko ja zostałem, skoro nikt nie napisał Liber8: Chemia to nie jest najlepszy pomysł, leki brałem na nerwicę, średnio się po tym czułem. Choć na nerwicę pomogło. Nie jest idealnie, ale da się teraz żyć Narkotyki odpadają, alkohol raczej też
  4. Witajcie Nie wiem czy to dobre forum, ale ponieważ depresja była do nie dawna moim problem, to napiszę tutaj Mam prawie 24 lata. Zawsze byłe nieśmiały, co prawda nigdy tak bardzo mi to nie przeszkadzało jak teraz. Aż mnie skręca jak widzę jak chłopak z dziewczyną się całują na ulicy. A ja? Nigdy nawet dziewczyny nie miałem ;/ Niby mam jakieś kontakty z ludźmi. W pracy nie mam problemów w kontaktach z ludźmi, na początku czułem spory dyskomfort, ale po jakimś czasie jakoś nauczyłem się funkcjonować. Mam też nerwicę natręctw. Leczyłem się przez ponad rok porchami, ale jedyne co to udało się osiągnąć to stłumienie objawów do poziomu, który umożliwia normalne funkcjonowanie. Do tego jeszcze dochodziły stany depresyjne. Od dłuższego czasu tego już nie mam. Studia, praca - jakoś nie ma na to czasu albo po prostu mam tyle zajęć, że nie myślę o tym. Moje pytanie brzmi, czy komuś udało się wyjść z nieśmiałości? Zwłaszcza do płci przeciwnej? Mimo, że podobają mi się dziewczyny to i tak nie podejdę, nawet nie napiszę bo od razu odczuwam strach. Nie wiem skąd się to bierze, ale zabiera mi to szanse na normalne życie...
  5. Zrobiłeś technika informatyka? Już miałeś podstawy do dobrego zawodu. Ja zrobiłem, co prawda po samym technikum ciężko było znaleźć robotę w małym mieście, ale się udało w końcu. Pójście na studia w tym kierunku też pomogły w znalezieniu aktualnej pracy, z której jestem raczej zadowolony. Mówisz, że masz kursy na wózki widłowe. To jest dobry fach, pełno jest jakiś magazynów, w których szukają właśnie do obsługi wózków, a płace podobno też nie najgorsze. Na pewno zarobiłbyś więcej niż na produkcji czy sortowaniu. Handlowiec to praca specyficzna, zgadzam się z tym co mówisz, mnie też proponowali staż w sklepie/serwisie komputerów. Też nie mógł bym tam pracować Każdy potrzebuje stałego źródła dochodów, a mimo to każdy prędzej czy później będzie musiał zaryzykować. Sam mówisz, że firma długo nie pociągnie. Nie masz na co czekać Działaj Na prawdę warto Choć po drodze może być ciężko, to jak widzisz efekty i kasę na koncie to samoocena sama wzrasta Serio Nie myśl, że tak po prostu Cię pocieszam. Ja miałem podobne myślenie, ale udało się z tego wybrnąć. Z perspektywy czasu i tak cieszę, że nikt mi nie pomagał, nie miałem wsparcia. Bywało ciężko, czasem chciałem się poddać i wrócić do siedzenia w domu, ale przetrwałem Tobie też się może udać!
  6. Współczuję takiego ojca... jeśli w ogóle można go tak nazywać. Mówisz, że masz rodzeństwo? Starsze? Młodsze? Jak oni sobie radzą? Może to w nich powinieneś poszukać wsparcia? Rodzeństwo to zawsze rodzeństwo. Jeśli nie ma dużej różnicy wieku to przeważnie trzyma się razem. Rozumiem Twoje obawy co do zmiany miejsca pracy, tym bardziej, że masz zobowiązania finansowe. Ale stojąc w miejscu, w dodatku wiedząc, że jesteś nie zadowolony z pracy, będziesz tylko jeszcze bardziej się dołował. Zmień pracę. Nie wie gdzie mieszkasz, jeśli to jakieś miasto, nawet nie duże to na pewno byś znalazł jakąś prace. Jesteś młody, na pewno by Cię ktoś zatrudnił. Nie wiem jakie masz ambicje, ale u nas np. jest dużo pracy dla handlowców, oferują przyuczenie, auto, telefon, wszystko co potrzebne. Owszem nie każdy to polubi, ale na powiedzmy 10 osób, 2-3 zostaną w tej pracy na dłużej. A praca jest na pewno bardziej satysfakcjonująca niż zamiatanie ulic. Wtedy byś na siebie spojrzał inaczej. Po za tym nawet jeśli nie znajdziesz innej pracy, to Urzędy Pracy oferują różne kursy/szkolenia. Każdy może w życiu osiągnąć wiele, tylko trzeba chcieć. Nawet jeśli wydaje się to absurdalne. Mimo, że skończyłem technikum informatyczne, to trudno było mnie sobie wyobrazić jako speca od komputerów. Pierwsza praca była mało ambitna, szukałem dalej. Po niecałym roku męczenia się tam odszedłem. Po kilku miesiącach znalazłem drugą. Co prawda już na samej rozmowie mnie zniechęcali, chociażby tym, że dużo muszę się nauczyć, że praca jest ciężka. Ale zaryzykowałem. Wiedziałem, że jeśli tu się sprawdzę to poradzę sobie wszędzie. Pracuje w gigantycznej firmie. Mam kontakt z ludźmi, to właśnie tu nauczyłem się z nimi rozmawiać. Moje życie odmieniła praca w dużej mierze, rozmowy z ludźmi, oraz wsparcie osób głównie z tego forum Tobie też się może udać. Musisz tylko próbować.
