Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Zaburzenie osobowości zależnej (ang. dependent personality disorder; dawniej: asteniczne zaburzenie osobowości - ang. asthenic personality disorder) - zaburzenie osobowości typu C (zaburzenie obawowo-lękowe), w którym występuje przesadna potrzeba bycia pod opieką, prowadząca do zachowań nacechowanych uległością oraz strachem przed opuszczeniem. Osoba dotknięta tym problemem zdrowotnym charakteryzuje się unikaniem podejmowania ważnych decyzji dotyczących swojego życia, wykazuje chęć przekazania odpowiedzialności za nie swojemu otoczeniu. Towarzyszy temu ciągła obawa przed popełnieniem błędu i związana z nią bierność.

 

Zaburzenie osobowości zależnej objawia się też przywiązywaniem przesadnie dużej wagi do relacji interpersonalnych i chęcią podtrzymania ich często za wszelką cenę. Dotyczy to także rezygnacji z własnych pragnień i potrzeb, jeżeli kolidowałyby z potrzebami innych osób. W skrajnych wypadkach osoba dotknięta zaburzeniem jest w stanie tolerować poniżające traktowanie, a nawet przemoc fizyczną otoczenia.

 

Osobowość zależna objawia się:

 

- biernym podporządkowaniem się otoczeniu

- bezwolnym opieraniem się na innych w podejmowaniu mniej lub bardziej ważnych decyzji życiowych, ze skłonnością do częstego przenoszenia na nich odpowiedzialności;

- nadmierną obawą przed porzuceniem przez osoby bliskie i osamotnieniem;

- poczuciem niepewności, bezradności, bezsilności i niekompetencji;

- uległością wobec życzeń i wymagań innych ludzi, zwłaszcza osób starszych lub posiadających autorytet;

- unikaniem trudności oraz łatwym wycofywaniem się z podjętych decyzji i działań;

- nadwrażliwością na stresy psychiczne i somatyczne;

- niedostatecznym wypełnianiem codziennych zadań z powodu braku napędu, aktywności, inicjatywy i samodzielności oraz dużej męczliwości i małej zdolności do odczuwania przyjemności;

 

Do tej postaci zaburzeń osobowości przynależą również jednostki, u których rozpoznaje się osobowość asteniczną, osobowość bierną, osobowość nieadekwatną lub osobowość samoponiżającą się.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj, mi się wydaje,że cierpię na tą chorobę, tj wizytę u psychiatry mam dopiero 8 czerwca,ale sporo czytałam na ten temat i wiele objawów pasuje. Nie czuję się zbyt komfortowo ze sobą a co gorsza,wiele fajnych osób z mojego otoczenia jest już tym zmęczonych;(. Chciałabym jakoś to zwalczyć ale po pierwsze nie wiem dokładnie o co chodzi a po drugie nie wiem czy dam radę. trzymam za ciebie kciuki i proszę o to samo;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zauważam w sobie bardzo duzo objawów, cech osobowości zaleznej. Jestem przekonana, że głównie z tym mam problem. Jestem też przekonana, że wszytskie inne moje problemy natury psychologicznej wynikają własnie z tej osobowsci.

 

Największy problem mam z tym aby uwierzyć w swoje możłiwości oraz z zaakceptowaniem faktu, że sama jestem w stanie dać sobie w życiu radę, że nie potrzebuje non stop innych aby móc realizować swoje cele.

Mam duży problem z byciem asertywną i zaznaczaniem własnych granic. Z wyrażaniem swoich potrzeb. Męczące jest też to, że nazbyt często przesadnie przejmuje się uczuciami innych.

Nie lubię tez tego, że kiedy mam za dużo czasu staje się bardzo refleksyjna i retrospektywna, wszystko nadmiernie, ciagle analizuje i tym samym więcej myślę, niż dzialam. Ale z drugiej strony uważam za zaletę to, iż jestem refleksyjna, a moje analizy są trafne. Nie lubie w sobie tego, że mój proces decyzyjny trwa wieki. Często pozwalam innym decydować, gdyż brak decyzji też jest decyzją. Chce z innymi dzielić odpowiedzialnośc za własne decyzje.

 

Nie wiem czy to wynika z zaburzenia ale cenie w sobie zdolność empatii i umiejętność postrzegania problemu z różnej perspektywy.

Cenie sobie też to, że zawsze staram się zrozumieć drugiego człowieka, nie dyskwalifikuje ludzi tylko dlatego, że czasem początki bywają trudne.

 

Ogólnie to zaburzenie zatrzymuje bardzo w działaniu, co uważam jest tu akurat największym problemem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Etien, to bylo lata temu, a ja mam dokladnie to samo. Co u Ciebie? Czy cos sie zmienilo? Chetnie bym porozmawiala...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lost7 ja w zasadzie to od 5 lat walczyłam z nerwcią natręctw, ale z tym się już uporałam. Zdiagnozowoano u mnie wówczas własnie nn oraz osobowość anakastyczną. Jednak od roku czasu wyraźnie widzę, że mój największy problem to osobowość zalezna, widzę też że wszytskie moje nerwicowe lęki itp. tak naprwdę też mają podłoże w tej osobowości zaleznej. Jednak tak bardziej fachowo to mam pewnie osobowość mieszaną, gdzie własnie na plan pierwszy wysuwa się zalezna, potem anakastyczna i trochę unikająca, czyli wszytskie z grupy obawowo - lękowej.

