Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

śliwka_, nie jesteś. Psychiatra, terapeuta (jeśli pójdziesz), ktoś z rodziny, znajomych?

Ja nie mam chłopaka, kiedyś (jeszcze całkiem niedawno) też czułam, że jestem z tym wszystko sama. Terapeutka twierdzi, że dlatego dużo rzeczy się wtedy nie udało tak jak chciałam. Boję się jak nie wiem co. Leki nie sprawiły, że z dnia na dzień wszystko stało się piękne, terapii to nie magia ( po godzince relaksu nie wychodzisz jako inny na zawsze szczęśliwy człowiekiem :nono:) , ale mimo wszystko chyba warto, ja wierzę że tak.

 

Do tej pory nikt wcześniej nie zaproponował Ci terapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bei, oczywiście,że zaproponował.8 lat temu byłam w terapii Gestalt.Niewiele mi to pomagało.Przerywałam ją kiedy się pojawiały trudności.Mam wrażenie,że zaprzepaściłam te 8 lat.Może teraz byłabym zdrowa.Nie osiągnęłam w życiu zbyt wiele.Teraz leki zaczęły działać i cały problem zniknął,ale jutro od rana znowu się zacznie jazda bez trzymanki.Dzisiaj zwlekłam się z łóżka o 18 :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

śliwka_, 8 lat to 8 lat, być może przed sobą masz wiele więcej które możesz super wykorzystać.

Nie wiem czy je zmarnowałaś, na pewno były dla Ciebie jakimś doświadczeniem, jeśli nawet trudnym i nie widzisz by czym zaowocowały to przynajmniej były.

 

Co powiesz o mnie. Jakieś dziesięć lat temu byłam 13 letnim dzieciakiem mającym problemy nerwicowe. Męczyłam się jak nie wiem co ale nie miałam pojęcia że to zaburzenie które przybierze rozmiar o jakim mi się wówczas nawet nie śniło.

Kilka lat temu z płaczem dzwoniłam do rejestracji, żeby umówić się na wizytę. Lekarka miała urlop, wiec się nie umówiłam, więcej nie zadzwoniłam.

 

Zadzwoniłam teraz (jakieś pół roku temu) do innej psychiatry- zaczęłam walczyć o siebie ;). Zmarnowałam 10 lat? - pewnie tak. Czasu nie cofnę, ale mam wpływ na to co będzie, Ty też masz :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bei, pewnie masz racje.Ale ja jestem słaba.Nikt mnie tego nie nauczył,w moim życiu praktycznie nic nie szło normalnym tokiem.Zero przedszkola,zero szkoły (nauczanie indywidualne),szpitale,lękowa matka,nieobecny ojciec (pracował) zazdrosna o mnie siostra,nieakceptacja rówieśników.Potem brak pracy,nerwica,lęk,cud że maturę mi się udało zrobić.Potem chłopak mnie zostawił po kilku miesiącach (pierwszy chłopak w wieku 28 lat),teraz po 3 latach odeszłam ja bo mój (były) jest DDA i nie umiał się przyznać,że ma problem z narkotykami a chciałam Mu pomóc,odrzucił tą pomoc dalej mnie okłamując że nie bierze.

To nie jest życie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

acherontia-styx, wiem,ale to było wtedy.Teraz jestem w takiej rozsypce,że na 10 pierwszych spotkaniach będę tylko ryczeć.Nie mam na to siły.

 

śliwka_, ale płacz sobie do woli ;). Ja nawet lubię (wiem głupia jestem ;P) jak T. podaje mi chusteczki, chociaż tyle wytchnienia,zanim się powyciera ;P...

 

bei, pewnie masz racje.Ale ja jestem słaba.Nikt mnie tego nie nauczył,w moim życiu praktycznie nic nie szło normalnym tokiem.Zero przedszkola,zero szkoły (nauczanie indywidualne),szpitale,lękowa matka,nieobecny ojciec (pracował) zazdrosna o mnie siostra,nieakceptacja rówieśników.Potem brak pracy,nerwica,lęk,cud że maturę mi się udało zrobić.Potem chłopak mnie zostawił po kilku miesiącach (pierwszy chłopak w wieku 28 lat),teraz po 3 latach odeszłam ja bo mój (były) jest DDA i nie umiał się przyznać,że ma problem z narkotykami a chciałam Mu pomóc,odrzucił tą pomoc dalej mnie okłamując że nie bierze.

To nie jest życie...

 

Co? Dziewczyno od 8 lat walczysz z nerwica i piszesz że jesteś słaba? A jakbyś jej nie miała to co, wtedy też byłabyś słaba?

Niestety tak to wygląda że pewnie większość osób które są na forum ktoś czegoś nie nauczył, czegoś zabrakło.

To jest właśnie życie... ale może wyglądać inaczej, na pewno miałaś przez ten okres pozytywne chwile... i dalej możesz takie mieć, mam nadzieję nie tylko chwile, ale resztę życia ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bei, ja zawsze panicznie bałam się samotności.Nie umiem być sama.Za długo byłam sama.Myślałam,że w końcu znalazłam osobę,która będzie ze mną pomimo wszystko.A sama musiałam tą osobę zostawić.Ja nie umiem żyć.Pewnie że były dobre okresy przez te 8 lat.Ale ja kompletnie się nie rozwijam,stoję w miejscu.Wole żyć życiem innych niż swoim.To wszystko jest do dupy :(:why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestem sama ze swoimi myślami

i nie umiem nad nimi zapanować...

boże oby do weekendu

--- a co w weekend nadejdzie wybawienie jakie od tych myśli .

