Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Mi się podobają dziewczyny, które jakoś pozytywnie empatią oddziałują, ale jak zagadam tak ogólnie o czymś tam i rozmowa się kręci, to większość jest zajęta, czasem zagadam i czasem rezygnuje z dłuższej konwersacji, takie dni bez odwagi mi się trafiają. A dziewczyna wcale nie musi być ładna, wystarczy, że mi się spodoba, ma spoko charakter, ale to tak gdzieś tylko na żywo najlepiej się poznaje. A Zdjęcia itp teraz mają małe znaczenie, i tak każdy sobie wybiera i udostępnia te na którym się naj wygląda :D

 

 

Dziewczyny są wstydliwe w większości lub to one czekają na Twój uśmiech. Z resztą ja brzydka nie jestem chyba,bo mam chłopaka,ale żaden chłopak się nie ogląda za mną na ulicy i nikt się nie uśmiecha. Więc to nie tu jest coś nie tak.

 

Bo większość myśli, że jesteś zajęta? :D

 

Masz może facebooka? Podobno teraz to życie tam się też toczy. Tam poszukaj w pewien sposób też dziewczyny (możesz) . Pisz normalnie. Typu" Cześć,wiem,że się nie znamy. Ale studiujemy na jednej uczelni i mi się podobasz. Czy miałabyś ochotę porozmawiać/poznać się?" Jeśli się wstydzisz. To zwykłe" Cześć,wiem, że się nie znamy. Ale czy miałabyś ochotę porozmawiać? "

 

Są osoby co mają mniej i więcej lat tutaj, nie wszyscy studiują obecnie a niektórzy nawet studiowali w ogóle, a mają Facebook'a :smile:

 

Ja dziś byłam na randce w ciemno.

Porażka : D

Chyba sobie daruję bo same rozczarowania....

 

Ja też byłem jakimiś czasy, przyszła dziewczyna i w centrum handlowym zaczęła mi chyba robić test po minucie, jakaś tam gadka (test bardziej), w pewnym pokazuje mi zdjęcie małego dziecka i pyta czy ładne? Nie wiem czy to jej, na szczęście po moim :shock: i jakąś ogólną odzywką i jeszcze chwilą niby-rozmowy mówi "że jest zbyt zmęczona po pracy" i poszła :smile: i całe szczęście, bo i tak nic z tego by nie było, nawet pomijając to, że była w miarę ładna. Raczej nikt nikomu się nie spodobał :smile:

 

Inna dziewczyna była ok, coś w sobie miała, taką empatię, ale mi się nie podobała (była ładna, ale nic do niej nie czułem), ona akurat się zakochała we mnie. Po ok. miesiąca był koniec, nic nikomu, nikt nie obiecywał, , teraz ostatecznie się tylko przyjaźnimy. Niektórzy by pewnie chcieli z nią być z racji wyglądu zawsze można przykozaczyć na dzielni, ale w pewnym wieku nie o to chodzi :lol:

 

Z inną tylko pisałem, ale ciągle mi pisała, że na pewno jej się nie spodobam i nie dała się namówić na spotkanie ;) Raczej o czymś takim się nie pisze...

 

I na tym "w ciemno" się skończyło, ale chociaż wesoło było :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inna dziewczyna była ok, coś w sobie miała, taką empatię, ale mi się nie podobała (była ładna, ale nic do niej nie czułem), ona akurat się zakochała we mnie. Po ok. miesiąca był koniec, nic nikomu, nikt nie obiecywał, , teraz ostatecznie się tylko przyjaźnimy. Niektórzy by pewnie chcieli z nią być z racji wyglądu zawsze można przykozaczyć na dzielni, ale w pewnym wieku nie o to chodzi :lol:

nie zakochałem się w minutę - nic z tego nie będzie! [fuck logic] 8)

tak swoją drogą dopóki ludzie będą stawiać znak równości między miłością , a zwykłym pociągiem fizycznym/seksualnym rozwody będą nagminne, a ludzie samotni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie gwałcą Was myśli o straconych szansach, zaprzepaszczonych ?

ja teraz widuję swoje niedoszłe, które są ze swoimi facetami a mi

się słabo robi, bo pokazuje jak bardzo przegrałem życie.