 

Masz jakieś konkretne pytania?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawialam sie, czy i co ci pomoglo. Ja w zasadzie nie moge sie sama ruszyc, a bardzo chcialabym nabrac wiecej odwagi i uwierzyc we wlasne sily, a nie czekac az ktos inny odmieni moj los. Najwiekszym moim problemem, jesli chodzi o osobowosc zalezna, jest u mnie mieszanie sie w zwiazki, ktore koncza sie dla mnie fatalnie. A do tego fobia spoleczna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z nerwica jak pisalam wyżej poradziłam sobie, jednak z osobowością zależną jakby dopiero próbuje coś zrobić. Jednak zyskałam ostatnimi czasu dużo informacji o samej sobie i swoich problemach związanych z zaleznoscią i to mi pomaga choćby w kontaktach z ludźmi. Jednak wciąż mam problem aby ruszyć z miejsca głównie w kwestiach zawodowych. Jednak jeśli chodzi o relacje z ludźmi to właśnie ucze się stawiać granice, być asertywna. Staram się nie być nadmiernie uległa szczególnie w relacjach damsko-męskich. Ostatnia taka moja relacja była trudna ale dzięki tym doświadczeniom zrozumiałam własnie swój problem i duzo się nauczyłam. Zauważyłam, że ogólnie boje się wymagać, oczekiwać. I zauważyłam, że przez to moje podejście do życia sama przyciągałam męzczyzn kontrolujących i dość apodyktycznych lub jakiś niestabilnych emocjonalnie. Dzięki tej wiedzy czuje się silniejsza, mam większe poczucie, że mogę wpływac na swoją rzeczywistość.

 

Czuje podekscytowanie, że teraz dzieki tej wiedzy mogę coś pozmieniać w życiu i jestem ciekawa tego co przyniesie przyszłość.

 

Chociaż wciąż są sytuacje wobec, których czuje się bezsilna i pomimo, że juz wiem co powinnam zrobić, co jest problemem to trudno mi pokonać tą moją niemoc.

 

To prawda trudno jest uwierzyć w siebie. Jednak ja zrozumiałam, że to co dotyczy mnie tak naprwdę jest moją odpowiedzialnościa i nikt nie zadba o mnie jełśi sama tego nie zrobię. Natomiast ten lęk, że nie umiem, nie dam rady to kłamstwo. Dlaczego ktoś miałby zrobic za mnie coś lepiej niz gdybym zrobiła to sama? Trzeba rzucić się na głęboką wodę, innej motody nie ma! Tylko w ten sposób możesz się przekonać, upewnić, że potrafisz!

Ale wiem to wciąż jest trudne! Próbuje!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To prawda trudno jest uwierzyć w siebie. Jednak ja zrozumiałam, że to co dotyczy mnie tak naprwdę jest moją odpowiedzialnościa i nikt nie zadba o mnie jełśi sama tego nie zrobię. Natomiast ten lęk, że nie umiem, nie dam rady to kłamstwo. Dlaczego ktoś miałby zrobic za mnie coś lepiej niz gdybym zrobiła to sama? Trzeba rzucić się na głęboką wodę, innej motody nie ma! Tylko w ten sposób możesz się przekonać, upewnić, że potrafisz! Ale wiem to wciąż jest trudne! Próbuje!

etien, świetny początek do rozpoczęcia wprowadzania zmian w swoim życiu i prób powalczenia z własnymi trudnościami. Tak naprawdę wszystko zaczyna się w głowie. Jeśli chodzi o osobowość zależną, jest ona uciążliwa nie tylko dla osoby cierpiącej na to zaburzenie osobowości, ale też dla otoczenia, które ciągle musi być niejako "zapleczem" dla osoby zależnej. Osoba zależna to osoba czasami skrajnie niesamodzielna, a jej niesamodzielność zasadza się na braku wiary we własne możliwości, kompetencje, umiejętności, braku zaufania do siebie i przekonania, że samemu można dać radę. Czasami ludzie z osobowością zależną wierzą, że żyją tylko dzięki drugiej osobie, że to inni zabezpieczają ich los, że bez kogoś u boku na pewno by zginęli. Osobowość zależna koegzystuje niejednokrotnie z innymi problemami natury psychicznej, jak uzależnienie emocjonalne od partnera czy godzenie się na złe traktowanie przez innych (agresję, przemoc) z obawy przed samotnością i odrzuceniem. Więcej na ten temat można przeczytać pod linkami:

 

http://portal.abczdrowie.pl/osobowosc-zalezna

http://portal.abczdrowie.pl/uzaleznienie-od-partnera

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Post kieruje do ekspert_abcZdrowie. Moje pytanie jest trochę przewrotne ale czy jest mozliwe abym przy osobowości zależnej miała również borderline?

 

Przyznam, że długo żyłam nawet nie zdajac sobie sprawy z tego jak potrafię być uległa, jak łatwo wmówić mi poczucie winy itp. Ostatnio zauważyłam, że boje się sprzeciwić, wyraźnie zakomunikować swoje "NIE" z obawy, że stracę czyjąmś przychylność, że kogoś zranię. Ze strachu przed czyjomś złością, gniewem. Nie jestem w stanie znieść napięcia wiązącego się z tym, że ktoś z powodu złości na mnie może się obrazić, nie odzywać. Od razu czuję ogromną potrzebę aby się pogodzić, aby nie tracić kontaktu itp. Wpadam w panikę!

