Skocz do zawartości
Nerwica.com

Interesujący artykuł o Schizofrenii (ang)


Absinthe

Rekomendowane odpowiedzi

Amerykańscy naukowcy przedstawili wyniki swoich badań wykazujących że Schizofrenia nie jest pojedynczą chorobą,ale grupą 8 dziedzicznych i oddzielnych zaburzeń genetycznych

http://www.iflscience.com/brain/schizophrenia-revealed-be-8-genetically-distinct-disorders

a tu fachowy artykuł z psychiatrycznego żurnala:

http://ajp.psychiatryonline.org/article.aspx?articleID=1906049

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tutaj też jest ciekawy artykuł o schizofrenii

http://www.schizofrenia.pl/articles,a,386

 

 

Kiedy mózg przechodzi na autopilota - relacja osoby z doświadczeniem psychozy

 

Poniżej zamieszczamy refleksje osoby, która doświadczyła choroby.

 

 

„Życie to jest teatr mówisz do mnie,opowiadasz,

maski coraz inne,coraz mylne się zakłada.

Życie to jest teatr,życie to jest taka gra,

przy otwartych i zamkniętych drzwiach.”

( E. Stachura)

 

W swoim tekście chciałabym podejść do choroby, jaką jest schizofrenia z nieco innej, niż medyczna, strony. Może bardziej humanistycznej, jednak ciągle z naciskiem na fakt, że tak jak w przypadku wszelkich organów w ciele człowieka, typową dla nich pracą jest praca na kombinacji związków białkowych, cukrowych, tłuszczowych i to one stanowią jej efekt, tak w przypadku mózgu takim efektem końcowym jest INFORMACJA.

 

SCHIZOFRENIA JAKO POTRZEBA ZMIANY

 

 

 

LOGIKA PSYCHOZY czyli w tym szaleństwie jest metoda

Mózg ludzki jest ciekawym organem, choroba taka jak schizofrenia potwierdza złożoność i wielowarstwowość psychiki ludzkiej. Jej zrozumienie wymaga uznania pewnej płaszczyznowości mózgu, w szczególności jego części świadomej i nieświadomej.

 

 

 

Będąc chorobą po trosze niezrozumiałą, paradoksalnie wszystko odsłania.

 

 

 

Można by zaryzykować tezę, że schizofrenia jest pewną woltą jaką wykonuje mózg by zmusić człowieka i jego otoczenie do przepracowania konkretnych problemów. O dziwo, człowiek może uważać, że tych problemów nie ma, lub radzi sobie mimo nich. Może być z nimi tak „zrośnięty”, że w ogóle nie uważa ich za problemy, że pogodził się z niewygodną sytuacją, że żyje mimo wszystko. Czasami mózg, lub jego nieświadoma strona jest jednak innego zdania, tym bardziej, gdy człowiek nie jest w stanie z jednej strony problemów rozwiązać a z drugiej żyć tak, jakby nie istniały.

 

 

 

Napięcie między tymi dwoma biegunami zmusza go, niejako, do szukania rozwiązania na własną rękę. Schizofrenia widziana w ten sposób, jest więc tak naprawdę doprowadzeniem do konfrontacji, a nie rozdwojeniem jaźni, jak się powszechnie uważa, ponieważ wielopłaszczyznowość jaźni występuje u wszystkich bez wyjątku, w schizofrenii się jedynie objawia. Mózg, lub jego nieświadoma część, przejmuje dowodzenie, jakby przechodził na ukrytego dotąd autopilota, o którego istnieniu nie mieliśmy pojęcia lub mogliśmy się go tylko domyślać. Jakby chciał powiedzieć do właściciela: „Ty rządziłeś do tej pory i mamy impas. Teraz ja przejmuję dowodzenie i będę ciebie i innych informował o twojej sytuacji. Cisza...była przed burzą.” I tu zaczyna się cały spektakl mózgu: głosy, urojenia, wizje, lęki, natręctwa. Dlaczego właśnie tak, o tym potem, jednak prawie zawsze w takim natężeniu, że nie sposób tego zignorować, zepchnąć na bok, tak jak dotychczasowych problemów. I o to, być może ,również chodzi -”spektakl” wywołuje reakcje. Porusza, burzy, zaskakuje - cicha, bezobjawowa psychoza nie leży w interesie mózgu. O psychozie mówi się, że wybucha.

