Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mobbdeep

Konflikty wewnętrzne

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Czy moglibyście podać mi przykłady konfliktów wewnętrznych.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja takowy posiadam :) np miałem kiedyś narzeczoną chciałem bardzo do niej jechać tak się cieszyłem na samo spotkanie że nie mogłem już wytrzymać w pracy!

wróciłem zjadłem obiad i... nagle ból brzucha zimne dłonie zbierało mnie na wymioty! no i tak mi się odechciało jechać...

za każdym razem tak było!

teraz jestem sam i jest mi lepiej wszystkie lęki jakby zmniejszyły swoją intensywność ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Konflikt wewnetrzny na moje oko, to stan, kiedy cos chcesz/nie chcesz, ale z jakiegos powodu robisz to/nie robisz.

Przyklad:

Chcesz sobie kupic motor. Bardzo bardzo chcesz. Juz nawet wiesz jaki - Na dobry poczatek Suzuki GS500 - sprawdzony model, zbierajacy dobre opinie. JUz przegladales setki stron z allegro. Masz upatrzony, taki czerwny, rocznik 98, w miare dobrej cenie, przebieg kolo 30 000. I nagle mowisz sobie - ale przeciez ja nie umiem jezdzic na motorze. Mam prawko, ale co tam, przeciez wiadomo ze nikt po zrobieniu prawka nie umie jezdzic na motorze. Po co mi motor, jak nie umiem jezdzic. Ludzie beda sie smiac,ze sobie kupilem motor i nie umiem jezdzic. I w cale nie znam sie na mechanice. A jak sie zepsuje.

I bardzo chcesz, ale nie kupujesz. To jest konflikt - pomiedzy toba samym, twoimi pragnieniami, a wzorcami, myslami, ktore mowia ci cos przeciwnego.

Konflikt taki rozumiem w kategoriach wewnetrznego dziecka, ktore chce i wewnetrznego rodzica, ktory zakazuje. Rodzi to napiecie, a czlowiek jest rozdzierany pomiedzy swoimi pragnieniami a sztywnymi zasadami ktorymi sie kieruje, a ktore sobie jakostam przyswoil.

Na dluzsza mete konflikty wewn. prowadza do napiec i do nerwicy - ile mozna zyc nie robiac tego na co ma sie ochote?

Oczywiscie, nie oznacza to tez, ze mamy byc jak dzieci - robic co sie nam podoba, nie sznowac zdania innych itd, bo prowadzi to do tego, ze ludzie sie od nas odwroca, co bedzie prowadzilo do samotnosci, zali, frustracji. Zarowno wewn dziecko (symbol pragnien, chciejstwa) i wewn rodzic (symbol zasad, norm moralnych) sa po to zeby nam sluzyc.

Tylko ze my, jako osoby wolne, rozsadne, wybieramy kiedy jakiego glosu sluchac. Tutaj idealem jest byc elastycznym, dostosowywac sie itd.

Osoby z nerwica maja to do siebie, ze nie bardzo potrafia takimi byc - kieruja sie (np; jak ja kiedys) sztywnym systemem zasad, ktory przestaje pracowac dla dobra, a zmienia sie w wewnetrznego oprawce. Rowniez cecha niezdecydowania moze byc oznaka konfliktow wewn.

Oczywiscie, konflikty wewn przechodza wszyscy ludzie, jest to jak najbardziej normalne, tylko ze w nerwicy jest ich za duzo, a neurotyk nie potrafi ich rozwiazywac - ucieka od problemow, zamiast zdecydowac sie na cos.

 

Nie jestem specjalista, ale tak rozumiem to zagadnienie. Ale moja rada jest taka, ze nie warto za duzo o tym wszystkim czytac...lepiej poszukac sobie cos znacznie bardziej przyjemnego. Samo czytanie o problemach nie rozwiazuje ich. pozdro:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eldruto,

Konflikt taki rozumiem w kategoriach wewnetrznego dziecka, ktore chce i wewnetrznego rodzica, ktory zakazuje. Rodzi to napiecie, a czlowiek jest rozdzierany pomiedzy swoimi pragnieniami a sztywnymi zasadami ktorymi sie kieruje, a ktore sobie jakostam przyswoil.

Na dluzsza mete konflikty wewn. prowadza do napiec i do nerwicy - ile mozna zyc nie robiac tego na co ma sie ochote?

Oczywiscie, nie oznacza to tez, ze mamy byc jak dzieci - robic co sie nam podoba, nie sznowac zdania innych itd, bo prowadzi to do tego, ze ludzie sie od nas odwroca, co bedzie prowadzilo do samotnosci, zali, frustracji. Zarowno wewn dziecko (symbol pragnien, chciejstwa) i wewn rodzic (symbol zasad, norm moralnych) sa po to zeby nam sluzyc

 

Świetnie ujęte.

Wywnioskowane? Z autopsji? Czy książkowe ? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Konflikty wewnętrzne to chyba coś głebszego.

 

 

-boję się że zostanę sam do końca zycia i równie mocno boję się zblizyć do kogokolwiek

-z jednej strony marzę by korzystać z zycia pełnymi garściami, z drugiej uważam takie życie za płytkie i bezsensowne i nie warte przeżycia.

-mam ochotę uprawiać przypadkowy seks,z drugiej strony uważam że seks bez miłości to wielkie zło itd...

