Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
madzioreks

Nałogowe wyciskanie twarzy

Rekomendowane odpowiedzi

Witam was, którzy mają podobny problem. Chciałam spytac się jak wyszliscie z tego nalogu ciaglego wyciskania twarzy.

Nie mam tradziku a mimo to wyciskam i nie potrafie przestac, pozniej mam wyrzuty i wstydze sie wychodzic.

Czy omawialiscie to z psychologiem? Co jest powodem tego wyciskania? Niby wycztałam że robi się to dlatego że ma sie poczucie kontroli chwilowe i że jest szybki efekt. No ale jak z tego wyjsc? Chce wiecej wiedziec na ten temat. Meczy mnie to juz kilka lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie będę o tym gadać z psychologiem, skubię bo lubię.

 

Sądzę, że samego wyciskania nie ma co drążyć, ono się raczej nie wiąże z niczym konkretnym. Zauważyłam, że im mniej stresu w ogóle, im mniej jestem spięta, tym mniej skubania/wyciskania, po prostu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cyklopka, jeśli mówimy o zwyczajnym wyciskaniu/skubaniu raz na czas, to jasne, że nie ma co drążyć. Wydaje mi się jednak, że madzioreks mówi o kompulsywnym wyciskaniu, które i owszem jest zaliczane do zachowań autoagresywnych i OCD.

Ja w OCD przeszłam i obsesje i kompulsje. W moim przypadku, o ile obsesyjne myśli ustąpiły po lekach, to kompulsje pozostały, a nawet rozwinęły się (rozdrapywanie, wyrywanie włosów itp.). Podobno najlepiej radzi sobie z tym terapia behawioralno-poznawcza.

madzioreks, może powinnaś spróbować?

 

Kategoria samouszkodzeń kompulsywnych

dotyczy zachowań, które polegać będą na wielokrotnym, powtarzającym się i występującym

codziennie lub niemal codziennie wyrywaniu włosów (trichotillomania), rozdrapywaniu

skóry oraz powstałych ran czy też wyciskaniu skóry. Przyjmują one formę działań

zrytualizowanych lub zautomatyzowanych, podejmowanych zwykle bez większej refleksji w

sposób nawykowy, nawracający. Samouszkodzenia kompulsywne, mające u podłoża

rozładowanie lub obniżenie napięcia czy też ochronę przed zagrażającymi z punktu widzenia

jednostki wydarzeniami, podejmowane są często jako wyuczona, przymusowa reakcja

organizmu na stresory dnia codziennego [7]http://www.psychiatriapolska.pl/uploads/images/PiPWiosna2010t6n1/PiPt6n1s19s30MChodak1.pdf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

renee.madison, ale ja w ogóle nie mówię nic o wyciskaniu raz na czas. Bo ja skubię ciągle. Natomiast uważam, że nie miałoby w moim przypadku znaczenia zastanawianie się dlaczego akurat wolę zdrapywać strupki niż np. obgryzać paznokcie.

 

I jeszcze numer z autoagresją. Bo ja widzę kolosalną różnicę, między wyrywaniem włosów a wyrywaniem włosów. Czasem siedzę znużona albo lekko spięta, przebieram palcami we włosach, znajduję szorstki, zniszczony włos i go bezboleśnie wyrywam, zdarza mi się też zdrapać trochę naskórka pod włosami, ale jest to przyjemne, tak jak uczucie ulgi przy podrapaniu swędzącego miejsca. Zupełnie nie to samo, co wyrywanie włosów garściami i walenie głową w ścianę, w natychmiastowej reakcji na jakąś sytuację (np. na czyjeś słowa).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
renee.madison, ale ja w ogóle nie mówię nic o wyciskaniu raz na czas. Bo ja skubię ciągle. Natomiast uważam, że nie miałoby w moim przypadku znaczenia zastanawianie się dlaczego akurat wolę zdrapywać strupki niż np. obgryzać paznokcie.

Jeśli Ty sama nie widzisz w tym problemu, to ok, ale dla autorki tematu wyciskanie stanowi jakiś problem-chce przestać. To dwie zupełnie różne sytuacje.

