Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
AronFtv

Ludzie nerwica to choroba ale da sie z niej wyjść !!!

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

Jak czytam niektóre '' optymistyczne'' odpowiedzi to mnie krew zalewa. Jak można mówic ludziom chorym na nerwice takie rzeczy ze z tego nie da sie wyleczyć. Można tylko trzeba tego chcieć chorowałem na nerwice 3 lata sam o tym nie wiedziałem w poprzednim poscie jak poszukacie napisałem ze rok ale teraz juz wiem ze 3 lata. I co wychodzę z tego ile mi to zajeło narazie 2 tygodnie.

Po pierwsze leki wspomagają leczenie i jest gites

Po drugie wziąść sie w garść i d**e w troki

Po trzecie zadac sobie jedno zaj***S*e pytanie? Czy chce byc zdrowy/a

Powiedzieć sobie ty s****u czy chces zepsuć sobie życie i swojej rodzinie ?

 

Ludzie nerwica to choroba ale da sie z niej wyjśc

Ludzie gina w wypadkach Ludzie rodzą sie kalekami

a nam czegoś brakuje ?

Kocham Życie i sie z tego wylecze jak już sie nie wyleczyłem

Jak kiedyś to wróci to zadam sobie pytanie? Czy chce znowu skopać sobie 3 lata życia

 

ZANIM ZROBIE COŚ DLA SIEBIE CHCE POZOSTAWIĆ COŚ CO POZOSTANIE PO MNIE NA WIEKI

 

POLECAM HISTORIE Z FILMU PIEKNY UMYSŁ !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co?Masz rację.Ale niektórzy boją się być zdrowymi.Można przyzwyczaić się do siebie chorego i nie umieć żyć inaczej.Ja jednak również zachęcam-dążcie do zdrowia za wszelką cenę.Naprawdę warto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I taka jest prawda ludzie nie umieją żyć bez tej choroby to jest jak toksyna !!Jaka ta toksyna a ono tak ze można ją usunuąć

Mam 21 lat i chce żyć tak jak inni tak jak dawniej i tak własnie teraz żyję

 

róża ciesze sie ze podzielasz moje zdane!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I ja właśnie w takiej sytuacji się znajdowałam... tak jak mówisz Róża - "można przyzwyczaić się do siebie chorego i nie umieć żyć inaczej..."

Teraz biore leki, chce być zdrowa....

i wszystkich też namawiam do takiego myślenia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podpisuję się pod tym AronFtv, z tym można sobie poradzić... w pewnym momencie zwątpiłem czy ja mam nerwicę, a może mam jakieś lekkie stadium itp. po prostu uwierzyłem i odpowiedziałem sobie jednoznacznie na zadane przez ciebie pytanie - i zacząłem sobie naprawdę dobrze radzić, kiedy (w tym samym czasie) inni nie mogli sobie w ogóle poradzić ze swoimi lękami. Także zawsze i wszędzie: na pierwszym miejscu: wiara w siebie i determinacja!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
w pewnym momencie zwątpiłem czy ja mam nerwicę, a może mam jakieś lekkie stadium itp.

Hehe. Czasem mam to samo. Ale wtedy przypominam sobie kim byłem jeszcze kilka lat temu i widzę, że nerwica jest uleczalna.

 

Wracając do meritum - nie da się ukryć, że czasem człowiek osiąga poziom "chorej stabilizacji", gdzie jego stan jest cięzki, ale stabilny. Za to przynajmniej lęki są czymś znanym, a nowych wyzwań nie podejmuje "bo jest chory".

 

A wyjściem jest:

wiara w siebie i determinacja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wiara w siebie i determinacja

tak to prawda ja tak zaczelam walke z nerwica i wygralam.Nawet terapia ktora miala trwac ponad pol roku , trwala o polowe mniej. Wazne teraz jest to ze zwyciezylam i moge samodzielnie funkcjonowac, :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Prawda jest taka,że większosc osob na tym forum bez pomocy lekow nie wyszla z nerwicy.:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

AronFtv

 

