Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

klex, jak siedzisz w domu, to nikogo nie spotkasz ;)

 

ma chodzić i zaczepiać ludzi na ulicy? :P

 

Follow, ja Cię zaczepie jak będziesz miał/a taki tyłek jak na avku. D:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chyba będę prowadził żywot leśnego luda wybuduje jakąś ziemiankę i będę medytował tam całe życie jak tybetański mnich i porosnę mchem. Trza gdzieś ruszyć dupsko, miałem podobny avatar do Follow_, to mnie zlinczowali :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak samo jak być 24/7 w towarzystwie ludzi i dalej czuć się samotny. Ja tak mam gdyby nie praca miałbym zywot umarlaka. Poza tym ostatnio nawet na to forum nie bardzo zaglądam. Teraz to już nie wiem czy to wszystko z wyboru czy już mam przesyt obcych a wreszcie chciałbym mieć gdzie się wybrać w swoim towarzystwie:/

Ból fizyczny ma w sobie tyle dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paulo Coelho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miałem kilku, kilkunastu znajomych z którymi utrzymywałem dość często kontakt. Czułem się wtedy bardzo samotnie, poddenerwowany. Teraz już z niektórymi nie mama kontaktu, zostały tylko pojedyncze osoby lub samotność. I chociaż czuję się samotnie jest mi o połowie lepiej, nie mam takich nerwów i poczucia samotności jak wcześniej. :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Semir, Nie wiem czy cię dobrze zrozumiałam, i nie wiem czy wg to w porządku że coś ci mówię, ale może spróbuj wyjść na spacer, nawet jak pada, popatrzeć na drzewa, spędzić miły czas ze sobą? Mnie to zawsze pomagało.

Zawsze nam ktoś wciska że bycie samemu jest czymś nienaturalnym i nieodpowiednim, ale moim zdaniem to jest wciskanie kitu. Zawsze myślałam że jest coś nie tak z tym że nie wychodzę do ludzi, nawet mając znajomych potrafię im powiedzieć 'ej, spotkajcie się beze mnie, ja źle się czuję' i pozostaję sama w domu przed komputerem albo czytając książkę. Zawsze spotykam się z tym że ktoś uważa że introwertyzm to jest jakaś chorobliwa samotność. Tak jakby wszyscy za wszelką cenę chcieli uciec od myślenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dia, Tutaj bardziej chodzi o to że ja już nie mam siły na jakieś inne znajomości. Mieszkam w jakichś mieszkaniach chronionych razem z 19 innymi osobami a jak chodzę do pracy to do samego serca Łodzi do najbardziej zatłoczonego centrum handlowego i zwyczajnie nie czuję się na siłach by do kogoś wyjść i rozerwać się ot tak. To jest mój problem żeby nie mieć wszystkiego dosyć trzeba mieć pewną dawkę swojej prywatności a ja tej prywatności za grosz nie mam.

Ból fizyczny ma w sobie tyle dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paulo Coelho

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przed chwilą żona mi wykrzyczała że wszyscy usuwają mi się z drogi, (chyba wszyscy domownicy), ż nic nie mówią choć się ze mną nie zgadzają i to wszystko dla mnie z powodu mojej choroby, że to takie rozumiem poświęcenie z ich strony? Jakiś czas temu postanowiłem że jak żona nie pyta jak się czuję to ja bez pytania będę się jej zwierzał o swoim samopoczuciu, i już myślałem że znalazłem wsparcie i zrozumienie u niej, ale w chwili niewinnej wymiany zdań wszystko mi wyrzygała. Niestety nadal zostaję sam ze swoim problemem, ze swoimi myślami, samotność mnie zżera, znowu coraz bardziej zastanewiam nad sensem mojego życia. Myślę że jak czuję się samotny to i po śmierci nim pozostanę. Jeszcze nie tak dawna nadzieja na wyrozumiałość i wsparcie mojej rodzny prysła jak bańka mydlana, już nigdy nie uwierzę w jej życzliwość. Naprawdę cieszyłem się że przestałem się wycofywać, że wraca normalność, a okazało się że było dobrze tylko tak na niby, że tak naprawdę to był teatr. A ja w swojej samotności umrę, bo moje choroby biorą się z samotności ja w takich sytuacjach zawodu ze strony najbliższych zaczynam się dołować i obwiniać o wszystko, no bo jak by mnie nie było, nie było by problemów. Nadzieja co to jest? Może to właśnie samotność.

