Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
czarnapasqda

jestem nikim... macie tak?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Chaialam sie upewnic ze nie jestem, albo predzej ze jednak jestem z tym sama...

Wiekszosc postow, ktore czytam na forum pisza ludzie, ktorzy w jakims tam momencie zgubili sie w zyciu, ale sa na dobre drodze, zeby wrocic na odpowiednia sciezke. Ale czy ktos z Was ma podobnie jak ja, poczucie tego, ze dotychczasowe zycie (tak jak moje 26 letnie) po prostu zmarnowal? Dodam, ze nie skonczylam studiow, nie mam dobrej, a w tej chwili to w ogole zadnej pracy, jezeli chodzi o problemy osobowosciowe to w miare jak sie lecze one sie poglebiaja... Ogolnie poczucie bycia nikim...

Ma ktos tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak czasem mam, że zdaje sobie sprawę, że uważam się za nikogo. Jeszcze częściej mam tak, że nie zdaje sobie tego sprawy, ale poczucie nicości jest głęboko we mnie zakorzenione i objawia się ciągle przy sprzyjających okolicznościach. Przy codziennych okolicznościach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam.

Chaialam sie upewnic ze nie jestem, albo predzej ze jednak jestem z tym sama...

Wiekszosc postow, ktore czytam na forum pisza ludzie, ktorzy w jakims tam momencie zgubili sie w zyciu, ale sa na dobre drodze, zeby wrocic na odpowiednia sciezke. Ale czy ktos z Was ma podobnie jak ja, poczucie tego, ze dotychczasowe zycie (tak jak moje 26 letnie) po prostu zmarnowal? Dodam, ze nie skonczylam studiow, nie mam dobrej, a w tej chwili to w ogole zadnej pracy, jezeli chodzi o problemy osobowosciowe to w miare jak sie lecze one sie poglebiaja... Ogolnie poczucie bycia nikim...

Ma ktos tak?

 

Żeby wszystko poukładać, to trzeba to wszystko co się z Tobą dzieje porozkładać na czynniki pierwsze. PIszesz,że się leczysz. W jaki sposób?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm.. Bylam przez pol roku na oddziale leczenia nerwic i zaburzen osobowosci.. Na jakis czas to pomoglo. Ostatnio odkrylam, ze za tym moze sie kryc problem z alkoholem, wiec w najblizszym czasie (16 grudnia) ide na odwyk.. Do tego dochodza coraz to nowsze spotkania z ludzmi ktorzy maja podobne problemy, jednak jak sie okazuje, kazdy ma "mniejszy" problem i po pewnym czasie zaczyna mi po prostu wspolczuc... Ja sama juz tez powoli nie wiem, gdzie i jakiej pomocy mam szukac :(

 

Na czynniki pierwsze juz w jakis sposob na nerwicach mi to porozbijali, jednak to nie zmienia faktu, ze w przeszlosci zle sie ze mna dzialo, wiele mostow popalilam i w tym momencie ciezko mi jest z tym wszystkim...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czarnapasqda, spokojnie, czasami na terapię trzeba sobie pochodzić dłużej.Niestety, to wszystko zależy od rodzaju zaburzeń. To dobrze,że zauważyłaś ,że masz problem z alkoholem. W zwiazku z tym Twoje konflikty mogą wydawać się wielkiej rangi, nie twierdzę,że tak nie jest.

Może w kierunku innego nurtu poszukaj. Nie znam Twoich problemów z przeszłosci więc nie wiem jaka terapię Ci polecić, nie znam się. Ja chodze na psychodynamiczną od roku czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja tez jestem nikim. Nie jesteś sama. :tel2:

 

:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie, że nie jesteś sama. Ja mam 20 lat i też mam takie dziwne przeczucie, że chyba zmarnowałem, może nie całe, ale większość życia. I w sumie nawet nie staram się zmienić tego, tak aby moje przyszłe życie było inne. Teraz pozostało mi tylko bierne przyglądanie się jak świat wokół mnie przemija.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 a ja mam 26... I nic kompletnie w zyciu nie osiagnelam, do niczego nie zmierzam, ciesze sie, jezeli czasem uda mi sie miec lepszy dzien i chyba niczego innego od zycia juz nie oczekuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie

Ja też się tak czuję. Mam taką śiadomośc że inni lepiej wszystko wiedzą i umieją. Czuję się gorsza.

Może ktoś ma ochotę porozmawiac ze mną?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To ja mam najgorsze zycie. Ja wlasciwie nie zyje tylko wegetuje. Zdaje sobie sprawe, ze sama sie do tego przyczynilam swoim lenistwem, bezradnoscia, glupota, zagubeniem. Nie chce pisac ile mam lat, ale nastolatka od dawna juz nie jestem i w zyciu osiagnelam jedno wielkie NIC.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podobnie jak ja. Wiele osob mi mowi, ze mloda jestem i cale zycie przede mna. Ale przez bledy mlodosci dalsza czesc zycia nie bedzie wcale lepsza, wrecz przeciwnie. Do tego czuje sie bardzo nieprzystosowana do zycia w dzisiejszych czasach. Coraz wiecej rzeczy po prostu mnie przerasta :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam 25 lat. Czuję się ciągle samotna. Niepotrzebna nikomu.

