Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam jestem w związku od 2 lat on wyższe wykształcenie ja średnie- tylko średnie czuję że nie potrafimy się porozumieć strasznie denerwuje mnie jego nieporadność życiowa on z wyższym nie potrafi nawet podania czy oświadczenia napisac, nawet ksera obsłużyc które jest w domu pokazuje mu juz 2 razy a po 10 min on mnie pyta jak to zrobic jednego dnia 3 razy mu tłumacze jak ma wygladac pismo po czym 2 dnia nie wie kompletnie co napisac poł godz siedzi i mysli czasem zastanawiam sie jak zrobił wykształcenie skoro ja szybko mysle i interpretuje wszystko a on...nie mam juz siły obrazam go upokarzam wyzywam od półgłowków i mówie ze wyzsze za banany zrobił....

 

 

On ma spokojną naturę flegmatyka 3 tryby - wolny, bardzo wolny, halt ja zaś jestem wulkan energii, jemu to sie własnie we mnie podobało ale czuje ze powoli sie wypalam juz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie obraź się ale chyba masz przez tą sytuację niższe poczucie wartości, bo bardzo często podkreślasz jego wykształcenie i rywalizujesz z nim, co w związku nie jest dobre.

 

Z autopsji: pod koniec mojego związku, dziewczyna podkreślała, że wykonuje pracę bardziej skomplikowaną od mojej, że musiała się sama nauczyć obsługiwać faks i takie inne. W domyśle było: 'Ty byś się nie nauczył sam'. Ciężko jest z taką osobą żyć, w poczuciu że jest się gorszym i poniżanym.

Widzę zresztą pewne podobieństwa do Twojej sytuacji bo sam jestem typem flegmatyka. Mogę więc podejrzewać jak ta sytuacja wygląda z drugiej strony.

 

Może to po prostu niezgodność temperamentów. Potrzeba Wam więcej zrozumienia siebie nawzajem i siebie samych. Czyli szczera rozmowa powinna pomóc. Przynajmniej ja tak to widzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

opiekuneczka, wiesz, w życiu nie chodzi o to jakie się ma wykształcenie, tylko jak jesteśmy sobie w stanie poradzić z życiem. Wyższe wykształcenie w dzisiejszych czasach nie jest trudne do zrobienia. Skoro jest taki jak mówisz to pewnie był kujonem... Znam takich ludzi, co mają średnią koło 4-5 a jak walną pytaniem na zajęciach to wszyscy się za głowy łapią, bo pytają o takie banały, że szkoda gadać. Ale w dzisiejszym szkolnictwie wszystko opiera się na schematach, które można wykuć na pamięć - nie mając pojęcia o prawdziwym życiu.

 

Nie przejmowałabym się na Twoim miejscu wykształceniem, radziłabym porządnie zastanowić się czego chcesz i czego oczekujesz od partnera. Czy to wszystko ma sens skoro nie potraficie się porozumieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biednyu ten facet...powinien sobie lepszą znaleźć od obrażającej i myślącej tylko o sobie autorce.Flegmatycy rulezzz!.Egoistycznym i zbyt pewnym siebie kobietom mówimy jasne i stanowcze Nie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w sumie to go obrazasz, nie wiem, ale pomysł,ze jak tak mowisz do kogoś to komuś jest przykro czasem ludzie sie kłoca i można w nerwach coś głupiego powiedzieć, ale ja jestem jednak zwolennikiem kultury w kłotniach , jak ludzie zaczynają sie nawzajem obrazać i wypominać swoje wady to sami sobie takie piekiełko fundują , w którym jest im ciężko i czują się niemiło

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

opiekuneczka, po co w ogóle z nim jesteś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

