Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Qarius

Użytkownik
  • Zawartość

    61
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Odpuść one Ci nic nie zrobią,,,,
  2. osobiście miałem derealizacje z różnym natężeniem przez jakiś rok,uczucie strasznie nieprzyjemne i denerwujace ale to nic strasznego,teraz jakoś o tym zapomniałem że coś takiego wogóle było,wszystko przemija nie martwcie się:)
  3. Nerwice da się pokonać tylko trzeba po prostu przestać z nią walczyć:) Odpuść wszystkim lękom i wszystkiemu co si e z Tobą dzieje Mi wyjście zajęło jakiś rok ale warto było:)
  4. No macie racje.KIlka dni nie włączałem komputera.Zbierałem porzeczki za kase chodziłem na dyskoteki z kumplami, mecze i kurcze na prawde miło,kontakt z ludzmi.Tyl ze jak sobie przypomniałem jak miłe było granie to az spróbowałem znowu i od rana nie moge zejsc z tego pudła.Pff.A mam rozwiazywac testy na prawko;/ Wiecie co zrobie, oddam komputer starszym, wyniose go z pokoju to mnie nie będzie kusiło.Tak jak dzisiaj siedze i mysle ze moje postepowanie jest beznadziejne to az mi sie płakać chce.Jak bede miał dzieci to za Chiny im kompa do pokoju nie dam.To jest po prostu straszne ile my młodzi ludzie tracimy przez to debilstwo.Jak ja sobie przypomne to 5 wakacji wstecz każdego roku tylko grałem.Była też tibia wow i inne.Wszystkie cele marzenia były w grze.... Jezu ludzkosc sama sie załatwi za kilkadziesiat lat..Nie mam zamiaru zmarnować kolejnych lat.Szkoda ze mam już 18 - bo straciłem kilka wspaniałych... lat.Dzieki za wskazówki. TO co mówisz ze wiele ludzi nieświadomie traci... Ja widze po moich kolegach.Wiekszosc dalej maniaczy i chyba nawet nie widza problemu.Ciesze sie że ja zauważyłem...
  5. Ja kocham tańczyć..... Musze sie tylko zmusić do pewnych rzeczy.Może z początku nie będą mi przynosić radości ale w końcu staną sie alternatywą dla komputera i będzie ok;)
  6. Witam wszystkich.Oto mój problem: Byłem uzależniony od komputera.Był to mój cały świat,moje całe życie, ucieczka przed problemami,ucieczka przed światem.Na ostatnich wakacjach zagrywałem się w popularnego Wow-a po 9-10 godzin dziennie.Wszelkie inne czynności były tylko przerywnikami pomiędzy grą.GRA-->Sen-->jedzenie-->reszta.To była moja hierarchia wartości.Póżniej przyszedł rok skzolny.Więcej obowiązków,nauki a ja ciągle grałem.Nie wiedząć kiedy komputer przejął stery nad moim życiem.Wkrótce nabawiłem się nerwicy.CO tu dużo mówić.Właśnie nerwica powiedziała mi:Przestań grać weż się za życie.Po długich bojach a raczej ich zaprzestaniu udało mi się ustabilizować sytuację.Przestałem grać i..... i tu skończył się mój świat.Niestety komputer dawał mi szczęście,dostarczał rozrywki,był całym światem,przcyiągał moje myśli a kiedy go brakło w moim żciu jest ogromna pustka.Nie potrafię się niczym zająć.Nic mnie nie cieszy.Wszystko co robie to tylko zapychacze czasu..coś co pozwala mi egzystować.Ciągle chce od czegoś uciec.Chce żyć być spełnionym ale nie potrafie bo komputer wjechał mi w psychikę jak buldożer.Rozwalił wszystko.NAstrój zmienia mi sie przynajmniej kilka razy dziennie.Wiem że nie moge sie poddac.Wiem że musze walczyć ale jest mi strasznie ciężko.Nie wiem czy to nie depresja.Zapisuje się znów na terapie.... Co mam robić? Doradzcie prosze Mam dużo sił i motywacje do tego aby być zdrowym.Jak odzyskać zdrowie psychiczne...??
