Skocz do zawartości
Nerwica.com

Natręctwa myśli...


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Agni 82 ja też mam różne natręctwa i lęki i też jestem DDA. W ogóle myślę że to od tego mi się wzięło.

No wlasnie, u mnie to byla baza. Moj ojciec alkoholik zmarl, a ja w spadku dostalam DDA I nerwice. Kurcze, mogl chociaz samochod jakis :P

 

-- 22 sty 2015, 20:01 --

 

Miewa ktoś z Was myśli, że spożywany produkt okaże się nieświeży i dojdzie do zatrucia żołądkowego ?
,

Tak, ale nie jest to mysl natretna, raczej rozsadna. ;);)

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja przedwczoraj byłam u psychiatry...będę miec odstawianą wenlafaksynę, bo to nie jest na natręctwa tylko na depresję, którą zresztą też mialam. Ale zeby odstawic wenlafaksynę, trzeba ok 3 tygodni, więc fluoksetynę zacznę za 3 tyg. Kiedyś ją bralam i wszystkie natręctwa zlikwidowała. Aby bez lekow wyleczyć natręctwa, psychitra mi powiedziala, 4 lata terapii to za mało, nieraz trzeba 7-10 lat! A osoby z natręctwami i tak mogą mieć nawroty. Mnie to już nawet nie obchodzi, mogę brać fluo całe życie byle nie mieć tych myśli!!!

 

Tak więc teraz mam zmniejszaną dawkę wenla, żeby tego leku zupełnie się pozbyć. Ja jestem na lekach od 14 lat non stop.

 

-- Pt sty 23, 2015 1:48 am --

 

Dodam jeszcze, że jestem z normalnej, na poziomie rodziny, mam wsparcie w rodzicach- więc to czy jest się dda czy pochodzi z dobrej, wykształconej rodziny nie ma żadnego znaczenia.

 

-- Pt sty 23, 2015 1:51 am --

 

Dziewczyny, ja jako 6latka mialam natrętne myśli, że nie kocham mojej mamy. To było dla mnie tak męczące, całe dnie o tym myślałam i musiałam to mojej mamie cały czas mówić, mimo że właśnie z nią byłam najbardziej związana i ja tak kochałam. Ale rozumiem Was bardzo dobrze, bo to było bardzo ciężkie i jako dziecko nie wiedziałam co mi jest i byłam przerażona. Teraz chociaż jesteśmy dorosłe i wiemy, że to natręctwa- ja wtedy nie mialam pojęcia.

Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mark, no u mnie to nie jest natretna. Ale wspolczuje Ci.

 

Moje natretne mysli zwiazane sa z choroba, a konkretnie z rakiem. I kazdy bol, to oczywiscie musi byc wlasnie to :P

Oczywiscie wlaczaja sie ataki paniki. Chodzilam do ginekologa co 3 miesiace, teraz raz na rok, wiec jak to moja psycholog mowi, rozluzniamy troche.

Tak wiec do natretnych mysli u mnie dochodza bole psychosomatyczne, wiec poza tym ze w glowie gonitwa mysli, to jeszcze Bol. Ach...

Kompulsje Jakies sa, ale nie sa tragiczne.

 

Alexandra, ale mnie pocieszylas. 7-10 lat bez lekow???? Ja lekow nie biore moja psycholog przekonalas mnie, ze skoro tyle lat radzilam Sobie bez to na pewno dam rade bez. I w sumie jest ok. Ja planowalam zakonczyc terapie w tym roku( postanowienie noworoczne ;) ), nie wiem tylko czy nerwica jest tego swiadoma :lol:

 

Alexandra, tym bardziej bolesne to musi byc dla ciebie, jesli pochodzisz z normalnej rodziny. A wiesz od czego to sie zaczelo u ciebie?

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na natretne mysli - sluchanie muzyki pozytywnej w sluchawkach. Wgrac sobie muzyke do telefonu i sluchac w domu, na dworze - wszedzie. Sluchac. Muzykoterapia jest bardzo dobra na nerwice, itp.

 

-- 23 sty 2015, 14:40 --

 

Światło - Nosisz je w sobie!

Światło - Nosisz je w sobie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć wszystkim, nie dostałam odpowiedzi w wątku który założyłam więc zapytam się was tutaj : Boje się że zrobie coś zlego/głupiego...

