Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość monooso

DZA - Dorosłe Zwierzęta Alkoholików

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Na wstępie napiszę, że ten temat to nie jest żart i proszę go potraktować poważnie. Mój pies przejawia dysfunkcyjne zachowania, różni się od reszty psów w swoim wieku. Na pewno ma depresję i fobię społeczną. Całe dnie przesypia, jest jakiś taki bez energii i smutny. BARDZO boi się obcych osób, gdy ludzie chcą go pogłaskać to pytają czemu tak bardzo się boi, że aż się kuli i sika pod siebie. Boi się również pewnych siebie i silnych psów. Przejawia ogólnie zachowania nerwicowe, szybko się denerwuje, jest bardzo płochliwy, nie okazuje zbytnio emocji, jest przebiegły, zamknięty w sobie itd. Jest miły, grzeczny i nieagresywny. Dodam, że nigdy nie poruchał i jest prawiczkiem mimo podeszłego wieku. Wygląda jak DDA/DDD w psim wykonaniu, widać to z jego oczu. Mogę powiedzieć, że mój pies IDEALNIE odzwierciedla problemy z którymi sam się zmagam. Obserwując go uczę się od jego. Zauważyłem, że z domowników to boi się on tylko ojca (i to BARDZO, co daje dużo do myślenia). Czy Wasze zwierzęta też są DZA?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psy takmają jeśli np były źle socjalizowane w wieku szczenięcym.

w sumie jak ludzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczenię nie rodzi się ze świadomością, że jest psem. Nie jest też "zaprogramowane" do koegzystencji z ludźmi. Musi się tego wszystkiego nauczyć. W pierwszych miesiącach życia psa zachodzą procesy, które zaważą na jego późniejszym stosunku do własnego gatunku i innych gatunków - w tym ludzi. Z czasem "okno" socjalizacji zamyka się, a straty są często nie do nadrobienia.

 

Socjalizacja z własnym gatunkiem rozpoczyna się około 3-go tygodnia życia i trwa do 11-17-ego tygodnia (zależy to zarówno od czynników wewnętrznych, jak i zewnętrznych). Izolacja szczenięcia od innych psów w tym okresie może doprowadzić do częściowego lub całkowitego upośledzenia jego późniejszych relacji z psami (lęku, agresji, zaburzonych zachowań seksualnych).

 

Socjalizacja z człowiekiem jest możliwa dzięki szczenięcej ciekawości świata. Przebiega ona łatwo od 3-go do 5-go tygodnia życia. Po tym okresie do około 9-go tygodnia u szczeniąt zaczyna narastać lęk przed nieznanym i odnoszą się one z większą rezerwą do przedstawicieli innych gatunków. W pewnym momencie socjalizacja staje się niemożliwa. Za granicę tę przyjmuje się wiek 14 tygodni: pies, który do tego momentu nie miał kontaktu z człowiekiem, prawdopodobnie nie będzie w stanie go nawiązać już nigdy. Należy podkreślić, że socjalizacja międzygatunkowa u psów dotyczy jedynie konkretnych typów, a nie wszystkich przedstawicieli danego gatunku. Musi być ona cały czas wzmacniana, aby uniknąć desocjalizacji. Podatność na udomowienie zależy między innymi od rasy.

 

Rola hodowcy w procesie socjalizacji szczenięcia jest nie do przecenienia: zazwyczaj to on jest pierwszym przedstawicielem obcego gatunku, z którym szczenię ma kontakt. Jeżeli kontakt ten jest ograniczony lub zubożony, przyszły właściciel będzie musiał włożyć znacznie więcej wysiłku w przysposobienie psa do życia w ludzkim świecie. Troskliwy hodowca ma też świadomość, że układ nerwowy szczenięcia potrzebuje różnorodnych bodźców stymulujących jego rozwój. Miot odchowywany w komórce jest pozbawiony takich możliwości. Innymi słowy szczenię wychowane w warunkach ubogich w bodźce nigdy nie rozwinie w pełni swego potencjału intelektualnego i może gorzej odnajdować się w nowych sytuacjach. Dlatego też wybór odpowiedniej hodowli, prowadzonej przez zaangażowaną, świadomą osobę, to sprawa absolutnie kluczowa. Praca, którą hodowca wkłada w szczenię, procentuje przez całe życie zwierzęcia.

