Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Anna Maria

Związek pomiędzy schizofrenią a paleniem tytoniu.

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Słyszeliście o tym że najwięcej w grupie wśród palących stanowią schizofrenicy.http://www.ipin.edu.pl/ain/archiwum/2004/3-4/t17n4_3.pdf Ilu z Was pali? Ja właśnie rzucam co skłoniło mnie do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja paliłem zawsze niewiele ale ciągnęło mnie i ciągnie do tej pory. W piątek czułem się bardzo źle, miałem już papierosa i zapalniczkę w ręku, chciałem zapalić i uciec trochę od tego bólu, stałem przy oknie i przewalało mi się trochę przez głowę różnych rzeczy - ogólnie moje życie. Gdyby nie to, że za jakieś pół godziny miałem wyjść z domu prawdopodobnie bym zapalił. A ostatniego papierosa paliłem jakoś 4 miesiące temu. Stąd taki wniosek u mnie, że kiedy źle się czuję i mam chęć na peta to po prostu zrobić coś, dajmy jak jestem w chacie to wyjść z niej, właściwie to w chacie najgorzej ciągnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja mama, która choruje na schizofrenię paliła jakieś 20 lat, a po nawrocie choroby zaczęła palić o wiele więcej, więc coś w tym jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam koleżanke która choruje na schizofrenie odpala jednego za drugim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chcę powielać jakichś mitów, ale całkiem nie dawno czytałem o rzekomo pozytywnym wpływie substancji zawartych w dymie tytoniowym na neuroprzekaźniki właśnie u osób ze schizofrenią. Powoływano się tam także na badania naukowe, które co prawda nie stanowiły przełomu w kuracji tej choroby, ale uzasadnienie było dość sensowne. Sam niejednokrotnie analizowałem wobec tej sensacji moją przygodę z nałogiem i z tego co pamiętam początek przypadł właśnie na okres, w którym namacalnie odczuwałem, że nie jest ze mną dobrze. Po prostu nagle poszedłem na stacje po fajki (nigdy wcześniej nie paląc), bo poczułem taką potrzebę i tak zostało... :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi lekarz powiedział, że papierosy osłabiają działanie leków . Pisze to zresztą w linku, który podała Kasiątko. Więc palenie przy schizofrenii to nic dobrego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie słyszłame o tym. Słyszałem za to, że dużo większy odsetek osób przebywających w zakładach zamkniętyh to palacze w porównaniu ze statystykami wśród ogółu ludności.

A apropo rzucania nałogu to lekarz mi powiedział, że rzucać trzeba pomału i stopniowo. Kolega z dnia na dzień zszedł z 2 paczek na paczkę po czym zaczął się źle czuć, poszedł do lekarza, a ten mu powiedział: "za mało Pan palisz".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od palenia papierosów można dostać coś tak zwanego abulią jest to brak motywacji i wystepuję u dlugoletnich palaczy .jest to róznież objaw schizofreni ,także palenie napewno w wyjsciu z choroby nie pomaga a raczej ją pogłebia.Sama cierpie na tą przypadłość,cięzko mi sie ogarnąć oraz cieżko zebrać w sobie by wykonywac najprostrze czynność ,czuję synchroniczne zmęczenie ,brak energi do życia o motywacji nie wspominająć.Czuję sie ostatnio bardzo zle choroba daje mi w kość ale wiem ,że takie pisanie postów bardzo pomaga .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A ja tam wcale nie palę i czuję się dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Sam niejednokrotnie analizowałem wobec tej sensacji moją przygodę z nałogiem i z tego co pamiętam początek przypadł właśnie na okres, w którym namacalnie odczuwałem, że nie jest ze mną dobrze. Po prostu nagle poszedłem na stacje po fajki (nigdy wcześniej nie paląc), bo poczułem taką potrzebę i tak zostało... :bezradny:

 

Jest coś na rzeczy... W liceum zaczęłam odczuwać, że coś się ze mna niedobrego dzieje. To się pogłębiało, czułam się źle i w 2 klasie nagle zaczęłam sięgać po papierosy, okazyjnie. Miałam bardzo silną potrzebę palić, chociaż wcześniej nie paliłam, a sam smród powodował mdłości, czyli standard u niepalących. Później postanowiłam iść do psychiatry bo już nie wyrabiałam. Schizofrenii nie mam, ale lekarz stwierdził mi zespół paranoidalny. Przestałam się leczyć i w ostatnim czasie znów mam ochotę palić i robie to od czasu do czasu, tak by się nie uzaleznić i co? Lepiej się po tym czuje od kiedy popalam, wię jakiś związek musi być.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Palę i interpretuję to jako "samobójstwo na raty". Lepiej palić ze świadomością, że może kiedyś mi to zaszkodzi, niż zawisnąć w łazience, czyż nie?

Teraz trochę mniej cynicznie: "Palenie papierosów może być interpretowane jako fiksacja oralna", za: http://www.psychologia.apl.pl/index.php/component/glossary/S%C5%82ownik-poj%C4%99%C4%87-z-zakresu-psychologii-3/F/Fiksacja-13/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Może to wynikać z faktu że schizofrenicy będąc na neuroleptykach mają "rozchwianą" synteze DA ,tytoń jak wiadomo silnie oddziałuje na receptory DA w układzie nagrody -można więc domniemać że farmakologicznie leczeni schizofrenicy regulują sobię dzięki tytoniowi poziom Da w mózgu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Słyszeliście o tym że najwięcej w grupie wśród palących stanowią schizofrenicy.http://www.ipin.edu.pl/ain/archiwum/2004/3-4/t17n4_3.pdf Ilu z Was pali? Ja właśnie rzucam co skłoniło mnie do dyskusji.

 

Teza jest źle sformułowana, schizofrenicy nie stanowią najwięcej osób wśród palących w całej populacji, tylko najwięcej wśród osób chorujących na schizofrenię w populacji stanowią osoby palące tytoń. Ale mniejsza o to.

 

Marek1977, ma rację, schizofrenicy paląc tytoń próbują ratować sobie elewacje dopaminy w mózgu.

 

Ostatnio ukazał się też taki artykuł- http://www.focus.pl/technika/papieros-ulga-dla-cierpiacych-na-schizofrenie-5391

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja od mniej więcej 17 roku życia choruje a pale od 5 lat zauważyłem że papierosy mnie uspokajają nie czuje napięcia w głowie a negatywne myśli stają się mgliste i mało istotne ale często dopada mnie swoista obojętność na wszystko strasznie denerwująca przypadłość najgorsza. jest dla mnie blokada myśli kiedy w towarzystwie nic mi nie przychodzi do głowy i stoję. jak słup : /

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co prawda nie palę, ale gdy spróbowałem rok temu, to miałem tak czysty umysł, wolny od myśli i wszelakiej negatywności, że po prostu chciałem zapalić kolejnego papierosa. Na szczęście paczki fajek się pozbyłem, nie potrzebuję tego paskudnego nałogu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

F20, nie paliłem ani przed pobytem w szpitalu, ani po :D

Artykuł to pewnie prawda, wydaje się, że odsetek ludzi kopcących na oddziale był wyższy niż w społeczeństwie :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś w tym jest, że duża część palaczy to osoby z chorobami psychicznymi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Palacze to nihiliści i bywalcy tamblera. Palenie sprzyja byciu towarzyskim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×