Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Abbadon

Chłodna osobowość

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie!

Postanowiłem skorzystać z porady internetowej i rozmowy na forum, ponieważ nie wiem, czym mój problem kwalifikuje się do ''poważnej'' terapii lub jakiejkolwiek interwencji. Może to być odebrane jako trochę niepoważne z mojej strony, ale z patrząc z drugiej - nie bardzo wiem, jak sobie poradzić z problemem.

 

Krótko o sobie: mam 26 lat, ukończone 2 fakultety, prawo i ekonometrię. Pracuję jako prywatny detektyw. Na swoich studiach prawnych specjalizowałem się w kryminologii, psychologii śledczej i kryminalistycznej -tj. zwłaszcza w wykrywaniu kłamstwa, przesłuchiwaniu, technikach manipulacji oraz prawnej mediacji i rozwiązywaniu konfliktów. Jako mgr ekonometrii, spacjalizuję się w bazach danych.

 

Przez cale studia wiodłem życie ''mnicha'' - tj. bardzo dużo się uczyłem, praca intelektualna była dla mnie najważniejsza. Jestem osobą zasadniczą, konsekwentną, zdecydowaną. Swój charakter wykuwałem dodatkowo przez ponad 15 lat treningów wschodnich sztuk walki, których jestem instruktorem. Nie wydaje mi się, żebym był a) szczególnie szpetny b) szczególnie przystojny. Jedyne, co mnie wyróżnia pod względem wyglądu (w mojej własnej opinii) to nienaganna, sportowa sylwetka.

 

Piszę o tym nieprzypadkowo. Wśród swoich przyjaciół i znajomych uchodzę za osobę co prawda wesołą i sympatyczną, ale emanującą dziwnym zimnem i dystansem. W towarzystwie (nie należę do imprezowiczów, ale dobrze się czuję wśród ludzi) opowiadam żarty, staram się być dobrym kompanem do rozmów, jestem OTWARTY na ludzi. Cieszę się z ich obecności.

 

A jednak wszyscy, którzy mnie spotykają, mówią o mnie, że emanuje z całej mojej postawy chłód, zimno, dystans i (bardzo przepraszam za PRETENSJONALNOŚĆ i śmieszność tego określenia) ''bezlitosna inteligencja''.

 

To mnie przeraża. Mam pracę, która polega na wydzieraniu ludziom (małżeństwom, kochankom, rodzinom) ich sekretów. Lubię słuchać ludzi. Ale wiem o tym, że bardzo dobrze opanowane techniki manipulacji i kłamstwa pozwalają mi uśmiechać się, przytakiwać i zabawiać, by zaraz potem donieść o wszystkim zleceniodawcy i oddać mu dyktafon z zapisem. Staram się grubą kreską oddzielać pracę od swojego życia. Narzędzia wpływu i manipulacji, używać jak chirurg ostrza - w pracy tylko, gdy jest to wymagane. W życiu prywatnym - gdy mogę komuś pomóc, na przykład pocieszając go lub udzielając mu wsparcia odpowiednio przekonującymi słowami.

 

Jak można się łatwo domyślić mam problem z miłością i zakochaniem. Na studiach poznałem dziewczynę, którą bardzo kochałem - wszyscy mówili naokoło, że trafiła Jej się świetna partia w mojej osobie, bo jestem doskonałym gentlemanem, jestem troskliwy i opiekuńczy. Niestety, w 4 lata (sic!!!) potem rozstaliśmy się - powodem było Jej zakochanie w kimś innym.

 

Od tamtej pory mam wiele przyjaciółek. Naprawdę oddanych, sympatycznych Dziewczyn, z którymi dobrze mi się rozmawia i nawiązuje relacje. Chętnie mi się zwierzają, a ja chętnie im pomagam. Ale jedna z nich powiedziała mi ostatnio, że wszystkie kobiety, które znam, traktują mnie jak księdza. Tzn. jako osobę bardzo wyrozumiałą, troskliwą, taką której można wszystko powiedzieć, która potrafi doradzić. Dlatego, że jest wspaniałym słuchaczem. Ale pewne ''oddalenie'' i emanująca ''zimna inteligencja'' wytwarzają dystans nie do przełamania.

 

Przyjaźń to rzecz wspaniała. Bardzo się cieszę i jestem dumny z zaufania, którym darzą mnie moi znajomi. Ale nie wiem co się dzieje, że otacza mnie taka tafla lodu. Ja naprawdę lubię ludzi, lubię ich słuchać. I pomimo, że NIE JESTEM PSYCHOLOGIEM jako takim, to moja specjalizacja psychologii kryminalistycznej, itp., pozwala mi czasem wykorzystać poznane techniki manipulacji i zmiany nastroju, aby POMAGAĆ PRZYJACIOŁOM, POCIESZAĆ ICH I tak ukierunkowywać, ABY POCZULI SIĘ LEPIEJ. Co ciekawe, nawet osoby, które nie wiedzą, że jestem detektywem, traktują mnie jak ''księdza''.

