Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
misiek_1

wasze relacje z bliskimi w chorobie

Rekomendowane odpowiedzi

jak Wasi bliscy zachowują sie w stosunku do Was czy Was wspierają czy czasami mają dosyc?u mnie jest różnie czasem usłyszę nawet jakieś przykre słowa od męża ale on juz tez nie ma cierpliwosci do tej choroby. ale ogólnie bardzo mnie wspiera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje zaburzenia obecnie za bardzo nie wpływają na relacje z rodziną. Tak w ogóle, to o większości problemów raczej nie wiedzą. Czasami usłyszę negatywne słowa/komentarze głównie ze strony ojca. Od matki też, ale rzadziej. Ojciec mnie nie wspiera, natomiast matka pomaga w załatwianiu spraw dnia codziennego, gdzie występują relacje społeczne. W przeszłości, kiedy bardziej mówiłem o swoich niektórych problemach, negatywne komentarze padały częściej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

misiek_1, myśle,że gdybysmy mieli takie dobre wsparcie ze strony rodziny po prostu nie było by nas na tym forum,a przynajmniej większości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie bliscy bardzo wspierają i jestem im za to bardzo wdzięczny. :)

Przykro mi, że nie każdy ma taką szansę, aby inni go wspierali. To bardzo pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie nie wspierają. Ciągle słyszę, że to mój wymysł, bo przecież czasami czuję się dobrze, a później nagle źle... Już nawet nie próbuję tłumaczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałem zaufać itd,ale koniec końców w tej kwestii zostałem sam.

Sam sobie nie potrafie pomóc, to i inni niezbyt mi pomogą :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najgorsza jest chyba samotnośc w tej chorobie,niby mamy rodziny itd.ale żyjemy tak jakby obok nich:(

 

-- 28 sty 2013, 16:32 --

 

najgorsza jest chyba samotnośc w tej chorobie,niby mamy rodziny itd.ale żyjemy tak jakby obok nich:( przez te 2 lata choroba zrobiła ze mnie wraka człowieka i już tracę nadzieję, że coś sie zmieni. bardzo bym chciała zyc normalnie jak kiedyś ale sie po prostu nie da. mam już dosyc tej wstretnej choroby.

 

-- 28 sty 2013, 16:35 --

 

najgorsza jest chyba samotnośc w tej chorobie,niby mamy rodziny itd.ale żyjemy tak jakby obok nich:( przez te 2 lata choroba zrobiła ze mnie wraka człowieka i już tracę nadzieję, że coś sie zmieni. bardzo bym chciała zyc normalnie jak kiedyś ale sie po prostu nie da. mam już dosyc tej wstretnej choroby. najbardziej gnębi mnie to czy kiedyś bebe mogła spac bez leków, bo teraz jak nie zażyje leku to nie spie wcale, ciagle mam obawy,ze mi serce wysiadzie z tych tabletek itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mnie nie wspierają. Ciągle słyszę, że to mój wymysł, bo przecież czasami czuję się dobrze, a później nagle źle... Już nawet nie próbuję tłumaczyć.

 

Ja mam to samo. Ciągle słyszę, ze sobie coś ubzdurałam i że to wszystko przez to, ze aktualnie nie mam stałego zajęcia. Tłumaczenia nic nie dały. Niektórzy i tak nie zrozumieją. To jak walka z wiatrakami. Trzeba poszukać kogoś, kto zrozumie Twoje problemy niż a siłę uzmysławiać tych, co nie chcą Cię zrozumieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ci co tego nie przeszli to raczej i tak nigdy tego nie zrozumieja, natomiast zwykle empatyczne wsparcie jest na wage zlota.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Depresja i sytuacja w rodzinie

 

Witam, mam taki problem: Mam nerwice nerwową, a mój dziadek ma elzheimera i troche się zapomina, jutro dostanie leki na uspokojenie (moja ciocia pracuje z takimi ludzi i mówi, ze powinno troche pomóc).Dzisiaj np: zapomina się, albo chciał się przeprowadzić, pytał też mojej mamy czy może się w niej zakochać (jakby zapomniał, albo przypomniały mu się jak poznał babcię, niewiem)Mama i ciocia mnie uspokajają,ze to w tej chorobie normalne, ze czasem tak jest i ze leki chociaż troche uspokoją go, ale jakoś nie moge przestać się denerwować, co poradzicie? Jestem z dziadkiem bardzo zżyty (dobrze napisałem?)

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×