CHAD ll

Kwetaplex

Lerivon

Lexotan

Clonazepam

Lamotrix

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie możesz mieć pretensji oto, że ona sobie z tym nie radzi. Choroba (jakakolwiek) ukochanej osoby jest ciężka dla osoby, która ją kocha. W momencie jak masz raka idziesz o onkologa i on Cię leczy a partner wspiera. Jak ktoś choruje duchowo to partner nie może być i lekarzem i wspierać. Udaj się do specjalisty by Cię wsparł, wygadaj się jemu dlatego, że on będzie wiedział co robić, o co zapytać.

 

Rodzina ma taką taktykę bo nie wie co robić i jak sobie poradzić, nie miej do nich pretensji.

Poddaję się nie mam siły na walkę...

Zazdroszczę ludziom szczęścia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to dopiero będę teraz samotna. Czuję się jakby umarł mój wróg, jedyny mój przyjaciel. Facet i przyjaciel, którego teraz już nie będzie w moim życiu. Którego jednocześnie kocham i nienawidzę. :cry:

On nie umarł żyć będzie w Twoim sercu tak długo jak mu na to pozwolisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja jedyna przyjaciółka odcięła się ode mnie. Stwierdziła, że nie chce, bym widziała jak się pogrąża i doprowadza do śmierci przez ćpanie... jest mi jedyną tak bliską osobą. Osobą, przy której mogę być sobą, która rozumie mnie, bo dokładnie to samo przechodzi, to samo czuje... bez niej czuję się bardziej samotnie niż dotychczas... Kocham ją ponad wszystko czystą, siostrzaną miłością. Będę na nią czekać, chociażby do końca życia. Byleby się nie spóźniła. Ja sobie nie wyobrażam życia bez niej. Byłoby ono zbyt samotne. A ja nie wiem, co mam robić, by jej pomóc... co ze mnie za przyjaciółka? Tyle ostatnio rozczarowań... i jeszcze ona. Nienawidzę jej przez to, że tak po prostu mnie zostawiła. Samą wśród ludzi, których nie rozumiem. Z nią nie rozumiało się o wiele łatwiej. Z nią samotność była o wiele mniejsza. Bo miałyśmy siebie. A teraz gubię się w świecie bez niej. Coraz bardziej.

"Nie mogę iść na imprezę , bo się prędzej, czy później schleję w trupa, więc siedzę w domu i myślę, matka umrze, ojciec umrze, wszyscy umrzemy, na pewno mam raka gardła."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Follow_, Wiesz takie zachowanie mojej rodziny to nie pierwszyzna w końcu jest to rodzina trzeźwiejącego alkoholika dosyć ze mną przeszli i mają prawo robić coś co nie jest ok. Problem mam w więkrzości z tym, że to ja mam takie a nie inne oczekiwania, rozumiem że problem leży po mojej stronie, w końcu to ja jestem chory, ale piszę to co czuję. Fajnie że tu na forum można dostać słowa wsparcia, ale i też słowa zdrowej krytyki i to mi się podoba. Ja jako były alkocholik mimo że dwa i pół roku wyzbywałem się egoizmu i egocentryzmu to jestem pewien że jakieś resztki we mnie zostały, no i ujawniają się w takich sytuacjach. Wzburzenie mi już przeszło i myślę nad przeprosinami moich bliskich za moje zachowanie. A tak szczerze to chyba ciągle jeszcze za dużo uraz trzymam w sercu a to jest niebezpieczne, muszę się bardziej pilnować.

CHAD ll

Kwetaplex

Lerivon

Lexotan

Clonazepam

Lamotrix

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×