  7. beznadziejniak: oczywiście, że brak wiary jest przyczyną niepowodzeń. Jak nie wierzysz w siebie to nic nie osiągniesz, chyba, że masz ogromne szczęście, ale nie wiele osób je ma. Musisz w siebie uwierzyć Uwierz mi, że każdy człowiek zasługuje na normalne życie. Nie jesteś śmieciem na pewno. To, że tu jesteś to już oznacza, że gdzieś w twojej świadomości jest potrzeba zmiany tego stanu. Takie zdania jak ja tutaj piszę 2-3 lata temu pisali mi inni. I mieli rację. Wszystko można, ale to my sami musimy się starać. Owszem, łatwiej jest jak masz wsparcie rodziców, ukochanej dziewczyny, czy przyjaciół. Ja nie miałem żadnego, sam w siebie uwierzyłem. Zacząłem działać, a działanie przynosiło efekty. Do ideału daleko, ale jestem na dobrej drodze. Mimo, że nie raz się ośmieszyłem np. w pracy swoją niewiedzą na dany temat, albo w jakimś urzędzie Pani w okienku patrzyła na mnie jak na dziecko bez żadnego pojęcia o życiu. Ale przeszedłem przez to. Dziś oprócz gotowania chyba potrafię większość rzeczy zrobić, by przetrwać. No może poza prasowaniem koszuli... Jeśli sam nie umiesz zmienić swojego myślenia to psychoterapia pomoże :) Jesteś jeszcze młody. Możesz zmieniać swoje życie w dowolnym kierunku ile chcesz
  8. beznadziejniak: dlaczego ojciec rzuca się na Ciebie z pięściami??? Nie chcesz nie musisz odpowiadać. Może to i pusty frazes, ale uwierz mi, że coś w tym jest. Lepiej być dobrym śmieciarzem niż słabym prawnikiem To zależy też od ambicji. Jeśli Ci to przeszkadza to możesz to zmienić. Możesz znaleźć inną pracę, jeśli nie masz wykształcenia możesz je zdobyć. Ja też byłem nie samodzielny, nic nie umiałem sam zrobić, a dziś sam sobie ze wszystkim radzę. później się wypowiem szerzej.
  9. nvm: Nie mam żadnego doświadczenia z dziewczynami, co dodatkowo utrudnia poznanie kogoś. Bo ja teraz tak naprawdę zachowuje się przy dziewczynach jak nastolatek, który tak naprawdę jeszcze nie wie jak to się robi. Pod względem kontaktów z kobietami jestem na tym samym etapie i trochę mi wstyd z tego powodu. Nie idealizuje kobiet, nie stawiam ich jako swój główny cel życiowy, do którego muszę dojść. Ale czuję pustkę w swoim życiu, nie mam drugiej tak bliskiej osoby. Z facetem tak blisko nie będę, nawet jeśli bym chciał. Nie szukam przyjaźni, szukam czegoś więcej. Przyjaźń, koleżeństwo znam, może teraz tego nie mam, bo każdy dorosły poszedł w swoją stronę, kontakty się po urywały... Ale miłości już nie. Podejrzewam, że doświadczona kobieta mogłaby zrobić ze mną wszystko, ale chcę się zakochać. Nie wezmę pierwszej chętnej, musi mieć to coś. Chyba, że będzie umiała mnie uwieść, co raczej trudne nie będzie. Nie rozpoznam gierek, ani manipulacji. Tak jak pisałem pod tym względem jestem na poziomie nastolatka. Co do tego czy kobiety są złe, to równie dobrze mogę znaleźć sobie kumpla, który kiedyś wbije mi nóż w plecy, co zresztą też przeżyłem... Więc nie powiedziałbym, że kobiety są złe, a faceci super. To zależy od konkretnej osoby. beznadziejniak: generalnie sam się zaszufladkowałeś w tej beznadziejności i nie chcesz z niej wyjść, ale da się Jestem dowodem na to. Dziś nie uważam się za beznadziejnego. Też byłem wyśmiewany, poniżany, czułem wstyd. Też nie miałem wsparcia w rodzicach, nikt nie wierzył we mnie. Nikt nie zwracał uwagi na to, że siedzę w domu miesiącami, mama nie uwierzyła, że mam nerwicę, stwierdziła że sobie wymyślam głupoty z nudów. Nikt mi nigdy w niczym nie doradził, nie pomógł. Wszystko co udało mi się zrobić, osiągnąłem sam. Było ciężko, czasem mega ciężko. Ale nie poddawałem się, a dziś nawet nie wiesz jaką mam satysfakcję, że jestem tu gdzie jestem. Jeszcze 2-3 lata temu nie wierzyłem, że coś się może zmienić. Byłem w takim miejscu jak Ty. Beznadziejny, bez ambicji, żyłem z dnia na dzień. Nawet pracy nie mogłem znaleźć, mieszkam na wsi, z dala od miasta, a najbliższe miasta to małe powiatowe miasteczka raczej. Wtedy też wolałbym iść zamiatać ulicę, niż siedzieć w domu... Na początek każda praca jest dobra. Po za tym żadna praca nie hańbi.