 

Zwykle jednak mały piesek trafia do nowego domu mając 8-10 tygodni. Z jednej strony łatwiej wytworzyć mu więź z nową ludzką rodziną, z drugiej zaś jego rozwój psychiczny nadal trwa i nawet najlepszy potencjał może zostać zaprzepaszczony. Mając na względzie prawa rządzące socjalizacją międzygatunkową, właściciel powinien zapewniać psu jak najwięcej kontaktów z wszelkimi "typami" ludzkimi: to, że pies na co dzień przebywa z dorosłymi nie znaczy wcale, że będzie się czuł komfortowo w towarzystwie dzieci. Zwierzak powinien oswoić się z dziećmi, dorosłymi, osobami starszymi, osobami poruszającymi się o kulach lub na wózku, z ludźmi nietypowo ubranymi, w kapeluszach, w okularach, w długich płaszczach, pod parasolami, na rowerach, na wrotkach, etc. Niestety wszelkie zaniedbania wcześniej czy później dają o sobie znać, często w przykry sposób. Nie wystarczy jednorazowa "prezentacja": socjalizacja jest procesem ciągłym. Każde spotkanie powinno być zaaranżowane w taki sposób, aby szczenię wyniosło z niego pozytywne skojarzenia. Bardzo pomocne będą wszelkie nagrody. Nie wolno psa do niczego zmuszać: trzeba mu dać tyle czasu i przestrzeni, ile potrzebuje - pamiętajmy, że ograniczenie możliwości ucieczki smyczą samo w sobie może wywołać stres. Bardzo pożyteczna będzie znajomość sygnałów uspakajających używanych przez psy: szczenię poczuje się lepiej, jeśli podejdziemy do "dziwnej" osoby lub "strasznego" przedmiotu po łuku, a nie w linii prostej.

Labradory jako psy rodzinne mają w sobie znacznie więcej ufności w stosunku do obcych niż na przykład rasy stróżująco- obronne. Labrador ma charakter łagodny, jest z natury przyjazny ludziom. Labrador agresywny można powiedzieć nie jest labradorem zgodnym z wzorcem rasy.

Właściciel psa rasy obronno-stróżującej musi być przygotowany na niezwykle staranną, systematyczną i długotrwałą socjalizację. Zachowania takie jak oszczekiwanie osób pojawiających się znienacka w lesie są zwykle spowodowane nieufnością. Z niedbale zsocjalizowanego szczeniaka wyrośnie pies niepewny, który szybko może zamienić się w zwierzę agresywne.

Spodziewamy się często, ze pies będzie bezwarunkowo akceptował wszelkie zabiegi pielęgnacyjne i lecznicze oraz dotykanie całego ciała. Niestety również i to nie jest wrodzoną umiejętnością. Musimy zwierzę nauczyć spokojnego zachowania przy obcinaniu pazurów, czyszczeniu uszu, dotykaniu łap, karku, ogona. Im wcześniej zaczniemy, tym łatwiej osiągniemy zadowalające efekty. Nigdy nie używamy siły (bodźce awersyjne jedynie umocnią psa w przekonaniu, że jest się przed czym bronić), zawsze dążymy do nagradzania pożądanych zachowań, posługujemy się "metodą małych kroczków" i respektujemy indywidualną wrażliwość zwierzęcia. Pamiętajmy, że ta nauka pozwoli nam na komfortowe i bezpieczne życie z czworonogiem.