 

 

 

DRAMAT...yzm SYTUACJI

 

 

Schizofrenię można i należy rozpatrywać jako formę komunikatu. Pojedynczą psychozę również.

Jak każdy komunikat, tak i tu, atak psychotyczny podlega dwóm prawom: formy i treści i tak też powinien być rozpatrywany.

 

 

Komunikat przez kogoś jest artykułowany, czemuś służy, przez kogoś ma zostać odebrany, coś ma się zadziać po jego otrzymaniu -takie są ogólne prawa komunikatu. Co jednak zrobić jeśli przekazu nie rozumie nikt, nawet sam nadawca?

 

 

Istotą i całą tajemnicą schizofrenii jest to, że w ataku psychotycznym, jak w spektaklu teatralnym, czasami treść dominuje nad formą a czasami... forma nad treścią. Czasami treść jest bardzo ważna i na niej należy się skupić, czasami ważniejsza jest forma, właściwie bez żadnej treści, tak, jakby osoba chora chciała tylko zwrócić na siebie uwagę, zogniskować ją, zaznaczyć swoje istnienie w sposób nie uznający sprzeciwu. Zarówno jedna jak i druga sytuacja stanowi informację, tym bardziej skomplikowaną, że, tak jak forma nie może obyć się bez treści, tak treść bez formy. Jeśli dodać do tego, że mózg potrafi opowiadać o kilku problemach w bardzo krótkich odstępach czasu, np. sekundowych, wychodzi na to, że odczytanie takiego przekazu może być trudne.

 

 

Często te właśnie trudności prowadzą do zlekceważenia całego ataku, dokładniej mówiąc -jego formy i treści, które są bardzo często jedyną informacją o przyczynach tegoż ataku czy nawrotu, a ich zrozumienie i właściwe odczytanie warunkuje późniejszą terapię, która na dzień dzisiejszy rzadko się odbywa. Ta ostra granica jest w schizofrenii największa przeszkodą.

 

 

 

Lekarze za wszelką cenę chcą doprowadzić do tego by pacjent zaczął komunikować się z otoczeniem normalną droga, nie zdając sobie sprawy, że problemy o jakich opowiada aktor-pacjent w swoim teatrze-schizofrenii często są bardzo trudne lub niemożliwe do zakomunikowania w zwykłej formie z bardzo różnych przyczyn(i te przyczyny również są w schizofrenii bardzo istotne),jednak na tyle ważne, że bez ich przepracowania pacjent-osoba nie jest w stanie posunąć się dalej na swojej życiowej ścieżce, wręcz grzęźnie przygnieciony spektaklem mózgu a potem wspomnieniami po nim.

 

 

 

Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że zanim dojdzie do takiego spektaklu nieświadomości człowiek-mózg żyje często w bardzo niekomfortowej, wręcz deficytowej, dla siebie sytuacji, z czym człowiek być może się pogodził ale mózg NIE i w pewnym momencie to wychodzi na jaw. Nie dzieje się to jednak łagodnie, w przypadku schizofrenii mamy do czynienia z przewrotem, zamachem stanu, atakiem terrorystycznym, w którym zakładnikiem jest osoba chora. Człowiek się poddał, mózg dopiero zaczyna walkę.

