Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
PospolityCzłowiek

Uzależnienie od użalania się nad sobą.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich. Jestem nowy i przepraszam, jeśli temat już był. Może się on wydawać śmieszny i głupi, ale naprawdę mnie to trapi. Do rzeczy.

 

Bardzo mi z tym źle. Mam 19 lat i studiuję na PK. Całe moje dzieciństwo to głównie pomaganie mojemu ojcu (alkoholikowi). Nie będę się rozwodził nad tym co z nim przeżyłem, bo wolę o tym zapomnieć. Jestem typowym nieudacznikiem. Zero przyjaciół, z nikim nie potrafię się porozumieć mimo, iż nie jestem konfliktowy. Zawsze słucham innych, staram się śmiać jak ktoś opowiada dowcipy, mimo, iż nic mnie nie bawi. Głównie wychowywali mnie dziadkowie, którzy całe życie mówili mi jaki to ja jestem beznadziejny, skończę jak ojciec, jestem zerem, nikim, beztalenciem. W sumie mają rację. Poszedłem na studia ścisłe z przymusu (łudząc się, że zapewni mi to jakąś przyszłość) i dla świętego spokoju. Po prostu widzę że nic się nie zmieni, jest coraz gorzej. Niemal codziennie płaczę. Zawsze marzyłem by grać na pianinie, skrzypcach. Jednak nie mam talentu. Może jakbym miał inny start i mógł spróbować wcześniej to bym coś osiągnął. Najbardziej mnie załamuje to, że mam już tyle lat i jestem na wszystko za stary. Tak. Z tego co wiem najlepiej uczyć się grać na instrumentach w wieku 6 lat. Najpóźniej powinno się zaczynać mając 8-9 lat. Zakładając niepoprawnie optymistycznie wykształcę się w wieku 25 lat, zdobędę pracę w miarę zarobkową i dorobię się własnego domu tak może gdzieś około 40. W tedy powiedzmy będzie mnie stać na naukę gry na instrumentach. Nie... to żałosne, co ja piszę. 40 lat, stary dziad zacznę się uczyć. Nic mi do głowy nie wejdzie, po prostu wyciągali by ode mnie pieniądze a nic bym się nie nauczył. Z resztą nie będę mieć czasu, bo ciągle praca by się utrzymać. Tak samo ze sportem, jakbym chciał zacząć pływać co bardzo mnie cieszy, to nie mam jak. Nie stać mnie na pływalnię, jestem żałosny i sflaczały, brzydki i spore problemy z kręgosłupem. Pomogłaby operacja, ale nie stać mnie. Na starość operowanie się już mija z celem, nawet żaden lekarz już się tego nie podejmie. W tedy czas na umieranie. Jak się "dorobię" kiedyś tam pieniędzy, zakładając że po drodze nie umrę, nie będzie wojny to dopiero na emeryturze będę mógł zając się swoimi pasjami. Tylko szanse na to są tak marne, że po prostu nie mam siły żyć. Z każdym dniem coraz poważniej rozważam możliwość śmierci, bo tak naprawdę nic mnie tutaj nie trzyma. Nic mnie nie cieszy, za to wszystko denerwuje. Widzę innych i zazdroszczę. Wiem, że wielu ludzi ma gorzej i właśnie dlatego chcę przestać się użalać nad sobą, bo to jest wstrętne jak ja. Jednak nie potrafię, jak pomyślę o przyszłości to po prostu płaczę. Tak co noc. Nigdy nie zaznałem miłości i jej nie zaznam, bo w nią nie wierzę. Tak samo jak w przyjaźń. "Nie dla psa kiełbasa". Ktoś mi doradzi jakie są techniki by się pogodzić z losem? Z tym że nie mam co marzyć, bo i tak nic nie osiągnę? Będę zwykłym trybikiem w maszynie. Jak jakiś sportowiec traci powiedzmy nogi, to trenuje pewne techniki które mają na celu pomóc mu zaakceptować to, że do końca życia będzie się poruszał na wózku. Czy ktoś może mi polecić jakieś książki, czy wspomniane techniki, które pozwolą mi spojrzeć prosto w lustro i powiedzieć bez ogródek - Tak, jestem nikim i nic nie osiągnę. Jestem z tego dumny...

 

Z góry dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PospolityCzłowiek, Myślę, że powinieneś zastanowić się nad terapią pod kątem syndromu DDA.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteś w moim wieku - chodzisz na studia. Ja w Twoim wieku uczę się w marnym i nędznym technikum. Za nic nie czaje matematyki, w dodatku nie chce mi się uczyć, bo ciągle jestem również zdołowany.

Masz pierwszy powód, dla którego już masz lepiej np. ode mnie.

