Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
kali1995

Wszyscy się ode mnie odsuneli....

Rekomendowane odpowiedzi

Ostatnio miałem lepszy okres w życiu ale przez toksyczne znajomości jestem totalnie przybity...

 

Mam jednego kolegę, z którym od zawsze się się kumplowałem. Już wtedy mieliśmy zgrzyty...Wychodziłem tylko z nim bo go znałem i ufałem, reszta była gdzieś z boku. Ogólnie nigdy nie byłem lubiany ani towarzyski, zawsze cichy i z boku.

 

Teraz ten jeden kolega nie pomaga mi w trudnych chwilach a tylko mnie dobija, mówiąc że nie poradzę sobie w życiu, że je przegrałem. Poza tym kpi ze mnie że siedzę w domu cały czas i nie wychodzę nigdzie. Poza tym umawiałem się z nim, że pojedziemy nad jezioro w kilku znajomych a jak się okaząło pojechali sami nie mówiąc mi o niczym : / i to mnie najbardziej wkurzyło.

 

Miałem też drugiego znajomego którego poznałem dzięki niemu. On jeszcze normalnie się zachowywał względem mnie ale już podłapał sobie zachowanie kolegi i jak czasem się z nim spotkam to słyszę cały czas "I co Kali, zmęczony po całym dniu pracy" " Co musisz spać żeby sie wyspać bo na 6 do roboty" "Ty kali jest praca dla ciebie, musisz siedzieć przed kompem i spamować internet" I to z taką pogardą do mnie. Myslałem że to są moi najlepsi znajomi i że moge na nich polegać ale to chyba nie prawda...

 

Trzeci znajomy to też ze szkoły ale z nim miałem najmniej kontaktu z tej trójki. Teraz on totalnie zmienil swoich znajomych, raz mnie do nich zabrał na impreze i byłem tylko posmiewiskiem i popychadłem mimo chęci dużych zeby ich poznac.

 

Były jeszcze 3 osoby heh. oni to najciekawsza historia. Miałem z 2 z nich kontakt wzorowoy, pomagalismy sobie itp. mowilismy sobie ze jestesmy przyjaciolmi, ze sie traktujemy jak bracia... teraz oni raze sie bawia, ja proboje ich jakos zachecic ale mowia ze ja i oni sie zmienili i nie bedziemy sie przyjaznic........

a ten trzeci to mialem z nim wspolna pasje ale teraz jak pisze do niego to zawsze wymysla cos zeby ze mnie nie wyjść.

 

jak ide po osiedlu to tez spotykam grupe 5-6 osob z mojego podwórka i jak przechodzę koło nich to slysze tylko "jak tam grubasie" i cały czas sie smieja no kurwa o co tu chodzi co ja kom zrobilem

 

zero znajomych bo ci na górze to nie wiem dlaczego nie chca byc juz ze mna.....nie chce mi sie przez to wychodzić nie chce mi sie zyc bo nawet brat ktory ma 13 lat nie przyznaje sie do mnie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kali1995, z racji tego, ze w sumie tutaj nic prawie o sobie nie napisales, zerknelam na Twoje inne posty. Napisales ze chodzisz na silownie? I jak chodzisz czy nie? Nastepnie, biegaj tez, rano i wieczorem zacznij do malych przebiezek. Nie dziw sie ze koledzy Cie olewaja w sumie to tez jestes wkurzajacy na dluzsza mete bo nic od siebie nie dajesz a oczekujesz ze ludzie non stop beda o Ciebie dbac. Tylko jeczysz ze jestes gruby, do szkoly nie chodzisz, wiec czym Ty mozesz kolegom zaimponowac? Na pewno nie inteligetnym. Zapisz sie do szkoly, jakiejkolwiek zawodowki itp, bieganie, silownia, czytaj duzo ksiazek roznych, ucz sie i dyskutuj z ludzmi, a sie zmieni. Mozesz tez byc wolnatriuszem w swoim miescie np w schronisku. Nic nie dasz od siebie to nic nie dostaniesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wielkie dzieki za kolejny hejty i dolowanie mnie. pewnie skoro jestem nikim to poco sie ze mna zadawac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kali1995, wiem ze samotnosc to zło. Jednak uwierz mi, ze lepiej opuścić toksyczne środowisko, aby dać sobie odpocząć. Mnie równiez moje towarzystwo nie akceptowalo, nie lubiło - po mimo tego, ze nie miałam nadwagi, ukonczylam szkole srednia, pracowałam. Nie wytrzymywałam upokorzenia, jednak bardzo chcialam miec znajomych i co chwila probowalam sie im przypodobac. Potem doszlo do tego, że zaczelam sobie wyobrazac ich smierc, chcialam zeby spotkalo ich cos zlego, nienawidzialam ich. Cale szczescie uznalam, ze trzeba uciec - to byl trudny krok, ale sie udalo. Teraz jest lepiej.

