Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak jesteście postrzegani przez innych?


Gość kafka

Rekomendowane odpowiedzi

Ludzie idą za mną, a ja ich nie zauważam/nie chcę... oni dalej idą, więc się zatrzymuję... mówią mi, że się mnie boją, ale ja ich nie zmuszam by mnie poznawali...odchodzę od nich robiąc im wolną przestrzeń, a oni dalej idą za mną....odwracam się zatem w ich kierunku wyciągając rękę, ale oni uciekają....powracam więc na swój stały tor, a oni ponownie idą za mną prosząc bym nie patrzyła im w oczy, ale żebym z nimi była...

Chyba w ich wyobraźni jestem pitbullem.

Zrób wszystko, aby uniknąć walki, ale gdy już musisz do niej stanąć - WYGRAJ!

Gdybym stosowała się do wszystkich reguł, daleko bym nie zaszła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja cie widze jako taka mloda nauczycielke ale doswiadczona zyciem ktora zrozumie pocieszy i w razie potrzeby skarci troche nazbyt powazna ale jednak serdeczna

f20.0 f42.2 g40

kweta 100

akineton 2

klorazepan 20

propranolol 30

abilify 30

solian 400

potas 540

klonik 2 okazjonalnie

depakine chrono 600

 

always remember you're someone's reason to smile

because you're a joke

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiele razy uslyszalam od roznych osob tekst w stylu 'jestes najwiekszym nieogarem jakiego znam' i cos w tym musi byc bo sama nie poznalam wiekszego :P czasem nawet staram sie zamaskowac glupote i niedojrzalosc ale i tak predzej czy pozniej inni to zauwazja... WIEC TROCHE CIEZKO :D

 

Chyba te osoby mnie nie znały :mrgreen: Ale może jestem większym nieogarem, bom starsza i miałam więcej możliwości, żeby życia nie ogarnąć :D Ale "Ludwiku Dorn i Sabo, nie idźcie tą drogą", jak mawiał klasyk :D

 

Ja jestem postrzegana jako wiecznie wesoła, optymistyczna osoba, a to chyba doskonale pokazuje, jak bardzo pozory moga mylić. Oczywiscie, nie jestem ponurą osobą, kiedy jestem w 4 ścianach, ale z pewnością nikt by mnie nie posądził o taki nadmiar problemów, fobii i pierdyliarda innych spraw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj czego ja o sobie nie słyszałam! Sporo w tym sprzeczności...

Jak byłam mała zawsze słyszałam że jestem jak ojciec, że mam zły charakter po ojcu i ogólnie jestem jak ten Skur... Nawet fizycznie na moje nieszczęście byłam taka podobna do tego Skur... Te opinie ze strony matki i jej rodziny rosły wraz ze mną.

 

Słyszałam też że jestem mądra, grzeczna, bardzo zdolna, że ładnie maluje, że mam bogatą wyobraźnię...ale niestety byłam też podła jak ten Skur... itd.

Od ojca odkąd go poznałam słyszałam, że jestem jak matka...cokolwiek by to nie znaczyło...jestem jak matka. Jak zaczęłam dojrzewać to słyszałam tylko że jestem brzydka i gruba. Nic innego nie miał mi do powiedzenia. To tak w rodzinie :-)

 

Od pozostałych osób to zależnie od okoliczności w jakich się poznaliśmy, czasu, miejsca, intensywności naszych relacji...uchodziłam za bardzo wrażliwą, zdolną, bardzo zdolną, inteligentną... Taka wrażliwa i piękna dziewczyna. Taka mądra. Taka smutna...a tu karta się odwraca, inni znajomi i słyszę "bananowa dziewczyna", " o widać że lubisz się bawić", myślę że sporo osób które poznałam uważało mnie za mega wyluzowaną laskę, którą życie bawi i która bawi się życiem. Byłam "rozpieszczoną jedynaczką", "inną od innych", "manipulatorką". Byłam dobra, byłam zła. Słyszałam, że jestem silna i że jestem odważna. Słyszałam "jesteś jak zaczarowana" i to było miłe :-) Wolę opinie na swój temat od osób spoza rodziny, bywa że się wzruszę.

 

Ostatnio usłyszałam że jestem jak rusałka, że jestem wrażliwa, mądra i śliczna i że jestem najwspanialszą dziewczyną na świecie ( ok, to ostatnie to od narzeczonego;-)

 

A moja matka twierdzi nadal że jestem chora i podła...jak ten Skur...

 

To jak postrzegam siebie samą zależy od tego czy słyszę ujadanie matki i jej siostry czy nie. Bywa, że naprawdę siebie lubię, tylko to ciągle takie delikatne.

" Jestem życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które pragnie żyć "

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja to jestem raczej dobrze postrzegany, nad wyraz do tego co się dzieje w mojej głowie i w życiu. Mieszkam sobie w oddalonym miejscu, gdzie nikt nie zagląda sąsiadowi w życiorys. Pomaga to prawie niezauważenie się wyalienować i popadać w swe skrajne dziwy. Oczywiście ma to swoje wady, bo nie docierają do mnie bodźce wewnętrzne, o ile dla miastowych jest to ulga i relaks, to po pewnym czasie wprowadza to w życiowy letarg.Trzeba więc posiadać wewnętrzną dynamikę, aby nie załapać obfitego muła, bo można, jak się jest samowystarczalnym.