 

Często kiedy dzieje się coś wberw mnie, na co nie mam ochoty nie potrafię tego zakomunikować, boje się, czuje się bezsilna i to powoduje narastającą we mnie złość, której nie wyrażam tylko ciągle odkładam na potem. Rozwiązanie problemów, ważne rozmowy odkładam na wieczne potem. Całą frustrację odkładam na wieczne potem. Nie potrafię zareagować kiedy dane zdarzenie ma miejsce i w rezultacie zdarza mi się, iż później wybucham w bezpiecznym dla mnie środowisku. Ostatnio zrobiłam się nadwrażliwa i tym samym bardziej agresywna. Zrobiłam się nadwrażliwa na wszelkie formy nacisku i krytyki. Ale tą złość ujawniam właśnie tylko w bezpiecznym dla mnie środowiku. Natomiast poza tym środowiskiem mam wrażenie, że wciąż jestem uległa jak zawsze, nie potrfaię nić zrobić, bezsilność, strach.

 

Ostatnio dotrało do mnie jak funkcjonowałam. Jestem zła z powodu swojej uległości i bierności. Wiem, że pozwalałam aby inni mnie wykorzystywali i odczuwam z tego powodu złość.

Chciałabym umieć chronić swoich granic!

 

I mam wrażenie, że od kiedy postanowiłam coś zmienić to niektóre osoby zarzucają mi upartość, egoizm, że chcę aby wszytsko było tylko i wyłącznie po mojemu, zarzucają mi, że mam postawę żądającą.

 

Czy moje ostatnie reakcje są normalne? Czy to oznaka zdrowienia, czy wręcz przeciwnie? Czy moje zachowanie moze wskazywać na borderline?

 

-- 03 wrz 2011, 00:15 --

 

Poczytałam sobie co piszą o osobowości zaleznej na stronie podanej w linku przez ekspert_abcZdrowie.

 

Jest mi smutno jak to poczytałam bo bardzo dużo z opisanych tam spraw pasuje do mnie.

 

Strach przed stawianiem wymagań partnerowi z obawy przed odrzuceniem. Zawsze mi się wydawało, że ktoś będzie wolał odejść ode mnie niż zrobić coś dla mnie. Konieczność radzenia się innych przed podjęciem prawie każdej decyzji czy szukanie aprobaty dla swoich wyborów. Ciągły strach przed popełnieniem błędu, to jest to co najbardziej mnie zatrzymuje. Strasznie boje się popełniać błędów. Nigdy nie mam przez to poczucia czy podejmuje właściwą decyzję. Nie ufam sama sobie, zawsze nie jestem pewna tego co potrafię. Też to, że uważam się za niekompetentną itp. Mam dużo pomysłów, celów ale często nie wiem jak się za coś zabrać, gdyż nie ufam sobie.

 

Jestem w stanie ze swoich planów, potrzeb rezygnować dla innych. Z pewnością bardzo przezywam wszelkie rozstania, próbuje zachować dane relacje niemalże za wszelką cenę. I przywiązuje pewnie nadmierną uwagę do relacji z ludźmi.

 

Jednak nie należę do osób, które po zakończeniu związku na siłę szukają kolejnego. Nie zmieniam swoich poglądów pod wpływem innych. Jestem stała w swoich wartościach, światopoglądach. Nie jestem nijaka! Nie brakuje mi indywidualizmu choćby z racji, że jestem artystycznym stworzeniem, chociaż możliwe, że nie wyrażam tego na zewnątrz. Trudno mi ocenić jak odbierają mnie inni. Ale raczej mają mnie chyba za spokojną osobe. Nigdy nie chciałabym aby się ktoś nade mną litował dlatego nie dopuściłabym się takich zachowań jak symulowanie jakiejś chorby itp. Nie wiem czy moim największym problemem jest "samotność", najbardziej się boje sytuacji kiedy muszę polegać wyłącznie na samej sobie, nie znoszę uczucia "nieporadności", obawiam się popełniania błędów i zmierzenia się z konsekwencjami ewentualnych błędów.

 

Mam pytanie, czy jest możłiwość aby całkowicie poradzić sobie z tą zależnością? Jaka forma terpaii byłaby najkorzystniejsza? Jestem zdolna, ale to "coś" zatrzymuje mnie w miejscu. Chociaż usilnie próbuje!!!

 

O co dokładnie chodzi z tą pierwotną zależnością cyt. "zaburzenie osobowości zależnej świadczy raczej o pierwotnej bezradności i niezdolności do zakończenia symbiotycznej relacji z matką z okresu dzieciństwa"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

etien, cieszę się, że zainteresowałaś się tematyką osobowości zależnej, tym bardziej, że problem dotyczy ciebie. Oczywiście, nie wszystkie reakcje i przejawy opisane w artykule pt. "Osobowość zależna" muszą dotyczyć każdej osoby z zaburzeniami osobowości zależnej. Objawy mogą przyjmować różną konfigurację u różnych osób. Strach przed stawianiem wymagań partnerowi z obawy przed odrzuceniem, konieczność radzenia się innych przed podjęciem prawie każdej decyzji czy szukanie aprobaty dla swoich wyborów, ciągły strach przed popełnieniem błędu to jednak osiowe symptomy osobowości zależnej.

 

Czy możliwe jest, byś miała jednocześnie osobowość zależną i osobowość bordeline? Oczywiście, problemy osobowościowe wzajemnie się przenikają i nakładają na siebie. Borderline również wykazują tendencje do wchodzenia w burzliwe i niestabilne związki i definiują siebie poprzez "my", a nie "ja". Boją się odrzucenia i są w stanie znieść wiele upokorzeń dla ratowania związku. Lekarz zawsze musi jednak rozważyć, które cechy i zachowania przejawiane przez chorego wysuwają się na plan pierwszy i przeważają. Kiedy bardziej manifestują się cechy właściwe dla osobowości zależnej, stawia się taką właśnie diagnozę. Kiedy trudno rozsądzić, które rozpoznanie jest bardziej słuszne, wówczas stawia się diagnozę mieszane zaburzenia osobowości.

