Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dorosłe Dzieci Schizofreników


Gunia76

Rekomendowane odpowiedzi

Chodzilam przez rok ... duzo sie we mnie zmienilo.. ale to nie tylko zasluga terapii ale i wszystkich okolicznosci... rozpad malzenstwa uswiadomil mi , ze nic nie jest na zawsze wiec nie ma sensu dusic w sobie tego co sie czuje bo mozna nie miec czasu tego powiedziec a terapia uswiadomila ze mam prawo byc niedoskonala i nikt nie ma prawa tego ode mnie żadać. Przedtem nie mialam prawa zle sie czuc, byc zmeczona, nie miec na cos ochoty bo obrywalo mi sie od matki i meza. Oni mieli do tego p-rawo..ja musialam byc zawsze na posterunku bez wzgledu na wszystko. Ogromna ulga jest kiedy mowie "nie mam ochoty dzis gotowac" uslyszec "ok , to zjemy cos na miescie" zamiast " co z ciebie za zona! moja mama tez pracowala a obiad byl zawsze"... Teraz nie wierze jak moglam tak dlugo tkwic w tym malzenstwie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzilam przez rok ... duzo sie we mnie zmienilo.. ale to nie tylko zasluga terapii ale i wszystkich okolicznosci... rozpad malzenstwa uswiadomil mi , ze nic nie jest na zawsze wiec nie ma sensu dusic w sobie tego co sie czuje bo mozna nie miec czasu tego powiedziec a terapia uswiadomila ze mam prawo byc niedoskonala i nikt nie ma prawa tego ode mnie żadać. Przedtem nie mialam prawa zle sie czuc, byc zmeczona, nie miec na cos ochoty bo obrywalo mi sie od matki i meza. Oni mieli do tego p-rawo..ja musialam byc zawsze na posterunku bez wzgledu na wszystko. Ogromna ulga jest kiedy mowie "nie mam ochoty dzis gotowac" uslyszec "ok , to zjemy cos na miescie" zamiast " co z ciebie za zona! moja mama tez pracowala a obiad byl zawsze"... Teraz nie wierze jak moglam tak dlugo tkwic w tym malzenstwie....

o to to. Też nie mam prawa np źle się czuć być zmęczona po pracy ( bo siedzenie za biurkiem przez 8 godzin nie męczy bo co to za praca). Jak związałam się ze swoim m i zamieszkaliśmy z moim ojcem to nie mogłam się przełamać, żeby nie robić obiadu w niedzielę i np pojechać sobie gdzieś z m. i powiedzieć ojcu żeby zorganizował sobie obiad( zawsze starałam się jeździć po obiedzie) bałam się że ojciec się obrazi i nie będzie się do mnie odzywał.Wiele lat miewałam wyrzuty sumienia, że jadę na urlop zostawiając ojca samego.Od szkoły średniej ( odkąd zmarła moja mama) przejęłam jej obowiązki domowe ( sprzątanie i gotowanie ojcu) i wiele lat zajęło mi żeby zacząć inaczej myśleć. Teraz już potrafię poinformować go ze w weekend wyjeżdżamy, ale nie mogę jakoś w innych błahych sprawach wyrazić swoje odmienne zdanie ( np jak on jedzie na wycieczkę i muszę zająć się jego psem nawet jak mam inne plany to nie potrafię mu odmówić, raczej zmienię plany)Ojciec cały czas nas kontroluje. Chce wiedzieć gdzie się wybieramy, kiedy wrócimy.Początkowo ciągle się obrażał jak tylko go nie informowaliśmy o naszych wyjściach. Teraz dopytuje się gdzie byliśmy po naszym powrocie i tylko mnie wypytuje a ja potulnie zdaję mu relację.To samo dotyczy gości, którzy do mnie przychodzą. On traktuje ich jak swoich. Wchodzi sobie do naszego pokoju rozsiada w fotelu i rozmawia sobie z nimi jakby to do niego przyszli.A ja nigdy go nie miałam odwagi wyprosić choć bardzo mnie to denerwuje.Nie mam pojęcia dlaczego tak zachowuję się w stosunku do ojca....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To samo dotyczy gości, którzy do mnie przychodzą. On traktuje ich jak swoich. Wchodzi sobie do naszego pokoju rozsiada w fotelu i rozmawia sobie z nimi jakby to do niego przyszli.