To jest nawet dziwne, że do mojej osobowości są przypisane cechy rodzinne, schedy po ojcu i jestem katalogowany przez jego pryzmat osoby. Wynika to pewnie z tego, że nikt naprawdę nie wie jakim jestem i tak łatwiej kogoś nazwać/skatalogować. Jestem w półce fajny/oryginał co cieszy, bo obawiam się, że nie jestem fajny i na pewno nieoryginalny. Tylko pod wpływem różnego rodzaju słabości, moje życie nabrało obrazu złożonego, całkowicie nie zasłużenie, bo jest nadzwyczaj w świecie - dziwnie nieudane.

Nie znam roli którą gram, wiem tylko, że jest moja - niewymienna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ja wiem...

Wywołuje u ludzi na pewno skrajne opinie.

Nie mam łatwego charakteru, jestem pyskata co niektórym się podoba a innych odstrasza

 

Mam w dupie jak jestem postrzegany przez innych. Nikt nie zna prawdy o mnie, więc nikt nie ma prawa wypowiadać się o mnie.

Otóż to :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najlepsze jest to iż lekarz tylko raz na mnie spojrzy i pyta: a na co ten pan jest chory?

psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doberman, toz to. Kiedys kumpel mi powiedzial z ludzie albo mnie kochaja albo nienawidza ale nikt nie przejdzie objetnie. I tak najwazniejsze jest ze JA siebie lubie

Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

 

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj czego ja o sobie nie słyszałam! Sporo w tym sprzeczności...

Jak byłam mała zawsze słyszałam że jestem jak ojciec, że mam zły charakter po ojcu i ogólnie jestem jak ten Skur... Nawet fizycznie na moje nieszczęście byłam taka podobna do tego Skur... Te opinie ze strony matki i jej rodziny rosły wraz ze mną.

 

Słyszałam też że jestem mądra, grzeczna, bardzo zdolna, że ładnie maluje, że mam bogatą wyobraźnię...ale niestety byłam też podła jak ten Skur... itd.

Od ojca odkąd go poznałam słyszałam, że jestem jak matka...cokolwiek by to nie znaczyło...jestem jak matka. Jak zaczęłam dojrzewać to słyszałam tylko że jestem brzydka i gruba. Nic innego nie miał mi do powiedzenia. To tak w rodzinie :-)

 

Ja równiez od matki byłam porównywana do ojca, nawet przez jej rodzine, ze jestes jebn. jak Twój stary, nieudacznik jak Twój stary, siosrtra rowniez tepiła mnie i porównywała do ojca. Choc fizycznie nie jestem podobna do ojca to odziedziczyłam po nim nerwice natrectw, i tak jestem jak mój stary :?

Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_puppy_slaughter_loc/?bZXMgjb&signup=1&cl=10010551052&v=76652

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To zależy kto miał by mnie oceniać. Ktoś kto mnie nie zna na dzień dobry pomyśli, że jestem jakimś dziwadłem 8). A ktoś, kto już mnie pozna stwierdzi, że jestem normalnym* (... :smile: ), wyluzowanym facetem, z dużym dystansem dla samego siebie. Nieśmiały/małomówny (na trzeźwo przynajmniej 8) ), oraz na pewno godny zaufania, spokojny/opanowany, miły :roll: .

"Siadaj koło mnie,

to dla Ciebie jest ławka.

Posłuchaj, jak pięknie o miłości gada,

ten który miłości nigdy nie zazna"

:yeah::yeah::yeah::yeah::yeah:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja przez jakiś czas do pracy przejeżdzałam n a rowerze przez wieś. I to wystarczyło aby mieszkańcy wyrobili sobie o mnie opinię. Dowiedziałam się że mówią o mnie najgorsze rzeczy, że jestem nienormalna, dziwna, zła i jeszcze coś czego nie chcieli mi powiedzieć. Ale to miały być okropne rzeczy.

Zawsze tak było, że im ludzie prymitywniejsi i gorzej nastawieni do świata tym mieli gorszą opinię o mnie, a wystarczyło im tylko mnie oceniać po wyglądzie.

Oczywiśćie nie jeżdże już tamtędy.

Nie wiem co myślą o mnie sąsiedzi z bloku bo z nimi nie rozmawiam.

 

Natomiast moi wykładowcy na studiach oceniali mnie bardzo dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem postrzegany jako stary kawaler, dziwak, odludek i nieudacznik.

bzdury gadasz :roll:

nie bzdury a święta prawda choć dla własnego dobrostanu psychicznego powinienem mieć ich wszystkich w dupie. :mrgreen:

 

-- 28 cze 2014, 21:19 --

 

Inga_beta, na wsiach i nie tylko obrabianie dupy innym to niemal obowiązek a im prymitywniejszy typ tym bardziej musi skrytykować aby inny nawet przy jego często mocno nieciekawym życiu blado wypadł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×