Ostatnio dopada mnie lęk że zrobię sobie albo komuś coś złego mimo że wcale tego nie chce. Np. że się zabije ale ja nie chce śmierci tylko że nie kontroluje swoich emocji. Pocięłam się... Może nie dotkliwie, blizn na pewno nie będzie, lecz sprawia mi to przyjemność i ulgę, niestety przychodzą chwile gdy zadaje sobie pytanie "co ja do cholery robie?!" Nie panuje nad tym i ciągnie mnie do tego. Dlatego ogarnia mnie strach że pod wpływem emocji zrobie coś wbrew sobie. Co to może być? Mam nerwice lękową, fb, i zaburzenia odżywiania tylko że to nie podchodzi pod żadne z tych zaburzeń. Czy możliwe jest że zostałam źle zdiagnozowana i mam coś innego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lena, czasem odchodzą, czasem się nasilają... często jak jest dobry okres w życiu, czujesz się zrelaksowana, natręctwa są mniejsze. Jak dlugo masz te natręctwa?

 

Szatańska, wg mnie to o czym piszesz to typowe natręctwa.

Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexandra, te natrectwa które teraz mnie męczą to mam 3 lata ale ogólnie choruje 6 lat. Wcześniej miałam natrectwa dotyczące wiary teraz związku. A mam dopiero 21lat. Myślicie że po ślubie będą się nasilaly? Nie chce tych mysli bo chce się cieszyć. Nachodzą mnie myśli ze wole kolegę ale ja kocham narzeczonego i bierzemy niedługo ślub nie chce się tak martwić. Czasem jak zamówisz Alexandro było lepiej a raz gorzej. Czasem się barszczu boje jak przychodzą te myśli bo nie chce źle dla narzeczonego. Często.obwinialam się bo jak nie wiedziałam co mi jest wierzyłam tym myślom skoro tak bardzo mnie męczą. Mnie te myśli męczą cały dzień bez przerwy...bazarek jest ciężko. Jestem dobra i wrażliwa osoba która kocha nad życie narzeczonego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ślub, dziecko czy inne "miłe" rzeczy nie pomagają na dolegliwości psychiczne ;)

Dokladnie. Takie Wazne wydarzenia, jak smierc bliskiej osoby, narodziny dziecka, slub to wszystko nasila. Ja to Sobie tlumacze tym, ze nasza psychika musi jakos dostosowac sie do nowej roli: matka, zony, opiekuna... Czasami Sobie z tym nie radzi. Ja jako DDA , po narodzeniu syna, zaczelam odczuwac leki.

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie jeszcze najgorsze natręctwa męczą w myślach i obrazach.... Np. przychodzi do mnie jakiś obraz, który mnie brzydzi i cały czas wraca i tak koszmarnie męczy, że jestem nerwowa, rozdrażniona i chce mi się płakać. Albo denerwują mnie niektórzy ludzie, ktorzy mowią lub opowiadają o czymś, czego nie chce słuchać i potem te myśli mi przychodzą i tak męczą. Np. nie znoszę rodzicow małych dzieci, którzy opowiadają o swoich dzieciach w sensie jak się załatwiają, toalety i w kółko o tym mowią, informują, ja nie mogę tego słuchac , zle sie z tym czuję i potem te myśli do mnie wracają, że dostaję szału i tych ludzi nie trawię przez to, wydaja mi się tak głupi i prosci.

Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lena.lena mam to samo. U mnie w sobote wyjazd na dwa miesiace I wydaje mi sie ze to przez to mi sie nasililo. Dzis ostatnia sesja przed wyjazdem.a potem skypowe przez dwa miesiace. Choc boje sie tak bardzo, to gdzies w glebi serca czuje ze tam bede sie czula swietnie.

Alexandra ale brzydzi cie to, ze rodzice opowiadaja o swoich dzieciach, tzn o toalecie Itp? Czy po prostu cie wkurzaja?

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, ostatnio mam dziwne odczucia.