  10. nvm: co do tych pragnień to nie wiem sam skąd się to bierze. Wcześniej czegoś takiego nie miałem. Oczywiście, chciałem mieć dziewczynę, ale nawet nie myślałem o tym, że kiedyś bym chciał zostać ojcem. A teraz jakoś się taka myśl pojawiła. Inna sprawa, że zawsze raczej byłem dobrym człowiekiem. Nie robiłem krzywdy innym, także wychowując drugiego takiego człowieka, który ma takie wartości jak ja, robi tak aby nie robić krzywdy innym, potrafi dzielić się uczuciami z drugim człowiekiem, też w jakiś sposób naprawiłbym świat Oczywiście jest to dość odległa wizja, bo do posiadania dzieci brakuje mi jeszcze wiele, przede wszystkim kobiety. To, że wszyscy, a raczej większość żyje w związkach też ma wpływ na moje zachowanie. Widzę, jak inni szczęśliwie żyją ze swoimi partnerami/partnerkami, też bym tak chciał. Tym bardziej, że już kilku kolegów z mojego wieku wzięło ślub. Czuję przy nich takie zacofanie, że jestem tak jakby za nimi. Także reasumując, fakt iż chciałbym mieć kobietę, rodzinę itd. to raczej wypadkowa tych dwóch czynników. Bo obydwa tu działają. Może ten drugi jest głupi i i nie powinienem tak myśleć, ale cóż. Większość ludzi, w tym ja porównuje się do innych... Życie byłoby łatwiejsze gdyby nie to.
  11. beznadziejniak: Chłopie, ja też przez wiele przeszedłem. O ile podstawówkę i gimnazjum jakoś strawiłem, o tyle szkoła średnia to było samo posmo upokorzeń, wyśmiewania się ze mnie itd. Także przez dziewczyny. Miałem poje*** klasę, co skończyło się nerwicą i stanami depresyjnymi. Ale mimo to podniosłem się. Na początku było trudno, bałem się nawet iść na studia, żeby nie powtórzyła się sytuacja ze szkoły średniej. Poszedłem, dziś jestem na ostatnim etapie studiów inżynierskich. Tak samo bałem się podjąć pracę. Ale w końcu się przełamałem. Dziś jestem w drugiej już i nauczyłem się rozmawiać z ludźmi. Nie mam takich oporów jak jeszcze kilka lat temu. Leczyłem nerwicę (tutaj skutek jest średni, są dni lepsze lub gorsze, ale i tak jest lepiej niż kilka lat temu, kiedy nawet pójście do szkoły lub jazda samochodem w nieznane miejsce powodowała u mnie stres). Także widzę efekty i walczę dalej. Szkoda mi tylko jakiś 2 lat, które zmarnowałem. Powinienem od razu iść do pracy, tym bardziej, że studiuję zaocznie. Może dziś by to inaczej wyglądało. Co do szczęśliwych rodzin, to że zauważyłeś gdzieś małżeństwo z dzieckiem, nie znaczy to, że nigdy się nie kłócą. Kłótnie to normalna sprawa, trzeba czasem postawić na swoim, a czasem znaleźć kompromis. Nie ma ludzi tak idealnych, tak dopasowanych do siebie, żeby tego uniknąć.