 

Nie wiem, co robić. Ostatnio poznałem wspaniałą Kobietę. Nie przyznałem jej się do mojego podstawowego wykształcenia i źródła utrzymania. Myśli, że jestem tylko informatykiem. Odbyliśmy wiele godzin rozmów, naprawdę wspaniałych... w atmosferze ''konfesjonału''. Zupełnie spontanicznie powiedziała mi, że wywarłem na niej wrażenie przerażająco przenikliwego, umiejącego słuchać człowieka, który potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji i zawsze coś doradzić. Doskonałego... powiernika, męża zaufania i przyjaciela. Oczywiście wspomniała także, że czuć ode mnie chłód ale to jeszcze bardziej uwiarygadnia moje intencje, żeby słuchać i pomagać, ale bez interesu dla samego siebie...

 

 

Przeraża mnie to. Zdaję sobie sprawę, jakie wrażenie na ludziach robię. Zdaję sobie sprawę, jaki trening przeszedłem w ramach studiów, specjalizacji i zawodu. Ja naprawdę staram się być ciepły, miły i otwarty dla moich znajomych. Tak bardzo chciałbym uzyskać miłość Kobiety, która mnie tak fascynuje... I cały czas to samo.

 

Czy mógłbym prosić o poradę? Co mam robić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja naprawdę staram się być ciepły, miły i otwarty dla moich znajomych. Tak bardzo chciałbym uzyskać miłość Kobiety, która mnie tak fascynuje... I cały czas to samo.

 

Czy mógłbym prosić o poradę? Co mam robić?

 

Witaj!

Dobrnęłam, żeby przeczytać całość.

Pozwól, że odniosę się do tego, co napisałeś, a zwłaszcza do tego jak widzisz siebie w oczach innych.

Zastanawia mnie jedno...

 

Powyżej zacytowałam Twoją wypowiedź. Odnoszę wrażenie, że starasz się taki być. A jaki jesteś naprawdę? Dlaczego się starasz?

Rozumiem, że każdy w opinii innych chciałby dobrze wypaść. Czy Ty nie pozujesz na kogoś, kim nie jesteś? To może być obciażające.

Jesteś powiernikiem. Tylko pojawia się pytanie "Na ile to jest autentyczne?" Ponieważ pojawia się pytanie z Twojej strony, uważam,że możesz mieć wewnętrzny konflikt.

Z drugiej strony ... czy, gdyby nie opinie innych o Tobie,że bije od Ciebie chłód i wyczuwalny dystans, to czy uświadomiłbyś to sobie,że tak faktycznie jest?

Możesz też siebie nieświadomie nie akceptować.

Co stoi na przeszkodzie, żeby zaakceptować siebie takim, jakim się jest, wraz z zaletami i wadami?

Na końcu zapytam o Twoje relacje z matką, ojcem, jakie są i jakie były?

Może jeszcze coś przyjdzie mi do głowy i odniosę się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze - wielkie dzięki za zainteresowanie tematem i chęć pomocy. Jeśli napisałem za dużo - przepraszam, chciałem w miarę szczegółowo przedstawić temat.

 

Już 'tłumaczę się'', dlaczego napisałem tak a nie inaczej. Krotko (oby):

 

1) W swojej pracy też słucham ludzi, staram się być dla nich sympatyczny i pomocny. Ale robię to cynicznie i obracam to przeciw nim - nagrywam, nakręcam, przesłuchuję. Na zlecenie.

 

Napisałem

 

staram się być ciepły, miły i otwarty dla moich znajomych.

 

dlatego, że czasami przychodzi chwila, kiedy przechodzą mi ciarki po plecach:

 

Jezu! Przecież na dobrą sprawę tak samo rozmawiam z moimi ''Klientami'' .

Mogło to zabrzmieć rzeczywiście, jako pozowanie na kogoś, kim się nie jest, ale wyraziłem się po prostu niejasno. Chodziło o kontrast z tym, co robię w pracy.

 

2) Czy wiedziałbym o''chłodzie'', gdyby inni mi o tym nie powiedzieli? Myślę, że tak. Studia+praca nauczyły mnie:

a) nierzadko maksymalnej powściągliwości w emocjach - konieczność zachowywania ''kamiennej twarzy'' niemal na zawołanie. Przykład? Sprawa w sądzie, gdzie ścieram się z człowiekiem, którego zachowaniem szczerze pogardzam, ale muszę trzymać się ugrzecznionych form prawniczych;

b) konieczność szybkiej zmiany ''roli'' i zachowania w zależności od sytuacji;

c) konieczność niewzruszonego kłamania ludziom w żywe oczy, podyktowane wykonywanym zleceniem

d) BARDZO DEPRYMUJĄCY innych ludzi nawyk utrzymywania uporczywego kontaktu wzrokowego.