 

już nikogo nie szukam, bo jestem za bardzo psychicznie rozjechany,

ale wspomnienia bolą, bo to co było już nie wróci :(

Klomipramina - 150mg
Pregabalina
- 300mg
Flupentyksol - 2mg

Chloroprotiksen - 100mg (na sen)


 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inna dziewczyna była ok, coś w sobie miała, taką empatię, ale mi się nie podobała (była ładna, ale nic do niej nie czułem), ona akurat się zakochała we mnie. Po ok. miesiąca był koniec, nic nikomu, nikt nie obiecywał, , teraz ostatecznie się tylko przyjaźnimy. Niektórzy by pewnie chcieli z nią być z racji wyglądu zawsze można przykozaczyć na dzielni, ale w pewnym wieku nie o to chodzi :lol:

nie zakochałem się w minutę - nic z tego nie będzie! [fuck logic] 8)

tak swoją drogą dopóki ludzie będą stawiać znak równości między miłością , a zwykłym pociągiem fizycznym/seksualnym rozwody będą nagminne, a ludzie samotni.

 

Nie, był na to cały miesiąc częstych spotkań. Jeden się zakocha szybciej, inny wolniej lub w ogóle. Po miesiącu zupełnie dalej nic czułem, więc wyjaśniliśmy sobie wszystko. Minęły prawie 2 lata a mnie oprócz pogodnej empatii nic w tej dziewczynie mnie nie pociąga, brak nawet zauroczenia. Mam żyć z kimś kogo nie kocham a łączą nas tylko charaktery? Mam z nią brać ślub czy co? Nie wiem czy chodziło o to, że moje nastawienie ? jest złe, czy to taka ironia. Samotny się nie czuję, mogę wyjść z kimś do kina, ale to nie miłość (to owszem, mogę uznać obecnie za samotność w miłości).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, był na to cały miesiąc częstych spotkań. Po miesiącu zupełnie dalej nic czułem. Minęły prawie 2 lata a mnie nic w tej dziewczynie nie pociąga, brak nawet zauroczenia. Nie wiem czy chodziło o to, że moje nastawienie jest złe, czy to taka ironia.

zastanawiam się właściwie po co spotykałeś się z nią tyle czasu skoro cię nie interesowała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie gwałcą Was myśli o straconych szansach, zaprzepaszczonych ?

ja teraz widuję swoje niedoszłe, które są ze swoimi facetami a mi

się słabo robi, bo pokazuje jak bardzo przegrałem życie.

 

już nikogo nie szukam, bo jestem za bardzo psychicznie rozjechany,

ale wspomnienia bolą, bo to co było już nie wróci :(

 

Zdarzają się czasem, jak każdemu, ale jak się ma pracę i inne zajęcia i problemy na głowie to się często o tym nie myśli.

Nie wiem dlaczego nie szukasz nikogo dalej, nic na siłę, ale kogoś znajdziesz, skoro już byłeś w związkach.

Wspomina się raz na czas... Liczy się to co jest teraz i czasem to co będzie w niedalekiej przyszłości.

Było kiedyś tak i tak i nic tego nie zmieni, każdy popełnia błędy większe i mniejsze, byle sobie z nimi poradzić.

Życie to nie ulubiony serial czy film, gdzie wszystko się układa i dlaczego "ja" nie mam takiego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, był na to cały miesiąc częstych spotkań. Po miesiącu zupełnie dalej nic czułem. Minęły prawie 2 lata a mnie nic w tej dziewczynie nie pociąga, brak nawet zauroczenia. Nie wiem czy chodziło o to, że moje nastawienie jest złe, czy to taka ironia.

zastanawiam się właściwie po co spotykałeś się z nią tyle czasu skoro cię nie interesowała.

 

Zacytuje odpowiedź Twoim postem "nie zakochałem się w minutę - nic z tego nie będzie! [fuck logic] 8)"

Poza tym to seria historyjek z "randek w ciemno" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Filip pójdę z Tobą.

 

Porozmawiałabym z kimś na żywo.

Czuję się wyrzutkiem a jest to moja pięta achillesowa.........

 

Wyrzutek.... patrzących na innych zza szybki a oni cię nie widzą i nie słyszą i nie chcą cię........to mnie tak boli......nie wiem czy dodatkowe leki tu zadziałaja.......odwracają się ode mnie ludzie a mnie to zabija...............

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bo wiecie, było spoko.

niby jestem w związku, niby byłam jakiś czas szczęśliwa, ale teraz mocno mi to przeszkadza. czuję, jakbym się nie liczyła w tym związku

no ok, och, będzie pierdzielić jak bardzo kocha, łohoho, ale czyny jakoś tego nie ukazują. jeszcze trochę i zacznę się czuć jak zastępstwo ręki. i tyle.