Prosty sposób ,weż parę tabletek na przeczyszczenie i złe mysli odejdą w mig, kiedy ciśnienie będzie dupcię rozrywać ;) , w dodatku oczyścisz jelita , mówie raczej na poważnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bei, ja zawsze panicznie bałam się samotności.Nie umiem być sama.Za długo byłam sama.Myślałam,że w końcu znalazłam osobę,która będzie ze mną pomimo wszystko.A sama musiałam tą osobę zostawić.Ja nie umiem żyć.Pewnie że były dobre okresy przez te 8 lat.Ale ja kompletnie się nie rozwijam,stoję w miejscu.Wole żyć życiem innych niż swoim.To wszystko jest do dupy :(:why:

 

Nie rozwijasz się? Może i prawda, nie wiem za mało Cię znam, ale przynajmniej znasz słowo "deprywacja", które ja poznałam dopiero teraz :mrgreen: .

Także widzisz, masz swój mały udział w moim rozwoju ;).

Takie poczucie nierozwijania się, niezadowolenia itd. towarzyszą też zdrowym osobom. Tak to już jest, jak jest źle chcemy by było dobrze, jak jest dobrze chcemy by było lepiej :roll: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie widzę sensu życia...

 

Ja też :cry:

Marnuję kolejny miesiąc na testowanie leku, który nie działa. Ile to jeszcze potrwa :(

 

A jaki teraz przyjmujesz? Ja aktualnie Alventa 150 mg i Elicea 10 mg (drugi dzień)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

skorzystam z rady koleżanki (albo kolegi) z forum i się wyjęczę, nie musicie czytać, to dla rozładowania.

 

snila mi sie kwintesencja mojego zycia. siedzialam w mieszkaniu i pocielam sobie reke. w pokoju stal tata i mama, patrzyli na to. mowilam im, ze mam dosc tego wszystkiego i chce sie zabic. mama nie zareagowala, ojciec podszedl, juz czulam, ze chce mnie przytulic, a on wyrwal mi zyletke, wzial moja reke i zaczal mnie ciac gleboko, mowiac ze jak chce sie zabic to nie moge tak plytko ciac. widzialam jak krew mi pulsuje, wylatuje na podloge. to bylo straszne uczucie, bo ojciec byl blisko mnie jak nie pamietam kiedy, juz poczulam jego bliskosc, a tu cios prosto w serce. zaczelam plakac i krzyczec, ze nalezy mi sie ich milosc, ze jestem ich dzieckiem do cholery, ze zasluguje na to. a oni nic, jakbym nic dla nich nie znaczyla.

 

dalej czuje sie odpowiedzialna za mojego ojca, mimo ze siedzi w pierdlu, ze wcale o mnie nie pamieta, mimo ze odebral mi dach nad glowa zeby miec gdzie pic z menelami. pamietam dokladnie jak dwa lata temu powiedzial mi, ze rodzina sie rozpadla przez to, ze JA GO NIE BRONILAM PRZED MAMA, ze to moja wina ze pil, ze nie mogl sobie poradzic, a ja nic nie zrobilam i mu nie pomoglam.

moja mama - moje dorosle dziecko, uwaza, ze ciezko pracuje, ze jest odpowiedzialna, a tak naprawde nie potrafi i chyba nie chce sie zatroszczyc nawet o bezpieczenstwo mojej siostry, zabiera mi pieniadze mimo ze sama moglabym je przeznaczyc na kursy, na pasje. nie pracuje, nie odklada pieniedzy, nie mysli co bedzie jak bedzie chora ona albo siostra, czym zaplaci za leczenie, co z nia bedzie za pare lat jak moja kasa sie skonczy, bez prawa do emerytury, bez ubezpieczenia. ciagle pamietam jak bylam mala jak pokazala mi przeciety nadgarstek, widzialam jak krew plynie i do dzis nie wiem jak mogla mnie - swoje dziecko tym obciazyc, jakim cudem pomyslala ze ja to wszystko uniose.

nie mam gdzie wrocic, ojciec zabral mi mieszkanie, matka mieszka ze swoim, siostra zostaje sama na noc, od kilku lat. teraz jestem tutaj, w domu rodzinnym narzeczonego i czuje, ze w kazdej chwili moglabym sie powiesic. tesciowa od zawsze mnie nie lubila, ale czuje, ze ona przekracza granice. ciagla krytyka, nawet nie charakteru, tylko wygladu, wiem ze jestem tu nieakceptowana i daje mi jasne znaki, ze nie chce mnie ani w tym domu, ani w tej rodzinie.

 

zastanawiam sie co jest ze mna nie tak, ze ona tak mnie nienawidzi, co jest zle, ze nie zalezy im na mnie. cokolwiek bym nie zrobila, zawsze bedzie za malo, nie wystarczajaco. nie wiem juz co robie dla siebie, a co zeby innych zadowolic, nie mam pojecia jakie sa moje marzenia, a ktore marzenia przejelam od narzeczonego, zeby go wspierac.

pracuje od wielu miesiecy nad tym zeby siebie polubic i zawsze, kiedy juz zaczyna mi to wychodzic, pojawia sie ktos kto mnie zmiesza z blotem.

moze tak naprawde jestem kurwa nikim bez wartosci i moze ma racje ojciec ze to moja wina,

a moze po prostu trafiam na chorych ludzi, pojebanych, bez empatii,

czuje sie cholernie ponizona i samotna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×