Powróćmy jeszcze do problemów z komunikowaniem, ponieważ, moim zdaniem, jest to istotą wybuchu epizodu psychotycznego w ogóle. Można by zadać pytanie, czy gdyby istniała szansa przekazania komunikatu zwykłą drogą i uzyskania na niego pozytywnej odpowiedzi atak psychotyczny musiałby się w ogóle ujawniać. Problemem jednak jest to, że często nie ma warunków na to, by komunikat został wypowiedziany. Przyczyny bywają różne ale do głównych należy, moim zdaniem, NIEKOMUNIKOWALNOŚĆ NIEKTÓRYCH KOMUNIKATÓW, a prościej-brak społecznego na nie przyzwolenia, czy też spodziewana negatywna reakcja. Często człowiek „obliczając” taką sytuację dochodzi do wniosku, że nie ma na jej rozwiązanie wystarczająco dużo sił i środków. Mózg się z tym nie zgadza, widzi szanse i proponuje walkę wręcz. Komunikaty, które „chciały by być” wypowiedziane w końcu są. Paradoksalnie dzieje się to ku nieszczęściu zainteresowanego, bo biorąc pod uwagę dotychczasowy stosunek ludzkości do schizofreników, poziom leczenia szpitalnego, postęp w lekach....Mózg jednak nie zmienia zasad i nie dostosowuje swoich zachowań do panujących warunków. Od wieków działa tak samo czekając aż ktoś go zrozumie. Wysyła swoje sygnały ale zważywszy, że robi to w formie teatralnej roli, aktorskiej etiudy lub ubiera je w formę metafor nie dziwi, że rzadko bywa rozumiany. Nie robi tego jednak świadomie, nieświadomość wykonuje za niego tę niezmiernie wyczerpująca pracę ,której prawdopodobnie efektem końcowym jest depresja po psychotyczna, jako próba załadowania, niejako, ”baterii” od nowa. (Z jednej strony mamy więc atak psychotyczny wywołany deficytem, z drugiej kolejny deficyt wywołany atakiem psychotycznym i oba nakładają się na siebie. Z tą różnicą, jak sądzę, że pierwszy deficyt jest deficytem świadomości i tej części naszej osobowości, drugi, natomiast, jest już wydatkowany z puli nieświadomości. Dlatego po psychozie można mieć obie depresje - egzo i endogenną naraz.) Można by się zastanowić czy przetłumaczenie języka metafor i symboli to koniec czy dopiero początek pracy? Jak zamknąć raz otwarte drzwi, a jeśli się to uda ,co zostaje za nimi? Jakim etapem leczenia jest podanie neuroleptyku i czy na pewno na tym wszystko ma się kończyć? Co się tak naprawdę blokuje, po co się to robi i co się dzieje z zablokowaną częścią? Być może nadal pracuje ona na swoich deficytach i nawrót psychozy, mimo brania leków, wcześniej czy później, nastąpi.

 

 

SCHIZOFRENIA JAKO DEFICYT

 

 

 

 

Schizofrenia mówi o zmianie i stara się tę zmianę za wszelką cenę wywołać. Pytanie: co jest nie tak, że potrzebna jest zmiana? Jeśli uznać schizofrenię za chorobę deficytu, a tak należy ją traktować, można uznać, że „nie tak” jest deficyt, który jest, a którego być nie powinno. Na pytanie jaki to deficyt odpowiada psychoza. Deficyty bywają różne, stąd i różnorodność objawów, jednak, ponieważ głównie zapadają na te choroby ludzie młodzi (a biorąc pod uwagę naturalne rezerwy energetyczne organizmu pozwalające przetrwać pewien czas) przyczyn należałoby szukać w okresie tę młodość poprzedzającym, czyli dzieciństwie. Nie będzie to zapewne zbyt odkrywcze ani nowatorskie, dzieciństwo jest bowiem mocno wyeksploatowanym przez teorie psychologiczne terenem, niemniej wszystko na dzieciństwo właśnie wskazuje. I wszystko wskazuje również na to, że deficyt, który gdzieś tam u progu życia zaczął narastać, nie zakończył się wraz z wchodzeniem w kolejne etapy. Wręcz przeciwnie, pogłębiał się bo pogłębiały się dysproporcje pomiędzy nim a resztą. To trochę tak, jakby z powodu braku wapnia w organizmie powstała osteoporoza, której istnienia nikt nie podejrzewa a delikwent chodzi, biega i ,nierzadko ,ćwiczy wyczynowo. W psychozie „łamie nogę” i to jest źle ,ale ktoś to złamanie opatruje i jest szansa, że oprócz złamania dostrzeże również deficyt wapnia. O tym właśnie jest historia psychozy i rehabilitacji po niej. Powróćmy do deficytu jako takiego. Deficyt ściąga, chce wyrównania za wszelką cenę. I kiedy za to zadanie zabiera się nieświadomość-bo świadomość nigdy by sobie na coś takiego nie pozwoliła, świadomość jest pełna konwenansów-kiedy za to zabiera się nieświadomość, białe rękawiczki zostają zdjęte w pierwszym etapie. Nie ma oglądania się na innych, na to co powiedzą, na dbanie o opinię. W fazie wstępnej, kiedy świadomość ma jeszcze możliwość wychwycenia pomruków nieświadomości można próbować ratować sytuację, ale w fazie ostrej, kiedy nieświadomość całkowicie dominuje, pacjent jest zdany tylko i wyłącznie na pomoc innych. Deficyt ujawnia się w całej rozciągłości a DRAMA...t rozgrywa.