 

Ergo -dobrze kontroluję, w miarę możliwości, tzw. afekt oraz napęd psychoruchowy.

 

3)Relacje z Ojcem i Matką - mocno średnie. Ciągła presja na osiąganie wyników przy jednoczesnym małym wsparciu moralnym. Wyszło dobrze - ''czemu nie lepiej?''. Wyszło źle - ''no widzisz, znowu''. W praktyce - brak wspólnych tematów, poważanych rozmów, konwersacje ''o niczym''. Przykład: o tym, że mój Ojciec szczerze nie znosił mojej byłej Narzeczonej dowiedziałem się z relacji osób trzecich, nigdy od Taty.

 

4)Brak akceptacji siebie? Myślę, że może konflikt sumienie vs ciekawa ale niemoralna praca. Może jestem ''za miękki'' do tego zajęcia i stąd się to bierze?

 

 

Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz wyuczone pewne mechanizmy postępowania, potrzebujesz tego w pracy, nayczyleś sie byc powsciagliwy i na zawołanie "udawać" pewne emocje...normalnie czlowiek zachowuje sie miło i uprzejmie z natury bo nie do konca wie jacy naprawde są ludzie wokół. Ty masz problem bo MUSISZ byc miły i uprzejmy dla ludzi którymi szczerze pogardzasz bo znasz ich ciemne sprawki, ato taki gwałt zadawany samemu sobie, to widocznie pozostawia slad w tobie na tyle gleboki ze nie potrafisz byc juz normalnie ciepły i serdeczny a tylko starasz sie...i wypadasz sztucznie...i tą sztusznośc i nienaturalność widac wyczuwa sie podswiadomie. Stworzyłeś taki pancerz na potrzeby wykonywania zawodu, stał sie on twoją druga skorą i nie potrafisz sie z niego uwolnic poza pracą. To cena jaką placisz za takie a nie inne zajęcie, ze wiesz o ludziach więcej niz powinienes, wiecej niz byc chcial zeby wiedzieli...znam kilku prawników...na gruncie towarzyskim tak samo zbijaja argumenty w czasie zwykłej rozmowy jak na sali sądowej, tak juz im to weszło w krew...

A przy okazji moze tez i troche taki jestes, zdystansowany i powsciągliwy, przeciez kazdy jest inny, nie kazdy jest wylewny i gadatliwy i caluśny....a ty sie na silę starasz byc takim jakim nie jestes ale wiesz ze ludzie by cie takiego woleli, ale ci marnie wychodzi...bo to nie jestes ty, a im bardziej sie starasz, tym bardziej jest to odbieranie jako cos sztucznego

 

tak mi sie wydaje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Abbadon, Manipulujesz ludźmi...to zrozumiałe, że istnieją ku temu przesłanki, żeby tak postępować-jesteś wtedy w pracy.

I pewnie to czynisz wbrew sobie. Rozumiem,że tak do końca nie da się rozgraniczyć w związku z tym Twoich uczuć i emocji. Bo niestety, ale sobie zdajesz sprawę z tego,że robisz to z powodów czysto zawodowych. Ale jak każdy człowiek, może nawet bardziej wrażliwszy niż inni, możesz mieć w związku z tym konflikt. Co innego myślisz i czujesz, a jeszcze inaczej postępujesz.

Słuchaj...to,że znasz sztuczki manipulowania ludźmi i stosowania wobec nich różnorodnych technik, żeby dostać od nich to, czego oczekujesz, nie świadczy o tym, że masz psychologię w jednym palcu. Bez urazy. Rozumiesz , co chcę Tobie przez to powiedzieć?

Ja Ci powiem tylko tyle, że dużo zależy od naszych wcześniejszych relacji z rodzicami.

Piszesz o presji. Pewnie ojciec był chłodny dla Ciebie. Umiał tylko wymagać, zawsze było to "ale". Nigdy nie czułeś się dostatecznie dobry w jego oczach. I zero komunikacji między Wami.

Wzorzec chłodnego mógł zostać nabyty....to zrozumiałe. MOże tez nieświadomie nie chcesz być taki jak ojciec? Dlatego rozmawiasz z innymi, lubisz słuchać ich zwierzeń, nadstawiać swoje ramię do płaczu...

Przyczyn może być zdecydowanie więcej. A to są tylko moje przypuszczenia.