 

Próba ochrony własnych granic nie świadczy o egoizmie i postawie roszczeniowej, ale o umiejętności asertywnych zachowań. Asertywność nie jest na pewno oznaką zaburzeń z pogranicza (borderline) - to zupełnie naturalne, że każdy człowiek oczekuje szacunku dla własnych poglądów, zachowań, systemu wartości. Absolutnie, nie musisz mieć wyrzutów sumienia z faktu, że chcesz zmienić coś w swoim życiu i nie dać się wykorzystywać czy manipulować innym.

 

Jak radzić sobie z osobowością zależną? Najlepiej za pomocą psychoterapii, np. w nurcie poznawczo-behawioralnym, który pozwala zrozumieć siebie, swoje emocje, sposób myślenia i zmienić niekonstruktywne nawyki na bardziej zdrowe reakcje i zachowania. Co oznacza zdanie: "Zaburzenie osobowości zależnej świadczy raczej o pierwotnej bezradności i niezdolności do zakończenia symbiotycznej relacji z matką z okresu dzieciństwa"? Chodzi o to, by nie mylić osobowości zależnej z wyuczoną bezradnością czy depresją (patrz: http://portal.abczdrowie.pl/wyuczona-bezradnosc). Osobowość zależna wynika z pierwotnej, niejako wrodzonej (nie wyuczonej na drodze socjalizacji) bezradności. Taki sposób patrzenia na osobowość zależną proponuje podejście psychodynamiczne, które wnosi, iż osobowość zależna to skutek nieprawidłowego wzoru przywiązania do osób znaczących w dzieciństwie, szczególnie do matki. We wczesnym dzieciństwie matka i dziecko stanowią symbiozę, dziecko jest i czuje się zależne od mamy. W miarę dorastania więź na linii matka-dziecko powinna się rozluźniać stopniowo, by dziecko mogło zacząć poznawać świat, wchodzić w nowe interakcje itp. Kiedy symbiotyczna relacja z matką się nie kończy albo zostaje nieprawidłowo zakończona, wówczas istnieje ryzyko, że człowiek poszuka sobie substytutu "matki", czyli osoby, od której może się uzależnić, np. w postaci partnera życiowego.

 

Mam nadzieję, że jako tako udało mi się rozwiać niektóre wątpliwości. Pozdrawiam ciepło :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o moją osobowość zależną i podejrzenia o borderline to czytając zarówno o jednym i drugim zaburzeniu to też dopatruje się tutaj pewnych podobieństw.

 

To co wysuwa się na plan pierwszy to ten właśnie paralizujący strach przed odrzuceniem. Jednak mam poczucie, że u mnie ten lęk objawa się nieco inaczej niż można to zauważyć u osób z borderline (przynajmniej z dostępnych opisów). Ja po pierwsze boje się wymagać od partnera. Boje się też, że nie mam prawa nikomu niczego narzucać, czy wymuszać. Dlatego często też nie komunikuje swoich potrzeb tylko jakby godzę się na to co partner sam z siebie chce mi dać. I nawet jak rozsądek mi podpowiada, że mam prawo czegoś oczekiwać to jednak nie potrafię tego zakomunikować, bo czuje się jakbym coś wymuszała. A nie chcę nikogo do niczego zmuszać. Jeśłi na czymś mi zależy to zawsze staram się delikatnie tłumaczyć, że coś jest dla mnie ważne, że bardzo bym chciała itp.

Mam poczucie, że aby o związku wyrażać się jako "my" musiałabym mieć pewność, że mój partner uważa tak samo. Strach przed odrzuceniem powoduje, że staje się uległa, bierna. Mam poczucie, że nigdy nie potrafię się zbutnować przeciw niewygodnej dla mnie sytuacji. To ja zazwyczaj proszę o kolejną szanse.

Nawet jak chcę o czymś dla mnie ważnym pogadać to się strasznie kontroluje abym przypakiem nie powiedziała czegoś co mogłoby zezłościć drugą osobę.

A już z pewnoscią nie byłabym w stanie wspomnieć choćby pod wpływem złości o ewentualnym zerwaniu itp.

 

Uczucie samotności, czy uczucie pustki, które występuje w borderline u mnie wyglada tak, że ja tak naprwdę uwielbiam spędzać czas sama ze sobą, głównie na rozmyslaniu, poszukiwaniu interesujacych mnie informacji itp. Ale kiedy zaś mam wyjśc na miasto coś załatwić to wole być zawsze z kimś. Lubię mieć poczucie, że choćby emcojonalnie dzielę się z kimś odpowiedzialnością, jestem wtedy odważniejsza. Kiedy na ulicach patrzę na zakochane pary to wtedy ogarnia mnie uczucie samotnosci, że ja muszę tak wiele rzeczy robić sama.

 

Co do borderline to nigdy nie zachowuje się ryzykownie, nie jestem impulsywna w sferach, które są potencjalnie autodestrukcyjne (np. wydawanie pieniędzy, seks, nadużywanie substancji, lekkomyślne prowadzenie pojazdów, kompulsywne jedzenie) itp. Moje związki trwają długo chociaż są emocjonalnie trudne, brakuje w nich poczucia bezpieczeństwa. Zawsze chce mieć ze wszyskimi dobry kontakt. Nawet jak kończą się moje znajomości to zawsze chcę rozchodzić się w zgodzie. Zalezy mi aby nikt nie cierpiał o ile jest to w ogóle możliwe.