  12. beznadziejniak: hej, generalnie częściowo się z Tobą zgadzam, ale nie w każdej kwestii. Nazywanie normalnej rodziny - układem handlowym lub legalną prostytucją to po prostu... nie wiem jak to określić... chamstwo? Nie chcę Cię urazić. Mówisz, że masz depresję, niską samoocenę, nie żyjesz w związku, więc dlaczego tak twierdzisz? Bo kolega-ruchacz, Ci tak powiedział? Skoro sam nie żyjesz w związku, to skąd to wiesz? NIE ZNAM SIĘ TO, SIĘ WYPOWIEM, taka jest Twoja wypowiedź. Druga sprawa - wygląd. Owszem wygląd sprawia, że zwracamy uwagę na jednych bardziej, na drugich mniej. Jeśli oglądasz porno, gdzie większość aktorek to zaj*** dupeczki to nie dziwię się, że każda kobieta w rzeczywistym świecie jest dla Ciebie przeciętna, lub poniżej przeciętnej. A jeśli jesteś uzależniony od porno to być może w realu już żadna nie jest w stanie Cię zainteresować. Odstaw porno na kilka tygodni i zobaczysz czy jest efekt :) Trzecia sprawa - pewność siebie - kiedyś nie wierzyłem, że może się to zmienić, ale dziś po ponad 2 latach pracy nad sobą widzę efekty. O pracy, czy szkole nie wspominam, bo to nie ważne, ale nie mam już problemów w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi. Owszem, z dziewczynami jest jeszcze pewien problem. Właściwie to sama rozmowa nie jest już dla mnie problemem, ale ten pierwszy etap - zagadania do dziewczyny już tak. Czuję wtedy duży niepokój, strach może nawet, nie wiem przed czym, chyba przed wyśmianiem, na tym punkcie jest przewrażliwiony przez szkołę. Miałem spore przejścia. Ale widzę postępy, staram się zmieniać. Moja pewność siebie też jest dużo większa, także działam dalej Przede wszystkim wychodzę do ludzi, nie unikam okazji do spotkań, nie odmawiam jak mnie ktoś zaprasza na imprezę, tak jak kiedyś to robiłem. Zacząłem też ćwiczyć - pompki itp. Mam dobrą pracę, kończę szkołę, wszystko mi się układa. W miarę kolejnych sukcesów widzę jak moja pewność siebie wzrasta. Ile masz lat? Dlaczego zaakceptowałeś swój stan?
  13. onet700

    Niezaradność życiowa

    Musisz się na pewno pytać w UP. Tam się dowiesz więcej niż tu na forum Nie wiem jak z kursami, ale jeśli chodzi o staże czy dofinansowania do zatrudnienia danej osoby, to można samemu znaleźć pracodawcę i zgłosić to do PUP. Oni już wszystko z pracodawcą uzgadniają. Nawet tak jest lepiej, bo na staże, jak są oferty to UP wysyła sporo osób, a pracodawca sam sobie wybiera kogo chce, a jak sam sobie porozmawiasz z pracodawcą, to masz dużo większe szanse
  14. onet700

    Niezaradność życiowa

    URZĄD PRACY Często oferują szkolenia/kursy i to za darmo. Płatne staże, lub jakieś oferty zatrudnienia, może nie koniecznie dla Ciebie atrakcyjne, ale do pracodawcy tak, skoro On też dostaje za to kasę. Zarejestruj się w PUP i popytaj, jeśli mieszkasz w mieście, zwłaszcza większym to pracę jakąś znajdziesz. Na początek może być staż. Ja też od tego zaczynałem. Co prawda przez pół roku zarabiałem 950zł/miesiąc, ale od czegoś trzeba zacząć. W każdym bądź razie usamodzielniło mnie pójście do pracy
  15. minou, Monster6: dokładnie tak zacząłem robić. Na razie staram się to robić w pracy lub na uczelni. Nie mam już oporów by podejść i zapytać o godzinę, lub powiedzieć jakiś delikatny komplement Także robię postępy. Potwierdzam, że metoda działa. pawel12345: Co do podchodzenia do kobiet na ulicy, to rzeczywiście może to wyglądać desperacko, ale akurat zapytanie o godzinę trudno tak zepsuć, żeby się zbłaźnić. Przynajmniej ja tak nie potrafię Rozważyłbym płatne usługi, ale na razie wolę rozwijać się powoli. Za kasę nie przełamię nieśmiałości. Cóż z tego, że się zabawię, jak będę miał świadomość, że nie zdobyłem tej kobiety, nie przezwyciężyłem tak naprawdę samego siebie, a jedynie zapłaciłem za usługę. Nie jest to dla mnie rozwiązanie... może jak już stracę nadzieję to wtedy A Ty też zaliczyłeś pierwszą w taki sposób? ile miałeś lat?
×