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z samotności się nie wychodzi, neva!
Samotni jesteśmy przychodząc na ten świat,będąc w chorobie ,umierając a więc jest ona wpisana w nasze życie natomiast sami możemy zadbać by jej tak intensywnie nie odczuwać i fajnie jest też umieć oswoić samotność czyli umieć cieszyć się swoim własnym towarzystwem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no ja wlasnie ucze sie cieszyc swoim towarzystwem bo cudzym nie potrafie

f20.0 f42.2 g40

kweta 100

akineton 2

klorazepan 20

propranolol 30

abilify 30

solian 400

potas 540

klonik 2 okazjonalnie

depakine chrono 600

 

always remember you're someone's reason to smile

because you're a joke

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bo wiecie, było spoko.

niby jestem w związku, niby byłam jakiś czas szczęśliwa, ale teraz mocno mi to przeszkadza. czuję, jakbym się nie liczyła w tym związku

no ok, och, będzie pierdzielić jak bardzo kocha, łohoho, ale czyny jakoś tego nie ukazują. jeszcze trochę i zacznę się czuć jak zastępstwo ręki. i tyle.

 

Po jakimś czasie pojawia się przyzwyczajenie i uczucie zakochania mija, nie wiem czego oczekiwałaś, że zawsze będzie tak jak na początku? Jeśli ktoś wchodzi w związek i nawet jest po uszy zakochany to powinien się liczyć z tym, że fajerwerki miną i co wtedy? Jak się nie wie co wtedy to lepiej w związek nie wchodzić. Poza tym o relacje trzeba dbać każdego dnia. A ty jak ukazujesz, że kochasz?

W dobre dni warto wierzyć. Daruj mi, pozwól przeżyć Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni. Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą.

Czerwone Gitary - Mam dobry dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A pierwsza podstawowa zasada to nie ufać nikomu.

Podstawowa zasada to nie dawać zaufania na kredyt

W dobre dni warto wierzyć. Daruj mi, pozwól przeżyć Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni. Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą.

Czerwone Gitary - Mam dobry dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli ktoś wchodzi w związek i nawet jest po uszy zakochany to powinien się liczyć z tym, że fajerwerki miną i co wtedy? Jak się nie wie co wtedy to lepiej w związek nie wchodzić.

 

A co jeśli ktoś nie wie co dalej? Co jeśli ktoś nigdy nie był w związku i nie wie nawet co jest na początku? Też ma w niego nie wchodzić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli ktoś wchodzi w związek i nawet jest po uszy zakochany to powinien się liczyć z tym, że fajerwerki miną i co wtedy? Jak się nie wie co wtedy to lepiej w związek nie wchodzić.

Pagórku, wtedy zaczyna się kolejny etap związku, w którym na pierwszy plan wysuwa się zaangażowanie i ten etap też potrafi być przyjemny.

 

Bobby6, mądry z Ciebie facet, więc umiesz sobie sam na to odpowiedzieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bo wiecie, było spoko.

niby jestem w związku, niby byłam jakiś czas szczęśliwa, ale teraz mocno mi to przeszkadza. czuję, jakbym się nie liczyła w tym związku

no ok, och, będzie pierdzielić jak bardzo kocha, łohoho, ale czyny jakoś tego nie ukazują. jeszcze trochę i zacznę się czuć jak zastępstwo ręki. i tyle.

Miłość jest jak ogród jeżeli o niego nie dbasz co dnia to w końcu pojawią chwasty i może nimi zarosnąć. Bobby6, Każdy kiedyś miał jakiś pierwszy związek oczywiście,ze trzeba uczyć się na czym polega bez doświadczenia to niemożliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tristezza, umiem i jeżeli zdarzy się kiedyś taki cud i pojawi się w moim popapranym życiu jakaś kobieta to ja wejdę w związek nie mając o tym najmniejszego pojęcia.....na tym polega desperacja :)

 

Pytając byłem ciekawy co takim osobom jak ja radzi 520m.n.p.m.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tristezza, umiem i jeżeli zdarzy się kiedyś taki cud i pojawi się w moim popapranym życiu jakaś kobieta to ja wejdę w związek nie mając o tym najmniejszego pojęcia.....na tym polega desperacja :)

 

Pytając byłem ciekawy co takim osobom jak ja radzi 520m.n.p.m.