Oczywiscie jest we mnie niekiedy dużo gniewu z powodu mojej bezsilności i narastającej frustracji. Jednak najczęściej kończy się tym, że okazuje niezadowolenie ale i tak ulegam innym.

 

Czy to o czym pisze wskazuje przede wszystkim na osobowość zależną, czy mogę jednak też mieć borderline?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

etien, na bazie twojego wyczerpującego opisu raczej skłaniałabym się do rozpoznania osobowości zależnej niż borderline. Tak, jak pisałam wcześniej - pewne zaburzenia osobowościowe mogą ze sobą koegzystować. Niektóre przejawy zachowań są do siebie podobne, np. egocentryzm i sztywne poczucie własnych praw u paranoików, jak i histrioników. Nie oznacza to jednak, że dana osoba wykazuje zarówno symptomy osobowości paranoicznej i histrionicznej. Istnieją przecież dodatkowe kryteria diagnostyczne, umożliwiające diagnozę różnicową. Myślę, że twoje zachowania to raczej skutek osobowości zależnej, nie borderline. Borderline to impulsywność, bezustanne kryzysy emocjonalne, kryzys tożsamości, nierozumienie siebie, swoich uczuć i pragnień, zaburzony obraz siebie, ciągłe sprawdzanie się i ryzykowne zachowania, czego u ciebie brakuje. Aby być pewniejszą rozpoznania, zachęcam do porównania opisów zaburzeń zamieszczonych pod poniższymi linkami:

 

http://portal.abczdrowie.pl/borderline

http://portal.abczdrowie.pl/osobowosc-zalezna

http://portal.abczdrowie.pl/osobowosc-chwiejna-emocjonalnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdobywając informacje na temat zaburzenia osobowości zależnej, jak i borderline zauważyłam, iż w obu przypadkach osoby z tymi zaburzeniami wykazują dużą skłonnośc do definiowania siebie poprzez innych ludzi. W obu tych zaburzeniach można jakby zauważyć, iż te osoby nadmiernie potrzebują innych, jakby są uzależnione od tego co inni o nich uważają, jak są postrzegani itp.

 

Skoro zarówno borderline i osobowość zależna wykazują w tej kwestii pewne podobieństwa to co będzie stanowić istotny czynnik różnicujący te dwa zaburzenia, w tym konkretnym przypadku?

 

Dużo się czyta o kryzysach tożsamości osób z borderline. Na czym dokładnie polegają, jak się objawiają te kryzysy? Jak można to wyjaśnić w najbardziej przystępny sposób?

 

Co zazwyczaj odczuwają osoby z borderline skarżące się na somotność? Czym dla nich jest uczucie samotności?

 

Natomiast jak to uczucie samotności jest zazwyczaj definiowane przez osoby zależne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

etien, borderline charakteryzuje się totalnym chaosem osobowościowym. Ludziom z osobowością pograniczną trudno wytrzymać samym ze sobą. Cechuje ich przesada we wszystkim, co robią – za silnie reagują na krytykę, za dużo od siebie wymagają, zbyt mocno albo za mało kochają, zbyt surowo oceniają własne postępowanie itp. Pozostają w ciągłym kryzysie, który bezustannie przeżywają. Ciągle chcą się sprawdzać albo coś udowadniać sobie i innym. Nie potrafią uniezależnić się od otoczenia, definiują siebie poprzez związek z drugą osobą, ale jednocześnie boją się bliskości i zaangażowania. Borderline jest pełne paradoksów i sprzeczności, które trudno ze sobą pogodzić, stąd frustracja, negatywne emocje, dysonans i lęk. Osoby z borderline potrzebują innych nie dlatego, żeby uniknąć konsekwencji swoich decyzji. Natomiast osobowość zależna to przede wszystkim potrzeba bycia z kimkolwiek, byle ten ktoś wziął całość albo część odpowiedzialności za nasze osobiste życie. Samotność ludzi z osobowością zależną to powód do obaw, stąd potrzeba ciągłego bycia z kimś, natomiast samotność osób z borderline raczej wiąże się z poczuciem pustki wewnętrznej i trudnościami w zakresie samookreślenia - kim ja tak naprawdę jestem? co lubię? czego nie lubię? do czego dążę? Samotność w borderline bardziej łączy się z kryzysem tożsamości. Ludzie zależni nie mają raczej kłopotów w określeniu swoich preferencji, co raczej boją się podjąć indywidualną decyzję, wierząc, że inni zrobią to lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuje się dzisiaj samotna. W sumie to dawno już tak się nie czułam. Chciałabym być usłyszana, zrozumiana. Jednak jednocześnie mam poczucie, że nie mam ochoty z nikim gadać, z nikim kogo znam. Nie chce mi się mówić o moich problemach, rozsterkach, ględzić ciągle o tym samym...

 

A jednocześnie jest mi smutno i czuje się samotna. Chcialabym aby w moim życiu była bliska osoba... aby coś się zmieniło na lepsze.

 

Przyznam, że wiedząc o swojej zależności troche jakby się boje, że skąd będę wiedzieć, że kiedy kocham to naprawdę kocham, że jest to kochanie, a nie zależność?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

etien, bardzo ciekawe sa dla mnie Twoje wypowiedzi.