 

no u mnie występują też takie... zwłaszcza ten ostatni ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wy sobie jeszcze jakoś radzicie z tymi konfliktami ale mnie one osobiście tak blokują, że nic nie mogę zrobić, siedzę w tej stagnacji i chcę aby trwała jak najdłużej, aby nikt nic ode mnie nie chciał, chociaż wiem, że i tak będę musiał coś wreszcie zrobić przykład:

 

Od roku już przeciągam zdanie egzaminu praktycznego na prawo jazdy

jeden z konfliktów : Bardzo chcę wreszcie zdobyć to uprawnienie ale jednocześnie mocno czuję, że jest mi nie potrzebne, że i tak bym nie potrafił z derealką poruszać się w ruchu drogowym, boje się iść na egzamin bo zawsze jak próbowałem zdać to przez stres i strach miałem taką derealizację, że na łuku uderzałem w słupek, mimo, że na jazdach na 100 prób wychodziło mi 99.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja się tym nie przejmuję bo nie mam tak cały czas...

kiedyś miałem więcej takich konfliktów ale teraz już jest luzniej troszkę!

;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

MONIKA1974 Tak chodzę na terapię :) tzn chodziłem przez 1.5 roku

a teraz mam przerwę bo moja psycholog dziecka się spodziewa! a czemu pytasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thazek, Pytam poprzez moją ciekawość.

Czy możesz już mówic o jej efektach?

W zwiazku z jakimi zaburzeniami na nią chodziłeś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monika1974, Hmm... zaburzenia? PAniczny strach przed kobietami które aż tyle razy mnie skrzywdziły...

do tego doszło jeszcze rodzina która traktowała mnie jak małe dziecko wiecznie...

Pewnie Efekty są bardzo dobre! :) jakoś sobię radzę już nie jest jak było kiedyś że tylko dom był bezpieczny...

Warto było się poświęcić i chodzić na psychoterapię! nawet obyło się bez prochów!

napiszę tak\; jest w 70% lepiej chodzi o poprawę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thazek, Cieszę się,że pomaga Tobie terapia. Naprawdę.

A jakie miałeś objawy tych zaburzeń przed terapią? Chodzi mi o napiecie, lęki, nastroje depresyjne itp.

Ile masz lat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monika1974, Miałem właśnie problemy z żołądkiem... wiecznie mdłości czułem głód ale nic nie jadłem bo tak jakby mi coś stało w gardle!

potem doszły drętwienia kończyn twarzy... masakra nie wiedziałem co się dzieje! Potem zimne dłonie, bóle serca... ciężko mi się oddchało!

ale już powoli się to zminimalizowało!

Jest już lepiej...

a lat mam Ćwiartkę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thazek, To fajnie,że objawy się zminimalizowały. Bo zająłeś sie przyczyną.

A w jakim nurcie ta terapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monika1974, co znaczy w jakim nurcie? :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thazek, moja w nurcie psychodynamicznym, chociaż terapeutka też łączy różne nurty, techniki..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jakbym jeszcze to rozróżniał.. ;)

chodzę prywatnie i opowiadam o wszystkim o niczym! nie wiem jaki to rodzaj :P życie z przeszłości z teraźniejszości i o przyszłości ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thazek, :D Ważne,ze pomaga!

 

A tak na marginesie...Mieszkamy jakies 35 km od siebie. Teraz spojrzałam,że Mieszkasz w B-B. Ja w Ż.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monika1974, Pomaga i to bardzo! :)

No to jak mieszkasz w Ż to rzeczywiście nie daleko... :)

a Ty też chodzisz gdzieś? ile to już trwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thazek, Tak ,jeżdżę do Rybnika prywatnie, raz w tygodniu. 10,5 miesiąca za sobą, a gdzie tam jeszcze koniec.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monika1974, Ja w BB chodzę prywatnie za sobą mam już prawie dwa lata... :)

jeździłem w Twoje okolice do kobiety ;)

a dokładnie Łodygowice ale... potoczyło się jak się potoczyło i się rozpadło!

Mój kierownik jest z Ż :D

a jak sobie z tym wszystkim radzisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thazek, Jak sobie radzę?

W większości to mi się wydaje,ze nie poczyniłam żadnych postępów. Bo mam cały czas napięcie. Ona mi bardzo przeszkadza. Towarzyszy mi przez cały czas, już od roku czasu. Natomiast terapeutka twierdzi,że cały czas się rozwijam i działam.

Na poczatku byłam w opłakanym stanie, to fakt. Teraz jest lepiej. Tylko ja jestem niecierpliwa. Chciałabym na już wyzdrowieć. Ale tak się nie da. Nie lubię weekendów.

W tygodniu, kiedy chodzę do pracy jest trochę lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monika1974, wydaje Ci się ja też tak myślałem ale ja miałem w drugą stronę nienawidziłem wychodzić z domu!

praca mnie nie cieszyła dziewczyna mnie nie cieszyła depresja i cały czas te zasrane lęki...

drętwienia bóle brzucha i duszności zawroty głowy!

powoli a dojdziesz choćby do takiego stanu zdrowia jak ja...

ja od samego początku zacząłem chodzić i jest dużo dużo lepiej!

musisz być cierpliwa i musisz mieć kogoś kto będzie Ci w tym pomagał! mi pomogła na początku siostra to ona mi kazała iść do psychologa...

bo też mam to samo co ja!

mimo swojego wieku... wiele w życiu przeszedłem i nadal przechodze ale się nie poddaję...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thazek, Ja też nie chcę sie poddawać, chociaż nieraz jest ciężko. Nie wyobrazam sobie dalszego życia z poczuciem choroby. Bo nie czuję się zdrowa osobą. Nie czuję się szczęśliwa.

 

Ok, odezwę sie tu jeszcze, ide trochę popracować, zrobić coś na jutro do pracy. Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×