Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Nie ja na szczęście nie mam takiej diagnozy choć zaburzenia osobowości miałem zdiagnozowane ale o ile dobrze pamiętam to były takie jak ; os. niedojrzała ,os. bierno -agresywna, os. zależna i więcej nie pamiętam .Jasne jest że żadnej z nich nie mam bo nie bada się osobowości chorego wtedy gdy ma np depresję lub jest na coś dokuczliwego chory ,a ja byłem .Piszę tu dlatego że w zaburzeniu typu bordeline zadziwiająco skuteczny jest lek LAMOTRYGINA, wiadomo że w badaniach wykazuje skuteczność po rocznej kuracji ok 50proc .Jest to lek przeciwpadaczkowy ,więc być może bordeline jest związane z jakimiś nieprawidłowościami dzialania mózgu a ja osobiście uważam że prawie na pewno jest tym spowodowane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, niewiem czy moge miec bordeline ale opisze wam moja sytuacje.

Dosc czesto zmienia mi sie nastroj, dodatkowo lubie wyzywac sie na ludziach, piszac im sms-y typu "ty debilu" itp.

W chwili kiedy dochodzi do taich sytuacji mam z tego radosc ze kogos obrazilam i ze ta osoba sie denerwuje.

Jednak pozniej zdaje sobie z tego sprawe ze zrobiłam ŹLE....

jak mysliscie, czy to moze byc wlasnie to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Butterfly92, na osobowość typu borderline składa się wiele zachowań, całe spectrum określa to zaburzenie.

Ludzie, którzy są zdrowi, nie zdiagnozowani, też obrażają innych i zachowują się podobnie do Ciebie.

Na siłę szukasz takiej diagnozy u siebie? to trochę niepoważne.

Tu na forum nikt Cię nie zdiagnozuje bo diagnozę stawia psychiatra /psycholog/terapeuta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Butterfly92, na osobowość typu borderline składa się wiele zachowań, całe spectrum określa to zaburzenie.

Ludzie, którzy są zdrowi, nie zdiagnozowani, też obrażają innych i zachowują się podobnie do Ciebie.

Na siłę szukasz takiej diagnozy u siebie? to trochę niepoważne.

Tu na forum nikt Cię nie zdiagnozuje bo diagnozę stawia psychiatra /psycholog/terapeuta.

hmm ja to rozumiem ale poprostu u mnie jest tak ze najpierw musze isc do psychiatry i on zdecyduje co mi dolega, a jesli psychiatra powie że ze mna wszystko ok? nie można odrazu iść do psychologa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Butterfly92, Poproś psychiatrę o skierowanie do psychologa, na terapię. Wtedy jest darmowo, na NFZ.

Możesz też pójść do psychologa prywatnie, wtedy nie potrzebujesz skierowania od psychiatry.

dobrze pojde tylko jesli psychiatra stwierdzi ze nie jest mi potrzebna pomoc psychologa to co wtedy zrobie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziś zaprezentowałam mojej rodzince mój kolejny niekontrolowany wybuch złości :evil: no już po prostu nie mogłam wytrzymać tej kumulacji w sobie i poszło :bezradny::( nie ma co... atmosfera świąteczna w moim domu "dobrze" na mnie działa... nawrzeszczałam się... zbiłam dwie szklanki i wyruszyłam z łapami na brata... mama mnie powstrzymała...

ale jak ktoś do mnie wali tekstem "lecz się... a sorry zapomniałem że już to robisz" i ma z tego radochę to trudno nie mieć ochoty walnąć debilowi w papę :evil::evil::evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pannaAlicja, dystans dystansem... ale do kur*y nędzy ja też mam uczucia... siedzę w swoim pokoju i mam przeogromną ochotę się pochlastać i iść im pokazać żeby im zjebać święta i żeby zobaczyli na własne oczy jaki bajzel robią we mnie w środku a nie widzą go na co dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pannaAlicja, yhy... tylko chyba leki przestały albo przestają na mnie działać :roll: w piątek miałam parszywy nastrój i wyobraź sobie że w drodze do pracy czyli w jakieś 30 minut, pod wpływem myśli że u mnie nawet święta są do dupy, zaplanowałam swoje samobójstwo doskonałe, kompletnie bez kontroli, jak sobie uświadomiłam że to planuję z takimi szczegółami to aż mnie zamurowało... znowu popadam w skrajne stany pod wpływem byle jakich bodźców... :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agasaya, Jak wyglądał ten plan samobójstwa? Możesz go opisać?

 

wiem ze jestesmy na forum zab.osobowości ale to zabrzmiało wybitnie niezdrowo... :roll: i chyba nie spodziewasz sie Efik ze Agasaya Ci opisze swój plan?