Brzydzę się ludźmi a właściwie to ich bliskości i dotyku, dzisiaj jak przytuliła się do mnie znajoma to ja wręcz odskoczyłam. Wyjątkiem jest tu jeden chłopak z którym aktualnie nie mam kontaktu, chodź chciałabym go odnowić. Nie rozumiem dlaczego wszyscy mnie odrzucają a on nie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agni82, gadanie o toalecie denerwuje mnie, zwlaszcza jak np jestem u znajomych ktorzy maja dzieci i oni o tym iles razy. Wkurza mnie to, ale i brzydzi jak np pije kawe czy jem cos, a znajoma wchodzi do pokoju i zaczyna opowiadac co jej dziecko w toalecie robi i to jeszcze z takim przejęciem i zadowoleniem, ze az sie niedobrze robi. Dla mnie niektorzy rodzice sa jacyś niepowazni i bez wyczucia...zeby w ogole o tym mowic jako o czymś interesującym. Ale jak o tym sie powie, sa oburzeni, no bo przeciez nie mam dzieci to nie rozumiem ja uwazam ze jak ma sie dzieci, nie trzeba o tym w ogole mowic i informowac. I to mnie brzydzi, nie samo dziecko.

Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexandra, rozumiem :smile:

Tylko rodzice niestety maja to do siebie, ze o swoich pociechach bede opowiadac bez konca. Sama jestem matka, ale jestem juz wyczulona by nie zaglebiac sie w detale na temat mego syna,bo nikogo to nie interesuje :P

Choc u ciebie to dosc Silna reakcja. A moze ty sama chcialabys miec dziecko? ;)

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale wiesz, uważam, że to przegięcie opowiadać gościowi, ktory pije kawę o tym, że jego dziecko robi kupę... może to dla rodziców jest norma i opowiadacie o tym sobie w kuchni, przy stole, natomiast ja nie chcę tego słuchać. Uważam że jest to brak wyczucia i szacunku wobec osoby, która przyszla, a poza tym mnie to po prostu zniechęca takie opowiadanie jako czegoś interesującego.

Czy chciałabym mieć dziecko.... pewnie tak, choć musiałabym sie lepiej czuć psychicznie. Ale nie mam jakiegoś parcia dużego na dziecko. I wiem, że na pewno nie będę w ten sposób opowiadać nikomu, gdybym juz była matką. Mam mądre koleżanki, które są matkami i tego nie robią- same uważaja, że o tym się nie opowiada, bo po co?

A są takie, które uważaja, że kogoś to interesuje, a jak w jakiś sposób zasugerujesz, że ci to nie odpowiada, tlumaczą , że to dlatego, że dziecka nie masz lub może chcialabyś mieć... Nie rozumieją, że tego typu opowiadanie nie każdemu się podoba i nie każdy chce o tym słuchać.

Poza tym, tak, nie mam dziecka i nie chcę tego słuchać i jest to dla mnie nieestetyczne i odpychajace.

Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochani wy też macie wrażenie że leki wam nie pomagaja? Na nerwice natręctw choruje już prawie 6 lat choć zdiagnozowano ją u mnie 4 miesiące temu. Zachorowałam jak miałam 15 lat i nikt nie chciał mnie wziąć do specjalisty i przez te lata wmawiali mi ze nic mi nie jest a ja sie czułam coraz gorzej. Dopiero niedawno z narzeczonym postanowilam pójść do psychiatry i dowiedziałam sie co mi jest. Brałam przez pierwsze 2 miesiące citabax 10mg po dwóch tygodniach przez dwa dni czułam się dobrze spokojnie ale potem lęki powróciły. Następnie lekarz kazał mi brać 20 mg przez tydzień przez miesiąc 30mg i 40 przez 2 tyg do kolejnej wizyty. ale nie czuje żeby mi to pomagało. duże dawki mam bo u mnie natrętne myśli są cały dzień non stop. ostatnio troche lepiej sie czuje bo byłam pare dni u narzeczonego a jestem przy nim spokojniejsza i dzięki temu forum jakoś czuje się lżej bo tu wiem że czuje się zrozumiana ale leki wcale mi nie pomagaja

 

-- 29 sty 2015, 18:09 --

 