Pamietaj nie zmieniaj sie pod wpływem innych. Zmieniaj sie dla siebie. Spróbuj zapisac sie do szkoly wieczorowej/zaocznej, tam masz szanse poznac nowych ludzi. Szkola da Ci zawód, z czasem prace w przylosci i pozwoli Ci spelnic marzenia o podrózach. Działaj dla siebie i nie przejmuj sie "kolegami", nie warto, bo nic dla Ciebie nie powinni znaczyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

koszykova, To nie towarzystwo tylko nastawienie do siebie.

 

Miałem też drugiego znajomego którego poznałem dzięki niemu. On jeszcze normalnie się zachowywał względem mnie ale już podłapał sobie zachowanie kolegi i jak czasem się z nim spotkam to słyszę cały czas "I co Kali, zmęczony po całym dniu pracy" " Co musisz spać żeby sie wyspać bo na 6 do roboty" "Ty kali jest praca dla ciebie, musisz siedzieć przed kompem i spamować internet" I to z taką pogardą do mnie. Myslałem że to są moi najlepsi znajomi i że moge na nich polegać ale to chyba nie prawda...

 

To nie musi być pogarda. To może być zwykła zaczepka do rozmowy... niezręczna ale jednak,

Natomiast Twój odbiór jest taki, że cie kompletnie blokuje. Nie masz dystansu do siebie, nie potrafisz z siebie zażartować, za bardzo chcesz.

Odpuść sobie, wyluzuj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze jedna dość ważna informacja o mnie, teraz sobie uświadomiłem że to może być istotne.

 

kieedys probowalem popelnic samobojstwo w sumie ze wzgledow podobnych jak opisalem wyzej+braku perspekty w z powodu wyzucenia mnie ze szkoly ale mama mnie znalazla i zadzwonila po karetke. Po 3 dniach mnie uratowali ale pamiątka w postaci skierowania do szpitala psychiatrycznego mi zostala

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kali1995, no jasne bo Ty oczekujesz, ze kazdy bedzie Ciebie glaskal po głowce. Jak wczesniej napisałam, nic z siebie nie dajesz, a masz postawe roszczeniowa, że kazdy ma wokół Ciebie skakc, no to sie obudz, bo zycie to nie jest bajka i nikt nad Toba sie litować nie bedzie. I albo się zajmiesz sobą jak napisałam, albo stoczysz się po równi pochyłej. Czasy dziecinstwa, ze pod nos Ci wszystko podstawiali minęły. Niektorzy mieli gorzej od Ciebie i się podnieśli, ale Tobie jest dobrze narzekać że wszyscy wokół żli a Ty jedynie masz najgorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

agusiaww, ja nie wiem, ale to już któryś Twój taki post, myślisz że to co piszesz mu pomoże? Może trochę wyczucia? Bo wydaje się, że chłopak nie ma zbyt wielkiego poczucia wartości i wpadł w schemat "nikt mnie nie lubi", pisanie mu takich rzeczy prowadzi jedynie do postawy obronnej.

 

kali1995, może ze skierowania to nie ma potrzeby korzystać, jeśli już nie masz myśli samobójczych, ale z jakimś specjalistą dobrze byłoby się zobaczyć. Teraz zapewne nie potrafisz patrzeć na relacje obiektywnie i w każdym najdrobniejszym sygnale będziesz się doszukiwać czegoś złego. Więc polecam wizytę u terapeuty, ewentualnie u psychiatry jeśli też czujesz taką potrzebę, by wspomóc się lekami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mysle, ze koledzy nie dokuczaja Ci tylko probuja zmobilizowac po mesku do dzialania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

koledzy sie z ciebie smieja bo jestes gdzies tam w ich osiedlowej hierarchi na niskim szczeblu.

wiec szydza sobie poprawiajac tym samym swoja pozycje w oczach innych, to nie przypadek ze jak byli w grupce 5 osob to akurat wtedy uslyszales, ze jestes grubasem.

 

ten drugi co sobie drwi z ciebie, koleguje sie z toba, bo lubi drwic z ciebie.

 

takze nie zgodze sie z tym co napisala, agusiaww, ze nie dajesz z siebie, bo przeciez dajesz z siebie kolegom mozliwosc robienia jaj i poprawiania wlasnej pozycji w osiedlowej hierarchi.

 

dzieje sie to twoim kosztem, wiec jak mozna powiedziec, ze nie dajesz?