 

no właśnie... :roll: sorry ale my tu rozmawiamy o objawach BPD i radzeniu sobie z tym zaburzeniem a nie o tym jak skutecznie popełnić samobójstwo... nie mam zamiaru podsuwa nikomu takich rozwiązań :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie daje sobie rady.

przyjaciel nie pisze do mnie na głupim fejsbuku mimo bycia online, podczas gdy zawsze pisze = znudziłam mu się, poznał mnie lepiej, chce zostawić, nasza relacja się skończy, jestem nikim.

 

:(:(:(

 

wiwat przekonania o wlasnej bezwartosciowosci i niezaslugiwaniu na uwagę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma w tym artykule zdania które by nie pasowało do mnie. Od zawsze nie lubiłem ludzi, uciekałem zawsze w momencie kiedy ktoś się próbował do mnie zbliżyć. Przez ostatni rok byłem z chłopakiem, był to bardzo burzliwy związek, potrafił mnie wyprowadzić z równowagi zbyt wolnym chodzeniem, dostawałem wtedy szału, ataku jakiejś nieopisanej wściekłości, potrafiłem wtedy przejśc przez pół miasta próbując go zgubić w tłumie. Potrafiłem z błahego powodu kaleczyć się, pamiętam jak powiedział że idzie na papierosa, ja nie znosiłem kiedy ktoś palił. Poszedłem do łazienki kiedy on palił i pociąłem się żyletką. Później również się to zdarzało, kiedy na przykład nie odzywał się bo miał mnie dość, wydrapałem sobie paskudną ranę na przedramieniu. Często byłem chorobliwie podejrzliwy, zazdrosny, czułem niezadowolenie z tego kim był, nudził mnie, a jednocześnie tak mocno go kochałem, że nie mogłem przestać się w to zatapiać.

Nie umiem rozmawiać o moich emocjach, mam kompletną blokadę, boję się, że ludzie dowiedzą się o mnie więcej niż im na to pozwalam. Dlatego często mój chłopak był strasznie smutny, walczył o mnie, gonił mnie kiedy uciekałem, przytulał i nie wypuszczał kiedy się wyrywałem. Nie potrafię nawet opisać tego całego młynu który dział się w mojej głowie. W jednej chwili go kochałem, pięć minut później potrafiłem uderzyć go pięścią w twarz, tylko dlatego że wydał mi się taki słaby, beznadziejnie bezbronny, uzależniony ode mnie.

Wyczytałem, że zaburzenie to wywodzi się gdzieś z dzieciństwa, moi rodzice wychowali mnie dobrze, ale mój ojciec był kompletnie nieobecny w moim wychowaniu, pamiętam jak bardzo chciałem go zadowolić, ale nigdy nie wychodziło. Pamiętam jeszcze przedszkole, pierwszy dzień, nie wiem co spowodowało tę sytuację, ale pamiętam jak zaryczany stoję w kącie sali, wszystkie dzieciaki się na mnie patrzą a przedszkolanka mówi coś głośno, żebym się uciszył i że będę tam stać do końca dnia.

Podobnie podstawówka, pamiętam jak nie radziłem sobie z własnym gniewem, wbijałem paznokcie w ławkę i syczałem przez zęby przy pełnej klasie ludzi, nauczycielka też krzyczała, żebym przestał. Pamiętam że w klasach od 1 - 3 , nie było dnia w którym bym nie płakał na lekcji, z głupich, nieznaczących powodów.

Zawsze czułem się inny od innych, czasem lepszy, czasem gorszy mimo to zawsze traktowałem ludzi czysto instrumentalnie, potrafię wczuć się w każdą sytuację, dostać to czego chcę pozostawiając po drodze wrażenie, że przejmuję się losem innych, chociaż tak nimi gardzę, że są tak prości, żyją zwykłym życiem, będąc szczęsliwymi z byle głupoty. Często czuję się niepotrzebny, nic nie znaczący dla innych, dla świata, dla siebie. Zastanawiam się wtedy nad celem tego wszystkiego i rozważam próbę samobójczą, do której nigdy jeszcze nie doszło, bo coś mnie trzyma jeszcze przy życiu. Jestem tez ambitny, wobec siebie i innych, dużo wymagam od ludzi, lubię kiedy coś robię, żeby to było wykonane perfekcyjnie, żebym umiał się pod tym podpisać.

Jestem bardzo dobry w tańcu ogniem, nie chcę być tutaj fałszywie skromny, bo chociaż to mogę przyznać, że jestem w tym świetny, sprawia mi to dużo satysfakcji i radości, mimo to często oceniam swoje występy, i zawsze wyłowię te pojedyncze cięte uwagi wynikające z zazdrości, niż to, że tłum szaleje i woła o bis.

Zerwałem z chłopakiem miesiąc temu, chcę do niego wrócić, ale boję się wszystkiego, boję się jego znajomych, bo mnie nie lubią, uważają że jestem dziwny, że na niego nie zasługuję, boję się opinii moich nielicznych przyjaciół, których zawsze trzymałem na dystans, ale przede wszystkim boję się o niego, że go zniszczę. Tak bardzo chcę z nim być, jest na prawdę wspaniały, że to wszystko znosił przez cały rok, a ja zerwałem z głupiego nie znaczącego powodu.