Przystosowanie psa do życia w naszym świecie obejmuje także oswojenie go z wszelkimi zdobyczami cywilizacji. Warto przy tym wykorzystać okres naturalnej ciekawości eksploracyjnej szczeniąt. Młody pies powinien poznać środki lokomocji, odwiedzać w miarę możliwości sklepy, bary, ruchliwe skrzyżowania, przejścia podziemne, koncerty, pokazy lotnicze - im wcześniej zetknie się z wymienionymi sytuacjami, tym bardziej gładko się z tym oswoi. Nie zapominajmy, że w większości przypadków jednorazowe doświadczenie może nie wystarczyć. Ostatnią kwestią jest umożliwienie szczenięciu dalszej socjalizacji z własnym gatunkiem. Walki zabawowe z rówieśnikami nie tylko ćwiczą mięśnie, ale też uczą psiej etykiety i kontroli nad własnymi szczękami. Są absolutnie niezbędne dla wytworzenia identyfikacji z własnym gatunkiem i prawidłowego rozwoju psychicznego. Należy dać szczeniętom możliwość samodzielnego załatwiania własnych spraw, jednak kiedy zabawa staje się brutalna lub wręcz agresywna, najlepiej spokojnie rozdzielić pieski unikając "wieszania" na obroży i krzyków - powoduje to tylko niepotrzebne pobudzenie. Po rozdzieleniu można wziąć "agresora" na smycz i zafundować mu kilka nudnych minut - bez zabaw, smakołyków i naszej uwagi. Większość szczeniąt szybko kojarzy swoje zachowanie z jego konsekwencjami w postaci końca zabawy. Prócz zabaw ze szczeniętami młody pies powinien też mieć kontakt z osobnikami dorosłymi. Zawsze musimy się upewnić, że dorosły pies dobrze toleruje towarzystwo szczeniąt, aby maluchowi nie stała się krzywda - zarówno fizyczna, jak i psychiczna. . Dobrym pomysłem jest uczestniczenie w zajęciach psiego przedszkola. Warto poszukać takiej szkółki, w której na pierwszym planie stawia się szeroko rozumianą socjalizację: na naukę chodzenia przy nodze mamy mnóstwo czasu, a okno socjalizacji zamyka się bezpowrotnie.

Szczenię nie zsocjalizowane zwykle pochodzi z dużej hodowli, gdzie trzyma się wiele różnych ras. Szczenięta są w kojcu i mało kto do nich zagląda. Człowieka widują jedynie, kiedy przynosi im jedzenie, a o pieszczotach i dotykaniu nie ma mowy. Taki maluch nie bardzo widzi przyjemność w kontaktach z człowiekiem, a wyjęty z kojca nie wie, jak się zachować. Kilkutygodniowe szczenię szybko się tego nauczy. Im starsze, tym trudniej przyjdzie mu się przystosować do nieznanych warunków. Bywa, że jego psychika jest na tyle zrujnowana, iż strat nie uda się już nadrobić. Warto zatem dobrze przyjrzeć się, w jakich warunkach trzymane są szczenięta i jaki stosunek ma do nich hodowca. Jeśli na widok obcego pierzchają po kątach, należy spodziewać się, że będą z nimi kłopoty.

 

Marzena Gottwald - Hodowla Adorator

 

Do autora wątku... spróbuj odpowiedzieć sobie sam na pytanie... co takiego mogło się stać, że piesek zachowuje się tak, a nie inaczej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Rybki akwariowe kolegów z CHADem mają zapewne syndrom DRC ( Dorosłe Rybki Cyklofreników) objawiający się permanentnym stresem wynikającym ze stałej obawy o odpowiednią ilośc wody w akwarium. Z tego powodu stale mają rozdęte brzuchy-patologicznie magazynują w nich nadmiar wody w oczekiwaniu na fazę depresyjną "pańcia"

Mylisz pojęcia, INTEL. Jeśli cyklofrenik nabył dorosłe rybki, wtedy mowa o czystym zespole adaptacyjnym w reakcji na ciężki stres lub znaczącą zmianę życiową, utrudniającą adaptację.