 

dalbym sobie spokoj z takimi kolegami.

 

nie sluchaj tez agusiww, ze masz im imponowac i poswiecic swoj czas i swoj wysilek za ochlapy ich aprobaty bo to bardzo uwlaczajace i ograniczajace osobista autonomie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zmienny, moze masz racje a moze nie...

Nie dziw sie ze koledzy Cie olewaja w sumie to tez jestes wkurzajacy na dluzsza mete bo nic od siebie nie dajesz a oczekujesz ze ludzie non stop beda o Ciebie dbac

ja akurat po przeczytaniu innych postow autora sie z tym zgadzam. Dziw ze w ogole do niego przychodza. Mozna pomagac komus kto chce sobie pomoc ale wiecznego uzalania nie da sie sluchac na dluzsza mete . Autor niech ruszy dupe i zrobi cos dla siebie w koncu i na pewno nie zmobilizuje go do tego glaskanie po glowie i przytakiwanie ze caly swiat jest przeciwko niemu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww, umiesz podtrzymać człowieka na duchu no naprawdę :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Silny syndrom VanGh. Szczerze współczuję. Nie ma to jak pobiadolić nad swoim losem, zawsze pomaga. A czy naprawia? Nie wiem.

 

-- 27 cze 2013, 15:01 --

 

A ja popieram agusiaww, bo prawda bywa bolecna ale ma moc uzdrawiającą. Czasami mocne słowa zrobią więcej niż klepanie po pupie i głasianie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Autor niech ruszy dupe i zrobi cos dla siebie w koncu i na pewno nie zmobilizuje go do tego glaskanie po glowie i przytakiwanie ze caly swiat jest przeciwko niemu

 

Moim zdaniem to raczej pisanie mu, że ma kolegów jest głaskaniem po głowie, a ja bez ogródek napisałem jak wygląda ich relacja.

Zwróć też uwagę, że agusiaww, nie pisała mu by zrobił coś dla siebie, a dla kolegów.

 

A ja popieram agusiaww, bo prawda bywa bolecna ale ma moc uzdrawiającą.

 

W tym zdaniu są dwa kategoryczne błędy, bo sugerowanie złudnej kontroli i łatwego rozwiązania, nie jest bolesną prawdą, a prawda wcale nie musi mieć mocy uzdrawiającej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A ja popieram agusiaww, bo prawda bywa bolecna ale ma moc uzdrawiającą. Czasami mocne słowa zrobią więcej niż klepanie po pupie i głasianie.

Ta, prawda ma moc uzdrawiającą, zwłaszcza u osób z myślami samobójczymi. Czasem tak uzdrawia, że na całe wieki.

 

Nie zauważyłam, żeby ktoś go głaskał po głowie. Za to do kopania wszyscy chętni, jakby byli co najmniej znajomymi autora wątku i wiedzieli jak cała sprawa wygląda. W sumie fajnie komuś dokopać, człowiek wyłączy kompa i pójdzie spać, a że ktoś tam gdzieś tam poczuł, że jest jakiś zły, skrzywiony i musi być na usługach innych żeby mieć z kim pogadać, to już przecież nic nie znaczące zawracanie gitary.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie te posty nie mają żadnej mocy uzdrawiającej to po prostu kopanie leżącego! Wstyd. Nie wiesz nic autorze tematu ale skrytykować to umiesz!

kali1995, z racji tego, ze w sumie tutaj nic prawie o sobie nie napisales, zerknelam na Twoje inne posty. Napisales ze chodzisz na silownie? I jak chodzisz czy nie? Nastepnie, biegaj tez, rano i wieczorem zacznij do malych przebiezek. Nie dziw sie ze koledzy Cie olewaja w sumie to tez jestes wkurzajacy na dluzsza mete bo nic od siebie nie dajesz a oczekujesz ze ludzie non stop beda o Ciebie dbac. Tylko jeczysz ze jestes gruby, do szkoly nie chodzisz, wiec czym Ty mozesz kolegom zaimponowac? Na pewno nie inteligetnym. Zapisz sie do szkoly, jakiejkolwiek zawodowki itp, bieganie, silownia, czytaj duzo ksiazek roznych, ucz sie i dyskutuj z ludzmi, a sie zmieni. Mozesz tez byc wolnatriuszem w swoim miescie np w schronisku. Nic nie dasz od siebie to nic nie dostaniesz.
kali1995, no jasne bo Ty oczekujesz, ze kazdy bedzie Ciebie glaskal po głowce. Jak wczesniej napisałam, nic z siebie nie dajesz, a masz postawe roszczeniowa, że kazdy ma wokół Ciebie skakc, no to sie obudz, bo zycie to nie jest bajka i nikt nad Toba sie litować nie bedzie. I albo się zajmiesz sobą jak napisałam, albo stoczysz się po równi pochyłej. Czasy dziecinstwa, ze pod nos Ci wszystko podstawiali minęły. Niektorzy mieli gorzej od Ciebie i się podnieśli, ale Tobie jest dobrze narzekać że wszyscy wokół żli a Ty jedynie masz najgorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Moim zdaniem to raczej pisanie mu, że ma kolegów jest głaskaniem po głowie, a ja bez ogródek napisałem jak wygląda ich relacja.