opiekuneczka, w związku dwojga bliskich sobie osób nie chodzi o poziom wykształcenia, ale o to, czy mimo różnic i wad ludzie są w stanie zaakceptować siebie bezwarunkowo i kochać. Wydaje mi się, że w Waszym przypadku nieporozumienia wynikają z różnic temperamentalnych. Twój partner jest flegmatyczny, powolny, a Ty - żywiołowa, dynamiczna. Wykształcenie nie ma nic do rzeczy. Być może Ty się niezbyt komfortowo czujesz, że nie masz wyższego wykształcenia jak Twój partner. Źle jest Ci z tym, więc dajesz niejako upust własnym frustracjom i możesz nieco powetować swojej złości, podkreślając przy każdej nadarzającej się okazji, jak Twój chłopak mógł skończyć studia, skoro nie radzi sobie z "drobnostkami" w codziennym życiu. Nie jest to jednak zbyt konstruktywna metoda walki z własnymi "frustracjami" i negatywnymi emocjami. Wytykając błędy partnerowi i czyniąc komentarze w stylu "Zrobiłeś studia za banany", dopuszczasz się agresji słownej, atakujesz swojego partnera i sprawiasz, że czuje się gorszy, niedowartościowany. Wpędzasz go jednym słowem w niskie poczucie własnej wartości. Jeżeli nie odpowiada Ci coś w zachowaniu Twojego partnera, to powiedz mu to, ale w sposób nieobraźliwy, np.: "Słuchaj, irytuje mnie i jestem na Ciebie zła, kiedy tłumaczę Ci trzy razy, jak masz napisać dokument, a Ty nadal robisz to niepoprawnie. Czuję, że lekceważysz moje prośby i sugestie albo nie chcesz się postarać, by zrobić dobrze coś, o co Cię poprosiłam". To tylko przykładowy sposób mówienia o swoich emocjach i zachowaniu partnera, które nas "wkurzyło". Nie obrażasz. Wyjaśniasz! Nie wolno mówić: "Jesteś głupi i beznadziejny. Nie wiem, jak skończyłeś te studia, skoro prostego dokumentu nie potrafisz napisać". Taki komunikat jest mocno raniący i uruchamia spiralę konfliktu. Po pierwsze, jeżeli chcecie walczyć o ten związek, jeżeli zależy Ci na partnerze i wiesz, że możesz nieco zmienić jego zachowanie, to warto popracować nad komunikacją. O sposobach zdrowej komunikacji i modelu Rosenberga możesz przeczytać tutaj: http://portal.abczdrowie.pl/porozumienie-bez-przemocy. Jeżeli nie jesteś w stanie zaakceptować swojego partnera "z całym dobrodziejstwem inwentarza", to zamiast się wzajemnie obrażać i wysyłać przykre aluzje pod swoim adresem, lepiej się rozstać i zapamiętać tylko to, co było dobre. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Twój partner jest flegmatyczny, powolny,

Ale to nie znaczy,że jest gorszy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica, ale ja nigdzie nie napisałam, że człowiek flegmatyczny czy powolny jest gorszy. Oczywiście, że nie jest. Ma po prostu taki a nie inny typ układu nerwowego. I jeżeli chce się z kimś być, trzeba umieć zaakceptować to, czego zmienić się nie da. Co więcej, opiekuneczka może tworzyć bardzo zgrany duet z partnerem na zasadzie przeciwieństw. Jej energiczność i żywiołowość może fajnie komponować się i uzupełniać z jego zrównoważaniem.

 

Temperament to podstawa kształtowania się i rozwoju osobowości. Inaczej mówi się o nim jako o zdeterminowanym genetycznie zespole dziedzicznych cech osobowości. Jednym z badaczy temperamentu był rosyjski fizjolog, Iwan Pawłow, który wyróżnił cztery rodzaje układu nerwowego. Inspiracją dla niego stała się koncepcja Hipokratesa-Galena, wyodrębniająca cztery typy temperamentów (czasem mylnie określanych jako rodzaje osobowości):

- choleryk – osoba o silnym i niezrównoważonym układzie nerwowym; jest porywcza, energiczna, aktywna, dominująca, władcza, wybuchowa, z tendencją do agresji, inaczej człowiek czynu, urodzony przywódca;

- flegmatyk – osoba o silnym, zrównoważonym i bezwładnym układzie nerwowym; jest powolna, pogodna, zrównoważona, dowcipna; dobry obserwator;

- melancholik – osoba o słabym układzie nerwowym; uczuciowa, wrażliwa, lękowa, pesymistyczna, powściągliwa, spokojna, z tendencją do zadumy i depresji; często perfekcjonista, wierny przyjaciel;

- sangwinik – osoba o silnym, zrównoważonym i ruchliwym układzie nerwowym; jest wesoła, optymistyczna, pogodna, towarzyska, beztroska, otwarta na ludzi, spontaniczna, pełna entuzjazmu, gadatliwa, czasem niezorganizowana i zapominalska; to najbardziej ustabilizowany typ charakteru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to ja jestem melancholikiem w takim razie...ale melancholicy też są spoko:) (niech zyją melancholicy i flegmatycy!!! :P )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

człowiek nerwica, wszyscy są spoko :) I melancholicy, i flegmatycy, i sangwinicy, i cholerycy :D Trzeba tylko umieć zaakceptować inność. Świat jest dlatego taki piękny, że się od siebie różnimy. Jakby wszyscy byli tacy sami, byłoby strasznie nudno i nieciekawie. Zdaję sobie sprawę, że przez te różnice wynika sporo kłótni i nieporozumień, np. w związkach. Ale chodzi o to, by nie niwelować różnic, ale nauczyć się kompromisu i mądrej komunikacji. Wielu jednak z nas ta "mądra komunikacja" sprawia niemiłosierne trudności...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×