Sorry , ale się we mnie zagotowało. Jeśli Ty miałeś nerwicę i przez rok o tym nawet nie wiedziałeś.. a po 2 tygodniach leczenia czujesz się wyleczony, to nie gadaj takich głupstw . Ty nie wiesz co to nerwica i ciesz się z tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy mnie zdiagnozowano nerwicę, pomyślałem sobie: Fajnie! Nic mi nie dolega:) Okazuje się jednak, że to wcale nie takie proste. Są rzeczy, które dzieją się kompletnie bez naszego wpływu na nie i wiele tutaj zrobić nie sposób. Oczywiście do pewnego stopnia można sobie pomóc lekami, ale jest to broń obosieczna. Umiarkowaną poprawę przypłacamy często upośledzeniem innych, ważnych dla prawidłowego egzystowania, funkcji organizmu. Innymi słowy, leki są jedynie półśrodkiem, wyborem mniejszego zła. W moim przypadku taki wspomagany farmakologicznie stan pośredniej równowagi udaje się utrzymywać już od jakichś siedmiu lat z kawałkiem. Pewnie! Gdyby było to możliwe, dawno temu wziąłbym się w garść i po kłopocie, czego zresztą niejednokrotnie usiłowałem bezskutecznie dokonać. Jakoś nie bardzo też potrafię dostrzec korzyści płynące z pozostawania w aktualnym położeniu. Jak każdy normalny człowiek zmuszony jestem wstawać do pracy i kosztuje mnie to znacznie więcej wysiłku niż w przypadku gdybym był zdrowy. Nadmiar energii, którą wkładam w wykonywanie codziennych obowiązków z chęcią spożytkowałbym w jakiś bardziej korzystny dla siebie sposób. Wcale nie jest mi przyjemnie obserwować jak życie przepływa sobie gdzieś zupełnie obok... Czyli krótko mówiąc jak najbardziej zgadzam się tutaj z tym co napisała Wiola.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wcale nie jest mi przyjemnie obserwować jak życie przepływa sobie gdzieś zupełnie obok...
Dość ciekawe zdanie podsumowujące. Życie przepływa obok, nad, pod, wszerz, wskroś, za, przed, u góry i na dole, tam i tu, na zewnątrz i wewnątrz... Mogę tak długo. Wiesz w czym rzecz? A w tym, że to jest całkowicie prawidłowe, właściwe. Przeważnie nikomu to nie przeszkadza, chyba że chciałby aby to jego życie było tym płynącym obok życiem.

Przykładowo: póki sąsiad jeździ samochodem klasy takiej samej jak nasz lub gorszej to jest OK. Przyzwalamy na taki stan rzeczy. Gorzej jak zacznie jeździć lepszym. Jeszcze gorzej, gdy zmienia na coraz lepszy co 3 miesiące, a już totalna tragedia gdy do tego postawi nowy dom!

Inny przykład nawiązujący do wypowiedzi post wyżej: zamiast chodzić do tej durnej pracy wolałbym spełniać marzenia, robić coś zupełnie innego z pasją. Z tego wynika, że tu i teraz nie jest OK, ale gdzieś tam z boku jest OK, ale i tak nie mogę robić co chcę więc twierdzę: nie jest przyjemnie obserwować jak życie przepływa sobie gdzieś zupełnie obok.

Nie jest przyjemnie obserwować zajebiaszczy wóz sąsiada, albo porównywać swoją aktualną sytuację do tej wymarzonej. I nie ma być !! Kluczem jest odczuwać takie a nie inne uczucia w całej ich okazałości, a nie z krzywym uśmiechem na ryju witać sąsiada myjącego swój nowy samochód w piękne sobotnie południe.

Totalna nieszczerość, hipokryzja i zakłamanie wobec siebie samego rzutuje na naszą ocenę świata i wszystkiego co się w nim dzieje.

Zacznij ciężko pracować nad samym sobą, a nie tylko będzie Ci przyjemnie spoglądać na tętniące życiem otoczenie, ale także na swoje własne życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LucidMan

Rozumiem ,. że Ty też uważasz ,że "potrzebujemy" swojej nerwicy i nie chce nam się nic z nią robić. To powiedz mi co Ty tutaj robisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Źle mnie rozumiesz, zresztą nic nowego, większość przypina mi tu różne ciekawe teorie, których częścią wspólną jest to: że nie są MOJE ;)

 

Co ja tutaj robię, co ja robię tu? Czasami daję ludziom takim jak Ty do myślenia, co by się nie za bardzo utwierdzali w pewnych swoich utartych schematach.

Ohh, już starczy o mnie.