 

 

I jeszcze numer z autoagresją. Bo ja widzę kolosalną różnicę, między wyrywaniem włosów a wyrywaniem włosów. Czasem siedzę znużona albo lekko spięta, przebieram palcami we włosach, znajduję szorstki, zniszczony włos i go bezboleśnie wyrywam, zdarza mi się też zdrapać trochę naskórka pod włosami, ale jest to przyjemne, tak jak uczucie ulgi przy podrapaniu swędzącego miejsca. Zupełnie nie to samo, co wyrywanie włosów garściami i walenie głową w ścianę, w natychmiastowej reakcji na jakąś sytuację (np. na czyjeś słowa).

 

Dlatego napisałam o rozgraniczeniu pomiędzy wyrwaniem włosa, bo jest zniszczony, a ich kompulsywnym rwaniem. Zachowania kompulsywne są tylko pozornie kontrolowane przez nas, tak naprawdę wywołują poczucie winy i chęć zakończenia czynności.

I chyba dokładnie to przeżywa madzioreks (przynajmniej wynika z postu).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

renee.madison, no wiem, że nieładnie tak komuś podbierać temat i ściągać na siebie, ale jeszcze raz powiem, że ty w tym momencie rozgraniczasz wg. innyxh kategorie niż ja.

Ja tyko chciałam wykazać, że zachowania kompulsywne nie muszą być autoagresją, nawet jeśli dochodzi do pogorszenia wyglądu/kondycji ciała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej:) dzięki za odpowiedź renee.madison. Tak mnie bardzo przeszkadza ten problem. A co to jest to OCD? Mam pytanie do Ciebie jeszcze inne czy wiesz czym konkretnie to jest spowodowane tzn. czy to cos z przeszlosci ze ma sie takie autodestruktywne dzialanie? Eh czyli ta terapia Ci nie pomogła:( bo piszesz ze te leki bierzesz a jeszcze bardziej chce Ci się.

PS: Nie związane z tematem, ładny avatar masz:) to Twoje zdjęcie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

madzioreks, nie ma za co :) OCD to Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne (nerwica natręctw), ocd=skrót od angielskiego terminu obsessive-compulsive disorder.

Jeśli chodzi o powody to hm, może być ich bardzo wiele: począwszy od stosunków panujących w rodzinie po traumatyczne przeżycia itp. Wg mnie nie jest tak łatwo znaleźć punkt od którego się zaczyna. Jeśli interesuje Cię geneza to jest sporo opracowań z dziedziny psychiatrii, które możesz znaleźć w internecie :)

Co do mojej terapii to nie miałam behawioralno-poznawczej (przeszłam przez psychodynamiczną), planuję rozpocząć, ale w tym momencie nie mam takiej możliwości-dlatego tylko leki. Leki pomogły mi na obsesyjne myśli, które były nie do zniesienia i które uniemożliwiały mi normalną egzystencję...i były dla mnie gorsze niż najbardziej destruktywne i autoagresywne zachowania, które mam obecnie.

 

A Ty masz problem 'tylko' z wyciskaniem?

 

p.s. na avku to krysten ritter :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie coś Ty :) nie tylko z tym mam problem ale z wieloma rzeczami. Też mnie meczy ciagłe myslenie, w szczególnosci jak sie jest samemu. Ja duzo mysle i analizuje i mam dosyc chaotyczny i nie uporządkowany swiat:p Od internetu po slodycze mam tak ze jak mam dostep to nie mam limitu jak sie dorwę. Przeszłosc tez czasem meczy:p

Co do obrazka, heh dobrze wiedzieć że to ktoś znany :) looknę do grafika google sprawdzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podpinam się pod temat. Staram się motywować zapisując w zeszycie cel (np. 30 dni bez wyciskania) i skreślam każdego dnia 'numerek'. Nie zawsze się udaje. Dzisiaj było dość hardkorowo. Poprzekłuwałem sobie twarz igłą na wylot, aż krew mi spływała po policzku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co mnie troche pomagalo?Wizyty u kosmetyczki,kiedy Ona oczyscila mi twarz-sila rzeczy nie mialam juz nic do wycisniecia,a i latwiej bylo mi sie przekonac,ze tam gdzie wydaje mi sie ,ze jest-nie ma:)

I np,kiedy mialam ochote nakladalam maseczke na twarz. Lub po-maseczki lagodzace z alg,wszelkie kremy-no ale to juz leczenie nie przyczyn a skutkow.