O mało nie zadlawiłam się pierożkiem. Pierożek-bierna agresja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jestem pod wrażeniem odpowiedzi :

Roberta i Moniki

Intel1 walnął z głowy z grubej jak zawsze-bardzo lubię te cięte riposty :-)

Monika zaszalała podpierając się wiedzą z :

http://www.ta-bajka.pl/socjalizacja.htm

Właściciel psa................................no coment

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
:shock::shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Najlepiej zacznij od soft porno. Dopiero potem zapodaj mu hardcore z krępowaniem i biczowaniem kolczatką

Ze względu na trudne dzieciństwo psa uważam, że to drugie byłoby niekorzystne - może spowodować reaktywację traumy, dekompensację i konieczność długoterminowej psychoanalizy (a psy nie żyją nie wiadomo jak długo). Soft porno też nie jest dobre na dłuższą metę, bo pies się uzależni od masturbacji i będzie okupował komputer. Optymalna byłaby socjalizacja z sukami, oczywiście metodą stopniowej ekspozycji na erotyczne bodźce.

 

A bardziej na poważnie - jasne, że na zwierzęta atmosfera domowa bardzo wpływa, moje koty były nerwowe, dość agresywne, chorowite i niestety krótko żyły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może w ramach psichoterapii puść mu kilka odcinków "Reksio", " Piesek w kratkę" czy "Piątek z Pankracym"...

Z tym , że od tych filmów z pewnością nie nauczy się ruchać , a jak widzę to jeden z jego problemów.

Jeżeli go kochasz to zainwestuj swój czas w znalezienie na necie jakichś pornosow z psami. Najlepiej zacznij od soft porno. Dopiero potem zapodaj mu hardcore z krępowaniem i biczowaniem kolczatką

 

poprostu aż razisz swoją inteligencją

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jezeli dzieci podswiadomie pamietaja traume niemowlectwa to dlaczego nie mialoby to dzialac na psy ktore sa na poziomie 2letniego dziecka. Kto mial psa i zadal sobie trud obsewacji ich zachowan wie ze moga miec natrectwa, depresje i inne choroby ktore wiekszosc przypisuje wylacznie ludziom

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bywa też, że nadopiekuńczość może psa skrzywić bardziej niż agresja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Miałem kiedyś psa z nerwicą. Prawdopodobnie przyczyną tego było to że koledzy łapali go ciągle za ogon a jak zobaczyli że ten się wkurza i biega za tym ogonem to dla zabawy drażnili go jeszcze bardziej. Byliśmy wtedy dziećmi a wiadomo jak to dzieciaki ile głupich rzeczy robią nie zdając sobie do końca sprawy z ich konsekwencji. Jako że to był mój pies nie raz dostali ode mnie opiernicz no ale nie dało się ich całkiem upilnować. Po kilku latach wystarczyło podejść do niego "zrobić szpony" rękoma i groźną minę i już nerwica. Czasem chciałem go pogłaskać a ten myślał że być może chcę go złapać za ten ogon i już warczał na mnie. W jego oczach (mówię poważnie) było widać szaleństwo kiedy się zdenerwował ale jak czuł się dobrze był zayebistym psem. Ogólnie szkoda mi go teraz.

 

Zaraz pewnie pojawią się wpisy że mogłem mu relaksacje włączyć czy dać mu benzo ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

akurat pies z nerwica (natrectw) to nic nadzwyczajnego bo niestety ale zwierzakow takze to gowno uczepic sie moze

 

moj teoretycznie ma zdrowa psyche ale sie zdeka boi najebanych ludzi o ile sa agresywni i w ogole nie lubi kiedy inni krzycza/kloca sie i szczeka gdy sie z kims bije nawet na niby ='(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie miałem nigdy żadnego zwierzęcia, ale dużo psów "przewinęło się" przez dom moich dziadków, jednak najbardziej skrzywiony był ten, co otrzymał dużą dawkę nadopiekuńczości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
advanced, jest fluo i franek dla zwierząt :P

 

A co to jest? fluo to fluoksetyna?

