Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ziewający psychiatra


marwil

Rekomendowane odpowiedzi

Jak byłem mały to zawsze ziewałem w Kościele na Mszy świętej , kiedy jeszcze nie wiedziałem co jest co ;)

Pozostaje mieć nadzieję,że jak ziewa psychiatra to jednak ma pojęcie na co nas leczy i co on tam w ogóle robi :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja psych mnie wkurzyła na trzeciej z kolei wizycie właśnie wcale nie ukradkowym ziewaniem, powiedziałem jej o tym i od tamtej pory sytuacja się nie powtarza ;) Uzasadniłem swój wkurw tym że przychodzę po porady między innymi związane ze snem, jak mogę ufać lekarzowi który na moje nieprofesjonalne oko wygląda że sam nie umie sobie z tym poradzić..?

 

Może i ziewanie nie ma de facto i nic wspólnego z niewyspaniem czy z nudą, ale takie panuje przekonanie wśród większości ludzi, o czym psychiatra powinien wiedzieć i aby zapewnić swojemu pacjentowi odpowiedni komfort - wystrzegać się tego ziewania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Reiben, dla mnie to jest trochę jak pijany kierowca autobusu - nie nadaje się w tym momencie do pracy. Co najmniej dwa razy miałem sytuację że mi babka nie wpisała PESELu na recepcie, a przez nowe przepisy nie może tego wpisać aptekarz, więc do wyboru: dymać do lekarza ponownie po kilka cyferek, albo płacić 100%. Może w publicznej służbie zdrowia bym odpuścił, ale jak idę na wizytę prywatnie i płacę ze swojej kieszeni to oczekuję profesjonalnej obsługi. Między innymi takiej, która nie ziewa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale po co to zwracać uwagę, jestem taki, że nic na siłę, jedyne czym dysponuje psychiatra to gadka szmatka, jak mu się nie chce to z niewolnika nie będzie pracownika. Kiedyś raz babce z nie tęgą miną powiedziałem coś w stylu- widzę, że panią już chyba wkurzam, nie dziwię się :) ale to tylko tak dla jajec bo miała minę jak srający kot na pustyni :> już by mi się nie chciało bawić w gadki, nie wygram i nie wymyślę żadnej ekstra oryginalnej riposty, uwagi bo mają bardziej szurniętych i niepohamowanych pacjentów :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie psychiatra jest od wypisywania recept niż o pierdoleniu o dupie maryny , dlatego najwięcej czasu jakiego spędziłam u swojego to 10 min , nie wytrwam więcej , bo mi się nie chce słuchać jego pierdolenia , od razu odpływam i go nie słucham , wiec po co to komu :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale po co to zwracać uwagę, jestem taki, że nic na siłę, jedyne czym dysponuje psychiatra to gadka szmatka, jak mu się nie chce to z niewolnika nie będzie pracownika.

Ja generalnie też jestem zwolennikiem "nic na siłę", ale mam jednak swoje "odjazdy" - jak na wariata przystało - i akurat mam tak że nie znoszę jak ktoś nie poświęca mi uwagi jak do niego o czymś mówię. Poza gabinetem jak ktoś zamiast mnie słuchać wyciąga telefon albo ogląda się za dupami to przestaję mówić dopóki rozmówca się nie zorientuje że coś za cicho jest w jego okolicy i albo zaczyna ze mną rozmawiać tak jak tego chcę albo okazuje się niewarty rozmowy i przemieszczam się gdzie indziej. Tyle że poza gabinetem nie płacę ponad stówy za kilkanaście minut rozmowy, więc i dlatego łatwo stosować zasadę "nic na siłę". Ale jak płacę solidną kasę to zmienia to postać rzeczy ;) Jakbym poszedł do burdelu i panienka by ziewała to też byłbym niezadowolony z usługi :D Jest wiele rzeczy które byłbym skłonny wybaczyć a które jestem przekonany że innym przeszkadzałyby dużo bardziej niż mnie te ziewanie, np. zwisa mi czy mój lekarz ma wszystko na biurku poustawiane równolegle, albo czy ma wyprasowane ubranie. A wiem że niektórzy by kurwicy dostali w takim otoczeniu ;)

 