moze tak wyglada a moze nie. Mozemy gdybac bo znamy relacje tylko z jednej strony i to subiektywnej. Czasami trzeba potrzasnac zeby cos sie ruszylo.

 

I wiesz. Gdyby WSZYSCY sie ode mnie odsuneli jak pisze autor to przyjrzalabym sie jednak sobie. Pewnie ze trafia sie na osoby niiegodne zaufania, cwaniakow, dupkow itd. Zawsze znajdzie sie ktos kto nas zawiedzie, zostawi, opusci ...ale jezeli dotyczy to wszystkich wokol to jakis npowod jest i byc moze tym powodem jest jednak autor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Faktycznie, nie znamy dokładnie sprawy, dlatego opierałem się na słowach pierwszej wypowiedzi, jako jedynym źródle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jasne. Usiądźmy wszyscy w kole i zacznijmy pomstować na kolegów jacy to oni niedobrzy, a autor biedny i bezsilny na ich docinki. Ach ci niedobrzy ludzie. Nic tylko kałasznikowa i pod mur z nimi...

I do czego to niby doprowadzi?

Co to da oprócz tego, że ktoś się utwierdzi w tym biadoleniu, że tak jest dobrze.

Do szkoły nie, tego nie, tamtego nie, to świat jest zły i podły.

No cóż...każdy sam decyduje czego chce i wie jaki są jego możliwości.

Kolejny syndrom"tak mi źle, zróbcie coś z tym."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Candy14, to że autor może być powodem nie oznacza, żeby trzeba go wirtualnie skopać, żeby cokolwiek z tym zrobił.

 

Flea, a to Ty widzisz jedynie dwie opcje: skopać albo pomstować na kolegów?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abraxas, zgadzam się. Każdy ma prawo napisać co go boli. Trochę empatii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Flea, a kto tak robi? ja tylko napisałem jak jest, czyli, że go nie szanują. apeluje o czytanie ze zrozumieniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ale jezeli dotyczy to wszystkich wokol to jakis npowod jest i byc moze tym powodem jest jednak autor
Ode mnie też wszyscy się odwracają, bo nikt nie rozumie mojej nieśmiałości. Jak tylko ktoś zauważy, że się denerwuję to dostaję łatkę "dziwak" i dają sobie ze mną spokój. To mi wcale nie pomaga, a jeszcze pogarsza sprawę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiadomo czy autor wątku w ogóle sie jeszcze pojawi bo liczył na jakies wsparcie, porady a usłyszał, że jest osobą roszczeniową i chce żeby kolo niej skakać. Nie wiem jak po tym co napisał autor można wywnioskować, że to wina autora. Może faktycznie fałszywi ludzie którzy powinni mu pomóc się pozbierać. Nie znamy sytuacji to nie oceniamy autora tak surowo nic w koncu złego nie zrobił nikomu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiadomo czy autor wątku w ogóle sie jeszcze pojawi bo liczył na jakies wsparcie, porady a usłyszał, że jest osobą roszczeniową i chce żeby kolo niej skakać

tak mozna wywnioskowac z jego postow bo tylko na tym mozemy sie opierac nie znajac calosci sytuacji. I pojawi sie..to nie jest pierwszy jego temat gdzie jest ofiara okrutnego swiata. Tylko wnioskow z tego co piszemy nie wyciaga

Candy14, to że autor może być powodem nie oznacza, żeby trzeba go wirtualnie skopać, żeby cokolwiek z tym zrobił.

Wiesz, kiedy trafilam na terapie tez oczekiwalam ze beda mnie glaskac po glowie. W koncu zycie mi sie zawalilo a jednak czasami dosc ostre slowa daly mi do myslenia. I przestalam obwiniac wszystkich wokol a zaczelam nabierac samoswiadomosci. Terapia nauczyla mnie pokory. Dzieki temu nie obwiniam mojego bylego meza bo zobaczylam rowniez wlasne bledy i zrozumialam zeby cos sie zawalilo to potrzeba dwojga.

Nie chce skopac autora ale sugeruje zeby przyjrzal sie rowniez sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×