Z tego wzgledu kiedy jeszcze mieszkalam z rodzicami przestalam zapraszac znajomych. U mojej mamy schizofreniaspowodowala fanatyzm religijny. Nawracala wszystkich wokol. Bylo to krepujace kiedy objezdzala moje kolezanki ze maja za krotkie spodniczki i skoncza w piekle.

Przez cale zycie przepytywala mnie czy bylam w kosciele i u spowiedzi. Od 5 lat juz spokojnie jej odpowiadam ze nie bo jestem ateistka. Przedtem nie chcialam ranic jej uczuc i chyba balam sie ze ja zawiode. Teraz nie zalezy juz mi na jej opini. Moja terapeutka uswiadomila mi ze to jej schiza i jej problem..nie powinnam go przenosic na siebie skoro jest dla mnie uciazliwy.

Obraza sie na mnie oczywiscie ale to nie moj problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy nie jest tak że dzieci wytwarzają podświadomie jakaś barierę ochronną? Przystosowują się do życia w takim środowisku?

No to najwyraźniej ja tej bariery nie potrafiłam wytworzyć. Dla mnie wszystko, co kojarzy się z domem rodzinnym to koszmar.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, ciężko stwierdzić, czego się nie pamięta ;) Najpewniej mam, może nawet dużo. Ale co z tego jest zablokowane, a co po prostu zapomniane (ciężko mi nawet przypomnieć sobie co robiłam parę dni temu, więc tym bardziej rok, pięć, dziesięć...).

 

To samo dotyczy gości, którzy do mnie przychodzą. On traktuje ich jak swoich. Wchodzi sobie do naszego pokoju rozsiada w fotelu i rozmawia sobie z nimi jakby to do niego przyszli.

Pod tym w sumie też mogę się podpisać, zawsze był ogromny strach, gdy ja lub siostra kogoś zapraszałyśmy - czy matka będzie wtedy w domu... Soboty, niedziele i poniedziałki odpadały, za duże ryzyko. Osoby, które znały sytuację bały się mnie odwiedzać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiya, mnuie sie to wydawalo normalne ze nie pamieta sie pierwszych kilkunastu lat zycia dopoki jakos nie wzielo moich znajomych na wspominki i jak posluchalam co opowiadaja , pamietajac szczegoly, wydarzenia, uczucia z okresu dziecinstwa to do mnie dotarlo,ze ja jakas dziwna jestem bo w gronie kilkunastu osob tylko ja nie mialam co opowiadac. Potem do mnie dotarlo, ze wyparlam jako odruch obronny bo zbyt traumatyczne jak na dziecko to bylo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, ciężko stwierdzić, czego się nie pamięta ;) Najpewniej mam, może nawet dużo. Ale co z tego jest zablokowane, a co po prostu zapomniane (ciężko mi nawet przypomnieć sobie co robiłam parę dni temu, więc tym bardziej rok, pięć, dziesięć...).

 

To samo dotyczy gości, którzy do mnie przychodzą. On traktuje ich jak swoich. Wchodzi sobie do naszego pokoju rozsiada w fotelu i rozmawia sobie z nimi jakby to do niego przyszli.

Pod tym w sumie też mogę się podpisać, zawsze był ogromny strach, gdy ja lub siostra kogoś zapraszałyśmy - czy matka będzie wtedy w domu... Soboty, niedziele i poniedziałki odpadały, za duże ryzyko. Osoby, które znały sytuację bały się mnie odwiedzać.

Tyle ze wy bałyście się jak zareaguje chora matka, mój ojciec jest zdrowy i tak się zachowuje.Jak chorowała mama to nikogo nie zapraszałam.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiya, mnuie sie to wydawalo normalne ze nie pamieta sie pierwszych kilkunastu lat zycia dopoki jakos nie wzielo moich znajomych na wspominki i jak posluchalam co opowiadaja , pamietajac szczegoly, wydarzenia, uczucia z okresu dziecinstwa to do mnie dotarlo,ze ja jakas dziwna jestem bo w gronie kilkunastu osob tylko ja nie mialam co opowiadac. Potem do mnie dotarlo, ze wyparlam jako odruch obronny bo zbyt traumatyczne jak na dziecko to bylo

Mnie to się też wydawało normalne i do puki nie przeczytałam tego co właśnie napisałaś dalej tak myślałam.