  7. Hmm mi się przypomniała pewna rzecz.Pamiętam początki mojej nerwicy.Dopiero sie rozkręcała.Miałem lekkie objawy ale się tego wszystkiego bałem,Chodziłem do szkoły i bałem się ale nie o to chodzi.Kiedy byłem na pierwszych wizytach u psychologa kobieta mówiła.Kiedy przychodzą objawy zajmij się czymś po prostu się czymś zajmij.Jakoś było dalej.O dziwo po 2 tygodniach przychodze do babki i mówie.Pani jestem zdrowy.No i dobra Za 2 miesiące- były to święta Bożego narodzenia-dużo wolnego czasu, nuda... Zaczęło mi szybciej bić serce.Przestarszyłem się.Z dnia na dzien było coraz gorzej nie spałem nie jadłem wszytsko naraz.Po prostu koszmar.Żegnałem sie juz z rodzicami...Błagałem o wyzdrowienie.Ale jak miałem wyzdrowiec gdy biegałem po 100 razy dziennie na orbitrek żeby sobie zobaczyc puls.A wiadomo jak sie o czymś myśli to jest jeszcze gorzej.Nastepne 2 miesiące to już na prawdę wyrwane z życia.Po prostu tragedia.Tylko nerwica i nerwica Tylko bóle i strach.Zapomniałem o całym świecie bo liczyła sie tylko choroba...Dlaczego było tak żle>? bo nic nie robiłem.Tkwiłem w tej bezczynności i bierności.Modliłem się płakałem i przeglądałem kolejne strony o nerwicy,bezsenności depresji i wszelkiego rodzaju chorobach.Żyłem tą chorobą.COdziennie dolewałem oliwy do ognia.I wtedy nastąpił przełom.Przypomniałem sobie słowa psychologa.Zajmę się czymś zacznę coś robić byle by nie tkwić.Pamiętam jak kazałem tacie kupić"potęgę podświadomości" .Leżąc w łóżku przeczytałem ją 2 razy.Uwierzyłem w to co było tam napisane.Nie wiem jak to się stało ale tego wieczoru byłem jak w transie.W kółko powtarzałem sobie wszystko będziedobrze,wcale nie umieram,wrócę do szkoły do znajomych zaczne znów żyć.To wszystko nakręcam sobie sam.To był chyba punkt zwrotny w moim życiu.Przestałem kutwić w miejscu narzekać obwiniac siebie i cały świat dlaczego mnie to spotkało.Przestałem błagać o pomoc lekarzy rodziców.Wziąłem sprawy w swoje ręce.W ciągu kilku kolejnych dni napięcie nerwowe znacznie sie zmniejszyło zacząłem normalnie spać.Był to 1 ogromny sukces.Zacząłem chodzić do szkoły, zajmować się czymś.W głowie wciaż siedziały przedziwne myśli i ten ciężar, psychiczny ciężar.W szkole też nie było łatwpo ale angazowałem sięa lekcjach rozmawiałem z kolegami, byle by zająć m,yśli.Z czasem sukcesów było coraz więcej.Objawy oczywiście wciaż mi towarzyszyły ale przyzwyczaiłem sie do nich.Przygarnąłem je do siebie i było coraz lepiej.Czasem przychodziły kryzysy.Wtedy było ciężko myślałem że wszystko co zrobiłem do tej pory runęło i znów od początku.Ale tak nie było .Czułem się coraz lepiej.Coraz lepiej dawałem sobie radę. Teraz troche o przyczynach: Byłem uzależniony od komputera.Grałem bez opamiętnia zaniedbując szkołę i calą resztę.Gdy odchodziłem byłem wkurzony...Grałem i wiedziałem że marnuję sobie życie.DO tego byłem osobą ambitną wrażliwą i wielkim perfekcjonistą...... Na kartce spisałem sobie cele które muszę osiągnąć aby żyć w zgodzie z samym sobą.Przestałem od siebie dużo wymagać.Moje wielkie plany ... które konfrontowały się z ciągłą gra na kompie, wygasły.Powiedziałem sobie.Przecież nie można byc dobrym we wszystkim.Nie można byc pieknym wysokim inteligentnym super spiewac tanczyc i wszystko po kolei. Nauczyłem się asertywności, pewności siebie,bardzo wydoroślałem.Mocno ograniczyłem komputer,zacząłem żyć wprowadzać zmiany w każdej życiowej sferze... i wprowadzam je dalej... Jakość Życia staje się coraz lepsza.... Nerwica pokazała mi co było żle i co trzeba zmienić.Tylko jak cokolwiek zmieniac skoro zycie z nerwicą to koszmar.Życie stało sie koszmarem bo wzięliśćie nerwice za życiowy problem.Jest dal was demonem.A ja teraz wiem że nerwicema każdy człowiek.Tylko że reszta się nią nie przejmuje.Zdenerwujesz się mocniej-może zaboleć serce przdusić cię.Nie jest tak? tak samo jest z Nerwicą:Żyjesz w nie \zgodzie z sobą w ciągłym napięciu stresie ścigasz się z życiem a może jesteś niesmiały maszza niską samoocene błędy z dzieciństwa.No to do dzieła napraw to i żyj lepiej...
