Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień


daablenart

Rekomendowane odpowiedzi

No wróciłem z zawodów zająłem 3 miejsce nawet puchar dostałem:D niezla ślizgawka w ogóle była. Ogólnie do zawdów miałem fajny dzień jakoś miałem minimalne objawy i o tym nie myślałem, potem po zawodach pojechałem do galerii tam światło, duzo kolorów i ludzi i się mocno znowu otepiłem i mnie głowa zaczęła boleć:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

omeeena,to już w sumie panna :smile: wspierasz ją?? masz w niej oparcie?? jak to wygląda u Ciebie?wybacz,że tak wypytuję.Piszesz ,że jest coraz bardziej zdołowana Twoim stanem-jak to się u niej objawia?? Moja córa ma 19 lat i też miewałysmy różne momenty ale......sytuacja sytuacji nierówna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_wovacuum_, niektórzy mi piszą: duża jest, nie kryj przed nią swoich słabości, teraz ty jesteś najważniejsza.

Ale mimo, że to panna, to zawsze moje dziecko, nie chcę, żeby cierpiała. Więc staram się jej oszczędzać TAKICH widoków. Na razie tylko raz miałam przy niej mega atak, płakała tak strasznie nie mogąc mi pomóc.

Oczywiście, pociesza mnie, przytula, wspiera....Pomaga i wypytuje o samopoczucie. Kiedy czuję się lepiej, dużo gadamy (zresztą zawsze o wszystkim rozmawiałyśmy). Wtedy ja ją pocieszam, tłumaczę, że to minie (choć sama nie wierzę). Poza tym ma swoje problemy, w których muszę ją podnieść na duchu. Jest to bardzo ciężkie, bo o ile zawsze traktowałam jej nastoletnie "tragedie" całkiem poważnie, to teraz mi wszystko wisi i trudno się skupić na temacie. Mam ochotę jej wykrzyczeć, że wszystkie głupie nauczycielki, wredne koleżanki, krosty na buzi i brak chłopaka są niczym w porównaniu do mojej choroby!

Ale przecież nie mogę! Była wesołą, dokazującą, pełną energii i entuzjazmu dziewczyną. Teraz cichnie, nie uśmiecha się, traci zapał do wszystkiego, zaczyna tracić wiarę w siebie. Szkoła-komp-tv...Nawet już nie rysuje :cry:

A ja cierpiąca całymi dniami nie umiem jej z tego wyprowadzić. Boję się, że moja choroba ją odmieni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika92, przecież piszę, że rozmawiamy. Mówi, że się martwi, że jej mnie szkoda. Boi się, że tak już zostanie na zawsze... Uczy się nadal, czyta, chodzi na spotkania ze znajomymi...Ale szkoła ją drażni, nad lekcjami płacze, nie ma weny.

Boję się, że nawet jak teraz nie wpadnie w jakiś dołek, to się rozsypie, jak ja, kiedy onegdaj moja mama wyszła ze szpitala po długiej i ciężkiej chorobie.

Każdy mówi: nie myśl w przód, nie nakręcaj się, nie zakładaj złych rzeczy... Ale tak, jak mówisz, potem może być już za późno. Więc chcąc nie chcąc do lęków ch....j wie skąd dochodzą obawy o najbliższych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

omeeena, to nieprawda,że teraz Ty jestes najważniejsza,nie mylmy zdrowego egoizmu z potrzebą uwagi typu"tu i teraz".Większość nerwicowców z epizodami depresyjnymi uważa,ze stan w którym sie znajdują jest na pierwszym miejscu ;ogłośmy wszem i wobec jacy to jestesmy chorzy itd itp.Owszem możemy oczekiwac zrozumienia od bliskich,ale nie mozemy tego od nich bezwzględnie wymagac,bo też są tylko ludzmi :smile: i mogą tego najzwyklej nie zrozumieć lub się tego bać.Dobrze,że rozmawiasz z córką o swojej chorobie ,ale jeśli widzisz że ją to przerasta,musisz z nią szczerze porozmawiać..o niej , o was, Gdzie jest miejsce na ojca córki??.W sumie to jest temat rzeka i nasuwa się "tysiąc" różnych odpowiedzi i rad i pytań też.Nie zdążyłam przeczytac w jakis sposób się leczysz?? terapia? farmakologia? :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_wovacuum_, toć ja tylko cytowałam słowa doradców, którzy twierdzili, że powinnam się zająć sobą, a nie myśleć o rodzinie.

Nie oczekuję, że zrozumie, co czuję, tylko tego, że nie umiem sobie z tym poradzić. Wymagać wsparcia nie muszę, bo jest przy mnie dzielnie. Tłumaczę jej, że to choroba, jak każda inna, tylko inaczej się objawia, więc jej nie rozumiemy.

Jej ojciec to przeszłość, rozwiódł się z NAMI.

Leczę się na razie farmakologicznie, 3ci miesiąc i 3ci lek. Jestem w takim stanie, że na terapię nie byłabym w stanie iść. Są tylko lekkie poprawy, na tyle, żeby coś w domu zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wcześniej nie wiedzialem co mi dolega, myslalem, ze cos z tarczycą albo jakis problem neurologiczny. Żadne badania nic nie wykazywaly wiec w koncu udalem sie do psychiatry i ten wyrwał mnie z otchłani podobnej do tej w ktorej jest omeeena

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

omeeena, lepiej reagować wcześniej, bo ja wiem to z doświadczenia własnego, "wpędziłam się" w nerwicę z powodu przewlekłej choroby Mamy, która /ta choroba/ zdominowała moje życie, a lęk o Nią, o to, że może umrzeć, paraliżował mnie, ograniczał itd...wtedy nikt nie zauważył tego. W latach 60-tych minionego wieku, nikt na takie sprawy nie reagował, nie zwracał uwagi.A ja wzrastałam w smutku, przerażeniu.

Kiedy sama zachorowałam na bardzo poważną chorobę, chroniłam dzieci, choć nie wiem, czy udało mi się to do końca. Obaj, już dorośli Synowie, są dość nerwowi, mówiąc ogólnie.

 

Dlatego uważam, że sugestia dominiki92 jest słuszna...lepiej dmuchać na zimne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zenon1989, a mi się zaczęło od żołądka. I pod tym kątem zdarłam buty chodząc po lekarzach.

A dziś wyczytałam w linku od kaja123, że:

 

http://www.resmedica.pl/psychologia-i-psychiatria/nerwica-zoladka

 

Nie zmniejszyło to moich mdłości, ale coś tam wyjaśniło

 

-- 28 paź 2012, 21:09 --

 

jasaw, to oczywiste. Trochę trudne w realizacji, bo ciężko kogoś zmotywować, kiedy samemu jest się na dnie. Ale ona jest pojętna dziewczyna i nie będzie się bronić rękami i nogami, jak poczuje, że potrzebuje pomocy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×