 

-- 21 maja 2012, 13:34 --

 

mój ojciec jest zdrowy i tak się zachowuje.

nie jest zdrowy... zdrowy czlowiek tak sie nie zachowuje

taak może źle się wyraziłam, nie ma stwierdzonej schizofremii, ponoć ma nerwicę.Ale nie leczy.Albo ma jakieś inne zaburzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy wasi rodzice, rodzina wiedzą że się leczycie? Że chodzicie na terapię? Jak tak, to jakie były, są ich reakcje?

Mój ojciec nic nie wie że mam stwierdzone zaburzenia depresyjno-lękowe i adaptacyjne i że biorę leki. Panicznie bałam mu się o tym powiedzieć. Nie wiem czemu, może nie chciałam żeby myślał że zwariowałam jak mama i żeby mu nie przyszło do głowy zamykać mnie w psychiatryku. Jedna siostra uważa, ze przesadzam, że sama się nakręcam i że jak tak będę myśleć to skończę jak matka, mam się wziąć w garść i tyle, druga- najstarsza- mnie rozumie. Sama leczy się na silną nerwicę.Z nią bez skrępowania mogę rozmawiać o swoich lękach, koszmarach sennych itp. Mąż też wie, był nawet światkiem moich histerii , wystraszył się, ale odkąd mi się po lekach poprawiło to uważa że zdrowa jestem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76, dasz rade. Wazne , ze masz wsparcie partnera ...teraz on jest Twoja rodzina

Dzięki za wsparcie. No mam nadzieję ze tak będzie.

 

-- 24 maja 2012, 12:17 --

 

Mam jeszcze takie pytanie: czy na terapii skupiacie się na przeszłości? Oswajacie ten lęk przed tym czego doświadczyliście, czy raczej na tym co teraz się z wami dzieje? Jaką formę terapii wybraliście i na czym ona polega?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ta. Mam 20 lat. Jestem właśnie po maturze. Pierwszy raz wypowiadam się na ten temat. Szczerze. Moja mama choruje na schizofremie paranoidalną. Po moim porodzie zachorowała na depresje poporodową (choć podobno już wcześniej dziwnie się zachowywała). Zawiezli ją do szpitala psychiatrycznego, pod przymusem. Tam stwierdzono u niej schizofremie. Po sześciu latach była jeszcze raz w szpitalu. Było bardzo ciężko, widziała duchy, rozmawiała z nimi. Oczywiście mówiła, że jest zdrowa. Teraz już jest lepiej, na zmiane pogody gorzej się czuje. Do końca życia musi prfzyjmować zastrzyki. Ale, najgorsze są te wspomienia. Kiedy miałam ok. 6 lat podstawiła mi nóż pod gardło, tak się bałam. Obwiniała mnie, że to moja wina, że musi się leczyć. Bo mówiła, że mogła mnie usunąć, to by nie musiała jezdzić do psychiatry. A ja wtedy tak się wstydziłam, tak bałam, że ktoś się dowie, że mnie od czasu do czasu bije. Żeby, czasem nie było widać siniaków. Dużo z dzieciństwa nie pamiętam. Myśle, że to wyparłam, mam luki. Potem jak miałam 10 lat widziałam jak umiera na wylew mój TATA. Mam to do dziś przed oczAMI. nIE POTRAFIE O TYM MÓWIĆ, bez łez w oczach. I znowu od nowa wszystko się zaczeło. Mama mówiła do siebie, teraz od czasu do czasu. Najgorszewedłu mnie były te słowa najgorsze, gorsze od bicia. Szarpania za włosy. Ja się lecze od DWÓCH LAT na nadciśnienie. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a444me na prawdę przeszłaś piekło :-| Mieszkasz z mamą? Jeśli tak , może powinnaś się wyprowadzić??

