Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
SamiraQ

Usłyszeliście "przepraszam"?

Rekomendowane odpowiedzi

Usłyszałam: "musiałaś źle to rozumieć i źle to odebrać". 

 

Skłamałabym, pisząc, że już mi nie zależy. Ale ich zrozumienie nie jest już moim priorytetem. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od matki nie miałam okazji, bo zmarła zanim zaczęłam szkołę, a ojciec zawsze twierdził, że to ze mną jest coś nie tak więc nie usłyszałam i już raczej nie usłyszę. Mieszkamy ponad 200 km od siebie, a on jest mocno schorowany, kontaktu zero z jego i mojej strony..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie i najpewniej nigdy nie usłyszę.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy Wasi rodzice usłyszeli "dziękuję"? Za wychowanie, za opiekę. Za wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm. Ja mimo dużego żalu zrobiłam bardzo ładne podziękowania dla rodziców na ślubie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak. I to jeszcze bardziej zadarło im nosek do góry i utwierdziło w przekonaniu, że skoro jestem wdzięczna to o co mi jeszcze może chodzić 😄

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, z o.o. napisał:

A czy Wasi rodzice usłyszeli "dziękuję"? Za wychowanie, za opiekę. Za wszystko.

Wydaje mi sie, ze wyczuwam zaczepkę, popraw mnie, jesli nie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Luna* a co, może uważasz, że dzieciom wszystko się należy, powinny być bezstresowo wychowywane itd.? Wiesz w ogóle, ile jest pracy przy dzieciach? A na koniec słyszysz pyskowanie od nastolatka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O rany chyba nie wiesz o czym jest ten wątek. Jesteśmy dorosłymi dziećmi z domów dysfunkcyjnych. I należy się nam słowo przepraszam. Bo nie mieliśmy bezstresowego dzieciństwa. I nie pochwalam bezstresowego wychowania bo nie ma w nim nic dobrego. Ale każdemu dziecku należy się szacunek, poczucie bezpieczeństwa a większość tego tutaj zapewne nie miała. Oczywiście, że nastolatki potrafią być okropne. Ale czasem (nie zawsze) stoi za tym to czego doświadczają w domu. Moi rodzice wiele zjebali. Ojciec jest alkoholikiem, matka współuzależniona. I należy mi się słowo: przepraszam. Bo oni byli dorośli a ja byłam dzieckiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I tak przy dzieciach jest ogrom pracy. I jasne, że można też mieć dość dzieci, nastolatków. Nie mam jeszcze swoich, ale pracuję z dziećmi ponad 10 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, z o.o. napisał:

a co, może uważasz, że dzieciom wszystko się należy, powinny być bezstresowo wychowywane itd.? Wiesz w ogóle, ile jest pracy przy dzieciach? A na koniec słyszysz pyskowanie od nastolatka.

Zacznijmy od tego, że to rodzice kochają bezwarunkowo. Jest to jedyna taka miłość na świecie, dzieci nie kochają rodziców bezwarunkowo. Decydując się na dziecko należy wiedzieć ile pracy wymaga wychowanie potomstwa. Poniekąd to dzieci nie mają za co dziękować rodzicom, ponieważ miłość, szacunek, zrozumienie, wsparcie czy poczucie bezpieczeństwa należy się za sam fakt istnienia. 
Poza tym, tak jak napisała @SelinaKyle wątek jest o DDD, więc większość osób wypowiadających się tutaj nie dostała nawet minimum tego co każdy rodzic powinien zapewnić. 
Proszę więc, nie prowokuj i nie wypowiadaj się w wątkach, które Ciebie najwidoczniej nie dotyczą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@SelinaKyle @Illi dlaczego zakładacie a priori, że nie miałam spieprzonego dzieciństwa? Wy jesteście takie święte krowy, a ja ta gorsza, tak? I tak jest w każdym wątku na forum. Karze się mnie za odwagę, że piszę szczerze jak jest, a nie tylko pocieszam i klepie się wzajemnie po plecach. A może ja jestem, jaka jestem właśnie dlatego, że dużo w moim życiu (zwłaszcza w dzieciństwie) było spieprzone? Ale o tym nie pomyślicie, bo nikt z Was nie myśli dalej niż swój czubek nosa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@z o.o. po pierwsze to bez inwektyw, bo zarobisz nagrodę. Po drugie możesz pisać szczerze, ale bez prowokacji i zaczepek. I to nie jest zaproszenie do rozmowy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Luna* napisał:

Wydaje mi sie, ze wyczuwam zaczepkę, popraw mnie, jesli nie..