 

Druga sprawa - ja też często popadam w "dołki", raz są długie, raz nie. Natomiast nie ma czegoś takiego, że jest ciągle źle. Coś się musi kiedyś zmienić i w Twoim przypadku pewnie przyjdzie taki czas. Z tego co czytam, jesteś silnym chłopakiem, skoro dałeś sobie radę z alkoholikiem w rodzinie. A to jest najgorsze, co może się dziecku przytrafić i ja tylko mogę podziękować Bogu, że tego nie doświadczyłem.

 

Na naukę nigdy nie jest za późno. Mój brat dwa lata temu zaczął się uczyć gry na gitarze elektrycznej i dziś gra mini-koncerty przed wielkimi ekipami w Polsce (wielkimi - przymknijmy na to oko) i ma jakieś profity z tego i nade wszystko, dobrze się bawi. Ma 27 lat.

 

A jeżeli chodzi o przyjaciół, znajomych, to na pewno na studiach nie jest źle ich znaleźć. Chyba, że nie jesteś duszą towarzyską, wtedy zazwyczaj poznaje się kilka osób, a jak znajdziesz godne zaufania np. trzy osoby, to nic więcej do szczęścia nie potrzeba.

 

A myślenie o śmierci w wieku 19 lat jest nie na miejscu. Całe życie przed sobą mamy. A to, czy skończysz jak Twój tato (choć nie wiem, jak skończył, ale chodzi mi o słowo alkoholik) zależy od Ciebie. Na razie jesteś na studiach i raczej nie zanosi się na to. A pracę możesz bardzo łatwo znaleźć za granicą, w tym wypadku Angia. Tylko trzeba się trochę otworzyć na ludzi. Ja pracowałem 3 miesiące w Anglii na wakacjach. Cały czerwiec, lipiec i sierpień i jedynie tylko u brata mieszkałem, a wszystko, pracę itp. załatwiłem sobie sam. Kiedy wracam myślami do tamtego czasu, że udało mi się znaleźć pracę a jeszcze szkoły nie skończyłem, to mnie napawa optymizmem. Głowa do góry.

 

Big up! (ps. jestem nowy, witam)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zrobić sobie z teraźniejszego życia środek do odległego celu? e ee, też wpadłem w te sidła. Wtedy robisz wszystko z przymusu, jak karę, nic nie sprawia ci przyjemności, bo masz gdzieś tam przed sobą (zawsze w nieokreślonej przyszłości) cel i wtedy z tego co jest tu i teraz nie ma żadnej przyjemności. I gdy tak funkcjonujesz to tych celów i tak nie osiągniesz. Tylko jak się z tego wydostać i zacząć cieszyć się chwilą nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do nauki gry na instrumentach to nie jest to prawda, że nie można nauczyć po 9. roku życia. Znam kilku instrumentalistów, którzy zaczynali w wieku ponad 15. i ponad 20. lat i teraz grają świetnie. Możesz spróbować znaleźć trochę czasu. Ja też studiuję i też mam ponad 20 lat i też planuję uczyć się grać na instrumencie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chyba lepiej zacząć od małych celów - takich drobnych, 'przyzmienych' i w miarę, gdy się udaje je osiągać - sięgać powolutku wyżej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem uzależniony od stwierdzania faktów o sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mark123, wlasnie chciaam napisc ze uzalaniu sie nad soba ma konkurencje postaci Ciebie i Carlosa ;)

A jezli autor tu zajrzy to popieram Monie.. terapia DDA jeest w naszym rozpitym kraju bardziej dostepna i bezplatna niz wszystkie inne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mark123, wlasnie chciaam napisc ze uzalaniu sie nad soba ma konkurencje postaci Ciebie i Carlosa ;)

Tutaj na forum i tak jestem łagodny w ocenie siebie, żeby nie być zbyt wkurzającym; w myślach wyrażam się o sobie znacznie ostrzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Tak, jestem nikim i nic nie osiągnę. Jestem z tego dumny..."

Mówienie sobie czegoś takiego to prosta droga do depresji.

 

Najlepsze wyjście to psychoterapia grupowa na NFZ jeżeli nie masz pieniędzy na indywidualną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie plusy ma psychoterapia grupowa w tym wypadku niż indywidualna ?

 

PS: czytając tytuł tematu pomyślałem: "uzależnienie od użalania się nad swoim uzależnieniem" :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje "jęczenie" na forum to chyba jakieś 30, może 40 % tego, co "jęczę" w myślach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niewiele mi brakuje żeby wpaść w użalanie się nad sobą. spotkało mnie dziś coś zaj..ebistego a mimo to zamiast się cieszyć to ja wyszukuję w tym czarnych stron.jebie mi całkiem na mózg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem pewna, że coś w tym jest, ale to dla mnie pozytywna diagnoza - nie mam skłonności do nałogów, więc może i z tego wyjdę :D:?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czuję się całkowicie wyprana ze wszelkich uczuć. i tych złych i tych dobrych. mam na wszystko wyjebane i nic nie czuję. czarna dziura

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×