 

Dużo bardziej istotniejsze jest pytanie, co Ty tutaj robisz? Nie musisz odpowiadać tutaj, odpowiedz sobie - tylko szczerze ! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, co ja robię, zostanie moją słodką tajemnicą, ale skoro źle Cię zrozumiałam, to chętnie posłucham wyprostowania:) Tylko trochę mi przykro ,że zaliczasz mnie do ludzi myślących utartymi schematami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a co ja tutaj robie?? uuppss tak mi sie wyrwalo;) ja wiem co tutaj robie! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak naprawde z nerwicą jest tak jak np. z katarem... jak o siebie odpowiednio nie zadbamy to nas dopadnie. Oczywiście ze da się z tego wyjśc, sa dni lepsze i gorsze, ja też miej wiecej od 3 lat sie z tym męczę, na początku był koszmar, potem były leki, terapia, i owszem, moze "cały czas mam nerwice" ale były dni kiedy naprawde żyło mi sie dobrze, i własnie te dni sie liczą ;) to ze ktoś ma nerwice np. od 20 lat nie oznacza, ze siedzi w domu non stop 20 lat i choruje (oczywiście są też takie przypadki niestety :( ) tak więc z nerwicy wychodzi się chyba cały czas, no i wiara w siebie przede wszystkim, wiadomo ze jak ktoś jest w środku ataku lęku i podejdzie ktoś z hasłem "uwierz w siebie i nie poddawaj się" to tylko zabić, hehe ;) ale zeby z tego wyjśc trzeba byc naprawde upartym czasem jest ciężko ale DA SIĘ ŻYĆ!! ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ok, co ja robię, zostanie moją słodką tajemnicą, ale skoro źle Cię zrozumiałam, to chętnie posłucham wyprostowania:) Tylko trochę mi przykro ,że zaliczasz mnie do ludzi myślących utartymi schematami.
Nie zaliczam Cię do żadnej kategorii. Zastanów się dobrze dlaczego jest Ci przykro. Przecież operowanie schematami nie jest niewłaściwe. Nie da się upiec ciasta nie stosując odpowiednich kroków w poprawnej kolejności.

Być może jest Ci przykro, ponieważ myślenie utartymi schematami nie czyni Ciebie w żaden sposób wyjątkową, tylko określa jako zwykłą dziewczynę. Nie chcesz być tylko zwykłą dziewczyną, no nie? Nikt nie chce. Nie ma potrzeby nie chcieć. Każdy jest wyjątkowy na swój sposób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślenie utartymi schematami świadczy o braku rozwoju, więc dlatego piszę ,że jest mi przykro. Oczywiście "przykro" to tylko taka przenośnia , bo w umie to mam gdzieś co o mnie myślisz:). Mniejsza o to bo się zaczyna filozofowanie, które i tak nic nie wnosi. a za psychoanalizę dziękuję.

 

Wolę żebyś mi wytłumaczył to o co pytałam , co źle zrozumiałam powyżej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro to wszystko jest dla Ciebie filozofowaniem, które nic nie wnosi to na co Ci moje wytłumaczenie?

Odpisałaś na post sprzed 3 lat, krytykując gościa, który napisał coś pozytywnego zarzucając mu, że nic nie wie o nerwicy, bo oczywiście Ty wiesz o niej wszystko tylko nie to, jak się jej "pozbyć". Później skomentowałaś mój post odbierając go dość opacznie. Myślą przewodnią tego postu była praca nad samym sobą, a nie potrzeba swojej nerwicy - ot i całe wytłumaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiola-jeśli utożsamiasz się z nerwicą siedzisz w niej po uszy i sama sobie wmawiasz że jest tragicznie to nie odbieraj nadziei innym.Bo wystarczy wziąć się za siebie.Powiedziec sobie dość, zmienić coś- po prostu zacząć żyć.Skoro nie potrafisz tego zrozumieć to nie dołuj innych.Ten dział to przecież"kroki do wolności".Bierzcie sie za życie ludzie.Nerwicy jest wyimaginowanym problemem który wkręcacie sobie sami.Wystarczy wrócic do normalności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówiąc wyimaginowanym miałem na mysli że nie jest to choroba typu rak... że człowiek sam się wto wkręcił i tylko sam może się wykręcić.WYjściem jest zmiana naszego nastawienia,myślenia.

 

bardzo duży % ludzi siedzących na tym forum to zatwardzialcy dla których nie ma juz ratunku.Tak bardzo są przekonani o swojej chorobie, słabości bólach.tylko czemu do cholery odbierają nadzieję tym którzych dopadło to niedawno.? Czemu tyle tu pesymizmu.?