 

PODSUMOWANIE

 

 

1.Schizofrenia może wydawać się tajemnicza, niezrozumiała i przerażająca jeśli nie zna się zasad nią rządzących ,a takie istnieją.

2.Osoba chora w swoim monologu psychozy porusza tematy, które często są TABU w jej środowisku, stąd zaskoczenie i niezrozumienie. Psychoza nie ma być ,jednak, monologiem-docelowo dąży do...dialogu.

3.U podstaw psychozy leżą potężne deficyty sięgające nieraz bardzo daleko w przeszłość a mające wpływ na teraźniejszość( taki angielski past continuous)

4.W psychozie nieświadomość dominuje świadomość. Czasami są to tylko krótkie przebicia, czasami ciągnące się latami okresy. Czasami dzielą się terenem.

5.Język nieświadomości jest językiem teatralnej dramy pełnej metafor, porównań, zapożyczeń ze wszystkiego z czym pacjent kiedykolwiek się spotkał. Dobry psychiatra powinien więc mieć porządne osadzenie w literaturze i sztuce-w tym sakralnej(urojenia religijne) i...bogaty język .Jak to zrobić studiując jednocześnie czasochłonną medycynę?...A może wydłużyć specjalizację o rok?...(to taki żart na poważnie)...

6.Psychoza jest bardzo ważną wydarzeniem w życiu pacjenta, spychanie jej do roli choroby, czegoś co wydarzyło się, choć nie powinno, jest błędem nadal często popełnianym. Psychoza o czymś opowiada!

 

MÓZG NIE PO TO TAK SIĘ WYSILA, ŻEBY WIDZ GO ZLEKCEWAŻYŁ.

 

 

Dobry psychiatra powinien wiedzieć co jest GRANE.

Pacjent, po jakimś czasie, również ma prawo wiedzieć z jakim repertuarem wystąpił i czego sztuka dotyczyła, tym bardziej, że chodzi o jego życie i osobiste sprawy.

 

7.Wszystko wskazuje na to, że dobrze poprowadzona schizofrenia powinna być chorobą przełomu, nowego początku. Dlaczego ciągle jest końca?

 

KONIEC

 

-- 10 paź 2014, 14:39 --

 

Podejście do schizofrenii opisane w tym artykule jest bardzo podobne do tego jakie miał Laing, tak wyśmiany i źle oceniony w innym wątku na tym forum przez ekspertów- forumowiczów, gdy ja jego książkę podałam jako cenną lekturę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejne odkrycie przemawiające za genetycznym podłozem Schizofrenii:

"Odkryto kolejny gen odpowiedzialny za schizofrenię. NOS1AP powoduje nadprodukcję białka, które hamuje rozwój dendrytów w neuronach. Efektem tego są nieprawidłowe połączenia między neuronami, co uniemożliwia właściwe przekazywanie informacji.

Odkrycia dokonały Bonnie Firestein (Professor firesteinof Cell Biology and Neuroscience, Rutgers, The State University of New Jersey) oraz Linda Brzustowicz (Professor and Chair in the Department of Genetics)

[Racjonalista.pl]

 

http://www.news-medical.net/news/20141124/NOS1AP-gene-may-help-explain-biological-process-of-schizophrenia.aspx

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×