  8. Tu sie niestety mylisz.Nerwica to czerwone światełko, że coś jest nie tak, coś trzeba zmienić.Jedni dochodzą do tego szybciej inni póżniej ale uwierz mi nerwica nie bierze się ot tak jak grypa...Uwierz mi na słowo
  9. Sam pamiętam jak czytałem tutaj posty gdy ludzie pisali że wyzdrowieli.Ja sie wtedy tak nad sobą użalałem.Żyłem w amoku komputera zbierania informacji o nerwicy czytałem książki.Ale co robiłem? Nie robiłem nic...Tylko coraz wiece czytałem myslałem- analizowałem.Im więcej czytałem im więcej zródeł informacji sie pojawiało tym więcej było wątpliwości.A tu pisało tak a tutaj tak.W końcu zaufałem jednej metodzie.W większości pomogła www.moja-nerwica.republika.pl.Gosc opisał swoją walkę.Robiłem tak jak on.Działałem, wykluczyłem bierność.MIałem kontakt z kilkoma ludzmi którzy mnie wspierali w trudnych chwilach.Kryzysy przychodziły często.Ale z upływem czasu podnosiłem się coraz szybciej i coraz dłużej czułem się dobrze.Nie wstawałem rano i nie myślałem zwinięty w kłębek na łóżku ale robiłem śniadanie ustalałem plan dnia co mam zrobić co załatwić, może komuś pomóc.Wewnątrz cały czas heroiczna walka z samym sobą.W drodze do szkoły myśli.Wracam do domu myśli.Ale myśli te,ż stopniowo odchodzą.Na początku odrywałem się na 30 sekund.Póżniej na 5 minut.Póżniej z dziewczyną potrafiłem nie myslec o niczym nawet przez 6h.Przestałem przejmować się objawami(oczywiście nie z dnia na dzień) ale przestałem.Przerobiłem nerwicę od A do Z.Czy jestem zdrowy.Tak i wiem że nerwica mną nigdy nie zawładnie.Nawet kiedy się pojawia w chwilach stresu nerwów napięcia - wiem że to nic.Nawet gdy zaczę koncentrować się na biciu serca czy łapać oddech to nic.Szybko się czymś zajmuje.I tak powoli ujarzmiam to co mną zawładnęło.Wzmocniłem sie psychicznie.Jeszcze mam troche do zrobienia ale powinienem dać radę.Trzymajcie się wszyscy Nerwicowcy.Dacie radę.Zaakceptujcie waszą koleżankę.Olejcie objawy.Ona zacznie słabnąć aż w końcu wrócicie do normalnego życia
  10. Robert Przepraszam ja nie wiedziałem co ci jest.Ja kieruje sie czystymi pobudkami.Chcę po prostu pomóc ludziom bo nie wiedzą jak są blisko wyjścia... Jak chcesz pogadać GG;7888314 Poczta:qarius7@gmail.com
  11. Mówiąc wyimaginowanym miałem na mysli że nie jest to choroba typu rak... że człowiek sam się wto wkręcił i tylko sam może się wykręcić.WYjściem jest zmiana naszego nastawienia,myślenia. bardzo duży % ludzi siedzących na tym forum to zatwardzialcy dla których nie ma juz ratunku.Tak bardzo są przekonani o swojej chorobie, słabości bólach.tylko czemu do cholery odbierają nadzieję tym którzych dopadło to niedawno.? Czemu tyle tu pesymizmu.? Ja nie piusze tu dlatego żeby cokolwiek udowodnić.Bo i pewnie nie potrafie.Mam 