A ja uważam, czytając Ciebie, że Ty się na siłę doszukujesz zaczepek... @z o.o. znam bardzo długo, nie będę Jej bronił, bo każdy czasami ma swoje jazdy i to trzeba zrozumieć, ale Ona pisze tylko tak jak to widzi, nie koniecznie chce komuś dogryźć czy obrazić pisząc dosadnie, dlatego uważam, że i Tobie też należy się krótka przerwa od Forum.

 

na rozluźnienie ;)

Wracamy do tematu wątku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Illi napisał:

to rodzice kochają bezwarunkowo.

 

Zdarzają się rodzice kochający bezwarunkowo, ale jest ich niewielu. Rodzice na ogół zakładają, że ich dziecko jak dorośnie będzie kimś i za to dziecko może w ich oczach zasługiwać na miłość, a nie kochają za samo to, że jest. Jakby rodzice na 100 procent wiedzieli, że ich dziecko wyrośnie na jakieś totalne zero, to by nie kochali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, mark123 napisał:

 

Zdarzają się rodzice kochający bezwarunkowo, ale jest ich niewielu. Rodzice na ogół zakładają, że ich dziecko jak dorośnie będzie kimś i za to dziecko może w ich oczach zasługiwać na miłość, a nie kochają za samo to, że jest. Jakby rodzice na 100 procent wiedzieli, że ich dziecko wyrośnie na jakieś totalne zero, to by nie kochali.

Skąd to wywnioskowałeś? 

Dziecko kocha się praktycznie od początku za to że jest a nie za coś. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety nie wszyscy rodzice kochają bezwarunkowo. A pani z.o.o. sama zarzuca innym to jaka sama jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, SelinaKyle napisał:

A pani z.o.o. sama zarzuca innym to jaka sama jest...

 I po co teraz kontynuuacja...juz wszystko zostało powiedziane. Za kolejne wywody będą nagrody! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Z tego co pamiętam to statystycznie koło 60% dzieci pochodzi z relacji bezpiecznej (rodzaj relacji z matką), wiec 40% ma mniejsze lub wieksze dysfunkcje. Rodzicom należa sie zjeby, ale tez i zrozumienie, dojrzałe podejscie do tej bardzo nieperfekfyjnej rzeczywistosci.

Edytowane przez neon

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Owszem zrozumienie, ale nie wytłumaczenie. Oni byli dorośli byli za nas odpowiedzialni. Można wybaczyć, zrozumieć, ale nie usprawiedliwiać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, SelinaKyle napisał:

Owszem zrozumienie, ale nie wytłumaczenie. Oni byli dorośli byli za nas odpowiedzialni. Można wybaczyć, zrozumieć, ale nie usprawiedliwiać. 

 

Wielu z nich nie mogło inaczej, bo nie potrafiło. Ich też wychował ktoś dysfunkcyjny lub poprostu nie mieli takich umiejstnosci. Mozliwe ze wielu z nich robilo co mogło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, to prawda, masz rację. Jednak w dalszym ciągu byli to ludzie dorośli, odpowiedzialni za nasz los. I nie można usprawiedliwiać wszystkiego. Tego uczę się też na terapii. Bo właśnie często tłumaczyłam rodziców. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, SelinaKyle napisał:

Tak, to prawda, masz rację. Jednak w dalszym ciągu byli to ludzie dorośli, odpowiedzialni za nasz los. I nie można usprawiedliwiać wszystkiego. Tego uczę się też na terapii. Bo właśnie często tłumaczyłam rodziców. 

 

Ja czuje i wscieklosc i zrozumienie. Czasem sie wkurze, by za chwile zrozumieć, oni są tacy jacy są, dzialają w swych ograniczeniach. To nie znaczy ze masz nie odczuwac do nich złosc, ale z czasem powinna to byc taka dojrzała złosc. Cos co bardziej Cie informuje niż daje pretekst do agresji mentalnej czy fizycznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i dobrze się stało, należał mi się ban. Ochłonęłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×