 

ja tez posiadam mnostwo tych cech. w dodatku jestem dda i mysle ze ma to duzy zwiazek. czy Ty przypadkiem tez nie jestes dda?

 

muszę postudiwac wszystkie linki z tego wątku jak bede miała więcej czasu bo naprawdę jest to inspirujące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

betty_boo nie jestem dda. Dlatego też trudno mi zauważyć, czy zrozumieć związek dda z osobowoścą zależną. Z drugiej zaś strony z pewnością musiały wystąpić u mnie jakieś sprzyjające warunki na rozwinęcie się tej zależności. Co stanowiło te "warunki" trudno mi wskazać, chociaż z drugiej strony domyślam się coniektórych czynników mogących mieć znaczenie.

 

-- 31 paź 2011, 16:31 --

 

Mam pytanie do Eksperta!

 

Jaka jest etiologia osobowości zaleznej?

 

Czytałam kiedyś, że nadopiekuńczy rodzie mogą przyczynić się do powstania ww. zależnosci.

 

Jednak czegoś tu nie rozumiem. Gdyż osoby z osobowoscią zależną mają skłonności do bycia współuzależnionym. A jako żródło współuzależnienia zaś podaje się deficyty powstałe w okresie dzieciństwa, m.in. deficyty opiekuńczości ze strony rodziców itp. Zatem jakby jedno wyklucza drugie?

 

I nie rozumiem za bardzo dlaczego osoby o osobowosci zależnej często jednoczesnie są osobami współuzależnionymi?

 

Jak wyjść ze współuzaleznienia od np. partnera, który nigdy nie był osobą uzależnioną od używek (a najczęściej tego typu przykłady współuzależnienia się znajduje) stąd trudno dostrzec np. patologię danego związku?

 

Jak odróżnić uzaleznienie od partnera, od współuzaleznienia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dodałabym jeszcze pytanie - kiedy możemy już mówić o uzależnieniu od partnera....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobowość zależną określa się inaczej jako osobowość asteniczną, nieadekwatną, niedostosowaną albo samoponiżającą się. U osoby zależnej dominuje bierne podporządkowanie się otoczeniu, bezwolne opieranie się na innych osobach oraz nakłanianie ich do podejmowania decyzji, obawa przed porzuceniem przez te osoby. Osoba zależna ma poczucie bezradności, braku kompetencji, jest uległa, mało aktywna z własnej inicjatywy, boi się podjąć decyzję samodzielnie, jest niepewna i nieśmiała w kontaktach z ludźmi.

 

Jaka jest etiologia osobowości zależnej? Wśród przyczyn powstawania osobowości zależnej faktycznie wymienia się wadliwe metody wychowania przez rodziców, np. nadopiekuńczość albo surowe wymagania. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, dziecko uczy się, że samo nie może mieć racji, że jest beznadziejne i nieskuteczne, że inni wiedzą lepiej. Na tej bazie kształtuje się zależność od rodziców, strach przed podejmowaniem samodzielnych wyborów z obawy przed krytyką autorytetu, a następnie zależność ta przedłuża się na osoby trzecie, np. zależność od partnera życiowego.

 

Jednak czegoś tu nie rozumiem. Gdyż osoby z osobowością zależną mają skłonności do bycia współuzależnionym. A jako źródło współuzależnienia zaś podaje się deficyty powstałe w okresie dzieciństwa, m.in. deficyty opiekuńczości ze strony rodziców itp. Zatem jakby jedno wyklucza drugie? Na podstawie tego, co napisałam wcześniej wynika, że brak opiekuńczości ze strony rodziców wcale nie wyklucza możliwości zachorowania na osobowość zależną. Nie chodzi tu o samą nadopiekuńczość czy surową „tresurę dzieci” jako źródła osobowości zależnej. Generalnie wadliwe sposoby wychowania uprawdopodabniają ryzyko zaburzeń osobowościowych, w tym osobowości zależnej. Poza tym, zaburzenia osobowości, bez względu na swoją etiologię, „lubią” koegzystować z innymi trudnościami psychicznymi.

 

Zatem mechanizm hipotetycznie mógłby wyglądać tak:

nadopiekuńczość rodziców (cieplarnianie warunki, brak obowiązków, robienie wszystkiego za dziecko) – osobowość zależna (brak umiejętności podejmowania samodzielnych decyzji, brak zaufania do własnych kompetencji) – współuzależnienie lub/i uzależnienie od partnera (patologiczne przywiązanie do partnera wynikające z przeświadczenia, że „inni wiedzą lepiej ode mnie”);

surowe wychowanie (rygor, karność, kary cielesne, strach, niska samoocena itp.) – osobowość zależna (niesamodzielność wynikająca z wdrukowanego w dzieciństwie przekonania, że człowiek do niczego się nie nadaje) – współuzależnienie lub/i uzależnienie od partnera (patologiczne przywiązanie do partnera wynikające z przeświadczenia, że „inni wiedzą lepiej ode mnie”).

 

Nie zawsze jest tak, że osoby zależne są jednocześnie współuzależnione. O współuzależnieniu mówimy wówczas, gdy człowiek tkwi w patologicznym, toksycznym związku, nie widząc dla siebie szans wydostania się z matni, np. współuzależniona od męża-alkoholika żona boi się odejść od niego z obawy, że sama z dziećmi sobie nie poradzi, chociaż istnieją instytucje i formy pomocy dla takich kobiet. Osobowość zależna zatem nie zawsze równa się współuzależnieniu. Współuzależnienie to też nie zawsze uzależnienie od partnera. Można być uzależnionym od partnera, który nie jest od niczego uzależniony. Wówczas jest się tylko osobą zależną i uzależnioną od partnera, ale nie współuzależnioną.