Tego typu sprawy przepracowywuje się na sesjach psychoterapeutycznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moniko - oczywiście zdaję sobie sprawę, z ilości (raczej małej) swojej wiedzy w zakresie bardziej złożonych mechanizmów psychicznego funkcjonowania człowieka. Wiem, że jestem trochę jak dziecko - któremu dano bardzo fajne zabawki, ale nie nauczono dokładnie jakie mogą być konsekwencje ich używania. Pod tym względem mam bolesną świadomość własnych ograniczeń.

Co do relacji z Ojcem i prób NIE-bycia takim jak on, to jest to dobry pomysł - rzeczywiście, to co napisałaś brzmi bardzo sensownie. I rzeczywiście masz rację, jeśli chodzi o psychoterapię - zdaje się, że to będzie najodpowiedniejsze miejsce, żeby ten problem rozwiązać, bo sięga trochę głębiej niż (przynajmniej ja) początkowo sądziłem.

 

dune - tutaj też masz chyba sporo racji. To jest taka zawodowa konwencja, którą ludzie wyczuwają. Ja swoją drogą, jak tylko mogę, to unikam towarzystwa prawników, których styl bycia mnie odrzuca. Ale może to jest tak, jak z papierosami - dużo przebywając wśród palących, mimo że sam mało palę i tak będę śmierdział dymem. A że praca jest wredna i pozostawia głęboki ślad - podpisuję się obiema rękami. Nie zamierzam się oczywiście użalać nad sobą, ani usprawiedliwiać, bo sam sobie taki zawód wybrałem. Ale fakt ten jest faktem obiektywnym.

A przy okazji moze tez i troche taki jestes, zdystansowany i powsciągliwy, przeciez kazdy jest inny, nie kazdy jest wylewny i gadatliwy i caluśny....a ty sie na silę starasz byc takim jakim nie jestes ale wiesz ze ludzie by cie takiego woleli, ale ci marnie wychodzi...bo to nie jestes ty, a im bardziej sie starasz, tym bardziej jest to odbieranie jako cos sztucznego

Dobre podsumowanie.

 

Kurczę, wszystko fajnie, z grubsza mniej- lub bardziej udało się Wam jakoś problem zidentyfikować. Ale wygląda na to, że to trochę większa sprawa jest i siedzenie i myślenie, jak to zmienić niewiele pomoże. Trzeba się będzie wziąć za jakieś głębsze zmiany.

 

Wielkie dzięki raz jeszcze i pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie

Nazywam sie Żaneta.Mam 23 lata i zwalone życie :/. Mój ojciec jest alkoholikiem ,uzywal wobec nas przemocy fizycznej i psychicznej , lecz nie to chciałam mialam na mysli.MOim problemem jest to ze jestem "lekomanka" Gdy mam ciezkie dni , doły i tak dalej łykam leki obojetnie jakie ,jakie mam w domu . Czesto miewam depresje .Teraz obecnie jestem na glodzie. Mam czesto i obecnie mysli samobojcze .Chodze na terapie u mnie w miescie dla wpolzuzalenionych ale to niepomaga.Moja terapeutka zapisala mnie do pani psychiatry tam wypisala leki lecz ich niewykupilam poniewaz boje sie ze zjem wszystkie. Dostalam dzisiaj skierowanie na oddzial psychiatryczny albo do Komorowa albo do Olsztyna .Moze jest ktos na forum kto byl tam ?? Jak jest w Komorowie jak w Olsztynie ????

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Abbadon,każdy w jakimś stopniu przywdziewa,,maski,,imanipuluje innymi nawet nie zdając sobie sprawy często z tego.Ty robisz to świadomie,a to nie jest zdrowe.Czy Ty boisz się okazywania uczuć?masz jakieś blokady..skądś one się wzięły..boisz się zawieść?bliską osobę dlatego wytwarzasz mur.Jakąs fortecę obroną.Lęk przed odrzuceniem przez bliską osobe..?Póki jesteś chłodny jest bezpiecznie..kontrolujesz się z obawy..?byłoby fajnie abyś z fachowcem o tym porozmawiał-psycholog.Przyczyny tego chłodu tkwią głeboko..w Tobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Abbadon,

Funkcjonujesz dobrze masz wielu znajomych , ale powierzchownie. Niby wszyscy cie w miare lubia , ale otworzyć sie naprawde na druga osobę nie potrafisz , budukesz mur i jest ci trudno kogoś do siebie dopuscic. boisz sie pewnie i głownym czynnikiem to jest raczej strach , który w tobie głeboko siedzi i nie musi byc nawet uswiadomiony. Siła podswiadomosci jest silna i kieruje toba.Ludzie wyczuwają tę barire i mowia ci ,ze jestes zimny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×