Chciałabym kogoś poznac żeby miec z kim porozmawiac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja tez czasem slysze, ze jestem jeszcze "mloda", ale najlepsze lata, w ktorych powinnam sie bawic i cieszyc zyciem juz minely. Nie da sie nadrobic 2X lat, to musialaby byc praca od podstaw, sama nie mam na to sil. Nie wiem jak zmienic swoj obecny stan. Moje zycie musialoby nabrac tempa, ja musialabym zmienic swoje myslenie. Moim najwiekszem bledem w dotychczasowym zyciu jest chowanie sie w swojej wlasnej skorupce i nie robienie nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nigdy nie korzystałam z życia i nie korzystam do tej pory. Wiele rzeczy mnie ominęło. Jestem dośc delikatną i wrażliwą dziewczyną. Wiele biorę do siebie. Przejmuję się wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja pierdole, czasem mnie tak lapie ta swiadomosc beznadziejnosci, ze tylko wyć :why::why::why::why::why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to w ogole mam co chwile jakies zmiany. Kiedys bylam wrazliwa na wszystko, teraz okrywam sie coraz grubsza skorupa. Niedawno zakonczyl sie moj (chory) zwiazek, w ktorym pokladalam wielkie nadzieje. Przez prawie rok mialam po co i dla kogo zyc. Po raz kolejny sparzylam sie, zniechecilam do facetow i swiata. Kiedys niby korzystalam z zycia, az za bardzo, wielu rzeczy teraz zaluje. Czuje sie zle, bo jak jest wiosna, swieze powietrze wieczorem ja siedze sama w domu. W cieple letnie wieczory podobnie. Teraz zaczyna sie zima i nawet nie mam z kim wyjsc na spacer, a bardzo lubie jak proszy snieg. Czuje sie strasznie samotna juz od dawna, nawet jak bylam z facetem nie do konca czulam ze go mam, ale nie nudzilam sie tak jak teraz. Przez chwile mialam plany, teraz znowu wracam do zycia z dnia na dzien, z deprecha, bez planow ale i perspektyw na przyszlosc. KOSZMAR.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

stardoll, Dlaczego tak boli Cię przeszłość? Co takiego się w niej wydarzyło?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jeszcze czasem, jak mam na to czekac, tak jak teraz na leczenie jeszcze czuje sie znosnie. Gorzej, jak to na co czekalam juz minie, wtedy znowu zaczynaja sie dolki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czarnapasqda Jak długo się leczysz ?

 

Wiesz co hmm.. samej będzie Ci lepiej poukładać pewnie rzeczy niż będąc w związku z kimś .

Jeżeli teraz przepracujesz pewnie rzeczy to w przyszłości będzie już tylko lepiej . ;)

Tak mi się przynajmniej wydaje . Solidna praca po jakimś tam czasie owocuje .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lecze sie juz od kilku lat, z przerwami. No i generalnie co jakis czas mam wrazenie, ze juz jest lepiej, a za chwile okazuje sie ze znowu jestem w ciemnej d.... A bedac z kims ma sie przynajmniej wsparcie do dzialania jakiegokolwiek, ma sie dla kogo zyc..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Związek bycie z kimś nie polega na uzależnieniu od kogoś ;)

 

 

A dlaczego musisz coś robić dla kogoś ? Nie możesz dla samej siebie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lecze sie juz od kilku lat, z przerwami. No i generalnie co jakis czas mam wrazenie, ze juz jest lepiej, a za chwile okazuje sie ze znowu jestem w ciemnej d.... A bedac z kims ma sie przynajmniej wsparcie do dzialania jakiegokolwiek, ma sie dla kogo zyc..

 

Mam tak samo, staram się żyć "dla kogoś", tylko on sprawia, że jeszcze jakoś walczę. O życie. Ale są momenty kiedy i On mi totalnie zwisa i mam ochotę z tym skończyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Związek bycie z kimś nie polega na uzależnieniu od kogoś ;)

 

 

A dlaczego musisz coś robić dla kogoś ? Nie możesz dla samej siebie ?

 

 

Nie mowie o uzaleznieniu od drugiej osoby, tylko wsparciu, bliskosci, poczuciu ze ma sie kogos obok siebie, czyli o tym, czego potrzebuje kazdy czlowiek. Dla siebie owszem, ale zycie w samotnosci dobija na tyle, ze ma sie coraz mniej sil i motywacji w walce. Jak bylam w szpitalu poznalam ludzi, ktorzy zyja jeszcze tylko dlatego, ze wlasnie maja dla kogo (dzieci czy partnerow). A dla siebie samej nie chce sie po prostu, kiedy zycie jest do d... kiedy wiem, ze nawet nie mam mozliwosci zrobienia nic, co mogloby mnie uszczesliwic, kiedy nie ma przy moim boku faceta, ktorego kocham, bo po prostu nie mozemy byc razem.. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta druga połówka za ciebie nie przeżyje życia. Bo to możesz zrobić jedynie Ty . Więc dlaczego nie możesz zrobić czegoś tylko dla siebie ?

Bo nikogo nie masz ? Masz siebie , masz pewnie w około pełno życzliwych osób. Bo... to nie jest żaden powód żeby nic z sobą nie robić.

 

Przede wszystkim nie można stać w miejscu i użalać się nad sobą . Trzeba w końcu ruszyć do przodu/zmienić nastawienie ;)

 

[Dodane po edycji:]

 

Życie jest do dupy bo nie dopuszczasz myśli że może być inaczej. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja też jestem nikim.

Dno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×