 

Natomiast, jeśli tkwi się w patologicznym związku, w którym dominuje jakiś nałóg, np. alkoholizm albo narkomania, mimo świadomości, że ten związek nie ma sensu, to wówczas osobę z osobowością zależną z tego związku można jednocześnie określić jako współuzależnioną i uzależnioną od partnera.

 

Kiedy można mówić o uzależnieniu od partnera? Każdy z nas, będąc w związku, w mniejszym lub większym stopniu czuje się zależny od ukochanej osoby. Nie świadczy to jednak zaraz o uzależnieniu od partnera. Chorobliwe uzależnienie od partnera to utrata własnej samodzielności na rzecz drugiej osoby, które utrudnia życie obojgu partnerom. Zdrowy związek to taki, kiedy jest się w stanie sobie powiedzieć: „Mogę normalnie żyć bez partnera (partnerki)”. Uzależnienie emocjonalne od partnera polega na odczuwaniu przymusu angażowania się w związek ze względu na obawy, że partner może przestać kochać, może odejść, zostawić nas, a my boimy być sami. Jak każdy nałóg, obejmuje szereg zachowań, które wymykają się spod kontroli uzależnionego. Często uzależnienie emocjonalne jest mylone z oddaniem, poświęceniem i miłością. Więcej na ten temat można przeczytać pod linkiem: http://portal.abczdrowie.pl/uzaleznienie-od-partnera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam Wasze wypowiedzi i jakbym czytała o sobie...Dorosła kobieta, na pozór samodzielna, pewna siebie, często zarozumiała, a pod tą maską mała dziewczynka, która panicznie boi się odrzucenia...Smutna, pusta w środku...Znam (po kilku latach terapii ) genezę takiego stanu, jednak to niewiele zmienia..A niekiedy taka świadomość pewnych schematów jest nie do udźwignięcia..Wiesz co jest nie tak, dlaczego zachowujesz się tak, a nie inaczej, a mimo to nie umiesz z tym nic zrobić...Więc uciekam, w kolejne związki, które są namiastką czegoś dużego i wąznego...

Mężczyźni niedostępni, żonaci są "idealni" dla mojego wzorca...nigdy mnie niezostawią , bo nigdy mi niczego nie obiecywali...Problem zaczyna się wtedy, gdy angazuję się, bo oni jednak mimo swojej niedostepności są blisko i zawsze kiedy ich potrzebuję...A wtedy zaczyna się panika i tracę grunt pod nogami...bo znów jest zagrozenie, że "on mnie zostawi"...

W odpowiedzi na pyt.Autorki- ja sobie z tym zupełnie nie radzę, nie mam na to wpływu i jedyne co umiem robić to uciekać...przed emocjami, strachem- w kolejną relację, plasterek...A chyba najgorsza jest moja niewiara i brak sił, by cokolwiek ruszyć, zmienić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja74, związki-plasterki na zranioną duszę nie mogą być trwałe i dawać szczęścia, bo służą zabezpieczaniu człowieka w jego niedomaganiach. Bycie z drugim człowiekiem staje się jakby sposobem na podreperowanie swojego wątpliwej jakości statusu, podreperowanie swojej samooceny i sposobu myślenia o sobie. "Jestem z kimś, więc coś znaczę", ale jednocześnie "Muszę udowodnić, że zasługuję na tę miłość, bo partner robi mi przysługę, będąc ze mną"... Osoba zależna sama degraduje swoją pozycję w związku - jest mniej ważna, mniej kompetentna, mniej zaradna, nie zasługująca na prawdziwe uczucie, zatem można ją ranić, można od niej odejść, można ją zostawić, jak zużytą lalkę wepchnąć do kąta... Osoba będąca w związku z osobą zależną często wykorzystuje jej słabości, jej zależność, traktując ją gorzej... Zdając sobie sprawę z tego, że zależnościowe potrzeby jednostki wyhamują ją w walce o swoje prawa, które należą się każdemu (w walce o prawo do godności i szacunku), partner osoby zależnej wykorzystuje jej problemy i wiąże ją ze sobą, jeszcze bardziej utrwalając patologię funkcjonowania...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam pytanie do ekspert_abcZdrowie!

 

Osobowość zależna charakteryzuje się m.in. tym, że osoby z tym zaburzeniem są podatne na manipulację, są bierne, uległe, często pozwalające się wykorzystywać itp.

 

Mnie zaś zastanawia coś innego. Co zyskują, czym są powodowane osoby, które świadomie uzależniają innych od siebie poprzez stosowanie manipulacji, stosowanie szantażu emocjonalnego, wzbudzania poczucia winny, poprzez granie na emocjach drugiej osoby itp.? Co takie zachowanie mówi nam o osobach stosujących tego typu techniki?

 

Z jakimi zaburzeniami mogą mieć do czynienia osoby tak się zachowujące, osoby odczuwające potrzebę decydowania za kogoś, wpływania na kogoś, kontrolowania, uzależniania od siebie?

 

Pewnie każdy czasem się tak zachowuje. Mam świadomość, że to pytanie jest mało precyzyjne, ale może da się to jakoś uściślić?

 

-- 30 gru 2011, 23:34 --

 

Mam jeszcze jedno pytanie dotyczące osobowości zależnej.

 

Mam osobowość zależną i także problemy z ZOK.