Ogólnie psychiatra jest od wypisywania recept niż o pierdoleniu o dupie maryny , dlatego najwięcej czasu jakiego spędziłam u swojego to 10 min , nie wytrwam więcej , bo mi się nie chce słuchać jego pierdolenia , od razu odpływam i go nie słucham , wiec po co to komu :smile:

Zgadzam się, tyle że te recepty trzeba wypisać na jakiejś podstawie. Moje wizyty sprowadzają się głównie do gadania przeze mnie, bo to ja choruję, ja czuję co mi dolega, co mi nie pasuje - psychiatra to nie terapeuta i ona mi nie dziamga niczego nadprogramowego niż kilka standardowych pytań typu czy i ile chleję, jak z zasypianiem itd. Tym bardziej więc skoro udział lekarza w konwersacji jest tak nikły, to wymagam żeby się przez ten kwadrans powstrzymał od ziewania ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

deader, no tak , ale jak już leczysz się o 8 lat , to o czym masz z nim gadać , mówisz jak się czujesz , co się zmieniło , czy leki działają i tyle , bez zbędnego gadania , a jak zaczyna mi mówić o składzie leków i jak działają i inne pierdoły to automatycznie mi się mózg wyłącza i myślę o pierdołach , wiec wole jak mi wypisuje receptę bez zbędnego gadania , dzięki Bogu , że chodzę do niego co 3 miechy .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie psychiatra jest od wypisywania recept niż o pierdoleniu o dupie maryny , dlatego najwięcej czasu jakiego spędziłam u swojego to 10 min , nie wytrwam więcej , bo mi się nie chce słuchać jego pierdolenia , od razu odpływam i go nie słucham , wiec po co to komu :smile:

jak coś mówi to chyba nie od tak sobie

 

typowy narcyz chce na......lać się leków i nic nie zmienić

 

 

ziewanie phhhhhhh macie tak durne problemy że naprawdę ............

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

deader, no tak , ale jak już leczysz się o 8 lat , to o czym masz z nim gadać , mówisz jak się czujesz , co się zmieniło , czy leki działają i tyle , bez zbędnego gadania , a jak zaczyna mi mówić o składzie leków i jak działają i inne pierdoły to automatycznie mi się mózg wyłącza i myślę o pierdołach , wiec wole jak mi wypisuje receptę bez zbędnego gadania , dzięki Bogu , że chodzę do niego co 3 miechy .

Nie muszę aż tyle, moja półtoraroczna "przygoda" mi wystarcza, inna sprawa że chyba mam jakiegoś farta bo mi moja lekarka nie pierdzieli o niczym, ani też w razie pytań nie stwierdza "zobaczy pan sobie w internecie" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie- sam nie wiem czy bardziej wkur.wia czy zastanawia jedna rzecz, którą nierzadko obserwuje na naszym forum. Ktoś idzie do psychiatry, dostaje jakiś lek, dajmy na to- Sertagen(zawiera sertralinę). Bierze ten lek powiedzmy 3-4 miesiące, żadnej poprawy, wręcz można powiedzieć, że czuje się do du.py. Idzie kolejny raz do psychiatry, opowiada o tym, psychiatra mówi- "ok, rozumiem, no to zmienię Panu i dam inny lek- Asentrę". Szkopuł polega na tym, że Asentra zawiera dokładnie ten sam składnik(sertralinę) co Sertagen. Gość dostał ten sam lek, tylko pod inną nazwą. Ja nie wiem, czy ci psychiatrzy chcą leczyć przy pomocy placebo? czy to taka celowa zagrywka, żeby pacjent nie przerywał jeszcze przedwcześnie leczenia tamtą substancją w zrywie nikłej nadziei, że coś jednak jeszcze zaskoczy? czy chcą pacjenta-laika, który nie jest obcykany w substancjach dalej dymać na kasę? a może oni w ogóle sami nie wiedzą co przepisują swoim pacjentom?

 

Ja rozumiem, że niektórzy to mają swoje poglądy na temat wyższości jednych generyków nad innymi, no ale niektórzy to chyba zbyt otwarcie manifestują swoją miłość do konkretnych koncernów farmaceutycznych( wyrażoną z wzajemnością w postaci wczasów na kajmanach).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×