A co do powodow-u mnie zaczelo sie od rozdrapywania wrastajacych wloskow i wygrzebywania ich pieseta. Mialam cale nogi w ranach;/Kiepska sprawa. Drapie raczej ramiona, jakies nieistniejace kropki na nogach i czasem twarz. Wiem jakie to kompulsywne-u mnie nawet znajomi zaczeli mi zwracac uwage,ze nie wypada tak ciagle;(

Pomagalo mi noszenie dlugich spodni-wtedy nie widzialam tych "mega krost" wiec o nich az tak bardzo nie myslalam. Moze rada zla-ale chwilowe unikanie luster zanim sobie z tym poradzicie -pomaga,moim zdaniem przynajmniej troche.

No i dziewczyny-mnie bylo wstyd o tym mowic z terapeutka ,ale trzeba .No blagam mnlau, Jesli Ty na przyklad, sobie wbijasz juz igly w twarz do tego stopnia to nie udawajmy,ze nie ma o czym mowic .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mnie to męczy, podobnie jak i parę innych rzeczy :( Myślę, że oprócz uspokojenia daje mi to przyjemne uczucie skupienia. Wyciskam nie tylko na twarzy, ale też np. na rękach, głównie nieistniejące krostki, a później babram się z gojeniem albo nakładam końskie warstwy podkładu. Brak luster w otoczeniu faktycznie pomaga, podobnie jak długie rękawy z mocnymi ściągaczami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam podobny problem, który nie bardzo wiem, jak nazwać ani jak sobie z nim poradzić. Mam chyba obsesję na punkcie posiadania gładkiej skóry. Macam, drapię, wyciskam, męczę... Potrafię spędzić godzinę przed lustrem, doszukując się najmniejszych niedoskonałości, próbuję wycisnąć każdy najmniejszy zaskórnik, każdą ledwo widoczną krosteczkę. Gdy coś nie chce się wycisnąć, męczę to tak długo, aż zamieni się w krwawą plamę, próbuję tę niedoskonałośc 'wyciągnąć' igłą, pincetą, obcążkami... Nie mogę się pogodzić z myślą, że coś może zostać pod moją skórą, muszę wycisnąć wszystko. Oczywiście efekty moich działań są takie, że ledwo widoczne niedoskonałości zamieniają się w spore rany. Potem powstają strupy, które z zamiłowaniem na bieżąco zdrapuję. Bardzo dokładnie. Nie może zostać żaden odstający kawałek skóry, wszystko zrywam. Dążę do tego, żeby pod palcami czuć tylko gładką skórę. Oczywiście przez to rana się tylko dłużej goi.

Strasznie mnie męczy to moje natręctwo, nie wiem nawet jak to nazwać. Tracę na to masę czasu i przede wszystkim doprowadzam swoją twarz do strasznego wyglądu, muszę nakładać na nią potem tonę makijażu. Dajcie jakieś słowo otuchy, rady, nawet nie wiem jak i gdzie szukać w internecie informacji o takim problemie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ottak, nie wiem na ile cię to pocieszy, ale ja zdecydowanie mniej skubię, kiedy ogólnie się czuję lepiej psychicznie.

Nie mam zaburzeń kompulsywnych, zmniejszenie objawów depresyjnych automatycznie mi zmniejszyło ilość strupków, po prostu mniej czasu na to poświęcam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakich reklamach?

 

W zasadzie u mnie też problem się zmniejsza, gdy wszystko się układa, czyli mam lepszy nastrój, wtedy łatwiej mi się powstrzymać. Faktycznie chyba najgorzej jest w chwilach, gdy mam jakieś problemy, chyba wtedy chcę sobie udowodnić, że mam kontrolę i zaczynam twarz "oczyszczać". Oczywiście w efekcie końcowym czuję się jeszcze gorzej, bo jak widać nie umiem nawet powstrzymać się od zamieniania swojej twarzy w krwawą plamę. Nie mam kontroli nad tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem wam co mi pomaga: żele do punktowego użycia na wypryski. Najlepszy jest ten z Barwy Siarkowej (czy jakoś tak), który zastyga w taką gumę peel-of na skórze. Po prostu zamiast wyciskać zaczynam nakrapiać każdą niedoskonałość i nierówność na skórze żelami - do nierozdrapanych używam tego siarkowego, a do rozdrapanych (bo niestety się jeszcze zdarzają) używam manuki z Ziaji. Jest to tak samo wciągające jak wyciskanie i można robić to tak samo dokładnie. I jak już się skończy, to czuć podobną ulgę, jak po wyciskaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×