Mam chwile paniki i myśli powróciły.Chce troche to wyrzucić z siebie i ulge mieć choć na chwile bo wiem że to zaraz wróci. męczą mnie jakieś myśli i w kółko to samo. Teraz zaczeło mnie dręczyć że we wrześniu pokłociłam się z narzeczonym o te myśli wcześniej nic o nich nie wiedział bo bałam się ze mnie zostawi przez to bo pomysli ze go nie kocham. Jak wcześniej pisałam mam natrętne myśli ze nie kocham narzeczonego ze wole chłopaka co kiedyś mi sie podobał. jak kiedyś go widziałam zaczeła sie analiza ze powinnam zostawić narzeczonego dla tego chłopaka że nie kocham nazeczonego. zaczynałam się bać i szukałam argumentów że te myśli to nieprawda że kocham mjego narzeczonego i to w kółko było tak samo. we wrześniu pokłociliśmy się o to i mieliśmy przerwe, ja byłam bardzo załamana bo nie wiedziałam już co jest prawda nie mogłam jesc nic robić cały dzień mnie to męczyło i dręczyło. chciałam po raz kolejny się upewnić ( to był czyn niekontrolowany w panice) napisałam na fejsie do tego kolegi i w rozmowie wyszło ze napisałam mu z=czy nigdy bysmy razem nie byli on odpisał ze nie. Od tamtej pory miałam straszne wyrzuty sumienia ze to zrobiłąm wymiotowałam nie mogłam sobie darować. gdy byłam spokojna bardzo załowałam nie chciałam tego, miałam natrętne myśli ze jakby ten chłopak zalatywał do mnie to bym zostawiła narzeczonego. itp. dużo tych mysli któryh nie chciałam. przez całe liceum płakałam choodziłam tego do szkolnego pedagoga ale myślałą ze ja jakaś głupia mama mnie nie rozumiała. załuje tego co zrobiłam we wrześniu. z narzeczonym wróciliśmy do siebie na początku się bał i ja też ale zaczelismy walczyć dowiedziałam się ze jednak to choroba. ale długo się bałam ze te myśli to prawda. boli to jak te myśli wracaja. nie chce ich po ślubie... ale wiem ze narzeczony to ten jedyny i dla niego warto walczyć. męczą mnie te myśli bo kocham narzeczonego a pokazują one coś innego niż ja czuje. też tak macie. napisałam dużo dlatego ze chce to z siebie wyrzucić. też tak macie? :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lena.lena ja lekow nie biore wcale. Nie bylam u psychiatry, od razu trafilam do psychologa. Byc moze moja NN nie jest az tak straszna, albo potrafie funkcjonowac bez lekow.

Wydaje mi sie, ze kazdy, kto ma NN, meczy sie ze swoimi myslami I cos co mi sie wydaje tragedia ( moje NN) dla innych sa normalnoscia, badz smieszne. Na tym to polega. Ja to troche widze tak: przychodzi Sobie NN do Agni82 I mowi: booooooo!!!!! I Agni sie trzesie ze strachu. :D kwestia tego by nie dac sie przestraszyc.

Meczysz sie ze swoimi myslami, ale dobrze ze w tym wszystkim masz narzeczonego, ktory cie wspiera. :great: razem walczycie I dobrze. :great:

Ja sie boje raka,a nie pale, nie naduywam alkoholu, cwicze codziennie, zdrowo sie odzywiam, nie smaze sie na sloncu I pewnie jak zrobie badania to okaze sie ze mam konskie zdrowie, ale lek jest lekiem :roll:

Ty boisz sie, ze Twoje mysli, ze nie kochasz swego narzeczonego, sa prawdziwe, a pewnie za swoim wybrankiem w ogien wskoczysz.

Grunt to sie nie poddawac I walczyc. Bo walczysz o zdrowa siebie , o lepsza siebie. A o to zawsze warto ! :great:

 

-- 29 sty 2015, 20:13 --

 

Alexandra I masz do tego prawo I masz prawo wyrazic swoje niezadowolenie, jak Ci ktos tu z ksztaltem kupy wyjezdza Przy obiedzie. ;)

Znajomi sa nietaktowni I tyle.

life begins at the end of your comfort zone

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agni 82 ja bez narzeczonego nie potrafie żyć. Jest moja miłością taką którą sie spotyka raz w życiu. Walcze i sie nie poddaje choć są chwile że mam tego dosyć. Jak mówisz dla mnie te myśli są przerażające a dla moich znajomych śmieszne. Masz w tym racje. Tylko tutaj czuje sie zrozumiana i przez naerzeczonego i jego rodzine a inni nie rozumieja tego :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×