Ja nie piusze tu dlatego żeby cokolwiek udowodnić.Bo i pewnie nie potrafie.Mam 18 lat.Niewiele mnie w zyciu spotkało ale nerwicę przerobiłem.Dałem sobie radę i jeśli daję nadzieję innym to bardzo was proszę-uszanujcie to co piszę i może skorzystajcie z tego zamiast wykłócać się i pokazywać swoją inteligencję.Ta wypowiedz nie była do ciebie psycho-logic ale do ogółu społeczności tutaj.Bierzcie sie ludzie za życie, bo jeśli sami tego nie zrobicie,nikt wam nie pomoże...

 

Tyle z mojej strony co miałem napisać napisałem.Kto ma skorzystać ten skorzysta a pozostałym..... zdrowia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wiola-jeśli utożsamiasz się z nerwicą siedzisz w niej po uszy i sama sobie wmawiasz że jest tragicznie to nie odbieraj nadziei innym.Bo wystarczy wziąć się za siebie.Powiedziec sobie dość, zmienić coś- po prostu zacząć żyć.Skoro nie potrafisz tego zrozumieć to nie dołuj innych.Ten dział to przecież"kroki do wolności".Bierzcie sie za życie ludzie.Nerwicy jest wyimaginowanym problemem który wkręcacie sobie sami.Wystarczy wrócic do normalności.

Po pierwsze z niczym się nie utożsamiam, a na pewno nie z nerwicą. ,Nie mówię, że to tragiczne - bo tragiczne to są śmiertelne i nieuleczalne choroby, a nie nerwica. Nigdzie tez nie napisałam ,że nie można z tego wyjść. Nie wiem gdzie to wyczytałeś w moich wypowiedziach. Wqrwia mnie tylko jak jakiś mądrala wpada tu pisze 1 albo 2 posty i mówi mi ,że mam nerwicę, bo jest mi potrzebna i jak tylko wezmę się za siebie to się z niej wyleczę.

 

Do Lucid Man

A

Odpisałam na starego posta,bo po prostu zauważyłam, z kiedy jest, a ktoś coś dopisał aktualnie. Natomiast mówiąc ,że filozofujesz miałam na myśli ,że nie odpowiedziałeś na moje konkretne pytanie., uskuteczniając analizę mojego zachowania. Skąd Ty wiesz co ja robię , a czego nie robię, jak walczę, albo jak myślę po kilku krótkich zdaniach z mojej strony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Czesciowo macie racje, a czesciowo nie, gdyz nerwica dzieli sie na kilka podkategorii w tym gdzie sa zburzenia laczone, oraz gdzie wspolistnieja z innymi chorobami (typu rak, tarczyca itd) oraz takie ktora swiadcza o naszej zwiekszonej wrazliwosci (takie osoby maja najwieksza "wyleczalnosc"). Ale faktycznie jest tak, ze nie ma co smęcic i sie uzalac nad soba, ale trzeba probowac :) Szukac rozwiazan-leki, psychoterapia, hobby itd itd mozliwosci jest mnostwo. Tylko trzeba chciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skąd Ty wiesz co ja robię , a czego nie robię, jak walczę, albo jak myślę po kilku krótkich zdaniach z mojej strony.
Masz ponad tysiąc postów tu na forum więc informacji dość sporo.

Czasami kilka zdań wyraża więcej niż myślisz. Jesteś skłonna do atakowania ludzi, którzy mają jakiś sposób na swoją nerwicę i go tutaj prezentują. Spróbuj zobaczyć siebie z perspektywy trzeciej osoby. Krytykujesz sposoby ludzi, którzy czują się lepiej. Czy to ważne jakie to są sposoby? W ogóle nie ma to żadnego znaczenia! Oni czują się lepiej i mówią o tym tutaj, coś zadziałali, coś zrozumieli. Pierwsze i najprostsze wyjaśnienie (czyt. wytłumaczenie) takiego zjawiska jest po prostu zwykła zazdrość, że ktoś czuje się lepiej stosując takie, a nie inne sposoby. Najwidoczniej Twoje sposoby nie działają. Z kilku wyrywkowo przeczytanych postów wnioskuję, że bierzesz leki. Może denerwuje Cię to, że my nie bierzemy, a czujemy się świetnie.

Pewnie znowu powiesz, że Cię analizuje. To jest zwykła obserwacja. Nie jest moim celem Ci dokopać, ani zdemotywować. Sam jestem nerwicowcem i wiem jak to jest. Im bardziej denerwują Cię moje posty, tym więcej możesz wyciągnąć coś z tego dla siebie.

Wystarczy, że się głębiej zastanowisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×