 

ZOK został u mnie zdiagnozowany już pare lat temu. Po 1,5 rocznej terapii w zasadzie objawy ustąpiły. Dzisiaj już nerwicę w zasadzie mam zaleczoną. Czasem dopadają mnie drobne natręctwa myślowe, ale jest to coś z czym na dzień dzisiejszy sobie radzę bez większych problemów.

 

I zastanawiam się czy ten ZOK mógł wynikać z osoboowści zaleznej? Czyli w sytuacjach trudnych, wymagających podejmowania decyzji, sytuacjach gdzie byłam zmuszona do pozostawiona sama ze sobą ZOK się ujawniał i był jakby reakcją organizmu na stres i bezradnośc niż dodatkowym zaburzeniem współistniejącym?

 

Jaka jest róznica pomiedzy osobowością anankastyczną zwaną osobowością obsesyjno-kompulsywną, a zaburzeniem ZOK?

 

Czy mając os. anankastyczną można wcale nie mieć ZOK? Jakie mogą być powody powstania ZOK poza os. anankastyczną?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj etien!

 

Co zyskują, czym są powodowane osoby, które świadomie uzależniają innych od siebie poprzez stosowanie manipulacji, stosowanie szantażu emocjonalnego, wzbudzanie poczucia winny, poprzez granie na emocjach drugiej osoby itp.? Co takie zachowanie mówi nam o osobach stosujących tego typu techniki?

Osoby z osobowością zależną bardzo często na zasadzie komplementarności wchodzą w patologiczne związki, w których dają się manipulować, wykorzystywać, szantażować, są bierne i uległe. Ich potrzeba zależności spotyka się niejako z potrzebą drugiego człowieka do dominowania nad innymi. Co mówi potrzeba manipulowania i wykorzystywania innych o takim człowieku? Może świadczyć o problemach osobowościowych, np. o osobowości narcystycznej - z wyższościowym poczuciem własnej wartości, niechęcią do liczenia się z prawami innych osób, z potrzebą nadmiernego podziwu, z przekonaniem o byciu kimś wyjątkowym itp. - albo o osobowości dyssocjalnej, w której człowiek racjonalizuje własne błędy, obwinia innych, krzywdzi ich, lekceważy wszelkie normy społeczne, nie jest zdolny do odczuwania poczucia winy, dlatego wykorzystuje coraz bardziej wyszukane, subtelne i zawoalowane formy manipulacji, szantażu itp. Uzależnienie innych od siebie może sugerować też na niskie i niestabilne poczucie wartości, które potrzebuje uzasadniać swoją wątpliwej jakości wartość w lekceważeniu i krzywdzeniu innych. Interpretacji może być wiele w zależności od konkretnego przypadku.

I zastanawiam się czy ten ZOK mógł wynikać z osobowości zależnej? Czyli w sytuacjach trudnych, wymagających podejmowania decyzji, sytuacjach gdzie byłam zmuszona do pozostawiona sama ze sobą ZOK się ujawniał i był jakby reakcją organizmu na stres i bezradność niż dodatkowym zaburzeniem współistniejącym?

 

Jaka jest różnica pomiędzy osobowością anankastyczną zwaną osobowością obsesyjno-kompulsywną, a zaburzeniem ZOK?

 

Czy mając os. anankastyczną można wcale nie mieć ZOK? Jakie mogą być powody powstania ZOK poza os. anankastyczną?

Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (ZOK) nie wynikają z osobowości zależnej. Jest to zupełnie inna jednostka nozologiczna. ZOK to inaczej nerwica natręctw. Podejrzewam, że prawdopodobnie były to dwie dolegliwości współistniejące ze sobą. Nerwica natręctw charakteryzuje się występowaniem natrętnych myśli – obsesji (stąd nazwa nerwica natręctw myślowych) i czynności (kompulsji), którym nieodłącznie towarzyszy lęk. W przebiegu nerwicy natręctw można mówić o takich stanach psychicznych, jak: depresja, derealizacja, autoagresja i inne problemy osobowościowe. Osobowość anankastyczna bardzo często stanowi bazę dla rozwoju ZOK. Jednostka z osobowością anankastyczną jest pełna wątpliwości i nadmiernej ostrożności. Boi się, że popełni błąd, dlatego ciągle pochłonięta jest przez szczegóły i regulaminy. Jest perfekcyjna, sztywna, uparta, nadmiernie skrupulatna i towarzyszą jej często niechciane myśli oraz impulsy. Mając osobowość anankastyczną, wcale nie trzeba chorować na ZOK czy nerwicę natręctw. Do nerwicy natręctw może przyczynić się wiele innych czynników, np. ciągły stres, niska samoocena, wewnętrzne konflikty motywacyjne, restrykcje wychowawcze itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wnioskuję, że u mnie to ciągłe poczucie wewnętrznego konflitku, którego doświadczam niemalże od zawsze wynika własnie z osobowości zależnej, gdzie z jednej strony chcę być niezależna i czuje się umęczona swoją biernością, uległością, bezradnością itp., a z drugiej strony strasznie boje się podejmowania decyzji i podążania za własnymi potrzebami, pragnieniami. Dlatego najczęściej stoje w miejscu. Kiedy to napięcie wynikające ze stania "pomiędzy" staje się nie do znieśenia pojawiają się obsesyjne myśli.

 

Czyli w pewnym sensie mozna się tu doszukiwać powiązania pomiędzy os. zależną, a ZOK (zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi), potocznie nerwicą natręctw moim przypadku? Jednak rozumiem, że i tak to ZOK jest zaburzeniem współistniejącym obok tej os. zaleznej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×