 

To było jakieś 25 lat temu więc nawet psychoterapia by mu nie pomogła chyba że bym zatrudnił kogoś w rodzaju Cesara Millana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość SmutnaTęcza

Co do tematu - coś w tym jest. Moja kotka staje się bardzo nerwowa i wystraszona, gdy ktoś podnosi głos, zwłaszcza gdy ojciec ryknie. Ucieka wtedy i się chowa. Na pewno pamięta te chwile, gdy ojcu po pijaku zdarzało się ją bić, gdy jeszcze przed sterylizacją nie bardzo panowała nad swoimi instynktami. Teraz, oprócz tego, że przy podniesionym głosie jest wystraszona i ucieka, często zdarza się jej syczeć, prychać i przeraźliwie miauczeć na ojca, nie może on jej nawet dotknąć - zachowuje się tak tylko wobec niego, mama i ja możemy normalnie jej dotknąć i nic nam nie robi. Ojciec wtedy faktycznie się jej boi. Kotka potrafi też po chwili zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Tak więc jestem pewna, że i ona odczuwa skutki napiętej sytuacji w domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pies moich dziadków, ten, którego trochę pamiętam i który zaczerpnął wcześniej "wychowania" przez mojego ojca, też bardzo bał się, gdy ojciec podniósł głos.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Macie łapcie zaburzenia psychiczne u psów.http://www.theogonia.pl/o-rasie-zaburzenia-psychiczne-u-psow.htm

 

Myślałem że ten temat to ktoś założył kto nie lubi DDA i chcę ich trochę pocisnąć ale że to na serio to chyba największa niespodzianka dnia dzisiejszego będzie.No chyba że będę jakimś doktorem dolittle i zacznę gadać z psami o depresji Małoletnich Zwierzętach Cyklofrenikach i Dorosłych Kotach alkoholikach ;p Pozdrów psa :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć jestem nowy. Zarejestrowałem się bo miałem napad lęku, dodałem sobie awatarka zgodnego z moimi uczuciami i nagle zobaczyłem ten temat. Zacząłem się śmiać na głos i odechciało mi się wyrzucać z siebie żale ;)

 

Wracając do tematu: jestem entuzjastycznie nastawiony do tezy: jedną z "terapii" dla mojego ojca alkoholika był pies którego trzymał w domu dużo i się z nim zżył. Ten pies wykazywał dużą inteligencję i wierność kiedy go kupiliśmy ale zdebilniał okrutnie po czasie i jakby nabrał złych cech od właściciela ;)

 

A i jeszcze LINK do animacji z psem, "weteranem Wietnamu i cierpi na PTSD" ;) Takie współczucie i sympatie we mnie wzbudza ta istota :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś miałam naprawdę stukniętego psa, który był potwornie agresywny i po prostu rządził w domu. Wszyscy się go bali i ustępowali mu. Aby wyprowadzić go z pokoju trzeba było robic mu podstępnie tzw. ścieżkę z kawałkow mięsa i gdy on zjadając stopniowo to miesko przemieszczał się to zamykało się drzwi. Wiele razy gryzł mnie i moją mamę i próbował rzucać się nam do gardła. Miał też dziwne fobie, nie można było przy nim dotykać podłogi, podnosić coś z ziemi czy tez strzepywać pyłków z ubrania. Złościło go to i podbiegał wtedy do człowieka, warcząc.

Nie miał żadnych traumatycznych przezyc ani w dzieciństwie ani w ogole, wiec nie wiem skąd to się wzięło. Może po prostu był psychicznie chory.

Wielu naszych znajomych pieprzyło nam za uszami, ze już on by go wychowali lub tez że takiego psa należy uspić. Ale jak można zdrowego psa usypiać. Był członkiem rodziny a poza swoimi uciążliwymi dziwactwami był kochany.

 

Tak więc myslę, że psy mogą mieć zaburzenia psychiczne i choroby tak jak ludzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×