Dużo z dzieciństwa nie pamiętam

Ja mam lukę w pamięci mniej więcej do 12-13 roku życia :bezradny: Tylko słabe przebłyski i nic więcej. Zarówno w życiu domowym jak i szkolnym. Mam dwie dużo starsze siostry(o 8 i 10 lat) ale boję się ich pytać o przeszłosć :? Dla mnie najgorsza była obojętność mamy, brak z nią kontaktu. Pamiętam jak stałam koło niej i coś do niej mówiłam a ona patrzyła jakby przeze mnie nie poznawała mnie.Bałam się tego. Nie pamiętam czy była agresywna i w jaki sposób :-|

widziałam jak umiera na wylew mój TATA

Ja ciągle obwiniam siebie za śmierć mamy. Też dostała wylewu . Miałam 17 lat jak zmarła. Pogotowie zabrało ją z kościoła. Ja nie chciałam iść z nią na mszę, pokłóciłam się o to, ona poszła sama i już więcej jej nie widziałam.Zmarła po tygodniu w szpitalu.Do tej pory mam uraz i rzadko chodzę do kościoła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak nadal mieszkam z mamą.

 

-- 04 cze 2012, 11:26 --

 

Odnośnie przeprowadzki. Ja biore w przyszłym roku ślub. Wtedy dopiro się wyprowadze, do mojego męża. Bardzo dobrze się dogadujemy ze soba. A mojemu chłopakowi nie mówiłam tego co wam napisałam na forum jak naprawde moja mama zachowywała się w stosunku do mnie. Wie tylko, że mówi czasem do siebie i że choruje na schizofremie. Myślicie, że powinnam mu o tym powiedzieć, czy nic nie mówić??? Powinien to wiedzieć??? Troche mi wstyd,mówić o takich sprawach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak nadal mieszkam z mamą.

 

-- 04 cze 2012, 11:26 --

 

Odnośnie przeprowadzki. Ja biore w przyszłym roku ślub. Wtedy dopiro się wyprowadze, do mojego męża. Bardzo dobrze się dogadujemy ze soba. A mojemu chłopakowi nie mówiłam tego co wam napisałam na forum jak naprawde moja mama zachowywała się w stosunku do mnie. Wie tylko, że mówi czasem do siebie i że choruje na schizofremie. Myślicie, że powinnam mu o tym powiedzieć, czy nic nie mówić??? Powinien to wiedzieć??? Troche mi wstyd,mówić o takich sprawach.

Ja swojemu w ogóle nie mówiłam że na schizofremię chorowała, tylko na nerwicę. Ja nie mówię bo i tak nie zrozumie tej choroby. Ja sama jej nie rozumiem chociaż z nią miałam styczność.

Jakoś nie mogę się przełamać, mimo ze już 18 lat mieszkamy razem

 

-- 04 cze 2012, 17:39 --

 

Wogólę ostatnio dużo myślę o swoim życiu w tym domu. Mieszkam tu od urodzenia, mam wspomnienia niezbyt wesołe, albo ich nie mam, do tego mieszkam z toksycznym ojcem, który myśli ze dzieckiem jestem i dalej mnie poucza, wtrąca się we wszystko, moich gości traktuje jak swoich i jak ktoś do mnie przychodzi to rozsiada sie z nami bez zaproszenia i sobie dyskutuje z nimi, a ja nie mam odwagi go wyprosić z pokoju. Nie mam odwagi mu się sprzeciwić w wielu sprawach , chociaż we mnie aż się gotuje ze złości.... Czytałam ze to też jeden z syndromów Dorosłego Dziecka :bezradny:

Postanowiłam rozejrzeć się za mieszkaniem i się wynieść od niego, mimo ze warunki mamy niezłe, ale jak tylko o tym pomyślę to od razu mam wyrzuty sumienia ze go zostawię , mimo ze mam go serdecznie dosyć... Czuję jednak że powinnam to zrobić, bo moje obecne problemy emocjonalne są ściśle związane z tym mieszkaniem, z ojcem, z tymże ciągle siedzę niejako w swojej przeszłości... czy będę mieć odwagę???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×