18 lat.Niewiele mnie w zyciu spotkało ale nerwicę przerobiłem.Dałem sobie radę i jeśli daję nadzieję innym to bardzo was proszę-uszanujcie to co piszę i może skorzystajcie z tego zamiast wykłócać się i pokazywać swoją inteligencję.Ta wypowiedz nie była do ciebie psycho-logic ale do ogółu społeczności tutaj.Bierzcie sie ludzie za życie, bo jeśli sami tego nie zrobicie,nikt wam nie pomoże... Tyle z mojej strony co miałem napisać napisałem.Kto ma skorzystać ten skorzysta a pozostałym..... zdrowia
  12. Lobotomie? Ja nie byłem w żadnym szpitalu to po pierwsze a po drugie doświadczenia nerwicy to chyba nic przyjemnego.Dlatego po prostu wystarczy ja olać nie denerwować sie "Boże to znowu ona"Ludzki mózg ma zdolność zapominania.Co w tym takiego dziwnego? Powiedz mi jeszcze taka rzecz.Jak ludzie mją zapomnieć skoro siedzą w tym po uszy.Czytają dziennie setki postów.Dołują się szukają wyjścia.Oni sie z tym utozsamiają.To tak jak ze wszystkim.Powiedzmy że w wypadku ginie twoja matka.Z początku rozpaczasz załamujesz sie.Boże dlaczego ona ale z czasem zapominasz.Powoli zapominasz.Jesli codziennie rano będziesz wstawał i czekał w napięciu na najmniejszy objaw to to przyjdzie i będzie z toba do końca dnia.Jasne nigdy nie zapomnisz całkowicie ale zapomnisz do tego stopnia ze będziesz mógł spokojnie życ.Ja wiem że nerwica gdzieś siedzi we mnie ale ja ją rozumię.Wiem jak powstaje.Wiem dlaczego.I nie mów o jakiejs Lobotomi bo to nie stało si.ę z dnia na dzien.Minęło 9 miesięcy od rozpoczęcia choroby.Wiele zrozumiałem, wiele przerobiłem
  13. Wiecie czemu tak mało wylecoznych ludzi tu pisze?.Bo oni nie siedzą tu dzien w dzien i nie piszą po 10 postów dziennie"jak mi zle " " dzis mne to boli"Oni żyją.Sam nie zaglądałem ty dobre 2 miesiące bo mi jest to wogóle niepotrzebne a jak juz wszedłem i trafiłem na jakiś wątek ze szpitalem psychiatrycznym to od razu wyłączyłem bo co będę czytał myślał i przywoływał złe wspomnnienia.Zdrowi ludzie żyją.Oni wstają robia sniadanie i ida do szkoły/pracy zamiast włąćzac komputer--- www.---nerwica---com i dział dzis boli mnie włos na lewym pośladku---Nosz ludzie przestancie sie użalać i żyjcie.Zapomnicie o nerwicy i nawet nie będziecie wiedziec kiedy. Życzę wszystkim powrotu do normalności, do życia.
  14. Wiola-jeśli utożsamiasz się z nerwicą siedzisz w niej po uszy i sama sobie wmawiasz że jest tragicznie to nie odbieraj nadziei innym.Bo wystarczy wziąć się za siebie.Powiedziec sobie dość, zmienić coś- po prostu zacząć żyć.Skoro nie potrafisz tego zrozumieć to nie dołuj innych.Ten dział to przecież"kroki do wolności".Bierzcie sie za życie ludzie.Nerwicy jest wyimaginowanym problemem który wkręcacie sobie sami.Wystarczy wrócic do normalności.
×