 

Właśnie desperacja a nie miłość. Nie będę nikomu nic radzić bo nie jestem specjalistą od związków, uważam tylko, że związkiem nie powinno się leczyć swojej samotności bo wcześniej czy później ona znowu dojdzie do głosu i będziemy samotni w związku, najpierw trzeba nauczyć się żyć samemu, pokochać całym sercem tę osobę z którą spędza się 24 godziny na dobę - siebie, wtedy nie będziemy potrzebować żeby ktoś bez przerwy nam udowadniał słowami i czynami, że nas kocha, nie będziemy musieli dziewczyną czy chłopakiem leczyć swoich kompleksów i nawet jeśli minie uczucie zakochania i pojawi się znudzenie to i tak będziemy się czuli kochani, bo jak ktoś nie potrafi pokochać sam siebie to nigdy nie poczuje się kochany przez dziewczynę czy chłopaka choćby stanęli na głowie żeby nam to udowodnić. Takie moje skromne zdanie.

W dobre dni warto wierzyć. Daruj mi, pozwól przeżyć Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni. Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą.

Czerwone Gitary - Mam dobry dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tristezza, umiem i jeżeli zdarzy się kiedyś taki cud i pojawi się w moim popapranym życiu jakaś kobieta to ja wejdę w związek nie mając o tym najmniejszego pojęcia.....na tym polega desperacja :)

 

Pytając byłem ciekawy co takim osobom jak ja radzi 520m.n.p.m.

 

Właśnie desperacja a nie miłość. Nie będę nikomu nic radzić bo nie jestem specjalistą od związków, uważam tylko, że związkiem nie powinno się leczyć swojej samotności bo wcześniej czy później ona znowu dojdzie do głosu i będziemy samotni w związku, najpierw trzeba nauczyć się żyć samemu, pokochać całym sercem tę osobę z którą spędza się 24 godziny na dobę - siebie, wtedy nie będziemy potrzebować żeby ktoś bez przerwy nam udowadniał słowami i czynami, że nas kocha, nie będziemy musieli dziewczyną czy chłopakiem leczyć swoich kompleksów i nawet jeśli minie uczucie zakochania i pojawi się znudzenie to i tak będziemy się czuli kochani, bo jak ktoś nie potrafi pokochać sam siebie to nigdy nie poczuje się kochany przez dziewczynę czy chłopaka choćby stanęli na głowie żeby nam to udowodnić. Takie moje skromne zdanie.

Exactly.

Wciąż jednak dużo ludzi łudzi się że 2 strona magicznie rozwiąże wszystkie ich problemy wewnętrzne czy zewnętrzne,nagle jebnie magiczna różdżka i żyli długo i szczęśliwe .

Nie ważnym jest że potem samoocena (choojowa) lęk przed porzuceniem który może zmienić się w yebniętą zazdrość/próbę kontroli,brak zrozumienia naszych "jazd" albo włożenie za dużej ilości emocji czy raczej poczucia własnej wartości i poczucia szczęścia.

Ewentualnie może doprowadzić do jeszcze większego rozyebu czy całkowitego posypania się..

Ale nie,część i tak będzie masochistycznie szukać,poświęcać się i szukać zaginionej arki w innych.

Powodzenia

Kappa.

"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam. Czyli osoba, która nie akceptuje siebie, nie potrafi być szczęśliwa sama, nie może też tego szczęścia szukać w drugiej osobie? Co w przypadku, kiedy ta druga osoba będzie jedyną motywacją do zmian własnych?

Najłatwiej powtarzać w kółko: zaakceptuj siebie. I jak to ujął mod:

jebnie magiczna różczka i żyli długo i szczęśliwie

...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Exactly.

Wciąż jednak dużo ludzi łudzi się że 2 strona magicznie rozwiąże wszystkie ich problemy wewnętrzne czy zewnętrzne,nagle jebnie magiczna różdżka i żyli długo i szczęśliwe .

Kappa.

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że druga połówka nie rozwiąże nagle moich problemów. Ale jak niby pozbyć się wiary w to, że jednak tak się stanie? Nie licząc babć i koleżanek mamy rzucających tradycyjnym "ale z ciebie przystojniak wyrósł, pewnie się panny za tobą oganiają", to od kobiet w moim wieku usłyszałem tylko, że jestem pizdą i cipą. No i resztę wyrazów o podobnym znaczeniu. W różnych kombinacjach. A no i jeszcze, że jestem dobry z matmy jeśli już mam być szczery :)

Nie akceptuję siebie. Ani tego jaki jestem w środku ani na zewnątrz. Wiara w siebie nie pojawi się znikąd. Nie zacznę nagle, na przekór wszystkiemu dookoła, myśleć, że "ku##a fajny ze mnie facet". Potrzebuję kogoś kto spojrzy mi w oczy i powie, że jestem kimś wartościowym.

Mam nadzieję, że nie wychodzę na ignoranta.....

Powodzenia

Dzięki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×