Jestem zapisany do psychoterapeuty, 16 stycznia mam kolejną wizytę, ostatnią z trzech próbnych, boję się, że jak powiem że jestem praktycznie pewny że mam BPD, on to zbagatelizuje, powie, że to nie prawda, i powie że to już ostatnia wizyta i że wszystko jest w porządku, kiedy wiem, że tak nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spiderwick, Rozmawiałeś z nim na temat tego, ze podejrzewasz u siebie pewne zachowania ze spectrum zachowań borderline?

Bo ja kiedyś przedstawiłam taką opcję mojej terapeutce i powiedziała, żebym się odniosła, potrafiła odpowiedzieć dlaczego tak uważam.

No i zaczęłam wymieniać pewne mechanizmy charakterystyczne dla tego zaburzenia, odnosząc je do swoich, nigdy nie zaprzeczyła i nigdy też nie potwierdziła diagnozy.

Męczyłam ją co jakiś czas, zgadywałam, sama sobie przypisywałam koniecznie jakąś łatkę, zaburzenie.

Moja terapeutka, chociaż już minęło ponad dwa lata terapii, rozmawia ze mną na temat moich trudności. Mówi o trudnościach, a nie o diagnozie.

Powiedz, czy tak bardzo zależy Tobie na tym, żeby ktoś w końcu nazwał fachowo z czym się borykasz? czy bardziej zależy Tobie na poznaniu swoich trudności, poznaniu mechanizmów, które uprzykrzają Ci życie?

Rozumiem, że próbujesz dostać się na f 7 tak?

Czy mówisz o innej terapii?

Dlaczego twierdzisz, że terapeuta zbagatelizuje Twoje obawy? Powiedz mu, że zależy Tobie na kontynuacji terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O BPD przeczytałem wczoraj w nocy, i jakby mi się czy otwarły, i zamierzam to poruszyć na następnym spotkaniu. Na sesjach mówiłem dość ogólnie, że nie umiem rozmawiać o emocjach, nawet z terapeutą dziwnie mi się rozmawia, jak wiem, że na poprzedniej sesji powiedziałem dużo o sobie, nawet od niego najchętniej bym się odciął, a uważam, że jest miłą osobą i chyba jest w stanie mi pomóc.Rozmawiałem o wszystkim co się działo w moim życiu ostatnio, ale patrzyłem na to z innej perspektywy, z perspektywy człowieka który uważa, że jest lepszy od innych, którego czeka coś lepszego, że wkurzają go ludzie, bo są wszyscy tak samo bezbarwni i nudni, o moim związku z chłopakiem też pobieżnie powiedziałem, nie opowiadałem o autoagresji, o wybuchach złości, tez bardzo łagodnie , mówiłem że "mam to po mamie bo jest choleryczką z natury", powiedziałem tylko że sam zdecydowałem się przerwać związek, bo uważałem że to nie to, że to on był nudny, nieciekawy, prosty. A teraz widzę że to była moja wina, że to on się starał i był stały w uczuciach do mnie, a to ja robiłem kompletny burdel.

 

Nie wiem czy zależy mi na tym żeby to nazwać, chociaż tak by było lepiej, bo wiedziałbym z czym mam do czynienia, jak to w jakiś sposób ograniczyć. Chciałbym umieć się zaangażować w jakiś kontakt z inną osobą, nigdy mi się to nie udało, zawsze to było okupione totalnym mindfuckiem, odpychaniem, potem nagłym powrotem z myślą "teraz już będzie super", żeby za chwilę znowu kompletnie się od kogoś odciąć.

 

Ja nawet nie wiem co to jest f7, nie orientuję się w "psychologicznych sprawach" bo zawsze myślałem że tak po prostu mam, że mam trudny charakter i czasem to w sobie nawet lubiłem. Do psychologa dostałem skierowanie po dziwnym ekg i problemach z nerwami, non stop się czerwienię i totalnie stresuję w kontaktach z ludźmi, często udając, że jestem megaodważny i pyskaty.

Po dwóch miesiącach noszenia skierowania w portfelu poszedłem się zapisać w sumie z ciekawości, chciałem też porozmawiać z kimś fachowo o niedawnym napadzie depresji, który podciągałem pod rozstanie z chłopakiem, z którym sam zerwałem, z idiotycznego powodu.

 

Nie twierdzę, że zbagatelizuje, bo ja sam potrafię własne jakieś problemy uważać za nienormalne, nad wyraz, ale boję się, że to zrobi.

 

Wiem, że to głupie, że przeczytałem coś na stronie w internecie i bach, "to jest to, mam to, autodiagnoza przez internet fuck yeah", kretyństwo, ale im dłużej to czytam tym więcej w pamięci znajduję zachowań, które pasują idealnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×